Ostatni dzień stycznia minął przede wszystkim pod znakiem losowania półfinałów Eurowizji 2017. Wiemy już w którym z koncertów wystąpią reprezentantki Królestwa Niderlandów, ale dowiedzieliśmy się również iż grupa OG3NE podjęła ostateczną decyzję co do utworu, z jakim wystąpi podczas 62. Konkursu Piosenki Eurowizji w Kijowie. 

W dniu wczorajszym oczy całego eurowizyjnego świata skupiły się na stolicy Ukrainy, Kijowie, gdzie miała miejsce ceremonia losowania półfinałow Eurowizji 2017 oraz uroczyste przekazanie kluczy do miasta z rąk szefowej rady miasta Sztokholm do rąk prezydenta Kijowa Vladimira Klichko. Dowiedzieliśmy się jakie państwa zostały przydzielone do określonych rund półfinałowych oraz w której części koncertów wystąpią. Los zadecydował, że po czterech latach Holandia wystąpi w pierwszej części drugiego półfinału, zamiast w pierwszym półfinale. Nie była to jednak jedyna istotna informacja dla holenderskich fanów. Siostry Vol poinformowały w rozmowie ze stacją radiową 538, że od tej pory będą funkcjonowały pod nazwą OG3NE, a nie jak to było dotychczas OG’3NE.

Oczywiście nie zmiana zapisu nazwy grupy, ale wiadomość o wyborze piosenki była głównym tematem przeprowadzonej rozmowy. Lisa, Amy i Shelly oświadczyły, że po kilku miesiącach pracy nad utworem i wieloma zgłoszonymi kompozycjami jakie otrzymały od muzyków i autorów tekstów, wreszcie wybrały swoją konkursową propozycję:

Po długim procesie selekcyjnym wiemy już z jakim utworem będziemy reprezentować Holandię w Kijowie. Jesteśmy naprawdę podekscytowane i już teraz pracujemy nad tym, aby z wersji demo jaką mamy stworzyć niesamowity kawałek. Zamierzamy dumnie zaprezentować go ludziom na początku marca.

Na początku stycznia zespół ogłosił, że już tylko trzy propozycje pozostały w wyścigu o wyjazd do Kijowa, ale nie podawano więcej informacji na ten temat. Wiele wskazuje na to, że wybór padł na piosenkę stworzoną przez ojca artystek Rick’a Vol, który jest kompozytorem i autorem hitu z repertuaru OG3NE Magic.

Jaki utwór usłyszymy w holenderskich barwach? To okaże się za około miesiąc. Już teraz wiemy, że trzy utalentowane siostry będą miały okazję zaprezentować się przed europejską publicznością 11- go maja, w pierwszej części drugiego koncertu półfinałowego. Będzie to pierwszy przypadek od pięciu lat, kiedy holenderski reprezentant wystartuje w czwartkowym koncercie. Postanowiliśmy przeanalizować czy takie ulokowanie może być dla Holendrów korzystne. Jeżeli spojrzymy na wyniki ostatnich dziewięciu lat, czyli od momentu wprowadzenia dwóch półfinałów, nie należy być dobrej myśli. Trzeba liczyć się z tym, że Holandia może nie uzyskać awansu do finału. Ale zacznijmy od początku.

W maju 2007 r. odbyła się w Helsinkach konferencja prasowa, podczas której ówczesny kierownik wykonawczy z ramienia Europejskiej Unii Nadawców – Svante Stockselius, poinformował o planowanych zmianach w formule konkursu. Planowano rozszerzyć rundę półfinałową o dodatkowy koncert, przez co zamierzano ograniczyć tzw. głosowanie polityczne, przejawiające się w przewidywalności z jaką sąsiednie państwa wymieniały się punktami. Eurowizja w Belgradzie została zatem wykorzystana przez organizatorów jako swego rodzaju królik doświadczalny, gdzie zamierzano przetestować jak sprawdza się wprowadzona zmiana. Wszystkie kraje biorące udział w konkursie zostały podzielone na sześć koszyków, według tego jak wyglądał rozkład punktów z tych państw w latach ubiegłych. Państwa Wielkiej Czwórki (Włochy nie powróciły jeszcze do konkursu) zostały na drodze losowania przydzielone do określonych półfinałów, w których mogły głosować. W jaki sposób nowy system sprawdził się w przypadku Holendrów? Niezbyt dobrze. Reprezentantka kraju – wokalistka Hind, została wylosowana do udziału w pierwszym półfinale gdzie wystąpiła z 15 pozycji. Jej utwór „Your Heart Belongs to Me” nie zdobył serc publiczności na tyle, aby awansować do finału. Najwięcej bo 8 punktów przekazali mu sąsiedni Belgowie, którzy występowali w tym samym półfinale. Norwegia i Izrael przekazały odpowiednio 7 i 1 punkt natomiast Azerbejdżan 2 punkty i Rumunia z Armenią po 3 punkty. Przypomnijmy, że w Belgradzie nie głosowały narodowe jury a o wynikach decydowali tylko telewidzowie.

Inaczej wyglądała sytuacja rok później, w czasie Konkursu Piosenki Eurowizji w Moskwie. EBU  zmieniła zasady głosowania w finale, ponownie wprowadzając krajowe komisje jurorskie i zasadę 50:50 (połowa głosów zależała od publiczności, natomiast druga połowa od specjalnego jury w każdym kraju). W półfinale na wyniki wpływ mieli telewidzowie, którzy wybierali dziewięciu finalistów. Dziesiątym został reprezentant, który otrzymał tzw. „dziką kartę” od jurorów.

Rok 2009 rozpoczął dla Królestwa Niderlandów nieciekawą epokę zamiatania dołów tabeli wyników, co było jednoznaczne z permanentnym brakiem awansu do finału. Na co warto zwrócić uwagę? Przez cztery lata porażek Holandia zawsze występowała w drugim półfinale, tak jak to i będzie miało miejsce w Kijowie… Fani holenderskich piosenek, nie należy jeszcze jednak popadać w panikę! Zdecydowana poprawa rezultatów Królestwa Niderlandów na Eurowizji nastąpiła od 2013 roku, kiedy reprezentantką kraju w Malmö została znana wokalistka Anouk. Przeanalizujmy jednak, jak przez ostatnie lata rozkładał się przydział punktów dla Holandii. Na początek przyjrzyjmy się jak wygląda w tym roku skład drugiego półfinału?

W tej grupie mamy oprócz Holandii takie państwa jak Macedonia, Malta i Białoruś. Z nich raczej nie będzie większego pożytku. Białorusini nie doceniali holenderskiej muzyki i tylko raz przyznali 2 punkty dla The Common Linnets w trakcie finału konkursu w Kopenhadze. Białoruś, mamy przypomnieć nieszczęsne motylki?! W przypadku Macedonii można już mówić o niewielkim wsparciu punktowym, przyznanym Anouk – 2 punkty w finale ESC 2013, i 7 pkt dla The Common Linnets ESC 2014 oraz 1 punkt dla Trijntje Oosterhuis ESC 2015). Również reprezentant Holandii ze Sztokholmu otrzymał w finale 2 punkty od macedońskiego jury. Jeżeli zaś chodzi o Maltę, jedyne wsparcie punktowe z tego kraju otrzymał Douwe Bobow, tj. 7 punktów w półfinale oraz 3 punkty w finale – oba wyniki wyłącznie dzięki televotingowi. Malta, jako jedna z nielicznych, nie przyznała natomiast ani jednego punktu piosence ” Calm after the storm”, która zajęła w finale Konkursu Piosenki Eurowizji 2014 drugie miejsce.

Ponadto mamy w tym roku w drugim półfinale państwa, które na przestrzeni lat wspierały Holendrów punktami. Chodzi tutaj przede wszystkim o Norwegię (7 pkt w 2008, po 3 pkt w 2010 i 2012, 8 pkt w 2013, 12 pkt w 2014 oraz 6 pkt od jurorów w 2016) i Danię (1 pkt w 2009, 4 pkt w 2010, 10 pkt zarówno w pół jak i finale Eurowizji 2013, 10 pkt w finale 2014, 7 pkt w 2015 i po 7 punktów dla Douwe Boba zarówno od jury jak i od widzów w 2016).
Również inni tegoroczni uczestnicy drugiego półfinału przyznawali Holandii punkty. Można wśród nich wymienić takie kraje jak Estonię, San Marino lub Izrael.

Pozostają nam jeszcze państwa, które automatycznie otrzymały miejsce w finale. Występ zespołu OG3NE oceniać będą Ukraina, Francja i Niemcy. W przypadku tego pierwszego nie należy spodziewać się wysokich not. Ukraina przyznała raz 7 punktów dla duetu Ilse de Lange i Waylona podczas półfinału w Kopenhadze oraz 2 punkty dla Douwe Boba w czasie zeszłorocznego finału. W przypadku Niemiec możemy mówić o przydzielonych punktach w latach 2012,2014 i 2016, a Francji w trakcie koncertów w okresie 2014-2016.

Na podstawie przytoczonych faktów z łatwością można dojść do pesymistycznej konkluzji, że sukces grupy OG3NE w Kijowie stoi pod dużym znakiem zapytania. Nie zapominajmy jednak, że statystyka nie jest wyznacznikiem sukcesu eurowizyjnego utworu, jest to bardziej forma rozrywki na podstawie której można wysunąć pewne wnioski. Nie koniecznie wiążące. Nie traktujmy więc jej jako wyroczni, ponieważ zgodnie z opinią osób interesujących się i śledzących Eurowizję od lat, magia tego konkursu polega na nieprzewidywalności, zaś dobrze skomponowany utwór obroni się sam.

Jak na wiadomość o ulokowaniu w pierwszej częśći drugiego półfinału reagują same dziewczęta z OG3NE? W wypowiedzi dla stacji 538 dziewczęta stwierdziły, że:

Jeżeli spojrzy się spokojnie na miejsce w pierwszej połowie drugiego półfinału, nie jest to najlepsza sytuacja z możliwych – twierdzi Shelly Vol.

Towarzyszy nam jednak myśl, że aby wygrać musimy być lepsze niż wszyscy pozostali, dlatego nie ma większego znaczenia po kim lub przed kim będziemy występować oraz w którym z dwóch półfinałow. Musimy pokonać wszystkich. Oczywiście można mówić o pewnym komforcie psychicznym jeżeli zdajesz sobie sprawę, że pewne rzeczy układają się korzystnie, ale nie uważam aby nasze szanse zmalały.

Jak zatem widać nie zmieniło się podejście grupy co do udziału w konkursie i nadal jest to dla nich kwestia sprowadzenia kolejnej Eurowizji do Amsterdamu. Artystki od samego początku powtarzały w wywiadach, że dla nich gra toczy się tylko o zwycięstwo i nie jest to wyłącznie kwestia promocji własnej twórczości w Europie lub dobrej zabawy.

Chociaż wyniki z lat ubiegłych zdają się przemawiać na niekorzyść zespołu OG3NE, wokalistki nie tracą zapału i determinacji aby dostarczyć swojej ojczyźnie jak najlepszy z możliwych rezultat. Nie wiemy jeszcze z jakim utworem grupa wyjedzie do Kijowa oraz jaki gatunek muzyczny zostanie zaprezentowany. Ballada podobna np. do tej jaką usłyszymy w barwach Finlandii a może szybszy numer? Czy OG3NE uda się przełamać pasmo niefortunnych występów w drugim półfinale jaki towarzyszył reprezentantom Holandii? Wszystko zależy od utworu, ponieważ jak już wielokrotnie zdarzało się podczas Konkursu Piosenki Eurowizji siła muzyki znaczy więcej niż analiza liczbowa.

Jakie jest Twoje zdanie? Uważasz, że bardziej liczy się piosenka czy czerpiesz chętniej z eurowizyjnych statystyk w swoich przewidywaniach? Czekamy na Twoją ocenę!

źródło: nu.nl, wiwibloggs.com, esctoday.com
foto: ANP
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPoznaj hiszpańskich finalistów
Następny artykułMelodifestivalen 2017: Próby w Göteborgu! [relacja na żywo]
Karol Bołotin
W Stowarzyszeniu OGAE Polska od 2008 roku. Pierwszy Konkurs Piosenki Eurowizji obejrzałem w telewizji w 2003 roku, kiedy miastem gospodarzem była Ryga. Każdy członek rodziny miał wówczas swój ulubiony kraj na jaki głosował. Tradycyjnie tylko mojej mamie udało się wytypować zwycięzcę. Sertab była jej faworytką od samego początku. Natomiast wśród wszystkich artystów którzy sięgnęli po eurowizyjne trofeum, do grona moich osobistych ulubieńców zaliczam Conchitę, Carolę oraz Dane International. Jeżeli chodzi o państwa które lubię najbardziej, to zdecydowanie muszę wymienić Szwecję (co raczej nie powinno dziwić), jak również Hiszpanię, Francję i Holandię. Tą ostatnią opiekuję się również w swojej pracy dla eurowizja.org. Królestwo Niderlandów jest zdecydowanie najbliższe mojemu sercu ponieważ to tutaj mieszkam i pracuję na co dzień.

3 KOMENTARZE

  1. szkoda, że autor artykułu nie potrafi się przyznać do błędu, na który zwrócono mu uwagę, tylko kasuje komentarz i poprawia „po cichu” artykuł 😉 od dłuższego czasu nie podoba mi się moderacja tej strony – komentarze są publikowane zazwyczaj z kilkudniowym opóźnieniem, a niewygodne są kasowane… słabe to

  2. A tak jeszcze w odpowiedzi na ostatnie pytanie z artykułu: to jest chyba jasne, że trzeba się kierować przede wszystkim piosenką, a nie jakimiś tam dziwnymi statystykami… W ogóle po co takie pytanie, skoro odpowiedź jest oczywista? Chociaż patrząc po tym, jak niektórzy fani uwielbiają robić te statystyki… 🙂 Tak, na pewno akurat Holandia ma mniejsze szanse przez to, że startuje akurat w tym roku w takiej połowie danego półfinału… Tak, na pewno widzowie i jurorzy nie zagłosują na nią właśnie z tego powodu 😀 .

  3. Już tyle było tych artykułów o reprezentantkach Holandii… a piosenki wciąż nie ma (ujawnionej) 🙂 . Może jeszcze ze dwa dłuuugie artykuły, o najnowszych plotkach z Holandii? 😉 Dziewczyny bardzo fajnie śpiewają, to fakt, podobają mi się – no ale czekam wreszcie na ich eurowizyjny utwór! Ok, na początku marca, no dobra 🙂 .