Blanche, Ellie Delvaux, Belgia, Belgium

Odkąd stacja RTBF ogłosiła, że reprezentantką kraju w stolicy Ukrainy została 17-letnia Ellie Delvaux, ukrywająca się pod pseudonimem Blanche, fani konkursu nie kryli rozczarowania, że nadawca postawił na mało doświadczoną i praktycznie nieznaną w regionie wokalistkę. Wszystko zmieniło się jednak po publikacji utworu City Lights, który z miejsca wyrósł na jednego z faworytów całego majowego konkursu. Czy po 31 latach Belgia ponownie sięgnie po zwycięstwo?

Mało kto spodziewał się po tegorocznym wyborze czarno-żółto-czerwonych piosenki, która powalczy o Grand Prix 62. Konkursu Piosenki Eurowizji. Stało się jednak inaczej i po premierze City Lights kraj poszybował w górę w notowaniach bukmacherów i fanów. Czy po historycznym zwycięstwie Sandry Kim z 1986 r. Belgia kolejny raz sięgnie po laur zwycięstwa?

Warto zaznaczyć, że choć Blanche jest w kraju mało znaną wokalistką, zarówno lokalna prasa, jak i nadawca RTBF bardzo dobrze zareagowali na premierę utworu oraz fakt, że kraj z miejsca stał się jednym z faworytów do wygrania Eurowizji. Zaowocowało to kilkoma wywiadami, w których piosenkarka opowiedziała zarówno o sobie, jak i o przygotowaniach do konkursu i kulisach powstawania konkursowego utworu.

Blanche podkreśliła, że piosenka nie była pisana z myślą o Eurowizji, zaś zaproszenie od publicznego nadawcy do reprezentowania kraju mocno ją zaskoczyło. Stwierdziła również, że wszystko działo się szybko, więc nie miała zbyt wiele czasu na przemyślenia i rozważanie różnych za i przeciw. Udział w Konkursie Piosenki Eurowizji to dla Ellie Delvaux wyjątkowe doświadczenie, dzięki któremu będzie mogła zaprezentować się szerszej publiczności. Co prawda młodziutka wokalistka wyznała, że stresuje się udziałem w konkursie, jednak do tego typu emocji jest przyzwyczajona, głównie za sprawą udziału w 5. edycji programu The Voice Belgique. Jak podkreśla Blanche, pomysł na pseudonim artystyczny wziął się stąd, że tak brzmi jej trzecie imię. Uznała, że jest ono piękne i świetnie brzmi, dlatego zdecydowała się stosować je na co dzień przy okazji działalności artystycznej. O samym utworze mówi, że opowiada o miłości: jej blaskach i cieniach. Zarówno o samym procesie zakochiwania się, jak i pierwszych chwilach zwątpienia i niepewności. Zaznacza jednak, że przesłanie jest dosyć proste: powinniśmy w życiu postawić na światło i zdecydować się wykonać ten pierwszy krok.

Blanche zaznaczyła również, że belgijska ekipa intensywnie myśli nad koncepcją eurowizyjnego występu. Dyskutowane są zarówno pomysły dotyczące wizualizacji, jak i gry świateł, które mają być w prezentacji scenicznej kluczowe. Dla ekipy belgijskiej równie ważne, co przygotowania do występu w Kijowie, są wyjazdy promocyjne. Dlatego Blanche usłyszeć mogliśmy już na imprezach przedeurowizyjnych w Londynie, Tel Awiwie
i Amsterdamie. Co ciekawe, wykonania na żywo City lights przysporzyły wokalistce tyle samo fanów, co przeciwników. Jedni podkreślają, że brakuje w nich siły i są zbyt statyczne, inni, że minimalizm wyróżni się na eurowizyjnej scenie.
A co młoda wokalistka zamierza robić po Eurowizji?

Blanche ma gotowy materiał na EP-kę, która wydana zostanie najprawdopodobniej w maju lub czerwcu. O tym, czy muzyka, którą zaprezentuje szerszej publiczności będzie utrzymania w klimacie City lights, jeszcze nie zdecydowała. Z racji wieku (17 lat) oczywiście nie jest dla niej łatwe godzenie nauki z muzyczną karierą, jednak jest to możliwe dzięki życzliwości rodziców i pedagogów. Co ciekawe, w wywiadzie dla belgijskiego Metra… pochwaliła reprezentanta kraju z 2015 r.! Podkreśliła, że to niezwykle utalentowany wokalista, którego występ w Wiedniu zapadł w pamięć wszystkim. Nazwała zresztą prezentację sceniczną 21-latka genialną i doskonałą.

Przy okazji warto wspomnieć o kontrowersjach, które towarzyszyły premierze belgijskiej propozycji. Fani i eurowizyjne media dopatrzyły się podobieństwa City lights do utworu Éclat kanadyjskiej wokalistki Alexe Gaudreault. Jednak zarówno kompozytor eurowizyjnej piosenki Pierre Dumoulin, lider formacji Roscoe, jak i nadawca RTBF tłumaczyli, że
z pewnością podobieństwa obu utworów nie można rozpatrywać w kategorii plagiatu.

Oczywiście istnieją podobieństwa w melodii, jakie można znaleźć w stu lub tysiącu istniejących melodii. Na tej zasadzie możemy połączyć setki tysięcy piosenek z setkami tysięcy innych osób, komentował kompozytor City Lights.

Nadawca RTBF podkreślił natomiast, że to nie pierwszy raz, gdy utwór biorący udział
w Konkursie Piosenki Eurowizji oskarżany jest o plagiat. Leslie Cable, szefowa tegorocznej delegacji podkreśliła: To zdarza się co roku w konkursie. Również Laura Tesoro i Loïc Nottet spotykali się z podobnymi oskarżeniami, przypomniała.

A jak zareagowano w kraju na świetny wynik Belgii w notowaniach bukmacherów po premierze konkursowej piosenki? Wspomniana już Leslie Cable przyznała, że RTBF chciało do Kijowa wybrać utwór nowoczesny, który wpisywałby się w nowoczesne trendy. City lights zostało wybrane wewnętrznie prze 12 członków komisji, złożonej ze specjalistów branży muzycznej oraz pracowników stacji odpowiedzialnych za rozrywkę i widowiska telewizyjne, spośród kilkudziesięciu nadesłanych propozycji. Jean-Louis LahayeMaureen Louys, którzy będą w tym roku komentowali Eurowizję dla RTBF są zadowoleni z notowań bukmacherów i mają nadzieję, że Blanche uda się powtórzyć sukces Loïca Notteta sprzed dwóch lat.

A czy Wy uważacie, że 17-latka pochodząca z Brukseli ma szansę na wygraną w 62. Konkursie Piosenki Eurowizji?

Źródło: sudinfo.be, lavenir.net, songfestival.be, Let’s talk about esc – profil na Facebooku, inf. własne

Zdjęcie: eurovision.tv

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułKasia Moś świetna w Amsterdamie!
Następny artykułGrab the moment, Norwegio!
Konrad Szczęsny
Jestem absolwentem warszawskiej polonistyki, na co dzień związanym z polskim show-biznesem. Prywatnie zajmuję się Konkursem Piosenki Eurowizji, który oglądam od 2005 roku, choć pierwszą transmisję śledziłem już w 1994 r. (pamiętam występ Edyty Górniak). 10 lat później, gdy transmitowano konkurs ze Stambułu, usnąłem na dwie piosenki przed polską prezentacją. Obudziłem się zaraz po niej. Swego czasu związany byłem z Dziennikiem Eurowizyjnym. Moją ulubioną polską piosenką eurowizyjną jest ta zaprezentowana w Oslo w 1996 r. przez Kasię Kowalską, czyli utwór "Chcę znać swój grzech". W redakcji opiekuję się Belgią, Grecją i Czechami, wcześniej była to jeszcze Francja oraz Cypr.

2 KOMENTARZE

  1. Mieszkam w Belgii i nie zaobserwowałem dotychczas jakiegoś wzmożonego zainteresowania tegorocznym występem w Eurowizji. Być może dlatego, że w tym roku to nie Flandria wysyła reprezentanta. Generalnie problemem Belgii jest fakt, że składa się de facto z dwóch państw i dwóch nacji (niderlandzko i francusko-języcznej), które na każdym kroku podkreślają swoją odrębność kulturową. Co mnie zawsze dziwiło, tutaj nie ma jednego belgijskiego kanału telewizji publicznej, są za to tv flamandzka i walońska. Szkoda, że nie potrafią wspólnie wybierać swojego reprezentanta na Eurowizję. Co do samej Blanche, jej piosenka jest inna (przez co zapamiętywalna), ale w wykonaniu na żywo wieje nudą, d…y nie urywa. Nie sądzę, żeby znalazła się w maju w pierwszej trójce.