Pomimo sporych oczekiwań, tegoroczni fińscy reprezentaci – duet Norma John nie przełamali złej passy kraju w Konkursie Eurowizji. Jak zareagowały media w Finlandii oraz jakie plany ma nadawca na 2018 rok?

Od momentu rozpoczęcia prób w Kijowie duet Norma John z piosenką Blackbird wspinał się w notowaniach obserwatorów. W zestawieniu głosujących akredytowanych dziennikarzy Finlandia znajdowała się na 2. miejscu do awansu w swoim półfinale, a według bukmacherów na 10. miejscu do zwycięstwa. Prawda okazała się dużo bardziej brutalna. Ostatecznie, tegoroczna propozycja fińska znalazła się na 12. miejscu w 1. półfinale (10 u widzów i 12 u jurorów).

Sami wykonawcy dość spokojnie przyjeli wyniki: oczywiście chcieliśmy być w finale, ale co mogliśmy zrobić. Nie wiemy jak to wyjaśnić – mówił Lasse Piirainen w wywiadzie dla Helsingin Sanomat. W życiu mogą zdarzyć się gorsze rzeczy niż brak awansu do finału na Eurowizji – dodaje Leena Tiironen. Jednak nie zabrakło słów pełnych rozgoryczenia. Finowie w rozmowie z Ilta-Sanomat dziwili się, że awansowała Grecja i Cypr pomimo bardzo słabych wykonań na żywo.

Sami reprezentanci zbierali głównie pozytywne opinie, jednak wiele spekulacji i słów krytyki pojawiało się na fińskich kanałach social media. Telewizja MTV3 dla zilustrowania poparcia fińskiej propozycji zebrała serię komentarzy rozzłoszczonych fanów piosenki spoza Finlandii z różnych portali społecznościowych. Wśród przyczyn braku awansu wskazywano na brak tradycyjnych sprzymierzeńców punktowych (Norwegii i Estonii) oraz decyzję o wyborze fragmentu do skrótu piosenek (instrumentalne wykonanie na fortepianie).

Sama Eurowizja nie cieszyła się specjalną popularnością w kraju. Półfinał z udziałem Finlandii obejrzało 525 tysięcy (44% udziałów w rynku). Taka sama oglądalność była w przypadku finału Eurowizji.

Wraz z brakiem awansu, po raz kolejny, lokalne media zwracają uwagę, że selekcje – Uuden Musiikin Kilapilu są problemem samym w sobie. Od momentu wprowadzenia nowego formatu (2012), Finlandia awansowała tylko dwukrotnie (2013-2014). Jedną z sugestii jest zrezygnowanie z selekcji oraz wybór wewnętrzny stawiając na Saarę Aalto (która zajęła 2. miejsce w brytyjskim X-Factor), Jenni Vartiainen (która podawała fińskie punkty w tym roku) czy popularny Robin. Inni komentatorzy sugerują, aby zmienić profil selekcji i wzorem Szwecji (te porównania są na porządku dziennym w Finlandii) przekształcić je w fabrykę przebojów. Wskazuje się również na negatywną reputację UMK wśród fińskich artystów, a sama Eurowizja jest traktowana jako coś, czego należy się wstydzić. Krytykowany jest również coroczny brak promocji reprezentantów w fińskich mediach. Ważną kwestią, która została poruszona jest brak odpowiedzialności ze strony fińskiej telewizji YLE. Osoby, które odpowiadają za kształt selekcji oraz wyniki na Eurowizji, które są późniejszą konsekwencją co roku powielają te same błędy.

Wszystko wskazuje, że UMK 2018 się odbędzie, a format będzie przypominać tegoroczne selekcje: jeden koncert, w którym o wynikach decydują widzowie i międzynarodowe jury. Jedyną planowaną zmianą, która została ogłoszona już w trakcie tegorocznych selekcji to możliwość zgłaszania utworów bez przyporządkowanych wykonawców.

Pomimo braku awansu, Norma John są bardzo zadowoleni z doświadczenia jakie przyniosła im Eurowizja: nie ma powodu, aby dramatyzować z powodu tego, że Finlandia nie awansowała po raz kolejny. C’est la vie. Jednak Eurowizja to coś co będziemy pamiętać do końca swoich dni. Będziemy polecać każdemu artyście niezależnie od tego, jaki wynik może zdobyć. 

W najblższych tygodniach ma ukazać się ich nowy singiel. Jednocześnie artyści planują pracować nad swoim albumem, który ma się ukazać jesienią. Duet jest również w stałym kontakcie z reprezentantką Polski – Kasią Moś odnośnie wspólnego projektu. Norma John nie wykluczają ponownego udziału w UMK, ale jako autorzy piosenki dla innego wykonawcy. Sugeruje się, że może to być partnerka Lassego – Jennie Storbacka (Euroviisut 2005, 2006).

 

Źródło: Life After Helsinki, Helsigin Sanomat, Ilta-Sanomat, Iltalehti ; Foto: Eva Frantz