Cześć! Nazywam się Maciej Sychowiec i od początku tego sezonu pełnię obowiązki redaktora naczelnego portalu eurowizja.org. W moim cyklu postaram się przybliżać i wyjaśniać problemy eurowizyjnego świata, a także przedstawić nowe ciekawe zjawiska i tendencje pojawiające się w Konkursie Piosenki Eurowizji. Zapraszam do lektury oraz liczę, że wielu z Was włączy się do dyskusji!

Gdy przekroczyliśmy datę 1 września, wiele eurowizyjnych stron ogłosiło początek nowego sezonu. Od tego momentu wszystkie wydawnictwa spełniają jeden z najważniejszych warunków uczestnictwa w Konkursie Eurowizji – datę publikacji. Wśród fanów zaczyna pojawiać się euforia i podekscytowanie. Panuje atmosfera niekończącej się licytacji związanej z poszukiwaniami idealnej eurowizyjnej piosenki.

Ale chwila, moment…czy aby na pewno jest powód do świętowania? Czy ta data nie jest za bardzo na wyrost? Cofnijmy się do roku 2012 i duńskich preselekcji Dansk Melodi Grand Prix, których regulamin odnośnie publikacji i długości utworów był wzorowany na zasadach Konkursu Europejskiej Unii Nadawców (EBU). Po ogłoszeniu listy uczestników okazało się, że jedna z uczestniczek opublikowała swoją piosenkę na platformie YouTube w trakcie lata 2011. Z samej dyskwalifikacji nie byli zadowoleni producenci DMGP tłumacząc, że publikacja wersji demonstracyjnej nie miała przewagi nad resztą uczestników. Jednocześnie wskazywali, że piosenki, które są wysyłane do selekcji nie zawsze są przygotowywane z wyłącznym wskazaniem na ESC i dlatego zasada dotycząca publikacji utworu uczestniczącego w Konkursie powinna zostać zmieniona.

Tak też się stało i na wniosek duńskiego nadawcy zasada 1 września przeszła pewną kosmetyczną ale istotną zmianę. Jak to jest przedstawione obecnie w regulaminie? Punkt 1.2.1a stwierdza:

Kompozycje (tekst i muzyka) nie mogą być opublikowane komercyjnie przed oficjalną datą wydania zgodną z grafikiem wydarzenia. W przypadku, gdy kompozycje zostały upublicznione, ale jest to ograniczone do platform wideo, mediów społecznościowych lub publicznie dostępnych banków utworów, uczestniczący nadawca musi poinformować producenta wykonawczego ESC, który powinien ocenić czy kompozycja jest zgodna z regulaminem wydarzenia, ze szczególnym uwzględnieniem czy wcześniejsza data wydania nie prowadzi do przewagi nad innymi piosenkami uczestniczącymi w ESC […].

Co wynika z regulaminu? Okazuje się, że nie tylko potencjalny utwór uczestniczący w ESC może być dostępny przed datą 1 września, przykładowo na platformach społecznościowych, też może być też wydany komercyjnie (co jednak wiąże się z dodatkową analizą ze strony EBU).

Jednak, zasady ESC to jedno, a zasady preselekcji to zupełnie inna kwestia. Piosenki zgłaszane do preselekcji nie muszą być zgodne w pełni z zasadami Konkursu Eurowizji. W kwestii publikacji piosenek niektóre selekcje są dużo sztywniejsze niż zasady ESC, np. szwedzkie Melodifestivalen czy fińskie UMK. Jednak, ostateczny utwór zgłoszony przez nadawcę musi być dopasowany do zasad ESC.

Od kiedy zasada 1 września uległa korekcie, pojawiło się w Konkursie kilka piosenek, których daty wydania były zgodne z regulaminem, ale wciąż wzbudzały kontrowersje wśród wielu fanów.  Fragment piosenki Birds reprezentującej Holandię wokalistki Anouk (ESC 2013), został zaprezentowany w jednej z lokalnych rozgłośni już w listopadzie 2011. W tym samym roku Alyona Lanskaya zdecydowała się wykonać piosenkę Solayoh, której wersja demonstracyjna była opublikowana na platformie MySpace już w 2008 roku. Nie należy zapominać o tegorocznej zwyciężczyni – Jamali. Pierwotna wersja utworu 1944 (pod nazwą Bizim Qirim) została wykonana w maju 2015 roku.

 

Czas się zastanowić czy taki kształt tej zasady jest właściwy?  Z pewnością mniej sztywna zasada wprowadza więcej zamieszania i potrzebę dodatkowej kontroli. Z pewnością można też dyskutować  jak zdefiniować przewagę piosenki wydanej przed 1 września. Jednak trzeba pamiętać w jakich warunkach powstał pierwotny zapis i jak bardzo jest nieadekwatny do dzisiejszych czasów. Mnożenie się różnych platform umożliwiających udostępnianie i promocję muzyki spowodowała, że muzyka rzadko jest tworzona na konkretne wydarzenie (takie jak Konkurs Eurowizji), a wielu twórców próbuje swoich sił na różnych frontach.  Dodatkowo, trzeba pamiętać, że takie rozumienie zasad poszerza samą pulę potencjalnych piosenek na Eurowizji. Podczas procesu twórczego wiele piosenek trafiało do tzw. szuflady. W obecnych czasach jest jednak dużo łatwiej zachować wersje demo na różnych platformach typu SoundCloud co wiąże się z tym, że piosenki mogą zainteresować potencjalnych odbiorców i nie muszą kurzyć się między innymi nieujawnionymi materiałami. Tym sposobem Eurowizja może zyskać utwory, które są bardziej innowacyjne w swojej wymowie.

Z tych względów przychylam się do obecnego kształtu zasady 1 września. Jestem ciekaw jakie są Wasze opinie? Czy widzicie jakieś inne zalety obecnego sformułowania dotyczącego daty publikacji, a może zauważacie jakieś zagrożenia płynące z tego tytułu dla Konkursu Eurowizji?

Foto: ERR