Co z tą Polską, czyli nadszedł dzień sądu!

Czwarty dzień prób i piąty dzień w Wiedniu. Martwi mnie pogoda. Deszcz leje, więc niebo płacze. Za kim? Oby nie za nami. Przepraszam za grobową atmosferę, ale ten stres… Rozumiecie. Gdyby ten półfinał nie był taki ciężki! Ehhhh, wdech, wydech i do hali!

W Centrum Prasowym coraz więcej polskich korespondentów. Coraz bardziej tu swojsko. Ale z drugiej strony coraz bardziej tu tłoczno, bo nie tylko Polaków przybywa. Coraz mniej tu rodzinnie. Ale coraz mocniej czuć atmosferę wielkiej imprezy…

Organizatorzy tak ułożyli kolejność występów, że każdy dzień zaczyna się od mocnego uderzenia. Tym razem nasze umysły obudził Złoty Chłopiec z Izraela! Oj, wielu czekało na to z niecierpliwością! W końcu to największy taneczny hit tego roku. Nie można być za bardzo zaskoczonym, że Nadav zebrał największy aplauz chyba do tej pory w centrum prasowym. A co się działo na scenie? Mamy pirotechnikę, ciekawe ostatnie ujęcie w formie polaroidowego zdjęcia, Nadav szpanuje wielkimi złotymi butami ze skrzydełkami… Wokalnie bez najmniejszego zarzutu, ale za to w tańcu jest trochę spięty. Zestresował się biedaczek… Wszyscy równo chwalą wizualizacje, ale zdania są podzielone względem tancerzy (trzeba przyznać że przy stoliku eurowizja.org w sumie nie ma czegoś takiego jak zgodna opinia), nie można im zarzucić braku urody, ale kontrowersje budzi ich chaotyczny taniec. Czy to, że ich ruchy są nierówne wpływa na negatywny odbiór czy wprowadza ciekawy efekt spontaniczności? To każdy w swojej własnej gestii musi ocenić. Ja trzymam kciuki za Nadava i nie mogę się doczekać szału, który będzie pod sceną w trakcie półfinału.

Łotwa ma magiczny występ. Czaruje głosem, wizualizacjami i światłem. Tylko górna część sukienki moim zdaniem do utylizacji –mocno prześwitująca czarna bluzka źle wygląda pod czerwoną suknią z głębokim dekoltem.  Aminata miała dziś lekkiego Chopina na głowie. To prawdopodobnie najlepszy występ w historii, który zobaczymy na Eurowizji spod flagi Łotwy. Jeśli nie będzie awansu, będzie to największa niesprawiedliwość, bo należy im się jak nigdy. Aminata podobno w kontakcie na żywo nie jest zbyt miła, przekonam się jak to jest naprawdę w czasie konferencji prasowej.

Organizatorzy szykują machlojki. Mają uszykowane nagrane piski i oklaski. Kogo tym wspomogą? Wolę nie wiedzieć. Hala jest malutka, udało nam się w jednym ujęciu zauważyć green room. Ciekawie zrobiony, poszczególne stanowiska uformowane są w formie kół. Jest on bardzo blisko sceny. Po raz kolejny zastanawiam się, jakie rozwiązania ułatwiające poruszanie się Monice zastosowali austriaccy organizatorzy.

Azerbejdżan. Tak jak myślałam, dwóch tancerzy trochę psuje klimat z założenia osobistej piosenki, podobnie wokalne popisy Elnura nie mają na nią zbyt dobrego wpływu. Azadżaban stać na więcej, wszyscy o tym wiedzą. Nie chcą po raz kolejny wygrać/znaleźć się w czołówce? Aż tak wielki dostali opiernicz od EBU? Ktoś o Azerbejdżanie powiedział, że ten występ jest na ten kraj jest zbyt… zwyczajny! I ja się z tym zgadzam. Jak dla mnie jest to jedno z większych rozczarowań tegorocznych prób. W wizualizacjach biały gołąb. Edzia Górniak poleciła?

Islandia – porównania do Emilki z Lasu jak najbardziej na miejscu. Ta piosenka, bose stópki, niektóre gesty… Ale Islandię można skreślić z listy potencjalnych finalistów. To była pierwsza w ciągu tegorocznych prób wokalna rzeźnia. Piosenka jest po prostu przekrzyczana. Maria jest bardzo dziecinna na scenie. Wizualizacje  mają co chwila inny kolor zaliczając chyba każdy istniejący. Wygląda to strasznie! Tragedii wizyjnej dopełnia różowa baletowa sukienka wokalistki. Jest źle, źle i jeszcze raz źle! Wszystko co lubiłam w tej piosence zostało na scenie zabite. Szkoda, że zrezygnowali z tych tancerek. Nie byłoby tak pusto na scenie. Że niby Selma za to odpowiadała? Że niby ktokolwiek za to odpowiadał? Bo dla mnie to wygląda tak, jakby ktoś nie wiedział co robi… Hera Bjork nie dojechała, bo chora. Czy z nią wypadłoby lepiej?

Jedna z prowadzących konferencje zapowiedziała, że im większe będą jej włosy, tym bliżej do Eurowizji. I obietnicy dotrzymuje. W poniedziałek miała króciutką fryzurę z lekko odstającymi kosmykami. Dziś ma już długiego kuca. Co będzie w poniedziałek? Dziś w pomieszczeniu konferencyjnym największe tłumy jak do tej pory. Dopchanie się do wykonawców graniczy z cudem. A pomyśleć że do Eduarda Romanyuty podchodziło się z biegu.  Gdy w centrum konferencyjnym puszczono Golden Boya ludzie klaskali i bujali się do rytmu. Na każdym kroku można odczuć, że jest to taneczny hit tego roku. Nadav jest bardzo sympatyczny, choć lekko speszony. Zapytałam się o jego mamę, którą zobaczyć mogliśmy w ‘The Rising Star’. Oczywiście syna wspiera i będzie na miejscu w sobotę. Łotyszka jest po prostu bardzo cichą osobą, stąd może opinie które słyszałam, że jakoby jest troszkę opryskliwa. Za to wykonaniem a’capella  ‘Love Injected’ zmiotło publikę. Naprawdę Łotwa zasługuje wreszcie na dobry wynik! Elnur jest przeuroczy.  Fakt, że woli porozumiewać się w języku rosyjskim bardziej niż angielskim, ale to mu nic nie ujmuje. Na konferencji dawał popisy wokalne w swoim ojczystym, azadżabańskim, języku. Miałam przyjemność wręczyć mu nagrodę za pierwsze miejsce w plebiscycie OGAE Polska. Stwierdził że jesteśmy słodcy. Awwwwww. Nie Elnur, to Ty jesteś słodki! Islandki zahaczyłam tylko fragment (sorry, niektóre konferencje pokrywają się z próbami, są priorytety, ekhm, Szwecja, ekhm), ale ona jest taka dziecinna, że nie czuję jakiejś wielkiej straty. Przejdźmy lepiej do opisu prób.

Szwecja…. Szwecja. Szwecja! Zazwyczaj ten kraj z automatu jest faworytem, w tym roku nawet jeszcze bardziej niż zwykle. No może tylko Loreen miała lepsza notowania. Chyba nie muszę nikomu przypominać jak to się skończyło. Czy za rok znowu zawitamy z Eurowizją do mroźnej Skandynawii? Tak naprawdę możemy zagościć w każdym z trzech krajów znajdujących się na tym północnym półwyspie. Występ Mansa był zdecydowanie najbardziej wyczekiwanym dziś w Centrum Prasowym. No ale… w sumie to prawie nic się nie zmieniło… Ludzik ma trochę inne wdzianko, nie ma już parasolki tylko balonik… Płachta za Mansem, tak jak wcześniej sądziłam, została zamieniona z prostokątnej na owalną.  A takto było aż nudno… No bo nie wiem jak Wy, ale ja występ z Melodi widziałam już setki razy. Austriacy momentami nie nadążają z pracą kamer. Wiadomo, najlepszych, czyli Szwedów, ciężko przekopiować. Ale wśród szmerów w Centrum Prasowym długo jeszcze było słychać ‘….blahblahblah Sweden blahblahblah…’. Czy tylko mi się to już wydaje strasznie nudne?

Mans narobił opóźnień, więc wszystkie próby przesuwają się o ponad 20 minut. Oj nieładnie, nieładnie, trochę to nam burzy porządek pracy…

Szwajcaria. ‘Time to Shine’ więc błyszczy wszystko. Kreacje Melanie i chórzystek błyskają. Belki błyskają. Wizualizacje błyskają.  Lekko to moim zdaniem kiczowate, że lśnią drzewa, no ale dobra. Wokalnie nie ma się do czego przyczepić, występ ładny, z bębenkami i zrzucaniem ubrań. Jak dla mnie finał z palcem w nosie. W Centrum Prasowym też się podobało. Znowu drzewa w tle. Czy w ten sposób Austriacy realizują wizję ‘zielonego konkursu’? Tylko szkoda, że one raz złote, raz niebieskie…

Cypr skromny, ale przyjemny. Prezentacja bardzo klimatyczna. W tym roku bardzo dużo krajów wojuje przez dobre wizualizacje. I tak jest w tym przypadku. Widzicie, nawet taki ‘nudny’ Cypr nieźle sobie radzi. Oj, będzie mordownia. Coś tak przez skórę czuję, że w obu półfinałach będzie niczym I semi w 2011 i II semi w 2010. Każdy ‘faworyt’ niech się strzeże, bo tu nikt nic nie wie!

Słowenia jest po prostu dobra. Występ taki sam jak w selekcjach, tylko ujęcia lepsze. Albo inaczej. Zamysły ujęć. Bo momentami kamerzyści znowu nie ogarniali… Marjetka ciągle w bieli, ale sukienka inna, i jak na moje oko, lepsza.

Nie mogłam za bardzo skupić się na Słowenii. Po pierwsze musiałam polecieć na konferencję Szwecji cyknąć sobie fotkę z Christerem. Po drugie…  zaraz Polska !!! AAAAAA!!!!  Odnośnie Mansa – ale się na niego rzucił tłum! Aż się cieszę, że sobie odpuściłam, bo by mnie zgnietli! Przeskoczyłam szybko do głównej hali Centrum Prasowego, bo tam już prawie była na ekranach ona – nasza Monia!

Panie i Panowie, Ladies and Gentelman, Damen und Herren! Polska! Nie jest źle! To najważniejsza informacja tego dnia! Wokalnie nie jest może idealnie, ale jest dobrze. Bardzo fajnie Monika bawi się piosenką pod koniec – jest to najmocniejszy jej fragment, jak na moje skromniutkie uszko. Wizualizacje w różu. Wszyscy na scenie mają białe ciuszki – dobrze, bardzo niewinnie to wygląda. Na telebimach fragmenty teledysku – chodząca Monika. Podobno ktoś się dziś popłakał na tej piosence (nie, nie Polak), ktoś jej przyznał najwyższą notę w głosowaniu dziennikarzy na esctoday.com (nie, też nie Polak). Dostaliśmy duże oklaski! Czy będzie finał? Ten występ go nie przekreśla, to jest najważniejsze. Można się uspokoić. Wdech, wydech, wdech, wydech. Nie ma nic gorszego, niż świadomość tego, że jest beznadziejnie, a i tak głupio wierzyć w sukces. Tak bywało kiedyś. Dziś na szczęście już nie ma takiego stresu. Nie mamy teraz oczywiście 100 % szans, ja bym dała 50 %, ale to już zawsze coś. Teraz spokojnie możemy oczekiwać czwartku. Nie musimy wywieszać żałobnych flag w oknach.  Z braćmi Czechami zaśpiewajmy, że nadzieja nigdy nie umiera!

Próbę Szwajcarii miałam delikatnie mówiąc – w nosie, ale sami rozumiecie. Polska, Polskę, Polskie, Polsce. Nasze internety po próbie Moni oszalały, każdy chciał coś wiedzieć, każdy nie mógł wytrzymać bez informacji! W sumie trudno się dziwić, tylko my w Wiedniu widzimy wszystko na bieżąco, więc non stop jesteśmy zalewani prośbami o informacje. Więc, aby zapomnieć ogólnonarodowej panice, musieliśmy grzecznie na pytania odpowiadać.

W sumie to Cypr i Słowenię też sobie odpuściłam. Jakoś tak głowy nie mam teraz do tego. Nasze chłopaki szaleją z wywiadami, sama nie wiem, ile tego dzisiaj zrobili, ale będziemy mieli co oglądać! Nie ukrywam że im zazdroszczę. Sama bym chciała, ale się boję, o! A dopchać się nie jest łatwo wcale! A oni cały czas tylko z kamerą latają! Wielkie brawa dla naszych chłopców  – złotych brylantowych!

Moni organizatorzy ułatwiają życie jak mogą. Dali jej odrębną garderobę, co podobno nie jest standardem.  W centrum konferencyjnym umieszczono miniwindę umożliwiającą Moni dostanie się na podest, gdzie prowadzona jest konferencja. Spotkanie rozpoczęło się od głośnej owacji dla Moniki. Artystka była chyba wzruszona wszystkim, co się wokół niej dzieje. My też jesteśmy wzruszeni tym, co ona mówi. Chwila refleksji, co by się złego  w życiu nie działo, możemy podążać za swoimi marzeniami. Od Moniki wiele możemy się nauczyć i nawet powinniśmy się uczyć. Jak czerpać radość z każdej rzeczy. Niestety to potrafią tylko osoby, którym życie skopało tyłek… Dobra, koniec bo się zbyt filozoficznie zrobiło. Monia mega jest i koniec!

Tym pozytywnym akcentem zakończę dzisiejszą relację! Polski półfinał ‘za nami’ po raz pierwszy! Uffff, ta pogoda to jednak nie na nas! Nie wiem jak Wy, ale ja jestem dumna! I będę, nawet jak finału nie będzie!

Wasza Hosanna

P.S. Uwielbiam tutejszych wolontariuszy! Są taaaaacy mili!

P.S. 2. Na gwizdek włączyli dziś klimatyzację, chcą mnie kompletnie położyć ze zdrowiem?