Michał Szpak (fot. eurowizja.org)
Michał Szpak (fot. eurowizja.org)

Rozmowa ze zwycięzcą polskich preselekcji do Eurowizji 2016, Michałem Szpakiem, tuż po finale Krajowych Eliminacji.

Wczoraj w gmachu Telewizji Polskiej odbył się finał Krajowych Eliminacji, gdzie wyłoniony został reprezentant Polski w 61. Konkursie Piosenki Eurowizji w Sztokholmie. Na podstawie głosowania widzów najlepszy okazał się Michał Szpak, który na scenie zaprezentował utwór Color of Your Life.

To, że znalazłem się w półfinale Eurowizji, że wygrałem dzisiejsze preselekcje, to chyba jest cud. Wygrać z takimi postaciami, z jakimi wygrałem – z Edytą Górniak, Margaret, Natalią Szroeder – myślę, że tego nie można było się spodziewać – powiedział nam Michał Szpak po ogłoszeniu wyników polskich preselekcji. Cały wywiad można zobaczy tutaj.

Michał Szpak wystąpi w drugim półfinale 61. Konkursu Piosenki Eurowizji w Sztokholmie, który odbędzie się 12 maja.

(fot. Maciej Mazański, eurowizja.org)

8 KOMENTARZE

  1. No to Szpak ma problem. Bo własciwie co chce sprzedac Europie? W Polsce wiadomo, jest rynek na takie klimaty. Ja bym nie naciskał na niego ze ma „godnie” reprezentowac cos tam. Co to znaczy godnie? Dla jednego godnie to w skarpetkach, dla drugiego godnie to bez skarpetek.
    Przyjezdza młody człowiek z Polski, i probuje sprzedac piekna piosenke ale sprzed 30 lat. Co chce tym powiedziec? Chce cofnac Europe o 30 lat, czy tez serwuje takie małe deja vu dla starszakow. Wiadomo, gdy na scenie Humperdinck czy Gorniak to bedzie odgrzewany kotlet, a tu niby młody człowiek spiewajacy jak 30 lat temu. Ubrany jak muszkieter, kapitan Hook, a moze swiety inkwizytor.
    Pamietajmy, ze Europa zupełnie nie wie kim on jest.

  2. Tak, Margaret zawaliła, a własciwie jej sztab. Przeciez wiedziała, ze głosowo ma silnych przeciwnikow, wiec powinna walczyc dobrą prezentacją. A cała prezentacja wg mnie zawaliła. I tu nie chodzi tyle o jej głos. Własnie nie dotarło do niej, ze jej siła jest w piosence i w dobrej prezentacji, a nie w głosie. Spodziewałem sie profesjonalnej prezentacji, a wyszło cos sklecone na predce, jak wystep z klubu amatorskiego. Zamiast ukryc swoje niedoskonałosci to ona je tylko je obnazyła. I do tego zaniedbała sie (sapanie i zadyszka to efekt zaniedbania). Szkoda, szkoda.

  3. Ja też nie przypuszczałam, że wygra Szpak i bardzo mnie to zaskoczyło. Michał na żywo wypada o wiele lepiej niż na nagraniach, więc ma duże szanse na awans do finału:) Skoro Margaret nie radzi sobie z występami na żywo, tak teraz sobie przypomniałam, że kiedyś okrutnie katowała hymn jakichś mistrzostw, które odbywały się w Polsce, to raczej do maja niewiele by się zmieniło w tej kwestii. W rezultacie mielibyśmy kolejny występ w stylu Magdalny Tul, która była wysoko notowana do czasu, aż poległa wokalnie.

    • Co ma piernik do wiatraka? Saade wielkim piosenkarzem nie jest, a zajął 3 miejsce, Bilan również i jakoś zwyciężył, że nie wspomnę Emmelie…Straciliśmy szansę, na top10 i taka prawda. Ckliwa ballada w starym stylu, nie zrobi wrażenia ani na publiczności, ani na jury, które wbrew powszechnemu przekonaniu, nie siedzi tam po to ,żeby oceniać tylko i wyłącznie umiejętności wokalne.

      • No i co z tego, ze Saade zajał 3 miejsce, skoro nie umie spiewac. Co z tego ze Bilan zajał 1 miejsce jak nie umie spiewac? wtedy wygrał przez głosy Rosjan rozrzuconych po ZSRR, no i wtedy Rosja zrobiłaby wszystko aby wygrac eurowizje. I co z tego? Mam nadzieje, ze Szpak dostanie propozycje od zagranicznych autorow i producentow, i nie zmarnuje talentu. Margaret nie wykorzystała swojej szansy, i nie jestem przekonany czy ma szanse na europejska kariere przy swoich zdolnosciach wokalnych.
        Szpak ma szanse na miedzynarodowa kariere,
        to czy Szpak zajmie miejsce 1 czy 5 jest nieistotne.

        • Moim zdaniem zarówno Saade, jak i Bilan mają o wiele lepszy wokal na żywo niż Margaret. Co tu dużo mówić, może to nie Mandaryna, ale podobnie jak ona Margaret nie umie śpiewać na żywo. W studiu można stworzyć wszystko.

          PS Dima Bilan naprawdę ma duży talent, potrafi nawet zaśpiewać utwory operowe.

          Nie ma sensu wysyłać na Eurowizję kogoś, kto nie potrafi śpiewać, a tak jest w przypadku Margaret. Nawet najlepsza piosenka się wówczas nie obroni, bo jurorzy nie dadzą jej punktów. Przy Szpaku mamy szanse zebrać wysokie noty od jurorów i mniejsze od widzów. Michał chwyta za serce swoją balladą, więc kto wie, jak daleko zajdzie.

          • Wbrew sobie to piszę, bo jednak wolę słuchać dobrej piosenki w wykonaniu kogoś, kto dobrze śpiewa, ale pomimo słabej prezentacji na scenie utworu „Cool me down”, Margaret mogła pojechać do Sztokholmu. Jej utwór wyjątkowo troszkę lubiłem i rzeczywiście wyróżniałby się na tle stawki konkursowej w stolicy Szwecji. A czy wyróżniłby się pozytywnie w maju (zajęciem dobrego miejsca w finale – gdyby był awans z półfinału), czy negatywnie, to już inna sprawa. Dałbym Margaret jednak kredyt zaufania. Być może wyciągnęłaby wnioski i ćwiczyłaby wokal wraz z prezentacją. Trudno powiedzieć, czy przez dwa miesiące poprawiłoby się coś wizualnie i słuchowo w odbiorze jej piosenki. Mnie dziwiło to BUM prawie całej Europy na piosenkę Margaret !!! To dawało do myślenia.
            Szpak dobrze śpiewa, ale też nie do końca uważam, że nasz półfinał jest słaby. Na żywo zazwyczaj, jak wiemy, zdarzają się różne rzeczy. Sami często dziwimy się, dlaczego awansował ten utwór zamiast innego. Ktoś słaby „na papierze”, może się okazać znakomity na żywo. Były piosenki staroświeckie, które zajmowały niskie miejsca, ale było też wręcz odwrotnie. Nie ma do końca reguły na wysokie miejsce na Eurowizji czy na zwycięstwo. Na pewno trzeba mieć szczęście do dobrego utworu.