Odcinek 2: Globen wzięte od środka. 

Dziś odbyły się drugie próby techniczne automatycznych finalistów. Idealny moment do tego, aby wreszcie podbić Globen! Słońce szwedzkiego układu słonecznego jest w tym roku również najjaśniejszą gwiazdą eurowizyjnego światka. Jakie jest od środka? Wasza Reaktorka HoSanna postara się to Wam przybliżyć.

Po pierwsze – Globen jest malutkie! Mikro tyci, tyci! Ale oczywiście w TV tego nie zobaczycie. Od tego są szwedzcy specjaliści od pracy kamer. Cała hala mieści się na jednym  zdjęciu:

20160508_123456

Aby dostać się z Centrum Prasowego, czyli tak naprawdę lodowiska Hovet, pod scenę, trzeba przejść labirynt schodów, drzwi i korytarzy. Ogarnąć nie idzie, najłatwiej po prostu podążać za tłumem? A jak nie ma gawiedzi? No to już można się przygotować na zagubienie w czeluściach kompleksu Globen.

Jak prezentuje się scena na żywo? Trochę bardziej topornie niż w ujęciach telewizyjnych, lecz o to właśnie chodzi, żeby wszystko najlepiej wyglądało w ruchomym obrazku. Najlepszym elementem jest światło, takie cuda się w nim wyrabia, że coś pięknego.

Jak dziś na scenie radzili sobie finaliści? Frans is still not sorry. Tyle w temacie, nie ma co się rozwodzić, od czasu Melfestu praktycznie nic w swoim występie nie zmienił. Amir to faworyt, który zrąbał sprawę: dziwne ruchy, kosmiczne wizualizacje, za mało na scenie jak na zwycięzce…. Hiszpania – na pewno nie wyrządzono tak dużej krzywdy piosence występem, jak przy zeszłorocznej prezentacji La Roja. Żal jednak utraconej spontaniczności. Wyreżyserowane absolutnie wszystko, od choreografii chórku po upadek wokalistki. Dla widza ma to oczywiście wyglądać niemalże jak naturalny wypadek. Nie do końca zrozumiałe są też pseudosportowe kreacje chórzystek.
Z jakiej choinki urwała się reprezentantka Niemice? To może się podobać lub nie – ale na pewno nie przejdzie się obok tej prezentacji obojętnie. Coraz więcej tej Azji w naszym europejskim Konkursie. Nie dość, że Australię (!) reprezentuje Koreanka, to nasi wschodni sąsiedzi odstawiają na scenie mangę. Techniczni mieli sporo do roboty po Niemczech a przed Włochami. Trzeba poznosić drzewa i pownosić… wszystko! Z tymi włoskimi drobiznami mają całkiem sporo zabawy. Niestety ze sceny zniknęły zwierzęta. Brakiem kaczki zasmucił się nawet sam kierownik prób. Francesca zrezygnowała też ze stroju ogrodnika. Lepiej to wygląda. Zdecydowanie. Teraz ten występ faktycznie jest bardziej uroczy niż kiczowaty. Wielka Brytania – wow! Wreszcie Brytyjczycy nie mają się czego wstydzić!

W przerwie między próbami na ekranach w Globen pojawił się fragment skrótu pierwszego półfinału. Kształt belek przypomina te z poprzedniej szwedzkiej Eurowizji, są zachowane w ciepłych barwach. W ruchomej grafice po skrócie pojawiają się latające nasiona dmuchawca.

Dziś próby techniczne się zakończyły, wieczorem zaś Czerwony Dywan! Będzie się działo, będzie eksluzywnie! Relacje – jutro rano!

Wasza HoSanna

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułRelacja z siódmego dnia prób
Następny artykułRelacja z konferencji prasowych podczas siódmego dnia prób
Aleksandra Wąsek
Urodzona w roku debiutu i największego sukcesu Polski na Eurowizji. Konkurs ogląda nieprzerwanie od 2003 roku, prawdziwą psychofanką stała się pięć lat później. Eurowizyjne utwory które najbardziej ceni to te nieszablonowe, choć ma też słabość do tradycyjnych bałkańskich brzmień. Jej ulubioną konkursową piosenką od lat jest 'My Star' grupy Brainstorm, a w pracy redaktorskiej patronuje jej... Sanna Nielsen. Członek eurowizja.org od 2014 roku, znana jest głównie z selekcyjnych felietonów.

1 KOMENTARZ

  1. Szczerze mówiąc, poza Włoszką żadna piosenka z automatycznych finalistów mnie nie zachwyca. Bardzo lubiłam kawałek Amira, ale jego dobrze słucha się w drodze do pracy, ale na żywo wychodzi… przeciętnie. Zdecydowanie wolę rosyjską prezentację.

    Niemka ma strasznie dziwną kreację i oprawę sceniczną. Zupełnie nie moja bajka, podobnie jak wokal młodziutkiej Jamie.