Cool me down wygrało ostatnio OGAE Second Chance Contest – po raz pierwszy
w historii startów stowarzyszenia z Polski. To jedynie przypieczętowało fakt,
o którym mówiło się od kilku miesięcy: że utwór miał zdecydowanie potencjał na międzynarodowy hit. Ale czy wiecie, że Margaret jest podwójną przegraną polskich preselekcji?

Wiele osób twierdzi, że krajowe eliminacje przed tegorocznym Konkursem Piosenki Eurowizji obfitowały w znakomite kompozycje. Ci, którzy łaknęli klasyki, mogli wesprzeć głosami Grateful Edyty Górniak, fani festiwalowych brzmień tłumnie poparli Michała Szpaka, nieco bardziej alternatywnych Kasię Moś, a ci, którzy cenili dobry beat, wysłali SMS na Margaret. I właśnie tej ostatniej będzie dotyczył ten felieton.

Jedni zarzucali jej po preselekcjach, że w trakcie koncertu rozczarowała widzów przed telewizorami i publiczność zgromadzoną w studio słabym wokalem i kontrowersyjną stylizacją. Inni twierdzili, że Cool me down i tak odniesie sukces poza granicami Polski, głównie ze względu na to, że kompozycja była gotowym materiałem na hit. Jeszcze inni podkreślali, że skoro samej Margaret nie zależało aż tak bardzo na wyjeździe na Eurowizję
i nie wypadła najlepiej na rodzimym podwórku, to może dobrze, że zajęła koniec końców drugie miejsce. Jak pokazały minione miesiące, rację mieli z pewnością ci, którzy wieszczyli kompozycji stworzonej przez Szwedów sukces. Co i rusz znajomi z różnych zakątków Europy pisali w trakcie wakacji: „Słyszeliśmy w radio Margaret!!!”. Wiem, że grano ją bardzo często w Grecji i na Cyprze, jak również w krajach skandynawskich. W samej Szwecji singiel pokrył się zresztą złotem. Notowano go również na listach przebojów w Rumunii.

Jak się okazuje, drugie miejsce w krajowych eliminacjach to wierzchołek góry lodowej. Wszyscy pamiętamy zamieszanie związane z polskimi preselekcjami po wyborach parlamentarnych jesienią 2015. Na początku mówiło się, że TVP wskaże reprezentanta wewnętrznie. Jednak w styczniu 2016 r. zaczęto spekulować, że nowa władza rozważa przeprowadzenie koncertu eliminacyjnego. Koniec końców informacje te okazały się prawdziwe, choć podobno decyzję podjęto niemal w ostatniej chwili: były już nawet przygotowane grafiki z reprezentantem Polski, które posłużyć miały do ogłoszenia decyzji
w Świat Się Kręci. Kto został wskazany wewnętrznie? Właśnie Margaret. Za pomysłem wysłania jej do Sztokholmu stał ówczesny szef polskiej delegacji, Mikołaj Dobrowolski. Cool Me Down było ponoć zresztą pisane z myślą o Eurowizji. Zdaje się to potwierdzać fakt, że utwór trwa równe 3 minuty i Margaret pracowała nad nim z producentami w Szwecji
w okresie przed ogłoszeniem decyzji o reprezentancie Polski na Konkurs Piosenki Eurowizji 2016(trudno zresztą wyobrazić sobie, że nagrywała tę piosenkę tylko „do szuflady”).  Plany wysłania młodej wokalistki do Sztokholmu pokrzyżowała decyzja o organizacji krajowych eliminacji.

Choć może wydawać się to mało istotnym faktem, trudno nie odnieść wrażenia, że Margaret miała w tym roku wyjątkowo dużego pecha, jeśli chodzi o Eurowizję. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Plotka głosi, że została zgłoszona do szwedzkich preselekcji Melodifestivalen 2017. Fani nie mają wątpliwości, że jeśli jej nazwiska nie zobaczymy na liście uczestników w tym roku, to z pewnością prędzej czy później pojawi się ono w stawce konkursowej u naszych sąsiadów zza morza.

Fot. Materiały prasowe

Źródło: inf. własne

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułNowości muzyczne #4
Następny artykułCasting na Białorusi już w środę! Kto się zgłosił?
Konrad Szczęsny
Jestem absolwentem warszawskiej polonistyki, na co dzień związanym z polskim show-biznesem. Prywatnie zajmuję się Konkursem Piosenki Eurowizji, który oglądam od 2005 roku, choć pierwszą transmisję śledziłem już w 1994 r. (pamiętam występ Edyty Górniak). 10 lat później, gdy transmitowano konkurs ze Stambułu, usnąłem na dwie piosenki przed polską prezentacją. Obudziłem się zaraz po niej. Swego czasu związany byłem z Dziennikiem Eurowizyjnym. Moją ulubioną polską piosenką eurowizyjną jest ta zaprezentowana w Oslo w 1996 r. przez Kasię Kowalską, czyli utwór "Chcę znać swój grzech". W redakcji opiekuję się Belgią, Grecją i Czechami, wcześniej była to jeszcze Francja oraz Cypr.

1 KOMENTARZ

  1. W Szwecji moze sie zglaszac ile razy chce. ale i tak jej nie wybiora. Bo preferuja swoich. Pomijajac to ze Margaret nie umie spiewac. A seksowna tez nie jest. Seksowna moze dla 14 latkow.
    W Meledifestivale 3017 nie wysapi. O wiele wieksze szanse ma w Polsce. Ale niestety nie potrafi dopracowac wystepu, wybiera przedziwaczne stroje, zupelnie nie pasujace do piosenek.
    Z „Cool me down” miala rzeczywiscie pecha, bo piosenka swietna. Niestety nie widzalem ZADNEJ wersji na zywo, na miare tej fajnej piosenki. Wszystko strasznie sztuczne.