Od kilku lat Duńczycy zastanawiają się, dlaczego ich piosenki nie ma w stawce finałowej Konkursu Piosenki Eurowizji. Jak można było się spodziewać, dyskusja rozgorzała na nowo po ogłoszeniu tegorocznej reprezentantki.

Przypomnijmy, że do Kijowa z flagą Danii pojedzie australijska piosenkarka. Anja Nissen, co prawda ma duńskich rodziców, to większość swojego życia spędzała w Australii. To tam 3 lata temu artystka wygrała „The Voice”.

Drugie miejsce w poprzedniej edycji Dansk Melodi Grand Prix powinno więc stawiać Anję w roli faworyta zmagań, które odbyły się pod koniec lutego. „Where I Am” nie zyskało jednak uznania bukmacherów, którzy stawiali bardziej na sukces Idy Uny lub Sady Vidoo. Gdy ogłoszono, że Anja jedzie do Kijowa na nowo rozpoczęto dyskusję na temat krajowych preselekcji.

Alex Ahrendtsen, redaktor kulturalny z Dansk Folkepartis skrytykował obecny format selekcyjny. Jego zdaniem, wszystkie piosenki biorące udział w DMGP powinny być zaprezentowane po duńsku. Dopiero potem powinno się myśleć o międzynarodowej, anglojęzycznej wersji utworu.

DR powinno przekonać się do tego pomysłu. Jest to publiczny nadawca, na utrzymanie którego składają się Duńczycy, więc w DMGP powinno się oczekiwać rodzimych utworów.

W tym miejscu Ahrendtsen przytoczył przykład braci Olsen, którzy wygrali krajowe eliminacje 17 lat temu. W 2000 roku zaprezentowali oni utwór „Smuk som et stjerneskud”, który dopiero kilka tygodni po DMGP został wydany w wersji anglojęzycznej i w takiej wersji pojawił się w Sztokholmie. Oczywiście, singiel okazał się fenomenem nie tylko w Danii, lecz również w takich krajach jak Szwajcaria, Belgia, Austria, Norwegia czy Szwecja. To tam „Fly on the Wings of Love” był notowany w pierwszej dwudziestce singli.

Inny dziennikarz Michael Charles Gaunt skrytykował brak duńskości w duńskich selekcjach, więc propozycje z DMGP nie zainteresują mieszkańców tego małego skandynawskiego kraju.

Tu nie chodzi o narodową przynależność wykonawcy (Anja Nissen i Johanna Beijbom, która w przeszłości była na Eurowizji jako szwedzka chórzystka). Tu chodzi raczej o elementy narodowe, których brak. Każda z tych piosenek równie dobrze mogłaby być stworzona w innym miejscu na świecie.

Z drugiej strony, w opinii Gaunta tego typu piosenka ma duże szanse na finał, a telewizja DR chce za wszelką cenę wymazać wspomnienia z zeszłorocznego, biednego wręcz wykonania piosenki „Soldiers of Love” przez panów z Lighthouse X.

Patrząc na te wypowiedzi z perspektywy czasu, trudno nie przyznać im choć po części racji. „Where I Am” Anji Nissen przepadło w notowaniach singlowych, a w serwisie Spotify utwór nie był nawet w pierwszej 200 najczęściej słuchanych utworów. Dla porównania „żołnierze miłości” po wygranej w DMGP wspięli się na 12. miejsce Singles Chart.

Mimo to zarówno Jan Lagermand Lundme jak i sama Anja Nissen są pełni optymizmu jeżeli chodzi o dobry duński występ na tegorocznej Eurowizji. Dyrektor rozrywki DR wyraził wręcz opinię, że Dania znów jest w stanie wygrać konkurs w Kijowie, choć ogłosił to w dość nietypowy sposób.

Nie zmuszajcie mnie do tego, by mówić że tym razem znaleźliśmy zwycięzcę Eurowizji. To nie jest oczywiste. Twierdziłem podobnie przez ostatnie dziewięć lat i za każdym razem było to nadużyciem, więc tym razem nie będę tak mówił. Po czym dodał: Oczywiście sądzę, że Anja jest w stanie wygrać konkurs. Nie powiem jednak tego głośno, by nie ujawniać swojego entuzjazmu dotyczący jej propozycji.

Zdradził on również szczegóły przygotowań występu Anji podczas Eurowizji.

Musimy postarać się, by prezentacja utworu była efektywna, z większą ilością dymu, fajerwerków oraz czymś extra, czego jeszcze szukamy. Dyskutujemy z osobami odpowiedzialnymi za show. Chciałbym, żeby występ był podobny do tego, co widzieliśmy w Herning. Ponieważ jest to ballada, czego Dania w ostatnich czasach nie miała. Jest to silna propozycja, a Anja uświetni ją.

Anja Nissen zapowiada walkę o dobre miejsce w Kijowie. Jak zapewnia, występ na Eurowizji od zawsze był jej marzeniem i da z siebie wszystko. Podtrzymuje to, co mówił Lundme – zmiany w występie będą kosmetyczne. Wydaje się, że to właśnie występ w Herning tak bardzo spodobał się widzom, że jest on receptą na sukces.

Zwycięska piosenka ma być szczera, mocna, emocjonalna. Widz ma czuć, że śpiewa się ją bezpośrednio do niego. Poprzez piosenkę trzeba z odbiorcą stworzyć osobistą relację. To wszystko sprawia, że jest inna od pozostałych propozycji.

Kto tym razem będzie miał rację: krytycy Dansk Melodi Grand Prix czy Anja i dyrektor rozrywki DR? Czy Dania w tym roku uzyska finał Eurowizji? Przekonamy się już 11 maja, podczas drugiego półfinału 62. Konkursu Piosenki Eurowizji w Kijowie. Tymczasem artystka wciąż promuje swoją piosenkę wśród eurowizyjnych fanów, odwiedzając najważniejsze tegoroczne eventy. Była w Tel Avivie i Londynie, a dziś „Where I Am” zabrzmi również w Amsterdamie podczas Eurovision In Concert.

Źródło: bt.dk, ekstrabladet.dk, ESCKAZ