Zanim jeszcze wszystkie sześć państw post-jugosłowiańskich pojawiło się na Eurowizji (a jeden nawet zdążył już wygrać), w konkursie uczestniczyła Jugosławia, która zadebiutowała już w 1961 roku. Warto wspomnieć, że telewizja JRT była jednym z członków-założycieli Europejskiej Unii Nadawców, a Jugosławia jedynym państwem socjalistycznym w tej organizacji. W ramach przygotowań do Eurowizji organizowano tam preselekcje narodowe, w których lokalne ośrodki telewizyjne wystawiały swoich wykonawców, a jurorzy decydowali, kto powinien wygrać i reprezentować barwy jugosłowiańskie. Jugovizija, bo tak nazywano to wydarzenie, stała się istotnym konkursem piosenki w kraju i sam udział w niej był już powodem do dumy. Wraz z rozpadem państwa zakończyła się jednak historia tego barwnego przedsięwzięcia i to właśnie o ostatniej edycji Jugoviziji dziś słów kilka.

Zorganizowana 9 marca w Sarajewie (13 miesięcy przed tragicznym oblężeniem miasta) Jugovizija była ostatnim finałem narodowym w którym udział wzięły wszystkie startujące wcześniej ośrodki telewizyjne. Prowadzącymi byli Draginja Balac i popularny do tej pory dziennikarz Senad Hadžifejzović. Konkurs zorganizowano w stylu włoskiego Sanremo, pocztówki nagrano w Sarajewie. Istniało jednak zagrożenie, że preselekcje w ogóle się nie odbędą – tego dnia w Belgradzie doszło do wielkiej demonstracji zorganizowanej przez opozycję przeciwko rządom Slobodana Miloševića. Na ulicach stolicy Jugosławii pojawiły się czołgi. Według podporządkowanej władzy telewizji RTS demonstrowało kilka tysięcy ludzi, niezależne media informowały jednak o 50 tysiącach. Ostatecznie jednak sytuacja w Serbii nie przeszkodziła w organizacji Jugoviziji.

O wyjazd do Włoch walczyło 16 wykonawców – telewizja chorwacka (HTV) i telewizja Beograd (TV BG) miały po trzech przedstawicieli. Chorwaci wystawili m.in. Ivanę Banfić (później weterankę Dory – preselekcji niepodległej Chorwacji) i Daniela Popovicia, który reprezentował Jugosławię w 1983 roku podczas Eurowizji w Monachium, zajmując wysokie, 4. miejsce. Był tym samym jednym z głównych faworytów do wygrania Jugoviziji 1991. Co ciekawe, lokalne ośrodki nie zawsze wskazywały do konkursu wykonawców tylko ze swoich republik i np. Toni Cetinski (który będzie w 1994 reprezentował już niepodległą Chorwację) śpiewał dla telewizji z Nowego Sadu. Jedną z przedstawicielek telewizji Beograd była Dragana Šarić – pewnie to imię i nazwisko niewiele Wam powie, ale jak dodam, że jej pseudonim sceniczny to Bebi Dol, to już w głowach na pewno zabrzmi Wam słynne Brazil.

To, co wielu fanów uwielbia w preselekcjach, to oczywiście głosowanie i wyniki. W Jugosławii reprezentanta wybierali jurorzy ze wszystkich uczestniczących republik i ośrodków. Każdy ośrodek (bez względu na to ile miał piosenek w stawce) musiał mieć w komisji trzy osoby, a w 1991 panowała zasada, że dwóch członków komisji musiało się profesjonalnie zajmować muzyką, z kolei trzeci nie mógł mieć więcej niż 30 lat. Każdy juror punkty prezentował na wizji osobno, więc w 1991 roku w takiej roli występowały aż 24 osoby – przyznawano punkty dla pięciu piosenek (noty to rozdania to 1, 2,3, 5 i 7 punktów). Dość egzotyczne było to, że w komisjach często znajdowały się osoby zupełnie niezwiązane z muzyką, co mogło wydawać się dość kuriozalne. W 1991 roku o wynikach preselekcji decydowali m.in. siatkarka, aktorka, studentka medycyny z Kosowa, choreografka, bokser, reżyser i model.

Pierwsze niesnaski między narodami zamieszkującymi chylącą się ku upadkowi Jugosławię widać było w trakcie głosowania. Zwyciężczynią okazała się kiczowata Serbka Bebi Dol z utworem Brazil, która otrzymała maksymalne noty z Belgradu, Nowego Sadu (Wojwodina) i po części z Prisztiny (Kosowo). Dopomogła też telewizja z Podgoricy. Chorwaci, Macedończycy, Słoweńcy i Bośniacy nie przyznali jej ani jednego punktu popierając jednocześnie propozycję z Chorwacji czyli piosenkę o dżinsach w wykonaniu Daniela Popovicia. Ostatecznie jednak wokalista przegrał, tracąc 2 punkty do Bebi Dol. Na miejscu trzecim znalazła się Ivana Banfić, także z Chorwacji. Pełno było głosowania taktycznego, jurorzy wspierali punktami propozycje swoich rodaków (mieli do tego prawo, bo nie zakazywał tego regulamin). Ostatecznie w top5 znalazły się wszystkie piosenki telewizji chorwackiej (która zresztą zmieniła nazwę z TV Zagreb na Hrvatska Televizija by podkreślić swoją odrębność). Prowadzący  Jugoviziję zaprosił Bebi Dol na scenę słowami „Proszę wyjść na scenę i zaśpiewać swoją zwycięską piosenkę. Oczywiście, jeśli Pani chce”. W trakcie występu na bis pokazano napisy, a prezenterzy nawet nie pożegnali się z widzami. W ten sposób zakończyła się ostatnia w historii Jugovizija. Warto wspomnieć, że w trakcie głosowania jurorów mogliśmy obserwować też reakcje uczestników na wyniki. Green room wyglądał jak jedna wielka palarnia, a kamery pokazywały uczestników z głupimi uśmiechami, jakby wiedzieli, że biorą udział w pseudo-politycznej farsie i przyznawane im punkty nie mają tak naprawdę znaczenia dla prezentowanych utworów.

Chociaż utwór na Eurowizji poniósł ogromną porażkę, to w Serbii stał się wielkim hitem, a telewizja serbska nagrała do Brazil aż trzy różne teledyski (dwa do serbskiej i jeden do angielskiej wersji). Utwór został dość mocno przerobiony na potrzeby Eurowizji, ale nie udało się dojść do porozumienia pomiędzy kompozytorem utworu a orkiestrą telewizji RAI, w związku z czym na Eurowizji widzowie usłyszeli całkowicie inną wersję od tej, która wygrała preselekcje. Według lokalnych mediów za słabą pozycją Bebi Dol w Rzymie (dostała tylko 1 punkt z Malty, co starczyło, by zająć przedostatnie miejsce) stał pogarszający się wizerunek Jugosławii w Europie. Dwa dni przed finałem Eurowizji doszło do incydentu w miejscowości Borovo Selo. W starciu pomiędzy chorwacką policją a serbską organizacją paramilitarną zginęło 12 Chorwatów. O sprawie informowały zagraniczne media, w związku z czym podczas konferencji prasowej Bebi Dol pytana była o aktualną sytuację w swoim kraju. Z kolei brytyjscy krytycy wykorzystali Brazil by udowodnić, że Europa i Eurowizja są zamknięte na jakiekolwiek nowe trendy w muzyce pop.

Rok później Jugosławia już była w trakcie rozpadu – Chorwacja, Słowenia oraz Bośnia i Hercegowina ogłosiły niepodległość, a Serbowie z Czarnogórcami postanowili trzymać się razem. Odbyła się ostatnia Jugovizija, ale już w bardzo okrojonym składzie (wystartowali jedynie Serbowie, Czarnogóry oraz Bośniacy). Przed samą Eurowizją 1992 kraj zmienił nazwę na Federacyjną Republikę Jugosławii (a od 2003 funkcjonowała już nazwa Serbia i Czarnogóra). Reprezentantka Extra Nena zajęła 13. miejsce. Dalsze starty Jugosławii zostały zablokowane ze względu na sankcje nałożone na ten kraj przez ONZ. Konfederacja Serbii i Czarnogóry zadebiutowała w 2004 roku zajmując wysokie 2. miejsce jednak przetrwała w takiej formie tylko dwie Eurowizje. W 2006 roku doszło do wielkiej kłótni między Serbami a Czarnogórcami o to, kto powinien jechać na konkurs do Aten, w rezultacie nie pojechał nikt, a dzień po finale ESC 2006 Czarnogóra w referendum zdecydowała o swojej niepodległości.

Foto: YouTube, EBU