Odcinek 3: Generalnie to zaczynamy!

To już jutro! Eurowizja 2016 już puka do naszych drzwi. Jutro wieczorem wszystko rozpocznie się na serio. A dziś – próby generalne.

Zanim jednak przejdziemy do meritum, kilka słów o wczorajszych imprezach! W końcu za nami czerwony dywan! Kto jak się prezentował? Jak to właściwie wyglądało? Co ciekawe, dywan w tym roku prowadził… no tak, właściwie to prowadził donikąd. Po prostu ciągnął się wzdłuż Euroclubu (które wewnątrz jest rewelacyjne, ale zewnątrz to, no cóż, barak), a wokaliści po przejściu czerwonym dywanem… wsiadali do samochodów, aby przejechać do Ratusza. Tam odbyła się oficjalna Ceremonia Otwarcia 61. Konkursu Piosenki Eurowizji. Artyści mogli z jednej strony dywanu udzielać wywiadów prasie, a z drugiej rozdawać autografy fanom i robić sobie z nimi zdjęcia.

Kto najlepiej się prezentował na uroczystości? Zdecydowanie Ormianka Iveta. Ta kobieta obdarzona jest figurą idealną, ale jednocześnie wie, jak ją podkreślić. Biała suknia z rozcięciem w połączeniu z płaszczem prezentowała się nieziemsko dobrze. Piękne były również kreacje Dami Im – krótka, ale z klasą, a także dwuczęściowy kostium Laury Tesoro. Jak na siebie, bardzo słabo wyglądała Dżamala. Wokalistka, jak mogliśmy wcześniej zaobserwować, raczej zna się na modzie, a wczoraj wyglądała jak ciocia z wesela. Prawdziwymi hitami – rozumieć to słowo można jakkolwiek – były kreacje reprezentantek Szwajcarii oraz Chorwacji. Rysia na uroczystość przyszła, zawijając swoje niebieskie włosy w dziesiątki splocików, kokardek, jak zwał tak zwał… na pewno nie przeszła niezauważona. W połączeniu ze srebrną, najeżoną kreacją… to była moc! Nina zaś zaprezentowała futurystyczną kreację, której głównym punktem był wielki srebrny wąż. Niestety, znowu, na uroczystościach zabrakło reprezentantki Norwegii, Agnete.

W czasie kiedy w Ratuszu odbywała się Ceremonia Otwarcia, równolegle w Euroclubie odbywała się impreza dla dziennikarzy. Jakie w tym roku jest główne centrum eurowizyjnych przyjęć? Podzielony jest na dwie części, ponieważ znajduje się tam jednocześnie Euro Fan Cafe. W późniejszej części imprezy pojawili się na niej także tegoroczni reprezentanci. A wcześniej – w jednej sali leciała, niestety, głównie nieeurowyzyjna muzyka, ale druga nadrabiała z nawiązką! Można było się pobawić w rytm selekcyjnych hitów (nie tylko najnowszych) czy starych eurowizyjnych piosenek. Takich z okolic lat 70-80-tych.

Wczorajszy wieczór był pełen wrażeń. Ale dziś jeszcze większe. Próby Generalne! Dopiero w ich trakcie można po raz pierwszy tak naprawdę poczuć atmosferę danej Eurowizji.

Poniższy opis opierać się będzie na pierwszej dzisiejszej próbie.

Półfinał otworzą migawki z ESC w Wiednia z przebiciami na Globen. Później usłyszymy zwycięskie Heroes, w wersji znanej z tegorocznego Melfestu – czyli dziecko w roli ludzika, chłopiec w pewnym momencie nawet lata. Później pojawiają się drzewa, słońce, a także więcej dzieci. Po tym występie pojawia się nagranie ze szwedzkich krajobrazów miejskich i wiejskich oraz latające nasiona dmuchawca zmierzające ku Globen.

Prowadzący przywitani są z przytupem. Mans w trakcie filmiku szybko przebiera się we frak. Petra ma dużo lepszy strój niż jej kreacje malmiańskie. Tym razem stawia na białą, brokatową, długą i prostą sukienkę . Prowadząca twierdzi, że od czasu ostatniej Eurowizji nic nie robiła, tylko siedziała na kanapie modląc się o kolejną Eurowizję w Szwecji.

Kiedy pada ‘Welcome Europe’ nagle leci… It’s the final countdown zespołu o nazwie Europe właśnie! Rozumiecie, taki dżołk. W tym roku wreszcie nie podkreśla się co pięć minut, że w Konkursie bierze udział Australia. Niestety Petra rzuciła w openingu pewnym  niesmacznym żartem, nie będzie tutaj cytowany, aczkolwiek miejmy nadzieję że produkcja z niego zrezygnuje. Niestety pojawia się ich w trakcie show jeszcze kilka tego typu.

Belki jednak są zielono-niebieskie, aczkolwiek te przed występami przybierają kształt wielkiego neonowego napisu uformowanego z nazwy kraju, i wyświetlonych na jego tle informacji o wykonawcy i utworze. Wyglądają naprawdę rewelacyjnie! Być może to najlepsze belki w historii Eurowizji do tej pory.

Pocztówki są bardzo dobrze zrobione, skromnie, spokojnie, z dużym naciskiem na pokazanie wykonawcy – w statycznej pozie. Lepiej zrealizowane niż poprzednie szwedzkie, a na pewno już na głowę biją te austriackie. Najlepsze wrażenie zrobiła kolorowa pocztówka fińska. Za to w estońskiej nie tylko pojawia się Elina Born, ale także… goła pupa Juriego!  W pocztówce zaś Azadżabanu – wszystkie klimaty, które znamy z ESC 2012. Pamiętacie jeszcze Land of Everything?

Co ciekawego w generalnych występach?

Sandhja z Finlandii wczoraj na czerwonym dywanie zaprezentowała…  srebrne warkocze. Jak się okazało, zachowała je także na eurowizyjny występ. Grecy odstawiają dzikie tańce. Komedia mołdawsko-kosmiczna nie wygląda aż tak źle jak się o niej czasami mówi i pisze. Chórek Freddiego bardzo dziwnie się rusza i bardzo dziwnie brzmi. Wokalista stawia na biały T-shirt. Zdecydowanym faworytem do Barbary Dex jest Chorwatka Nina. Może jej dzrzewno-ptaczno-kosmiczny nie jest aż tak zły, ale na pewno najodważniejszy. A wiadomo, takie najchętniej są Baśką nagradzane. Holender robi modny trik w tym roku – przerwę w trakcie piosenki. Niestety u Armenii zabrakło hologramów. Ale występ jest rewelacyjny. Uwaga – San Marino prawdopodobnie awansuje! Bez żartów! To chwyta! Rosyjskie show naprawdę robi wrażenie. Ale chyba mało kto chciałby za rok jechać do Moskwy… Przed Rosją Petra musi zrobić specjalną przerwę, aby techniczni mieli więcej czasu na ustawienie technologii Siergieja. Czechy są słodko-cukierowe, Cypr chaotyczny, a Austria po prostu bawi się we Francję. Estonia – czy gra w karty pomoże w awansie? Występ Samry wizualnie wygląda świetnie, ale wokalnie… uszy mogą zaboleć. Audycja zawiera lokowanie złotego mikrofonu! Czarnogóra robi mocne wrażenie – może się okazać, że skończą dużo wyżej niż się ogółem zakłada.  Islandia hipnotyzuje. Do występu bośniackiego ciężko podejść, niby pełen symboliki związanej z sytuacją uchodźców, ale jednocześnie bardziej śmieszny niż poważny. Ciężarna Ircia Losco z Molty bardzo mocno eksponuje dekolt. Widać już dość mocno brzuszek.

Można Petrę lubić lub nie, ale ona ma talent do tego co robi. Jej komediowa improwizacja w pustym green roomie była warta zobaczenia!

W przerwie –filmik: różni ludzie, między innymi dziennikarze eurowizyjnego portalu wiwibloggs , wożeni po Sztokholmie przez ‘taksówkarzy’ – Petrę oraz Mansa! Oczywiście z początku nie wiedzieli z kim jadą. Miny kiedy się zorientowali – bezcenne.  Później dosiadła się Verka! Uwaga – finaliści faktycznie śpiewają w półfinałach!

W skrócie piosenek pojawiać się będą migawki z green roomu. Po skrócie – ‘historia’ Szwecji przed zwycięstwem ABBY. Jak doszło do tego że Szwecja po raz pierwszy wygrała Eurowizję? Kolejny filmik warty zobaczenia. Ogółem Szwedzi naprawdę dają organizacyjnie radę!

Interval nawiązuje do uchodźców. Co ciekawe – biorą w nim udział tancerze znani nam z Melodifestivalen. Trochę przez to trudno się wczuć w przedstawianą historię, jeśli kojarzy się tyle twarzy.

Pomimo kilku problemów technicznych – pierwsza próba była bardzo udana. Jutro czeka nas rewelacyjny półfinał.

Tymczasem news dnia – w finale wystąpi Justin Timberlake! Tą nowiną się pożegnamy,

Wasza HoSanna

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułKto czarnym koniem?
Następny artykułJuż dziś o 21:00 pierwszy półfinał Eurowizji!
Aleksandra Wąsek
Urodzona w roku debiutu i największego sukcesu Polski na Eurowizji. Konkurs ogląda nieprzerwanie od 2003 roku, prawdziwą psychofanką stała się pięć lat później. Eurowizyjne utwory które najbardziej ceni to te nieszablonowe, choć ma też słabość do tradycyjnych bałkańskich brzmień. Jej ulubioną konkursową piosenką od lat jest 'My Star' grupy Brainstorm, a w pracy redaktorskiej patronuje jej... Sanna Nielsen. Członek eurowizja.org od 2014 roku, znana jest głównie z selekcyjnych felietonów.