Podczas nadchodzącego 62. Konkursu Piosenki Eurowizji w roli reprezentantek Holandii zobaczymy zespół OG’3NE składający się z sióstr Lisy, Amy i Shelly. Nie będzie to pierwszy przypadek, kiedy na eurowizyjnej scenie zaprezentuje się holenderskie trio. Czy cyfra trzy przynosi w przypadku tego państwa więcej sukcesów czy stanowi źródło porażek?

Chociaż dziewczęta z grupy OG’3NE dopiero przygotowują swoją eurowizyjną kompozycje, w Holandii panuje dość pozytywne nastawienie, co do ich szans w trakcie konkursu. Z całą pewnością taki stan rzeczy grupa może zawdzięczyć jedynie swojej popularności oraz sympatii fanów. Jeżeli spojrzymy natomiast na to, jakie wyniki osiągali Holendrzy, kiedy reprezentantami kraju były trzyosobowe zespoły, nie powinniśmy być optymistycznie nastawieni. Poniżej prezentujemy krótką refleksję na temat osiągnięć Królestwa Niderlandów w tym aspekcie.

W 1966 roku, podczas Eurowizji, która odbyła się w Grand Auditorium RTL w Luksemburgu, po raz pierwszy mogliśmy w barwach pomarańczowych ujrzeć na scenie trio. Chociaż wokalistka Milley Scoot wykonywała swój utwór Fernando & Philippo sama, na scenie towarzyszyło jej dwóch gentelmenów grających rolę tytułowych ukochanych. Właśnie, dlatego w roku 1966 możemy mówić o pierwszym udziale holenderskiej grupy trzyosobowej. Sympatyczny występ okraszony końcowym tańcem na schodach nie pomógł jednak piosence w zajęciu dobrego miejsca. Milley i jej kompanii uplasowali się zaledwie na 15 miejscu spośród 18 uczestniczących w konkursie państw.

 

Cztery lata później w 1970 r. jury przyznające punkty podczas holenderskiego koncertu preselekcyjnego zadecydowało, że to zespół Hearts of Soul będzie reprezentował gospodarzy w trakcie Konkursu Piosenki Eurowizji. Przypomnijmy, że Holandia zyskała prawo do organizacji tej edycji konkursu, w efekcie bycia jednym z czterech państw zwycięskich, które rok wcześniej otrzymały taką samą liczbę punktów. Nie można było wówczas mówić o jednym zwycięscy, dlatego Hiszpania, Francja, Wielka Brytania oraz Holandia musiały podzielić się trofeum. Wybór kraju gospodarza ograniczył się jednak tylko do Królestwa Niderlandów oraz Francji, ponieważ Wielka Brytania i Hiszpania organizowały konkurs u siebie odpowiednio w 1968 i 1969 roku. O tym, że Eurowizja 1970 odbędzie się w Amsterdamie zadecydować miał rzut monetą. Ponadto zgodnie z regulaminem EBU w tym czasie, udział w konkursie przez zespoły trzyosobowe był zakazany. Holendrzy poradzili jednak sobie z obejściem tej zasady a zespół składający się z sióstr Bianci, Stelli i Patricii Maessen wystąpił w RAI Congrescenrtum w Amsterdamie, jako Patricia i Hearts of Soul. Dzięki temu zabiegowi wydawało się, że wokalistce Patricii w trakcie wykonywania propozycji Waterman na scenie towarzyszy chórek. Sprytne posunięcie nie przyniosło jednak sukcesu, ponieważ siostry Maessen zakończyły rywalizację zajmując tylko 7 miejsce, na 12 państw biorących udział w konkursie.

 

Po upływie 8 lat postanowiono po raz drugi dać szansę wyjać na Eurowizję trzyosobowej grupie. Zespół Harmony składający się z wokalistów Ab’a Woudenberga, Donalda Lievelda oraz wokalistki Rosiny Lauwaars wraz ze swoim utworem Het is OK pokonał trzech pozostałych artystów starających się o wyjazd na Eurowizję do Paryża. Ich kolorowe stroje sceniczne wpasowywały się w wesołą stylistykę lat 70-tych, ale niestety nie przełożyły się na wynik Królestwa Niderlandów w konkursie. Zespół pozostał w drugiej dziesiątce zajmując ostatecznie 13 miejsce z 37 punktami.

 

Na udział kolejnego trio z Holandii w Konkursie Piosenki Eurowizji musieliśmy zaczekać blisko 30 lat. Dopiero w 2006 roku formacja Treble wyjechała do Aten, aby z utworem Amambanda starać się o zdobycie jak najlepszego miejsca podczas Eurowizji. W zorganizowanym w marcu 2006 mini koncercie preselekcyjnym, biorący w nim udział artyści mogli zaprezentować po trzy utwory. Ponieważ w selekcjach oprócz Tremble uczestniczyła tylko wokalistka Maud Mulder oraz grupa Behave, usłyszeliśmy wyłącznie dziewięć utworów. Tremble oprócz Amambanda wykonały również Make your Chance oraz Lama Gaia. Charakterystyczne dla zespołu składającego się z wokalistek Caroline Hoffman oraz sióstr Niny i Djem van Dijk było to, że oprócz języka angielskiego wykorzystywały w swojej twórczości stworzony przez siebie język – treble. W wielu utworach słychać również południowo afrykański język afrikaans, bardzo zbliżony do języka niderlandzkiego.

Własny język wykreowany przez artystki oraz występ oparty na grze na bębnach nie pomogły jednak w wydostaniu się z półfinału, w którym 23 kraje starały się o awans do finału. Piosenka Amambanda z ilością zaledwie 22 punktów skończyła na szarym końcu stawki konkursowej zajmując jedynie 20 miejsce. W 2009 roku grupa oficjalnie zakończyła działalność.

 

Nadawca publiczny z Holandii telewizja TROS poinformowała pod koniec 2008 r., że wybór reprezentanta na Konkurs Piosenki Eurowizji w Moskwie zostanie dokonany wewnętrznie. Tym razem wskazano popularną grupę The Toppers w skład, której do 2008 roku wchodził reprezentant Holandii na Eurowizji 1988 – Gerard Jolling.
W lutym 2009 zorganizowano finał narodowy, w którym wybór propozycji na Eurowizję miał zapaść spośród sześciu utworów. Chociaż jury uznało kompozycje Angel of the Night za najlepszą, głosami telewidzów (ich zdanie liczyło się podwójnie) zadecydowano, że The Toppers wykonają piosenkę Shine. Błyszczące stroje i festiwalowość wystepu a nawet faworyzowany przez wielu artystów, uznawany za szczęśliwy ostatni numer startowy zdały się na nic. Grupa otrzymując tylko jeden punkt z Danii oraz dziesięć z Albanii pożegnała się z finałem. Panowie zajęli dalekie 17 miejsce, wyprzedzając tylko Słowację i Łotwę.

 

Ostatni udział trzyosobowego zespołu (pomijamy oczywiście przyszłoroczny występ OG’3NE) miał miejce w 2011 roku. Pochodząca z miasta Volendaam grupa 3JS starała się po raz kolejny o wejście do finału Eurowizji, na który Holandia czekała wtedy już od 2004 roku. Nazwa grupy nawiązuje do imion członków zespołu. Wszystkie zaczynają się od litery J (Jaap, Jan i Jaap). Chociaż zespół należy do grona bardziej znanych i cenionych artystów w Holandii, nie udało im się przekonać europejskiej publiczności do swojej propozycji Never Alone. Tylko sąsiednia Belgia oraz Bułgaria przyznały grupie odpowiednio 8 i 5 punktów. Jako ciekawostkę można dodać, że grupa 3JS była jedynym reprezentantem Holandii, który chociaż miał najbliżej, nie wystąpił w trakcie największej przedeurowizyjnej imprezy Eurovision in Concert w Amsterdamie.

 

Jak zatem widzimy w każdym przypadku, kiedy Holandia decydowała się zaprezentować Europie utwór wykonywany przez trio, nigdy nie kończyło się to dla tego państwa szczęśliwie. Awans do finału pozostawał marzeniem natomiast, kiedy nie mieliśmy jeszcze na Eurowizji półfinałów, zespoły kończyły na dole rankingu. Gdyby OG’3NE uzyskały dobry rezultat w Kijowie przerwałyby zdecydowanie złą passę, jaka na przestrzeni lat towarzyszyła podobnym im formacjom. Ostatnio na portalu społecznościowym artystki opublikowały zdjęcie, na którym otoczone przez muzyków i autorów piosenek biorących udział w zorganizowanych przez nie warsztatach, dziękują za wspaniały imponujący czas, który dostarczył tak wiele pięknych utworów. Jak widać poszukiwania idealnej eurowizyjnej kompozycji trwają. Jaki przyniosą one efekt przekonamy się zapewne najpóźniej pod koniec marca. Tymczasem jak sądzicie? Czy jest coś, co sprawia, że Lisa, Amy i Shelly, które już za mniej niż pół roku zaprezentują widzom w Europie i Australii swoją konkursową propozycję, mają szansę wrócić do Holandii z tarczą zamiast na tarczy? Czy posiadają coś, co wyróżnia je od ich poprzedników? Zapraszamy do komentowania i dzielenia się waszymi opiniami.

 

źródło: songfestival.be, Eurovisionartists.nl, eurovision.tv, materiały własne

foto: eurovision.tv

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułRumunia szuka reprezentanta
Następny artykułRusza Festivali 55 i Këngës në RTSh
Karol Bołotin
W Stowarzyszeniu OGAE Polska od 2008 roku. Pierwszy Konkurs Piosenki Eurowizji obejrzałem w telewizji w 2003 roku, kiedy miastem gospodarzem była Ryga. Każdy członek rodziny miał wówczas swój ulubiony kraj na jaki głosował. Tradycyjnie tylko mojej mamie udało się wytypować zwycięzcę. Sertab była jej faworytką od samego początku. Natomiast wśród wszystkich artystów którzy sięgnęli po eurowizyjne trofeum, do grona moich osobistych ulubieńców zaliczam Conchitę, Carolę oraz Dane International. Jeżeli chodzi o państwa które lubię najbardziej, to zdecydowanie muszę wymienić Szwecję (co raczej nie powinno dziwić), jak również Hiszpanię, Francję i Holandię. Tą ostatnią opiekuję się również w swojej pracy dla eurowizja.org. Królestwo Niderlandów jest zdecydowanie najbliższe mojemu sercu ponieważ to tutaj mieszkam i pracuję na co dzień.