Jak pewnie niektórzy wiedzą, urlop (dość późno w tym roku) spędziłem w Macedonii, więc miałem okazję przyjrzeć się bliżej zarówno nowym atrakcjom turystycznym jak i kwestii tego, w jaki sposób kraj przygotowuje się na Eurowizję 2017. Niestety, ten drugi temat nie jest powodem do euforii, bo nawet wśród fanów nie widać żadnego zapału i podniecenia zbliżającym się konkursem. Dlaczego?

Oczywiście główny powód to niedawne, bolesne, porażki reprezentantów Macedonii. Ostatni raz ten kraj znalazł się w finale w 2012 roku, później gwiazdy największego formatu, w tym ponownie Kaliopi, nie dały rady przebić się przez półfinał, co spowodowało rozgoryczenie wśród Macedończyków oraz, niestety, spadek zainteresowania konkursem zarówno wśród widzów jak i mediów lokalnych. Być może sytuację poprawi nieco Martija Stanojković, która jest reprezentantką kraju na tegorocznej Eurowizji Junior. Akurat tak się złożyło, że premiera jej utworu nastąpiła podczas mojego pobytu w Skopje. Reakcja na „Love will lead our way” są dość pozytywne, zarówno wśród rodaków Martiji jak i zagranicznych fanów, więc może Macedonia chociaż w tym konkursie odbije się od dna, a ewentualny sukces na Malcie z pewnością poprawiłby humory w tym małym, bałkańskim kraju.

Premiera utworu „Love will lead our way” miała się oficjalnie odbyć 7 października w trakcie programu „Stisni Plej”, ale…okazało się, że telewizja macedońska nie ma prawa emisji utworu ze względu na obowiązujący w kraju zakaz odtwarzania rodzimych piosenek! Dokładnie – od końca września Macedonia jest praktycznie pozbawiona dostępu do swojej muzyki – nie usłyszymy jej w telewizji, w radiu, ani nawet w restauracjach czy popularnych kafanach. Zamiast tego najczęściej lecą piosenki zagraniczne, głównie angielskojęzyczne, bo muzyka z takich krajów jak Serbia, Słowenia czy Czarnogóra też jest zakazana. Wszystko przez pieniądze i roszczenia macedońskiego ZAIKS-u (ZAMP), który domaga się zwiększenia stawek taryfowych za możliwość emitowania lokalnej muzyki m.in. w telewizji i w stacjach radiowych. Dodatkowo ZAMP nie chce utworzenia drugiego, konkurencyjnego stowarzyszenia kompozytorów i autorów tekstów, które może (i planuje to zrobić) zaproponować niższe stawki taryfowe. ZAMP został poparty przez swoich odpowiedników m.in. w Serbii (SOKOJ).

Co ciekawe, obowiązujący zakaz i znacznie wyższe stawki taryfowe stoją w sprzeczności z obowiązującym nakazem emitowania i promowania macedońskiej muzyki. Zrzeszczenie przedstawicieli nadawców prywatnych z największą oglądalnością złożyło już skargę na ZAMP do Ministerstwa Kultury, ale i tak kupiło już licencję na te najpopularniejsze programy w których emitowane są piosenki macedońskie czy serbskie (np. produkcje ze stajni Pink czy Grand), bo inaczej straciłoby widzów. Z powodu zakazu anulowano tradycyjny festiwal piosenki macedońskiej w Valandovie, bo nadawca publiczny MRT nie miał prawa go transmitować. Większość stacji radiowych, telewizji czy restauracji przestrzega zakazu, jednak oczywiście muzyka macedońska jest w mieście słyszalna, ale nielegalnie. Póki co nie ma zbyt srogich kontroli, ale wspólny język i kompromis wobec stawek nadal nie został osiągnięty. W związku z tym premiera piosenki na Eurowizję Junior odbyła się…na YouTube.

Obowiązujący zakaz powoli dobija macedońską estradę, zwłaszcza muzykę popową i folkową, która najczęściej trafiała do telewizji czy stacji radiowych. Wielu artystów przestaje powoli nagrywać swoje utwory, w zamian za to skupia się na chałturzeniu w klubach na terenie całego kraju, gdzie najczęściej nie śpiewają swojego repertuaru, ale obce (bałkańskie) covery, bo tego domaga się publika. W ten sposób powstaje coraz mniej nowych utworów, non-stop wałkowane są stare przeboje. Na pewno odbije się to na poziomie planowanego w listopadzie Skopje Fest. Co prawda festiwal nie będzie (tak jak ostatnio) połączony z Eurowizją, a być może w ogóle nie będzie transmitowany przez MRT jeśli nie zostanie wykupiona (droga) licencja. Nadal jednak trwa i wkrótce powinien ruszyć etap zgłoszeniowy. Rok temu festiwal wygrała grupa Eye Cue z dość wpadającą w ucho piosenką „Ubava”, która jednak zupełnie nie poradziłaby sobie na Eurowizji.

W wielu krajach, także w Polsce, każdy z nas miałby mnóstwo pomysłów na to kogo wysłać na Eurowizję, kto by się tam najlepiej sprawdził i kim Europa powinna się zainteresować. Takie samo pytanie zadałem moim znajomym Macedończykom z OGAE i … nie otrzymałem odpowiedzi, bo jak sami przyznali, nie mają pojęcia kto powinien pojechać do Kijowa. Jedyne, w czym byli zgodni to kwestia finansowa – nowy reprezentant (który będzie wybrany wewnętrznie) powinien mieć dostęp do sporych funduszy, bo pieniądze na przygotowania na pewno mu się przydadzą, zwłaszcza, że telewizja macedońska sama niewiele będzie mogła w konkurs zainwestować. Patrząc na tych „bogatszych” wykonawców w Macedonii to większość z nich była już na Eurowizji i raczej ponownie się tam nie wybiera.

Elena Risteska i Karolina Goceva póki co nie są zainteresowane konkursem, zwłaszcza, że zdołały osiągnąć „jakiś tam” wynik, którego nie chciałyby psuć, a na pewno mają w pamięci tegoroczną porażkę Kaliopi. Fani z Macedonii zwracają uwagę na Tamarę Todevską, która co prawda była już na Eurowizji, ale jako członkini trio i z zupełnie inną muzyką, jaką teraz tworzy. W 2008 roku Tamara była bardzo blisko finału, zajmując w półfinale 10. miejsce (wtedy nie dawało ono automatycznego awansu). W 2014 roku na Eurowizję pojechała jej siostra Tijana i przepadła. Być może Tamara, jako bardzo doświadczona i ceniona w kraju wokalistka, zdobędzie się na odwagę i postanowi pojechać na konkurs kolejny raz?

Z artystów, którzy na Eurowizji jeszcze nie byli dopytałem się o Lambe Alabakovskiego i Viktoriję Lobę. Lambe wielokrotnie walczył o udział w ESC, w preselekcjach zajmował wysokie miejsca, a Skopje Fest wygrał wtedy, gdy Macedonia wybierała reprezentantów wewnętrznie. Wokalista aktualnie mieszka w Ameryce, niedawno urodziło mu się dziecko, więc raczej nie planuje angażować się w Eurowizję. Viktorija reprezentowała swój kraj podczas pierwszej Eurowizji dla Dzieci, a teraz jest dość popularną wokalistką pop. Krytykuje się ją jednak za brak charyzmy i odpowiedniego powera, zwłaszcza, że często stawia na szybkie utwory.

Wybór jakiego dokona telewizja macedońska może być więc sporą niespodzianką. Na razie nie wiadomo jednak kiedy poznamy nazwisko nowego reprezentanta oraz jakimi kryteriami kierować się będzie nadawca publiczny.

Na koniec jeszcze istotna uwaga. Piszę ten tekst 16 października, w dziewiątą rocznicę tragicznej śmierci Tose Proeskiego, reprezentanta Macedonii z 2004 roku i jednego z najpopularniejszych wokalistów Bałkanów. Jego śmierć była ogromnym ciosem dla rodaków, którzy do tej pory nie mogą o nim zapomnieć, a jego muzyka wciąż jest obecna w całym kraju. 5 października brałem udział w fanowskiej inicjatywie „Gwiezdne niebo dla Tose”, związanego z prośbą, jaką miał on do fanów podczas swojego ostatniego koncertu w Skopje (5 października 2007 roku) by włączyli swoje telefony (a wtedy mało kto miał jeszcze telefony z latarkami) i zrobili dla niego „gwiezdne niebo” na widowni. Przy mrugających i falujących światełkach Proeski wykonał „Nothing else matters”. Ku pamięci tego bardzo wzruszającego koncertu co roku fani jego twórczości zbierają się na głównym placu Skopje (który co roku wygląda zresztą inaczej) i na ogromnym telebimie oglądają teledyski do najważniejszych utworów oraz fragmenty słynnego koncertu. Chociaż minęło już 9 lat i w tym roku gwiezdne niebo bardzo obfitowało w deszcz, na placu zebrało się ponad 2 tys. osób, którzy wspólnie śpiewali piosenki zmarłego gwiazdora. Piękna i wzruszająca chwila.

Dla fanów zabytków i Proeskiego – w stolicy Macedonii znajdziemy wiele miejsc poświęconych pamięci wokalisty. Głównym jest pomnik Tose Proeskiego na tzw. „Moście Sztuki” – Tose z mikrofonem i w stroju znanym z ostatniego koncertu stoi po prawej stronie wchodząc na most od strony GTC, czyli Centrum Handlowego. Chociaż na moście stoi bardzo wiele pomników ludzi kultury i sztuki, to zdecydowanie statua Tosego cieszy się największym zainteresowaniem. W centrum miasta znajduje się też płyta pamiątkowa, stoi ona schowana nieco za tzw. Feudal Tower, w którym mieści się pokój-cela Matki Teresy. Na jednej ze ścian wieży wisi ogromny portet nowej świętej, a zaraz obok…zdjęcia Tose Proeskiego! Nieco dalej od centrum, na terenie osiedla Novo Lisice znaleźć możemy dziecięcą ulicę-deptak im. Tose Proeskiego, na chodniku której namalowane są postacie ze starych i nowych bajek. W połowie deptaku zbudowano fontannę z ogromnym, kolorowym, zdjęciem wokalisty. To lubiane miejsce spacerów mieszkańców tej części stolicy. Oczywiście głównym miejscem pielgrzymek jest rodzinna miejscowość reprezentanta Macedonii – Kruszewo, gdzie znajduje się jego grób (chociaż do tej pory nie doczekał się stałego pomniku i jest narażony na podtopienia) oraz mauzoleum, które powstało parę lat temu. Znajduje się tam kilka eksponatów związanych z życiem wokalisty oraz parę figur woskowych, niestety nienajlepszej jakości. Na szczęście Tose zostawił po sobie sporo dobrej muzyki, więc raczej te koszmarne figury niech pozostaną w cieniu jego twórczości.

picmonkey-collageFelieton-relacja Macieja Błażewicza. Zdjęcia zostały wykonane przez autora tekstu. Na zdjęciu głównym siedziba telewizji MRT w Skopje

1 KOMENTARZ

  1. […] Do Eurowizji Junior pozostał jeszcze miesiąc, jednak jeśli sytuacja nie ulegnie poprawie, pod znakiem zapytania stanie udział Macedonii w dorosłej Eurowizji 2017. MRT potwierdza udział w tym konkursie, jednak na razie nie ma planu na wybór reprezentanta. W tym roku kraj reprezentowała Kaliopi, która za utwór Dona zajęła 11. miejsce w II półfinale. Więcej na temat nastrojów panujących przed przyszłoroczną Eurowizją przeczytać można w dziale „Subiektywnie o ESC” – TUTAJ. […]