Wczoraj poznaliśmy kolejność startową uczestników Konkursu Eurowizji biorących udział w półfinałach. Od razu rozgorzała dyskusja na temat tego kto awansuje do finału. Na łamach eurowizja.org nie może również zabraknąć takich rozważań.

Pozycje startowe wzbudzają wiele emocji ze względu na statystyki, które pokazują, że piosenki występujące z danego miejsca albo mają przewagę nad innymi a inne osłabiają te szanse.

Pozycja nr 1 to dość skomplikowany orzech do zgryzienia. Od 2008 (18 różnych półfinałów) 50% rozpoczynających swój półfinał awansowało do finału. Otwieranie 1. półfinału, a tym samym całego Konkursu wiąże się jeszcze z mniejszymi szansami. Do tej pory tylko dwa razy udało się przełamać ten wzór. Co ciekawe jednym z tych dwóch wypadków była grupa Sunstroke Project, która porwaca w mołdawskich barwach w tym roku. W maju Szwecja otworzy 1. półfinał. Czy czeka nas drugi w historii brak awansu Szwecji?

Na drugim biegunie jest ostatnia pozycja startowa. Z tej pozycji tylko dwa razy w historii nie udało się awansować: Holandii w 2009 roku oraz Serbii 4 lata później. Reakcje na ogłoszenie pozycji startowej zdają się potwierdzać bukmacherzy. Łotwa jest teraz kandydatem do awansu w swoim półfinale. Swoje notowania wzmocnił też Izrael, który wskoczył aż na 5. miejsce jeśli chodzi o prawdopodobieństwo awansu.

Oprócz wyżej wskazanych pozycji, istotna jest prezentacja przed i po przerwach. Przerwy pojawiają się po 5. i 13. piosence. Zgodnie z panującym przekonaniem, piosenki występujące przed przerwą mają znaczną przewagę ze względu na to, że przerwa może rozkojarzyć widza, który w tym czasie zajmie się innymi zajęciami. Z tego powodu, występy po przerwach traktowane są jako te, które mają mniejsze szanse na zapamiętanie. Podczas tegorocznych półfinałów, przerwy będą znajdować się pomiędzy: w 1. półfinale – Belgią i Czarnogórą oraz Islandią i Czechami; w 2. półfinale – Maltą i Rumunią oraz Norwegią i Szwajcarią. Wynika z tego, że Belgia, Islandia, Malta i Norwegia powinny wyjść zwycięsko z tego pojedynku.

Dość mało sprzyjającym awansowi pozycjami są numery 4 i 11. Te pozycje startowe mają tylko 17% sukces jeśli chodzi o awanse. Jako 4. usłyszymy Albanię (1. półfinał) i Macedonię (2. półfinał). Natomiast 11 w kolejności pojawi się Polskę (1. półfinał) i San Marino (2. półfinał). Na drugim biegunie warto wskazać pozycję 5. od końca, która od momentu kiedy w półfinałach decydują widzowie i jury (od 2010 roku) zawiodła wyłącznie raz. Z tej pozycji wystartują w tym roku Czechy (1. półfinał) oraz Białoruś (2. półfinał).

Przez chwilę warto się zastanowić kto najwięcej stracił i zyskał na takim układzie kolejności startowej. Zdecydowanym przegranym  kolejności startowej jest spokojna Australia wciśnięta pomiędzy dwie ciężkostrawne, konserwatywne ballady na początku stawki. Z pewnością warto wskazać, już wymienioną wcześniej, Łotwę jako zwycięzcę opublikowanego układu. Grupa Triana Park w wielu zestawieniach była określana jak propozycja na granicy awansu. Obecnie, Łotwa traktowana jest jako pewny finalista. Kolejnym zwycięzcą jest Portugalia, która otrzymała najlepszą (ostatnią) pozycję startową w 1. połowie. Mimo polaryzacji wśród fanów, Salvador Sobral utwierdził tym samym swoją pozycję w drodze do finałowej piątki (według bukmacherów). Warto też wspomnieć o Słowenii, która dzięki przedostatniej pozycji startowej może nie znaleźć się na samym dnie wyników półfinałowych. Dwie piosenki zdecydowanie mogą zyskać na zasadzie kontrastu i jest to Finlandia (występująca po kontrowersyjnej Czarnogórze) oraz Polska (o tym poniżej).

W przypadku 2. półfinału, zdecydowanymi zwycięzcami są Dania (ostatnia pozycja w 1. połowie) oraz Białoruś, która nie dość, że występuje pod koniec stawki to jeszcze wyróżnia się po tradycyjnej, radiowej Szwajcarii. Na tej samej zasadzie wyróżniają się Węgry w 1. połowie. Z drugiej strony, przewidywalna Estonia może zyskać po ekscentrycznej Litwie. Mimo, że pozycja startowa nr 2 w półfinałach nie jest zła, to dla sympatycznej, choć anonimowej piosenki jak Running on air z Austrii może to okazać się pocałunkiem śmierci.
W pozostałych przypadkach kolejność startowa nie zmienia zasadniczo układu sił w 2. półfinale.

Polska, którą reprezentuje Kasia Moś wystąpi jako 11. Co wiemy na temat naszej pozycji startowej? Jak już wcześniej wspomniałem, numer 11 to najmniej szczęśliwa pozycja w półfinale. Jednak warto zaznaczyć, że polski utwór wyróżnia się na tle propozycji sąsiadujących z Flashlight. Zarówno grecka i mołdawska piosenka to taneczne i niezobowiązujące kawałki. W tym zestawieniu dostojny utwór Kasi Moś zyskuje na znaczeniu, dzięki odległej sąsiadującym piosenkom atmosferze jaką buduje. Niestety po ogłoszeniu kolejności, Polska spadała poniżej 10. miejsca w notowaniach bukmacherów jeśli chodzi o awans do finału. Trzeba mieć na uwadze, że pozycja startowa to tylko pewne tendencje i nie da się ich oddzielić od piosenki i faktycznego występu. Dlatego, o tym na ile skutecznie kolejność występów zdeterminuje wyniki będziemy musieli poczekać aż do maja.

Foto: TASS

2 KOMENTARZE

  1. I po co ta napinka? Odwołania do demokracji, wolności słowa… takie robienie z igły widły.

    Felieton na bazie dotychczasowych, eurowizyjnych statystyk. Ot, luźne gdybanie. Trochę luzu, o który sam w komentarzu nawołujesz.

  2. No i znowu zaczyna się wśród fanów Eurowizji ta coroczna numerologia… Ja osobiście uważam, że to nie ma kompletnie żadnego znaczenia, na jakim miejscu występuje dany utwór… Kogo z widzów, czy jurorów, obchodzi, na którym miejscu wystąpił ich faworyt? Zwłaszcza taki doraźny faworyt, wśród osób nie interesujących się i nie zajmujących na codzień Eurowizją? Nie no, ludzie na pewno nie zagłosują na wspaniały utwór tylko dlatego, że występuje na jakimś tam pechowym według eurowizyjnych numerologów miejscu… Przecież to jest po prostu śmieszne… Także to, że jakaś piosenka np. balladowa będzie zaraz obok innej, tanecznej – co za różnica?!? Jeśli komuś coś się spodoba, to zagłosuje na to bez względu na sąsiadujące w stawce konkursowej utwory… 🙂 Jeśli nadal niektórzy uważają, że te miejsca mają jakiekolwiek znaczenie, to… „gratuluję” – łudźcie się dalej. Ja mam inne zdanie – ale na szczęście żyjemy w demokratycznym kraju (gdzie można wyrażać swoje, nawet niepoprawne politycznie zdanie) a nie na jakiejś tam Ukrainie.

    Jeśli polska piosenka przepadnie w półfinale, to nie ze względu na miejsce startowe, a dlatego, że jest, jaka jest… Ja tam nie będę czarował. Wydaje mi się, że w obecnych czasach, taka mega dramatyczna i emocjonalna piosenka, o prześladowaniach, raczej nie będzie mile widziana. Ludzie mają dosyć złych emocji – chcą się po prostu wyluzować (chociaż Ukraina to mocno utrudnia… ale można po prostu skupić się na muzyce i zapomnieć o pewnych sprawach, chociaż na chwilę… no ale właśnie polska piosenka przywołuje spowrotem te mroczne emocje i klimaty, dlatego po prostu raczej jej nie słucham, przepraszam…). W tym roku na pewno wygra piosenka wesoła, optymistyczna, albo taka, która przynajmniej nie przywołuje negatywnych myśli…