Ten tydzień dla eurowizyjnych uczestników będzie bardzo obfity w emocje. Już jutro między innymi na antenie Programu 1 Telewizji Polskiej oficjalnie rozpocznie się święto europejskiej muzyki rozrywkowej. To także niezwykła okazja dla Polski, by pokazać nasze spojrzenie na to zagadnienie. Tegoroczną reprezentantką naszego kraju jest Kasia Moś.

Artystka jednak już dzisiaj rozpoczyna swój marsz po serca Europejczyków. O 21:00 czasu polskiego rozpocznie się próba jurorska, podczas której 21 grup eksperckich będzie punktowało każdy występ uczestnika pierwszego półfinału. Ich głosowanie będzie miało 50-procentowy wpływ na końcowy rezultat jutrzejszego koncertu. Wtedy też za pomocą swoich telefonów komórkowych oddawać swoje głosy będą mogli telewidzowie.

Pierwszy półfinał jest uznawany przez fanów Konkursu za koncert śmierci, gdyż każda z propozycji ma jednakowe szanse na awans do finału. Kasia Moś w ciągu ostatnich tygodni wraz z utworem „Flashlight” pojawiła się na wszystkich możliwych koncertach eurowizyjnych, by podbić kolejne europejskie serca fanów konkursu. Końcowy rezultat jest jednak wielkim znakiem zapytania, a w przeszłości Eurowizja potrafiła zaskoczyć.

Podobne zdanie na ten temat ma Włodek Pawlik – pianista, kompozytor, a także laureat muzycznego Oskara, czyli prestiżowej nagrody Grammy. Jak sam mówi jeden z jurorów tegorocznych Krajowych Eliminacji: „Festiwale Eurowizji mają specyficzne i według mnie kontrowersyjne reguły głosowania, często nieadekwatne do muzycznych kryteriów”. Według niego jednak „Kasia ma duże szanse jeśli nie na wygranie Eurowizji, to na powalczenie o miejsce w ścisłej czołówce”, gdyż „wokalistka ma znakomity, pełen ekspresji głos, ciekawą – ukazującą jej walory wokalne piosenkę and last but not least – jest atrakcyjną, świetnie czującą scenę artystką”. Ważne jest więc namawianie rodaków mieszkających za granicą do głosowania na polską reprezentantkę.

Inni polscy artyści również trzymają bardzo mocno kciuki za Kasię Moś. Wyrazy wsparcia dla naszej tegorocznej reprezentantki skierowała również Cleo za pośrednictwem profilu na jednym z portali społecznościowych. Wokalistka doskonale wie, co mówi, gdyż trzy lata temu na scenie w Kopenhadze wykonała utwór „My Słowianie”, o którym do dziś pamięta się na całym świecie.

Kochani! UDOSTĘPNIAMY ten post, żeby dotrzeć do jak największej liczby naszych Rodaków ❤🔥🇵🇱 9 maja wspieramy naszą…

Opublikowany przez CLEO na 8 maja 2017

Kibicuje również Martin Fitch, „legendarny” reprezentant Polski z roku 2010 oraz rywal Kasi w ostatnich Krajowych Eliminacjach. Jego krótki post wraz z udostępnioną zawartością od polskiego oddziału INFE można skwitować krótko: Fight for Us, Kasia!

Go Kasia Moś!

Opublikowany przez Martin Fitch na 8 maja 2017

UPDATE 09.05.2017

Swoje wyrazy poparcia przesłali dzisiaj również Monika Kuszyńska oraz Michał Szpak!

https://www.facebook.com/monikakuszynskaofficial/videos/1354456654633785/

Kasia Moś SZYBUJ JAK NAJWYŻEJ ⚡️Bądź muzyką a scena stanie się Twoja ❤️

Opublikowany przez Michał Szpak na 9 maja 2017

My, fani zrzeszeni w OGAE Polska również dołączamy się do prośby artystów i gorąco zachęcamy Polaków mieszkających za granicą o wsparcie głosami naszej reprezentantki.

1 KOMENTARZ

  1. OMG, znowu to samo… „Eee, Wy tam, Janusze, Sebixy, Grażyny i Karyny, uchodźcy polscy po tej całej Europie głosujcie na polskiego reprezentanta w Eurowizji, bo… jest z Polski, i już. A jakby Wam się podobał inny kawałek i chcielibyście na niego głosować to walnijcie baranka w ścianę na otrzeźwienie, bo to nie konkurs na najlepszą piosenkę tylko pokaz siły polskiego patriotyzmu, tak nam i Wam dopomóż Boże i Matko Boska Królowo Polski.” Też się fajnie czujecie jak głosujecie u nas w PL na swój ulubiony kawałek, żeby mu się powiodło w konkursie, a potem się okazuje że Wasze głosy nie miały znaczenia i „12” leci na Ukrainę, bo imigranci ze wschodu głosowali na swój kraj, chociaż wystawili totalny badziew? Może tacy Irlole, Brytole i inni też by chcieli sobie zagłosować na ulubione kawałki, a nie z marszu przyznawać Polsce, Litwie czy Bułgarii punkty, bo się ich nazjeżdżało jak „mrówków”?