Co się dzieje w polskich mediach po zakończeniu 62. Konkursu Piosenki Eurowizji w Kijowie? Jak Polacy piszą o zwycięstwie Salvadora Sobrala?

Za nami Eurowizja na Ukrainie, wokół której od samego początku działo się dużo. Emocje wzbudzały m.in. opóźnienia w organizacji, rezygnacja ze stanowisk głównych osób odpowiedzialnych u naszych sąsiadów za Konkurs czy afera z reprezentantką Rosji, która przyczyniła się do braku tego kraju w ostatecznej eurowizyjnej stawce. Także po finale naszych ulubionych muzycznych zawodów nie zabrakło zainteresowania polskich mediów. Co przeczytać mogliśmy od soboty?

Najczęściej pisze się o chorobie Salvadora Sobrala, który w sobotę zdobył Grand Prix na Portugalii. Według wielu portali potrzebuje on pilnie przeszczepu serca, a na scenie wystąpił z aparaturą podtrzymującą życie. Dla przypomnienia – portugalski team zaprzeczył jakiś czas temu plotkom o aż tak poważnej chorobie muzyka, ale sama siostra wykonawcy, Luisa (będąca jednocześnie kompozytorką jego eurowizyjnego utworu) w czasie konferencji prasowej wspomniała, że jest on chory na serce. On sam ze względu na stan zdrowia nie pojawił się na pierwszych eurowizyjnych próbach. Wykonawca ma też problemy z przepukliną brzuszną.

Często też wspomina się o incydencie, który wydarzył się w czasie występu Jamali. Na scenę wbiegł widz, który po chwili ściągnął spodnie aby pokazać pośladki do kamery. Pomimo, że intruz miał na sobie flagę australijską, okazał się to być znany już ukraiński skandalista Witalij Sediuk.

Oczywiście wszystkie media informowały także o wyniku polskiej reprezentantki – Kasi Moś. Niektóre słusznie doceniły występ, głos i piosenkę Kasi, niektóre zaś niestety skupiły się na tym, że po raz kolejny nie udało nam się wygrać Konkursu.

Portal Wirtualna Polska przyjrzał się przy okazji kosztom Eurowizji. Przeanalizowane zostało kto i ile z ostatnich organizatorów wydał na Konkurs (w czołówce najbardziej rozrzutnych znalazły się Azerbejdżan i Dania), a także jaką składkę członkowską płacą poszczególne kraje – trzeba przyznać, że przykładowa różnica między składkami Niemiec (363 tys Euro) a np. Czarnogóry (23 tys. Euro) robi wrażenie. Oczywiście, jak zostało zauważone, tysiące Euro trzeba też wydać na przygotowanie samego występu. Pojawił się także artykuł o największych polskich porażkach na Eurowizji i podkreślono, że Kasia na tle innych naszych reprezentantów poradziła sobie całkiem nieźle. Zwrócono też uwagę na fakt, że Polska niezasłużenie zajęła niższe miejsce niż „przeciętna Grecja, czy męcząca Holandia”. O tegorocznych wynikach napisano, że „jeszcze rok temu nikt by nie uwierzył, że Eurowizję może wygrać liryczna, poetycka piosenka wykonana przez solistę bez efektów specjalnych za plecami”.

Portal Eska zwrócił między innymi uwagę na kolorowych i wystrojonych w narodowe barwy eurowizyjnych fanów. Przytoczono też najciekawsze teksty naszego komentatora, Artura Orzecha (chociażby: „Co tu się stało… na pewno będę wracał do tego występu. Prawie zaśpiewał, prawie zatańczył” o prezentacji Czarnogóry). Co ciekawe, na stronie znaleźć mogliśmy między innymi pisemną relację na żywo z finału Konkursu, gdzie pochwalone zostały między innymi za swoje interwałowe występu Jamala oraz Onuka. Bardzo dobrze przyjęte zostały między innymi występy belgijski, holenderski czy brytyjski, a za kopiowanie skrytykowany został reprezentant Cypru, Hovig. Mocno nie spodobała się też Anja z Danii. Czytelnicy tego portalu mogli też przeczytać news o Janie z Macedonii, która była pierwszą osobą, która zaręczyła się w trakcie trwania Konkursu. Podkreślono, że Kasia nie przejęła się wynikiem finału, a na Eurowizję pojechała głównie promować swoją muzykę. Niestety, dziś pojawił się artykuł o grzmiącym tytule „Kasia Moś prawie najgorsza w historii” – co oczywiście jest nieprawdą, bo autor chyba zapomniał o długiej serii polskich występów zakończonych na etapie półfinałów.

Bardzo dużo o Eurowizji w tym roku pisał Onet. Jeszcze przed finałem pojawił się obszerny pisemny wywiad z Kasią Moś – gdzie nasza reprezentantka opowiadała o swojej karierze i o eurowizyjnej przygodzie. Po awansie mogliśmy na tym portalu zobaczyć video z reakcją Kasi na wyniki półfinału – która dzielnie mówiła, że nie będzie płakać ze szczęścia. Redakcja zachwyciła się zdobywcą drugiego miejsca, Kristianem Kostovem z Bułgarii. Przytoczona została między innymi biografia 17-letniego wokalisty, który za sobą ma między innymi udział w rosyjskim „The Voice Kids”. Utwór Kostova opisany został jako „elegancki i nowoczesny, który już po pierwszym przesłuchaniu wpada w ucho”. O Salvadorze napisano, że „ujmował szczerością, prostotą i autentycznością” i sprawia, że „można się poczuć jak na dancingu sprzed lat”.  Przytoczono zwycięskie przemówienie wokalistki, gdzie wspomniał on, że „muzyka to nie fajerwerki”. Czytelnicy Onetu mogli też dowiedzieć się, jak nowego portugalskiego bohatera narodowego przywitano na lotnisku. Przypomniano też tegoroczną rosyjską aferę, oraz historię wszystkich eurowizyjnych rezygnacji i foszków – także tą polską z lat 2012-13. Osobny artykuł poświęcono kontrowersjom w związku z wizytą bułgarskiego reprezentanta na Krymie w 2014 roku – przypomnijmy, że Julia Samoylova z Rosji właśnie w związku z tym dostała zakaz wjazdu na Ukrainę.  Pojawił się także artykuł o najbardziej pamiętnych momentach w historii Eurowizji – obok najgłośniejszych zwycięstw znalazły się tam między innymi pocałunek Kristy Siegfrieds z chórzystką, Ilanit występująca w kamizelce kulooodpornej czy Epic Sax Guy. Na tym portalu także prowadzono w czasie finału relację na żywo.

Na Jastrząb Post od samego tylko zakończenia finału pojawiło się 20 (!) artykułów związanych z Eurowizją. Z tekstów na tym portalu obok standardowych tekstów o Salvadorze i pośladkach Sediuka mogliśmy się m.in. dowiedzieć, że  za granicą bardzo doceniono… wygląd naszej Kasi, a Margaret nie wybiera się na kolejną Eurowizję. Pokazano nagrany przez TVP materiał zza kulis przygotowań Moś do występu. Pochwalono wokalistkę za finałowy występ, wspomniano o jej problemach zdrowotnych, podkreślono, że  Polska zdobyła dwie 12 w półfinale. Pojawiła się informacja o tym, że miniona Eurowizja miała mniejszą oglądalność w Polsce niż poprzednie edycje. Przytoczono komentarze polskich gwiazd o Eurowizji: Anna Saraniecka o polskim występie powiedziała, że to „elegancja w interpretacji, duże możliwości wokalne pomimo niedyspozycji, długie czyste dźwięki. Ładna barwa. Spokój i siła. Bez wygłupów, fajerwerków i ogni z dupy”, Kasi kibicowała też Justyna Steczkowska oraz pogratulował jej sam Michał Szpak. Filip Chajzer nie tylko nie docenił polskiej piosenki, ale też mocno skrytykował zwycięzcę Eurowizji określając go wyrażeniem „cuda na kiju”, lecz przeciwnego zdania była Maja Sablewska, która występ Sobrala określiła jako „muzykę i prawdę”. Oczywiście nie zabrakło artykułu o tym, że Paweł Kukiz bardzo kontrowersyjnie stwierdził, że aby zająć wyższe miejsce Kasia musiałaby przykładowo „wyjść za uchodźce z ISIS albo zapuścić brodę”. Pojawiła się także wypowiedź samej Moś po finale, która wyraziła lekkie rozczarowanie wynikami, ale jednocześnie jest szczęśliwa. Nasza reprezentantka bardzo docenia zwycięstwo Portugalczyka. Oczywiście pojawiły się też przeinaczone informacje, jak chociażby ta, że Izrael wycofuje się z Eurowizji – otóż nie cały kraj, a nadawca który opiekował się tam Konkursem, a opiekę nad nim niedługo przejmie inna telewizja starająca się o wejście do Europejskiej Unii Nadawców.

Inne plotkarskie portale także żyły Eurowizją. Wylew artykułów mogliśmy także znaleźć chociażby na Plejadzie, Pudelku czy Party. Treści tekstów były raczej podobne do siebie, a z nowych informacji mogliśmy się między innymi dowiedzieć, że Donatan planuje współpracę ze Szpakiem i wybierają się razem na Eurowizję. Na Party krzyczy się, że Polska znowu została skrzywdzona przez jurorów, na Plejadzie wspomniano, że Cleo reprezentująca nas w 2014  roku przez Brytyjczyków została uznana za jedną z najciekawiej kiedykolwiek ubranych gwiazd Eurowizji, oraz że porażkę odniósł uczestnik polskiego programu Must Be The Music, czyli reprezentujący w tym roku San Marino Jimmie Wilson. Wspomniano też o kilku skandalach tegorocznej Eurowizji, między innymi o litewskim pozdrowieniu w stylu UPA, czy bluzie Salvadora „S.O.S Refugees”. Bardzo negatywnie do Eurowizji odnosił się Pudelek, który Konkurs podsumował w taki sposób: „tańcząca małpa, gołe pośladki i sztuczne uśmiechy prowadzących”. Dodano, że „zgodnie ze standardami Eurowizji było kolorowo, dynamicznie i odpustowo”. Pojawił się osobny artykuł „Parada sobowtórów”, gdzie doszukiwano się podobieństw tegorocznych uczestników ESC do polskich gwiazd show biznesu.

Na Interii przeczytać mogliśmy m.in. ciekawy artykuł analizujący reakcje na zwycięstwo Salvadora w prasie portugalskiej. W ojczyźnie Sobrala uważa się, że zatriumfował on, bo się wyróżniał na tle innych uczestników („nie ociekał ani przemocą, ani seksem”), ale także ponieważ… zapanowała moda na Portugalię! Sam Salvador ponoć miał stwierdzić, że najbardziej podobała mu się piosenka reprezentanta Włoch, Francesco Gabbaniego (który to przecież miał w tym roku wygrać Eurowizję). „Lubię język włoski, a facet jest w dodatku śmieszny” – tak o konkurencie powiedzieć miał Salvador. Według innego artykułu na tej stronie Gabbani także najbardziej doceniał Portugalczyka i sam by na niego głosował. We Włoszech zaś nastąpiło rozczarowanie wynikiem. Ponad 100 mln wyświetleń w serwisie youtube zwiastować miało pewne zwycięstwo, Włoch skończył jednak poza top 5. Ponoć w jego ojczyźnie wierzy się, że ktoś na włoskich uczestników rzucił czar, dlatego nikt  z nich nie wygrał od 1991 roku. Na portalu pojawił się także tekst o nieudanym pocałunku w trakcie występu rumuńskiego. Zacytowano komentarze internautów w stylu „Tytuł najbardziej niezręcznego i obrzydliwego pocałunku idzie do kolesia z Rumunii”.

Radio Zet przytoczyło komentarze Polaków po eurowizyjnym finale. Niektórzy zwracali uwagę na to, że utwór Kasi był zbyt ciężki jak na Eurowizję, inni są przeświadczeni o politycznym wymiarze Konkursu. Krytykowany on też był za „dożynkowość”. Zwrócono jednak uwagę na sporą ilość pozytywnych komentarzy o występie i piosence naszej reprezentantki pod nagraniem na youtube.  Nie są to opinie pisane tylko przez Polaków.

Dziennik Zachodni podaje że niestety Kasia zajęła dopiero 22 miejsce na 26 możliwych (co oczywiście jest nieprawdą, w Konkursie brały udział przecież aż 42 reprezentacje). Przytoczono słowa reprezentantki Francji, Almy, która o Kasi miała powiedzieć „Przecież jest niesamowita, masz wielkie szanse”. Napisano też, że mimo niskiego miejsca Moś „zaśpiewała pięknie i wprawiła wielu widzów w zachwyt” oraz że „udźwignęła trudną piosenkę Flashlight, czego nie można powiedzieć o wielu kandydatach z innych krajów”. Zwycięzca, Salvador, doczekał się tam wielu ciepłych słów. Pochwalono także reprezentanta Bułgarii. Jednak, jak zauważono, nie ma Eurowizji bez skandalu. Obok słynnych już pośladków podano przykłady włoskiej małpy, azerskiego konia czy białoruskich i rumuńskich pocałunków.

Bardzo dobrze o naszej reprezentantce pisze się w prasie drukowanej. W Fakcie przeczytać można wielki nagłówek „Moś nie przyniosła nam wstydu”, a w Super Expressie podtytułem artykułu o Eurowizji jest cytat Kasi „I tak czuję się jak wygrana”.

Ciekawe artykuły znaleźć mogliśmy na Wyborczej (gdzie jeszcze przed finałem insynuowano że Kristian Kostov to reprezentant przede wszystkim nieobecnej Rosji) oraz Telewizji Republika (o tym że zwycięstwo Salvadora to cud związany ze 100-leciem objawień fatimskich).

Na blogu Polifonia Bartka Chacińskiego w oczy rzuca się nagłówek „Eurowizja: jak brak sensacji stał się sensacją”, niestety w tekście nie brak stereotypowej krytyki Eurowizji (autor należy do typu ludzi, którzy ze zwycięzców eurowizyjnych potrafią wymienić tylko Conchitę i Lordi), skrytykowana została polska piosenka, ogłoszone zostało, że Polski nikt nie lubi, a zwycięzca Eurowizji w Portugalii przepadnie.

Na blogu waw75 przeczytać możemy, że autor osobiście rozczarowany jest wynikiem Konkursu, ale obiektywnie ocenia, że zwycięstwo Portugalczyka to „krzyczący dowód na to, że festiwal Eurowizji po latach zdołał się oczyścić z kiczu i plastiku.

Portal Polonia Christiana pisze o niezadowoleniu mieszkańców Ukrainy w związku z organizacją Eurowizji w tym kraju. Według relacji Ukraińcy twierdzą, że za pieniądze wydane na miniony Konkurs inne kraje zdołałyby zorganizować trzy jego edycje. Szczególnie niezadowolenie ma się powiększać w związku z wojną w Donbasie.

O Eurowizji dużo pisały też takie portale jak gazeta.pl, se.pl, Telemagazyn, All About Music czy Wprost (według tego ostatniego nasza reprezentantka mocno rozczarowała). O Eurowizji informowały m.in. takie media jak Viva, Glamour czy Polskie Radio.

Konkurs Piosenki Eurowizji od kilku lat jest mocno zauważalny w polskich mediach. To cieszy. Niestety często na tą rywalizację patrzy się z perspektywy utartych, lecz nie do końca prawdziwych stereotypów. Ze smutkiem trzeba przyznać, że ludzie lubią sami krytykować Konkurs, potem zaś sami oddają głosy na chociażby Rumunię czy Chorwację, które w tym roku nie prezentowały muzyki najwyższych lotów. Cieszy zwycięstwo Portugalii i fakt, że docenia się propozycję Sobrala jako bardzo artystyczną. Rok temu w przypadku równie świetnej Jamala dostrzegało się tylko polityczny aspekt jej genialnego utworu 1944. Miejmy nadzieję, że portugalskie zwycięstwo nie tylko pozytywnie wpłynie na sam Konkurs, ale przede wszystkim na poprawę opinii o nim.

Przed nami wyczekana przez wielu Eurowizja w Lizbonie. Znamy już miejsce, gdzie odbędzie się Konkurs – będzie to Atlantic Arena, położona bezpośrednio przy szerokim rozlewisku rzeki Tag. Czy kolejna edycja tego wielkiego muzycznego wydarzenia przyniesie nam tyle emocji co ta kijowska? Czas pokaże. Nam zaś tylko pozostaje życzyć Portugalczykom powodzenia przy organizacji!

Źródło: eska.pl, dziennikzachodni.pl, FAKT, jastrzabpost.pl, muzyka.interia.pl, onet.pl, party.pl, psch24.pl plejada.pl, polifonia.blog.polityka.pl, pudelek.pl, SuperExpress, telewizjarepublika.pl, waw75.salon24.pl, wp.pl, wyborcza.pl

Foto: Andreas Putting/eurovision.tv