Dzisiaj wieczorem poznaliśmy zwycięzcę 62. Konkursu Piosenki Eurowizji. Wygrywa Portugalia! Zwycięzcą został Salvador Sobral z utworem Amar Pelos Dois. Polska znajmuje ostatecznie 22. miejsce.

Dzisiaj późnym wieczorem odbył się finał Konkursu Piosenki Eurowizji w Kijowie. Po emocjonującym głosowaniu wygrał Salvador Sobral, który nie miał sobie równych zarówno w głosowaniu jury, jak i telewidzów.

Głosowanie jury:

  1. Portugalia
  2. Bułgaria
  3. Szwecja
  4. Australia
  5. Holandia
  6. Norwegia
  7. Włochy
  8. Moldawia
  9. Belgia
  10. Wielka Brytania

Polska zajęła 23. miejsce w głosowaniu jury i otrzymała głosy od:
6 – z Azerbejdżanu
1 – z San Marino
7 – z Bułgarii
2 – z Australii
2 – z Białorusi
4 – ze Słowenii
1 – z Czech

Głosowanie polskiego jury:
12 – Portugalia
10 – Belgia
8 – Holandia
7 – Australia
6 – Bułgaria
5 – Wielka Brytania
4 – Szwecja
3 – Norwegia
2 – Armenia
1 – Azerbejdżan

Głosowanie polskich widzów

12 – Belgia
10 – Portugalia
8 – Bułgaria
7 – Rumunia
6 – Mołdawia
5 – Węgry
4 – Białoruś
3 – Szwecja
2 – Ukraina
1 – Chorwacja

Ostateczne wyniki finałowe

  1. Portugalia (758 punktów)
  2. Bułgaria (615)
  3. Mołdawia (374)
  4. Belgia (363)
  5. Szwecja (344)
  6. Włochy (334)
  7. Rumunia (282)
  8. Węgry (200)
  9. Australia (173)
  10. Norwegia (158)
  11. Holandia (150)
  12. Francja (135)
  13. Chorwacja (128)
  14. Azerbejdżan (120)
  15. Wielka Brytania (111)
  16. Austria (93)
  17. Białoruś (83)
  18. Armenia (79)
  19. Grecja (77)
  20. Dania (77)
  21. Cypr (68)
  22. Polska (64)
  23. Izrael (39)
  24. Ukraina (36)
  25. Niemcy (6)
  26. Hiszpania (5)

Jest to pierwsze zwycięstwo Portugalii w historii. Portugalia bierze udział w Konkursie Piosenki Eurowizji od 1964 roku. Dotychczas najwyższe miejsce, które Portugalia zajęła to 6. w 1996 roku. Jest to pierwsza zwycięska piosenka w pełni wykonywana w języku narodowym od 2007.

Salvador Sobral jest absolwentem psychologii na Uniwersytecie w Lizbonie, jednak miłość do muzyki zaprowadziła go na studia Jazzu do Barcelony. Jest bratem Luísy Sobral, finalistki pierwszej lokalnej edycji Idola w której zajęła 3. miejsce. Dziś jest znaną wokalistką, która w swoim repertuarze ma m.in. jazzowe utwory. Salvador, zachęcony sukcesem swojej siostry spróbował swoich sił w 2009 roku. W trzeciej edycji talent show zajął jednak 7. miejsce. Przez kilka lat mieszkał w Stanach Zjednoczonych, co również miało wpływ na jego karierę. W marcu 2016 roku wydał debiutancki utwór Excuse Me, w którym łączył wpływy z różnych stron świata – od Kuby do Brazylii. Na Festivalu da Canção zaprezentował utwór Amar pelos dois (pol. Miłość dla dwojga) napisany przez jego siostrę. W ostatnim czasie zmagał się z problemami zdrowotnymi, co było widoczne podczas festiwalowych występów.

 

13 KOMENTARZE

  1. Jak dla mnie zasłużone zwycięstwo Portugalczyka :).
    Żadnych efektów specjalnych, tylko on, nic innego nie zwracała uwagi widza. Czysta esencja. Nic dodać, nic ująć :).
    A co do innych piosenek. Najbardziej szkoda mi piosenki węgierskiej, ponieważ zasługiwała na zdecydowanie lepsze miejsce. Ale cóż. Jury dało mało punktów i nie dało rady wyciągnąć wyższej lokaty.
    Mołdawia i Rumunia – w sumie nie było źle. Szwecja i Australia – toż to dla mnie wielkie nieporozumienie. Tak być wypromowanym przez jury. Dobrze, że widzowie mieli głowę na karku. Werdykt głosowania widzów muszę przyznać, że był emocjonujący. Szczególnie na początku, kiedy piosenki z pierwszej 13 otrzymywały mniej niż 20 punktów :).
    Co do Polski. No cóż. W tym roku nie można powiedzieć, że polityka i polityka, Europa nas nie lubi, czy coś innego. Po prostu mimo mocnego głosu, nasza piosenka się nie spodobała na tyle widzom, by na nią słali tyle smsów, by znaleźć się znów w top 3 w głosowaniu widzów.
    P.s Hiszpania i jego 2:24 potrafiło przebudzić nie jednego widza :D.

    Konkurs oceniam pozytywnie, ale jednak pozostaje jakiś pewien niesmak. Zdarzały się błędy i nie dało się im uniknąć.
    Na chwilę obecną, jestem ze Sztokholmem :).
    Mam nadzieję, że Lizbona to zmieni.

  2. To był mój 20. świadomie obejrzany konkurs z być może najpiękniejsza puenta. W Konkursie w tym czasie zdarzały się piosenki wybitne (Szwecja 2012, Litwa i Węgry 2007, Armenia i Holandia 2014, Estonia 1999, wiele innych), ale chyba tutaj życie napisało najpiękniejszy scenariusz.

    Bo zobaczcie – wygrywa Portugalczyk śpiewający w swoim języku – kto z Was by się szyderczo nie uśmiechnął pod nosem pół roku temu, gdyby ktoś przepowiedział taki wynik konkursu? Wielki faworyt z Włoch przegrywa na ostatniej prostej – zresztą idealnie wpisując się w paralele z San Remo – tylko wtedy to on był tym wilczkiem kasajacym zza pleców mistrzynie, której wszyscy zdążyli już przyznać zwycięstwo. Francesco jest bodaj najbardziej tragiczna postacią tegorocznej Eurowizji -moze nawet bardziej, niż swego czasu The Common Linnets.

    Pamiętam, jak pierwszy raz usłyszałem Amar Pelos Dois – jeszcze bez wizji i przed portugalskim finalem. Potem zobaczyłem Salvadora. Nic do siebie nie pasowało, a jednocześnie wszystko wspolgralo idealnie. Tak samo z piosenką – nie rozumiałem ani słowa, ale jednocześnie zrozumiałem wszystko. Dacie wiarę, że on przegrał televoting u siebie w kraju? To jury wciągnęło go do samolotu do Kijowa.

    Na koniec wielki szacun dla Kristiana Kostowa. Nie rotumialoe

    • Do moderacji: sorry, za szybko wcisnęło się wyślij. Jeśli możecie poprawić, to proszę jako ostatni akapit:

      Na koniec wielki szacun dla Kristiana Kostova i Blanche. W przypadku tego pierwszego nie rozumiałem, o co chodzi z hypem na jego piosenkę aż do półfinału. Po jego występie szczękę zbierałem z piwnicy do końca koncertu. Co prawda występ życia udał mu się w półfinale, a nie w finale, ale gdyby nie Salvador i tak mielibyśmy godnego zwycięzcę. Blanche z kolei należy pokazywać ludziom jako definicję słowa „zmartwychwstanie”. Finał cudowny, a muszę przyznać, że z mojej osobistej listy skreśliłem ją po występie półfinałowym (który i tak był ogromnym postępem w stosunku do prób).

      Niezły rocznik, chyba nie tak dobry, jak 2014, ale emocji masa. Dzięki i nie mogę się doczekać kolejnego:)

  3. beznadziejny finał. powinien wygrać Kristian Kostov. piosenka Salvadora kompletnie nie pasuje do klimatu eurowizji. kto tego będzie słuchał po finale?! no ale skoro Blanche dostała się do finału i zajęła tak wysokie miejsce to nie mam pytań. przecież ona nie umie śpiewać! tylu ludzi w Europie nie ma słuchu? jeszcze ją tak zachwalał Orzech…
    głosować w półfinałach powinno jury a w finale widzowie.
    prowadzący w tym roku byli tak żenujący jak ich żarty.
    żal mi tylko jamali która wykonała pierwszy raz swój nowy utwór a po scenie biegał idiota.
    najlepsza eurowizja była w 2016

  4. Po pierwsze – GRATULUJĘ PORTUGALII!!! Força Portugal!!! Wreszcie zwyciężył jakiś mój faworyt!!! Ostatnio stało się tak w 2012 roku, gdy zwyciężyła Loreen. W tym roku również kibicowałbym Szwecji, gdyby wysłała Nano, a nie tego… hmmm… idola nastolatek oraz LGBT, a zwłaszcza G… :). Nano mógłby znowuż zwyciężyć dla Szwecji… no ale dobra, to już historia… 🙂

    No i niech się WSZYSCY ZASTANOWIĄ, czy warto śpiewać wyłącznie po angielsku? No bo to jest właśnie to, o czym mówię od dawna… Przeciętnego Europejczyka, Żyda czy Australijczyka mało raczej obchodzi tekst i znaczenie danej piosenki… No cóż, mnie osobiście, osobę znającą język angielski dość dobrze, mało obchodzi to, że ktoś tam śpiewa np. o niespełnionej miłości!!! Ach och jakież to „oryginalne”! 🙂 Znacznie bardziej kręci mnie to, jeśli np. taki Portugalczyk zaśpiewa w swoim własnym języku!!! Albo, jak w tym roku, Białorusini, Włoch albo Węgier! Nawet, jeśli nie rozumiem kompletnie, o czym dany artysta śpiewa… to liczy się ogólny przekaz!!! Zresztą, o czym ja tu mówię – Portugalia pokazała to w tym roku DOSKONALE!!!

    A propos takich np. Niemiec – jeśli oni chcą zająć naprawdę dobre miejsce, no to proponuję np. zespół Rammstein! Oooo, to by było coś!!! Śpiewają w narodowym (niemieckim) języku! Przynajmniej Deutschland nie zajęły ostatniego miejsca w tym roku – no, to już ganz viel sukces 🙂

    A z Wielkiej Brytanii proponowałbym np. zespół Modestep! No ale Brytyjczycy baaardzo lekceważą Eurowizję… no i w sumie im się nie dziwię… Brytyjczycy śmieją się zwłaszcza z akcentu śpiewania niektórych wykonawców 🙂 . I tak w tym roku było pod tym względem nie najgorzej! 🙂

    Jeżeli Eurowizja się nie zmieni, to będzie cały czas tak samo, różne europopy, lepsze lub gorsze… w każdym razie, mam nadzieję, że ci wszyscy eurowizyjni kompozytorzy przemyślą sprawę (zwłaszcza po portugalskim zwycięstwie!!!), i zaczną pisać piosenki także w językach narodowych!!! Ja bardzo chętnie usłyszałbym na Eurowizji piosenki np. po norwesku, szwedzku, duńsku, islandzku, portugalsku, hiszpańsku, fińsku, węgiersku, rosyjsku, ukraińsku, białorusku, polsku, ormiańsku, azersku, francusku, włosku, irlandzku (celtycku!) itd. … A nawet i po chińsku… 🙂 Byle byłby jakiś tam odwrót od tego euroballadodensopopu!!!

    A jeśli już się tak niektórzy upierają w temacie zrozumienia tekstu utworu, no to jest jeden bardzo prosty sposób, aby to rozwiązać – mianowicie NAPISY! Tzn. w danym kraju byłoby po prostu wyświetlane tłumaczenie danej piosenki na język danego kraju… Technicznie rzecz biorąc, nie byłoby z tym żadnego problemu!

    Jestem za tym, aby na Eurowizji z powrotem obowiązkowy był język narodowy!!!

    • A tak a propos naszej piosenki… Jak widać, Wasza (oraz pana Artura Orzecha) MEGA ŻENUJĄCA akcja namawiania do politycznego, emigranckiego głosowania, nie odniosła skutku. I bardzo dobrze. Namawianie do omijania zasad Eurowizji, polegających na NIE GŁOSOWANIU ZE WZGLĘDU NA KRAJ, jest po prostu działaniem przeciwko temu, co jest najbardziej istotne w tym Konkursie, czyli obiektywnemu (w ramach wyłącznie gustu muzycznego) ocenianiu piosenek i występów scenicznych. Według mnie, nie na tym polega patriotyzm, no ale może w Waszym rozumieniu jest to fajne… współczuję…

      Katarzyna Moś osiągnęła mniej więcej takie miejsce, jak przewidywałem (czyli podobnie, jak Monika Kuszyńska). Nawet jurorzy jej nie docenili za bardzo – choć myślałem, że, w wariancie bardzo optymistycznym, może zwrócą jednak uwagę na jej (przyznaję) wspaniały głos (i wtedy byłoby może miejsce pomiędzy 15 a 20). No ale po prostu byli lepsi od niej, i tyle. Gdyby ktoś dał jej lepszą piosenkę, to może byłoby inaczej… a nie taki mroczny smęt, zalatujący przeciętnością oraz melodyczną nudą…

      A tak w ogóle, to jej sukienka wyglądała po prostu wulgarnie (zwłaszcza ta ciasno opięta górna część stroju). Powinna była zaśpiewać w normalnej, pięknej, eleganckiej sukni wieczorowej, a nie w czymś takim, co nadawałoby się ewentualnie do rozbieranej sesji wiadomego miesięcznika… No właśnie, za dużo na Eurowizji jest też pokazywania ciała, czy to żeńskiego, czy też męskiego (gołe klaty albo nieogolone pachy 🙂 ). Nie mówię, że powinno się zupełnie zakazać takich erotycznych elementów, ale po prostu jest tego za dużo, czasami jest to właśnie niesmaczne, no i do wielu piosenek to po prostu nie pasuje (np. do tegorocznej polskiej! bo co ma wyeksponowana, choć piękna, nóżka, albo inne atuty do tematyki piosenki, mówiącej o prześladowaniach???). Generalnie powinna być pewna skromność i pewien umiar w tym wszystkim!

      Jurorzy z wielu krajów w tym roku jeszcze bardziej potwierdzili moje zdanie na temat zasad głosowania. Czy np. jurorom cypryjskim naprawdę najbardziej podobały się greckie fałsze Demy? Piszę to ze szczególnym niesmakiem, ponieważ akurat Grecję, jako kraj wielkiej kultury muzycznej, bardzo doceniam… No ale akurat Wy to chyba lubicie, bo przecież przeprowadziliście całkiem podobną akcję namawiania diaspory do głosowania, jak Grecy… :/

      Ogólnie, to myślę, że jury nie zdało egzaminu, i już chyba lepiej wrócić do 100% głosowania widzów, przy wszystkich wadach tego rozwiązania… ale wtedy przynajmniej skończyłyby się podejrzenia o manipulowanie głosami. Przecież o wiele łatwiej (i chyba taniej?) jest zmanipulować głosy pięciu osób, niż np. przeprowadzać akcję masowego kupowania kart do telefonów i wysyłania maksymalnej dostępnej ilości smsów… Mam nadzieję, że, obok kwestii powrotu do zasady śpiewania w języku narodowym, EBU w końcu przemyśli także i tą kwestię… Przecież to jest po prostu śmiech na sali… Oglądałem wczoraj ten Konkurs, podczas domowej imprezy, z ludźmi na co dzień nie interesującymi się Eurowizją… i… no cóż, było mi po prostu wstyd. No, przynajmniej ostateczny wynik tegorocznego Konkursu stanowił coś bardzo pozytywnego i dającego nadzieję na jakieś zmiany w przyszłości… Już nawet niech zrobią z tego tą wymarzoną Światowizję – byle by zadbali o te kwestie, o których przed chwilą wspomniałem.

      Jak macie robić takie żenujące akcje geopolitycznego głosowania, to ja chyba przestanę czytać tą stronę (to samo dotyczy Dziennika Eurowizyjnego). Wystarczy mi nerwów związanych z geopolitycznym głosowaniem jury (oby zaszły tu jakieś zmiany!) oraz innymi wadami Eurowizji (chociażby nadmierna, aż do znudzenia, dominacja języka angielskiego). Nie potrzebuję dodatkowych nerwów. To logiczne.

      Dodatkową, nie mniej ważną, wadą Waszej strony jest wielka niestaranność gramatyczna w artykułach – ciągle jakieś literówki (nawet w tym artykule – w tytule, PORTUGALI przez jedno „i”… no gdzie jest ta PortuGALA? 🙂 ), często wynikające z tego, że pewnie piszecie artykuły korzystając ze słowników smartfonowych. Zdarzały się nawet ewidentne tłumaczenia za pomocą tłumaczy internetowych (!) . Gdzieś wyczytałem, że ktoś tu odpowiada za korektę… ale chyba słabo mu to wychodzi… 🙂 Ja wiem, że to jest dodatkowa sfera życia, i każdy zarabia na czymś innym, Eurowizja to tylko hobby, no ale jednak, jeżeli się już czemuś poświęca czas, to warto, aby to było starannie zrobione. Może mniej artykułów, rzadziej, ale za to staranne gramatycznie? No i może normalnie piszcie na klawiaturze, a nie te głupie słowniki z podpowiedziami? Jak ktoś ma wyćwiczone pisanie na klawiaturze, to potrafi pisać naprawdę szybko, i to bez błędów. Taka moja mała propozycja. No ale być może to i tak już nie będzie mój problem, ponieważ, jak już wspomniałem, noszę się z zamiarem, aby przestać czytać tą Waszą stronę, oraz Dziennik Eurowizyjny… bo po prostu szkoda nerwów. Zatem potraktujcie ten mój komentarz, jako chyba pożegnalny. Nie przeszkodzi mi to w dalszym interesowaniu się Eurowizją, ponieważ informacje na temat naszego ulubionego Konkursu mogę czerpać z oficjalnej strony Eurowizji. Na szczęście znam język angielski na tyle, że mogę swobodnie czytać ich artykuły. No właśnie – są raczej bez błędów gramatycznych i literówek, no i obiektywne – nie namawiają do geopolitycznego i kulturowego głosowania.

      Tak, wiem, to jest trochę taki ból d…y z mojej strony, no ale właśnie, skoro pewne rzeczy mnie denerwują, to odcięcie się od tego będzie w tym momencie najlepszym rozwiązaniem. Uważam, że Eurowizja powinna polegać wyłącznie na muzyce, na przyjemnym spędzaniu czasu, bez złych emocji. To nie znaczy jednak, że trzeba olać wspomniane wady Konkursu – gdybym tak zrobił, to byłbym hipokrytą, a poza tym właśnie te wady wywołują złe emocje – najlepsze w tym momencie będzie odcięcie się od tego. A zresztą, wiem, że długie komentarze (trudno, taki już jestem) też nie wszystkim się podobają. W sumie też po prostu szkoda na nie czasu… A i Eurowizję można obejrzeć gdzieś indziej, niż w TVP, i nie trzeba słuchać pana Orzecha, który, oprócz akcji namawiania do geopolitycznego głosowania często popełnia różne, irytujące błędy… Także życzę Wam miłych, słonecznych majowych wakacji za rok w Portugalii 🙂 . Pozdrawiam i żegnam!

  5. Podczas finału przewidywałem już zwycięstwo Portugalii (po reakcji publiczności i po wypowiedziach komentatorów), aczkolwiek do końca miałem, że wygra jednak Bułgaria. Piosenki portugalskiej nie kupuję, bo do mnie nie przemawia. Szkoda mi mega faworyta z Włoch, ale na finale widać było po nim zmęczenie (podbite oczy). Minusem była przeróbka tej piosenki (wycięcie całej zwrotki), jak również beznadziejne chórki w tle. To w dużej mierze przyczyniło się do porażki. Z kolei Blanche z Belgii jak nie ona, bardzo dobrze wykonała swój utwór tym razem. Niestety Francuzka zawaliła i… przegadała swoją piosenkę. Nie podobał mi się jej występ. Przy całej sympatii dla osoby Kasi Moś, nie wiem jak można było jej wmawiać, że ma eurowizyjnego songa, gdzie ewidentnie piosenka ta była od początku beznadziejna. Nie pomógł nawet mocny głos, bo takich tego wieczoru było wiele. Niektórych (nie mnie) dziwić mogą zaskakująco niskie noty od jury, bo fani tej piosenki byli wręcz przeświadczeni o top 5 u jury i top 10 u widzów… Szkoda dziewczyny, że dostała w prezencie takiego chłama do zaśpiewania na Eurowizji, zajmując piąte od końca miejsce.

  6. Cóż, lekkie rozczarowanie. Nie mój faworyt, choć utwór sympatyczny. Za to wykonanie jak dla mnie- niesympatyczne. Nazbyt osobliwe. Na plus słowa o tym, ze muzyka powinna dzisiaj coś znaczyć, a nie być łupanką radiową (że tak to sparafazuję:)

    Szkoda Kasi. Występ genialny- utwór tudny. Moze dlatego odpadliśmy. Pewnie i „moda” na nielubienie Polski robi swoje.

    Co do calego szoł. Wymęczyłem się. Nie chodzi o część artystyczną. Po pierwsze- MEGA wtopa z NIE pokazaniem ostatecznej punktacji, gdy Bułgaria zajęła drugie miejsce u widzów! Podobnie było w czasie naszych, polskich preselekcji.

    Daruję goły tyłek na scenie w czasie występu Jamali (nie wina organizatorów, aczkolwiek można było „małą scenę” inaczej, bezpieczniej zorganizować)

    Sztuczne usmiechy prowadzących, green room na zasadzie zasypywania suchymi faktami o konkretnym panstwie i jego historii na Eurowizji, a jeśli interakcja z artystami to… ze sztucznym usmiechem.

    Za mało Verki!

    No sorry- w pamieci mam zeszłoroczną IMPREZĘ 🙂