Powrót preselekcji narodowych i języka serbskiego – czy to czeka nas w przyszłym roku w Serbii?

Po tegorocznej porażce i braku awansu Tijany Bogićević do finału Eurowizji 2017, serbskie media szeroko komentują wszystko to, co związane jest z konkursem oraz powodami tak niskiego miejsca reprezentantki Serbii. Wspomina się głównie o nieciekawym występie, natomiast sama Tijana zwraca uwagę, że utwór bardziej by się wyróżnił, gdyby był zaśpiewany po serbsku. Pojawiają się też głosy, że Serbowie powoli tracą zainteresowanie konkursem, bo nie rozumieją, dlaczego reprezentant ich kraju wybierany jest za zamkniętymi drzwiami. Rzecznik prasowy RTS – Duška Vučinić-Lučić rozumie te komentarze i zapowiada, że nadawca serbski będzie pracował nad organizacją finału narodowego w przyszłym roku.

O tegorocznym udziale Serbii bardzo krytycznie wypowiadała się Marija Šerifović, zwyciężczyni Eurowizji 2007. Podkreślała, że Tijana była złym wyborem, a ona sama popierać będzie Chorwata Jacquesa Houdeka i bardzo nie podobało jej się to, że jurorzy z Serbii nie przyznali piosence My Friend ani jednego punktu w finale konkursu. Krytycznie wypowiedział się też znany piosenkarz Aca Lukas, który przyrównał Tijanę do dziecka, które zgubiło się na dworcu i szuka rodziców. „Dziewczyna w ogóle nie wiedziała gdzie jest. O wszystkim decydują ludzie ze średniowiecza albo nawet z epoki kamienia łupanego. Dopóki poważni muzycy nie wezmą sprawy w swoje ręce, możemy co najwyżej robić sobie zdjęcia z logiem Eurowizji” – stwierdził. Wspólny utwór Acy i Mariji prezentujemy poniżej:

Tijana Bogićević starała się ratować sytuację i po porażce w półfinale udzieliła wywiadów, w których podkreślała, że nadawca RTS nie miał dostatecznego budżetu, by w profesjonalny sposób przedstawić utwór In too deep na scenie. Przypomniała też, że Marija w 2007 roku miała lepsze warunki finansowe i dlatego jej występ był tak dobry. Skrytykowała też niektórych wykonawców, w tym popularną i kontrowersyjną Jelenę Karleušę, co oczywiście zdenerwowało piosenkarkę. Jelena uznała, że takimi wypowiedziani Tijana straciła szansę na popularność w Serbii. Sama Jelena nie planuje reprezentować swojego kraju w Lizbonie, bo jak twierdzi, już teraz ma dość corocznego szumu w mediach społecznościowych w związku z konkursem. Faktycznie co roku w internecie huczy od plotek jakoby Jelena miała reprezentować swój kraj, ale dla niej byłoby to poważne wyzwanie, bo nie mogłaby być np. siódma czy dziesiąta, gdyż od tak popularnej osoby oczekuje się znacznie więcej. „Nigdy publicznie nie wyraziłam chęci reprezentowania Serbii na Eurowizji, ale zapewne, gdybym dostała takie zaproszenie, przyjęłabym je i jako patriotka walczyła o dobre imię swojego kraju” – przyznała w rozmowie z Vesti Online. Jeden z hitów Jeleny usłyszeć można poniżej:

Jest jednak nadzieja dla Serbii, gdyż chęć reprezentowania tego kraju w Lizbonie wyraziła popularna i utalentowana wokalistka o charakterystycznym głosie – Aleksandra Radović. Wokalistka zdradziła, że już w tym roku proponowano jej wyjazd do Kijowa, ale musiała z niego zrezygnować z powodu innych zobowiązań koncertowych. Czy pojedzie do Lizbony? „Dlaczego nie! Myślę, że każdy chciałby wystąpić w tym konkursie, ale najpierw trzeba poprawić parę kwestii związanych z organizacją show” – uznała wokalistka w rozmowie z „Kurir”. Aleksandra na pewno chciałaby zostać wskazana przez RTS wewnętrznie, gdyż ze względu na jej popularność udział w preselekcjach narodowych mógłby być ryzykowny.

Serbia zajęła w tym roku 11. miejsce w półfinale Eurowizji 2017, a do awansu zabrakło jej mniej niż 5 punktów. Tijana Bogićević została wybrana wewnętrznie, a ponoć za tą decyzją stali kompozytorzy utworu In too deep, który nadawca serbski kupił od ekipy złożonej z Borislava Milanova czy Joacima Bo Peterssena, autorów piosenki bułgarskiej Beautiful Mess.

Źródło: Vesti, Kurir, RTS, inf. własne, fot.: BBC