Wojna rosyjsko-ukraińska o Yulię Samoylovą trwa w najlepsze, dziś Europejska Unia Nadawców wpadła na zaskakujący pomysł by pozwolić wokalistce wystąpić na Eurowizji 2017 … zdalnie! I od razu skojarzyły mi się chyba najbardziej „odjechane” preselekcje…

Wczoraj Ukraina ogłasza ban na pobyt na terenie tego kraju dla Rosjanki Yulii Samoylovej, Rosja wpada w spodziewaną histerię, planuje bojkotować konkurs. EBU wpada w popłoch, bo straci nadawcę który transmitować mógłby imprezę w największym kraju świata, dziś wpada na pomysł…transmisji satelitarnej występu do Flame is burning! Ukraińcy przypominają, że taka opcja też jest złamaniem prawa, Rosjanie stwierdzają po prostu: „WTF?!”, fani uznają sytuację za żenującą i na potęgę produkują memy ośmieszające całą inicjatywę EBU. A ja zamiast memów przygotuję krótki skok w przeszłość, a mianowicie do roku 1996 i do małego państwa aspirującego do bycia uznawanym za Skandynawię – do Estonii.

Estonia przygotowując się do swojego trzeciego udziału w Eurowizji zorganizowała preselekcje Eurolaul w klubie nocnym Dekoltee, a 1,5-godzinne show poprowadzili Marko Reikop i Karmel Eikner. Program transmitowano 27 stycznia 1996 roku, a spośród 13 piosenek najlepszą wskazać mieli jurorzy międzynarodowi. Sześć pierwszych utworów zaprezentowano na żywo bez większych problemów, jednak pierwszy kłopot pojawił się przy siódmym numerze startowym. Utwór Lihtne viis wspólnie wykonać mieli Kadi-Signe Selde oraz Ivo Linna. Ona pojawiła się na scenie, a on nie mógł wystąpić osobiście ze względu na trasę koncertową. W związku z tym Kadi-Signe śpiewała … z telebimem, na którym odtworzono nagrane wcześniej sekwencje występu nieobecnego wokalisty! Występ prezentujemy poniżej:

Dokładnie ten sam pomysł zrealizowano przy kolejnym utworze. Laule ja palveid täis päev wykonali Reet Kromel i Arne Lauri, przy czym on wystąpił na scenie, a ona śpiewała do widzów i jurorów z telebimu. Niestety nie znam estońskiego więc nie wiem, dlaczego wokalistka nie była w stanie pojawić się w klubie osobiście, ale z informacji wyszperanych w Internecie dowiedziałem się, że przez pewien czas miejsce jej pobytu w ogóle nie było nikomu znane i dopiero na początku stycznia 1996 udało się ją odnaleźć w Londynie, gdzie ponoć mieszkała od roku. Nie wiadomo dlaczego nie chciała przyjechać do Estonii by wziąć udział w preselekcjach, jednak nieoficjalnie mówiło się, że unikała powrotu do ojczyzny ze względu na problemy z prawem. Poniżej Reet śpiewająca z telebimu i Arne Lauri na scenie podczas finału selekcji.

Najbardziej sensacyjnym występem była jednak prezentacja sceniczna do utworu numer dziesięć pt.  Maatütre tants w wykonaniu wokalistki Kirile Loo. Uczestniczka finału…w ogóle nie pojawiła się w klubie nocnym gdzie organizowano selekcje, w związku z tym jej utwór został odtworzony z taśmy, a widzowie mogli przez trzy minuty oglądać ujęcia reflektorów, efektów specjalnych, kuli dyskotekowej i muzyków bezradnie próbujących znaleźć sobie miejsce na scenie. Z archiwalnego artykułu estońskiego portalu Delfi wyczytałem, że pomimo braku wokalistki na scenie, jej utwór zdobył wielu fanów i zaskoczył część międzynarodowego jury. Ostatecznie piosenka zdobyła aż 56 punktów i 4. miejsce w głosowaniu. Dlaczego Kirile zabrakło podczas finału? Nie wiadomo, ale nieoficjalnie mówi się, że po prostu nie dotarła na miejsce z powodów zdrowotnych. Występ wokalistki-widmo poniżej:

Zwycięzcami preselekcji okazali się Maarja-Liis Ilus i Ivo Linna z utworem Kaelakee hääl, który został wykonany na scenie jako dwunasty w kolejności. Jak już wcześniej wspominałem, Ivo Linna nie był obecny podczas finału ze względu na inne zobowiązania, więc także Maarja-Liss Ilus była zmuszona do śpiewania w duecie z telebimem. O ile Kadi-Signe Selde się nie powiodło (uzbierała 40 punktów i przedostatnie, 12. miejsce) tak Maarja-Liis zdobyła serca jurorów i dzięki 62 punktom wygrała preselekcje w duecie z człowiekiem, którego…poznała praktycznie dopiero na Eurowizji 1996. Efekt był jednak oszałamiający – Estonia zebrała 94 punkty i 5. miejsce w finale konkursu w Oslo – był to pierwszy wielki sukces tego kraju. Preselekcyjny występ do obejrzenia poniżej:

Przykład Estonii z 1996 roku pokazuje, że można nagiąć warunki preselekcji i dopuszczać występy częściowo nagrane wcześniej i odtwarzane z taśmy, a nawet jak wykonawca nie pojawi się na scenie to i tak może liczyć na zajęcie wysokiego miejsca w finale. Czy jednak powinniśmy iść tą drogą i zaakceptować np. występ Rosjanki Yulii Samoylovej nagrany gdzieś w Rosji i odtworzony widzom w trakcie półfinału lub finału? Lepiej nie iść tą drogą!

Zapis preselekcji estońskich 1996 dostępny jest TUTAJ.

Felieton Macieja Błażewicza, zdj.: Screen

2 KOMENTARZE

  1. Aha, zapomniałem skomentować jeszcze tą jedną małą sprawę… no, może nie taką małą… ale na pewno mało sensowną 🙂 . Mi, i nie tylko mi (patrząc po memach 🙂 ) przypomniała się zwycięska, niemiecka piosenka z Eurowizji 2010 🙂 . Cóż… powiem tak… po przyjęciu Australii do EUROwizji, to ja już myślałem, że nic mnie nie zdziwi, w wykonaniu EBU… ale jednak się myliłem 🙂 . Jak to miło spojrzeć na taką jednak rzadką ostatnio zgodność Ukrainy i Rosji w jakiejkolwiek kwestii… 😀 . Pomysł rodem z jakiejś absurdalnej komedii, albo (w obecnej sytuacji) raczej tragikomedii… całkowicie zaprzeczający rdzennym zasadom Eurowizji… Widać, że EBU BARDZO zależy na kasie, jaką Rosja wnosi w ramach swojej składki (chyba największa składka poza tzw. „BIG5 5”!), a także na oglądalności w największym kraju na świecie! To ciekawe, że przed decyzją ukraińskich służb z SBU, EBU mówiła, że zaakceptuje każdą decyzję Ukrainy… ale jednak liczyli na pewną łagodność, że się tak wyrażę 🙂 . A teraz EBU przestraszyła się straty rosyjskiej kasy, po prostu… no i w sumie faktycznie, ogólnie może to źle wpłynąć na finanse EBU… no ale to głównie wina Ukrainy…

    Co może EBU zrobić w obecnej sytuacji:

    1) Nadal próbować przekonać Ukrainę do wpuszczenia pani Julii Samoilowej… Mało prawdopodobne, że to się uda… Chociaż, może zainterweniowałyby tutaj najwyższe władze Ukrainy, szczególnie prezydent Poroszenko… No, skoro podobno on osobiście zalecił, aby wpuścić brytyjskich dziennikarzy z BBC, którzy wcześniej byli na faktycznie rosyjskim Krymie, czyli de facto złamali ukraińskie prawo… no to czemu nie zrobić takiego wyjątku dla Julii Samoiłowej? Bo ona jest z Rosji? 🙂

    2) Zmienić wykonawcę, włącznie z piosenką. EBU nie będzie robić w takiej sytuacji żadnych problemów – nawet pewnie nie weźmie żadnej kasy za to… 🙂 . Ale sama Rosja takie rozwiązanie mogłaby odczytać jako porażkę – uległość wobec fochów Ukrainy… z drugiej strony, brak jakiegokolwiek uczestnictwa może być jeszcze większą porażką… Trudno powiedzieć, jak to ostatecznie wymyślą Rosjanie 🙂 . Mają przeogromny rynek muzyczny – chciałoby się np. coś po rosyjsku, tradycyjnego, a jednocześnie nowoczesnego – np. taki zespół/wykonawca, jak Neuromonakh Feofan 🙂 .

    3) Zmienić wykonawcę, a zostawić utwór „Flame is burning”. Fani eurowizyjnie raczej nie lubią tego utworu… chociaż trudno powiedzieć, czy to za sam utwór, czy za to, że jest z Rosji właśnie 🙂 . Kto inny mógłby tą piosenkę zaśpiewać, ewentualnie? Wyobrażam sobie np. Aleksandra Panajotowa (też niby by była prowokacja, bo to Ukrainiec 🙂 ) albo nawet Polinę Gagarinę – a czemu by nie!

    Jak to będzie ostatecznie – zobaczymy… W każdym razie, ciężko mi sobie wyobrazić Eurowizję bez Rosji… no ale z drugiej strony, kiedyś jeszcze bardziej ciężko było mi sobie wyobrazić Australię na tym Konkursie 😀 . Już nie mówiąc o jakichś kosmicznych pomysłach z satelitą 😀 .

  2. Nawet już nie chcę się jakoś szerzej wypowiadać w tych ukraińsko-rosyjskich kwestiach, bo po prostu już rzygam tym… A, szkoda dużo gadać… i dużo pisać… :/ Tylko tak trochę opiszę, co o tym wszystkim myślę…

    Chciałem zauważyć, iż skoro Rosja wyśle w przyszłym, 2018 roku, właśnie Julię Samoilovą, no to Ukraina będzie musiała zrezygnować z uczestnictwa! Biorąc pod uwagę to ich porypane prawo… Ale co mnie to w sumie obchodzi, to jest sprawa Ukrainy… No nic, niech sobie Ukraina świętuje Eurowizję – święto muzyki, multi-kulti i łączenia narodów… ale chyba ten kraj nie jest zdolny do jakichkolwiek humanitarnych gestów, zwłaszcza wobec Rosji… no ale to ich sprawa…

    Smsa na pewno nie wyślę, nawet na mojego największego faworyta… Na pewno nie będę wspierał swoją kasą czarno-czerwonych barw… (to logo) :/ . Obejrzeć – obejrzę, także sponsorzy niech się nie martwią 🙂 . Ale tylko dla mojego (mniej więcej) TOP 10, a zwłaszcza (narodowo-językowego) TOP 5!!!