Zakończyły się właśnie greckie preselekcje, a właściwie prezentacja trzech teledysków do piosenek, które skomponował Dimitris Kontopoulos. O wynikach decydowali widzowie (w 70%) oraz przedstawiciele greckiej diaspory, rozsiani po całej Europie (z 8 krajów). Zgodnie wskazali do Kijowa utwór This is love. Jak przebiegało show?

Trwające ponad dwie godziny show pełne było eurowizyjnych wspomnień związanych
z historią Hellady w tym konkursie. Pokazano m.in. występy, za którymi stał kompozytor trzech tegorocznych greckich propozycji oraz Fokas Eveangelinos (choreograf). Połączono się również z wokalistami i wokalistkami, z którymi dwaj panowie pracowali wcześniej,
a zatem z Ani Lorak (Ukraina 2008), Sergey’em Lazarewem (Rosja 2016), Sakisem Rouvasem (Grecja 2004) czy jedyną grecką zwyciężczynią Eurowizji, Heleną Paparizou (Grecja 2005). Nie mogło też zabraknąć Filipa Kirkorowa, z którym panowie współpracowali przy wielu eurowizyjnych występach.

Życzenia powodzenia w nadchodzącej edycji Konkursu Piosenki Eurowizji w materiałach wideo przekazała m.in. zeszłoroczna reprezentacja Hellady, czyli grupa Argo, oraz uznane na rodzimym rynku nazwiska, jak Despina Vandi.

Zaprezentowano teledyski do trzech piosenek:

1. When the morning comes around (Dimitris Kontopoulos, John Ballard)

2. Angels (Dimitris Kontopoulos, Romy Papadea)

3. This is love (Dimitris Kontopoulos, John Ballard, Romy Papadea)

https://www.youtube.com/watch?v=sBom9VecMKw

Polscy fani, komentujący przebieg programu dosyć zgodnie stwierdzili, że poziom zaprezentowanych utworów był stosunkowo niski. Podkreślano m.in. że oczekiwania wobec teamu kompozytorskiego były o wiele większe, że twórcy nie stworzyli dla Demy żadnego potencjalnego hitu, z którym Grecja byłaby w stanie powalczyć o zwycięstwo
w maju. Stwierdzono, że zaprezentowane piosenki są wtórne, brak im polotu i po minucie nudzą się słuchaczowi. Czy mimo tego Hellada odniesie w stolicy Ukrainy sukces?

Show, poprowadzone przez Antonisa Loudarosa i Elenę Bouzali, zorganizowane zostało w studio stacji ERT w Atenach. Widzowie zarzucali greckim preselekcjom, że są nie tylko przegadane, lecz przede wszystkim że brakuje im profesjonalnego studia, w którym reprezentantka kraju, Demy, mogłaby wykonać przygotowane piosenki na żywo.

Gość specjalny, Hovig (reprezentant Cypru) wykonał z playbacku swój eurowizyjny utwór Gravity. Niespodziewanie w studio pojawiła się również tegoroczna reprezentacji Mołdawii Sunstroke Project, która na żywo (jako jedyna tego wieczoru) wykonała swoją tegoroczną eurowizyjną propozycję, czyli Hey Mamma! Co więcej, prezentacja została wzbogacona o charakterystyczną choreografię!

Przedstawiciele greckiej diaspory z 8 krajów (Belgii, Gruzji, Azerbejdżanu, Niemiec, Armenii, Włoch, Austrii i Ukrainy) oraz telewidzowie zdecydowali, że młoda wokalistka wykona
w Kijowie utwór This is Love. Na tę piosenkę głosowali jurorzy ze wszystkich gremiów poza Azerbejdżanem (ci wskazali When The Morning Comes Around) oraz widzowie za pomocą systemu audiotele.

Czy Demy z tym utworem powtórzy sukces Heleny Paparizou sprzed 12 lat? Przekonamy się w maju.

Fot. eurovision.tv, ERT

Źrodło: ERT.gr

3 KOMENTARZE

  1. Gdy usłyszałem pierwsze dźwięki zwycięskiej piosenki, to pomyślałem coś w stylu: „O nie, znowu kolejny smęt”, no ale na szczęście piosenka rozkręciła się 🙂 . W sumie to jest całkiem ciekawe, melodyjne disco, taka trochę klubowa nuta. Nie mogę powiedzieć, że Grecja, jeden z moich ulubionych krajów (eurowizyjnie, i ogólnie) zawiodła mnie, ale moim faworytem też chyba nie zostanie. Może, gdyby Demi zaśpiewała tam chociaż troszeczkę po grecku, albo gdyby było tam coś greckiego w muzyce (a najlepiej i jedno, i drugie)… Bo w sumie mało grecka jest ta piosenka (równie dobrze mogłaby reprezentować np. Szwecję, San Marino, UK czy Mołdawię 🙂 ). Podsumowując – póki co, tegoroczny grecki utwór ma tendencję rosnącą, jeśli chodzi o podobanie mi się 🙂 , ale wybitny też nie jest, więc nie dojdzie raczej do grupy moich faworytów (zwłaszcza, że brakuje w nim greckich elementów). Dodam jeszcze tylko, że na pewno dobrze, że Grecja trochę urozmaiciła tegoroczną stawkę.

  2. Wszystkie te piosenki brzmią… radiowo-nijako. W ogóle nic a nic nie ma w nich co mówiłoby od razu, że to Grecja, a szkoda bo akurat hellada często obojętnie czy miała dobry utwór czy jakieś badziwie to miała ten swój charakter, a teraz jest tak… bleehh.