Od 2014 roku Grecja, mimo wysyłania zróżnicowanych stylistycznie piosenek, wciąż nie może przebić się do czołówki finału Eurowizji. Kraj, który w pierwszej dekadzie XXI wieku aż 8 razy znalazł się w TOP10 finału, potwierdził niedawno swój udział w przyszłorocznym Konkursie Piosenki Eurowizji. Czy w barwach niebiesko-białych zobaczymy wymienianą od kilku lat jako wymarzoną reprezentantkę Tamtę lub Eleni Foureirę?

Mało kto spodziewał się, że reprezentanta Grecji może zabraknąć w stolicy Portugalii. Choć kraj od niemal dekady zmaga się z ogromnym kryzysem ekonomicznym, co roku bierze udział w największym wydarzeniu muzyczno-telewizyjnym na świecie. Nie inaczej będzie w 2018 roku! Co prawda nie ogłoszono jeszcze metody wyboru reprezentanta do Lizbony, jednak grecki serwis Oikotimes podał, że chętna do udziału w Eurowizji jest umiarkowanie znana w kraju Areti Ketime, wykonująca utwory inspirowane lokalnymi folkowymi brzmieniami. Jej producent potwierdził w rozmowie z mediami, że od jakiegoś czasu obserwują to, co dzieje się na scenie Konkursu Piosenki Eurowizji, zaś jego podopieczna zasłużyła na to, by reprezentować w nim Grecję. Rozpoczęli już nawet prace nad utworem, który miałby wybrzmieć w Lizbonie. Ma być on utrzymany we właściwych dla urodzonej w Atenach 28-latki klimatach. Nagrywany jest w wersji bilingualnej (grecko-angielskiej) i ma zostać wysłany do publicznego nadawcy ERT w najbliższej przyszłości. Jednak Ketime to niejedyna piosenkarka, która zgłosiła swoją kandydaturę do reprezentowania kraju w stolicy Portugalii!

Ten sam portal twierdzi, że chęć reprezentowania Hellady w stolicy Portugalii wyraził duet Stereo Soul (laureaci trzeciego miejsca lokalnej edycji X Factora), którzy mają nagrywać konkursowy utwór z
DJ Koncept. To muzyk i producent, który m.in. chciał wziąć udział w greckich preselekcjach 2013 jako twórca piosenki dla Giorginy Karahaliou, jednak ERT nie zakwalifikowała ich do finału koncertu selekcyjnego. Z kolei Stereo Soul byli wymieniani rok temu jako najpoważniejsi konkurenci Demy w walce o wyjazd do Kijowa.

Kto jeszcze wymieniany jest wśród potencjalnych kandydatów do reprezentowania Grecji
w Lizbonie? W tej roli fani widzieliby dwie doskonale znane w kraju wokalistki, które mają już na koncie eurowizyjne epizody. Chodzi oczywiście o Tamtę (uczestniczka greckich preselekcji 2007 z utworem With love, zajęła wówczas trzecie miejsce) oraz Eleni Foureirę (uczestniczka tychże preselekcji w 2010 roku, zajęła drugie miejsce). O tej pierwszej mówiło się zresztą jako o poważnej kandydatce do reprezentowania Hellady już w 2016 roku. Niestety, prawdopodobnie wówczas negocjacje pomiędzy wytwórnią a nadawcą ERT zakończyły się fiaskiem i do Sztokholmu pojechała grupa Argo – zresztą w atmosferze skandalu z uwagi na powiązania z prezesem stacji. Poniżej cover izraelskiej piosenki z 2015 roku w języku greckim, który nagrała Eleni Foureira. Stał się on w tym śródziemnomorskim kraju dużym hitem.

 

Jak greckie media zareagowały na stosunkowo słabe 19. miejsce Demy w finale Konkursu Piosenki Eurowizji w Kijowie? Z jednej strony czuć było duże rozczarowanie takim wynikiem, z drugiej wszyscy podkreślają, że w dobie kryzysu samo uczestnictwo kraju w wydarzeniu to duże osiągnięcie. Wiadomo, że publiczny nadawca nie dysponuje tak dużym zapleczem finansowym jak we wcześniejszych latach, a co za tym idzie nie jest w stanie przygotować spektakularnego występu, jak to miało miejsce w 2008 (ogromna księga na scenie) lub 2009 roku (duża platforma). Poza tym udział tak popularnej w kraju wokalistki jak Demy sam w sobie był dla greckich fanów i mediów nie lada gratką. Ona sama już po ogłoszeniu finałowych wyników podkreślała w mediach społecznościowych, że jest dumna z tego, że spełniło się jedno z jej wielkich marzeń i że mogła reprezentować swój kraj w stolicy Ukrainy. Występu na eurowizyjnej scenie pogratulowała jej… sama Kalomira, która stwierdziła, że zarówno Demy, jak i cały jej team wykonali świetną pracę zarówno w trakcie przygotowań do konkursu, jak i na miejscu w Kijowie.

Źrodło: Oikotimes.com, inf. własne

Zdjęcie: Eurovision.tv

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułMalta przygotowuje się do walki!
Następny artykułBułgaria potwierdza udział. Jak było w 2017 i jak będzie za rok?
Konrad Szczęsny
Jestem absolwentem warszawskiej polonistyki, na co dzień związanym z polskim show-biznesem. Prywatnie jestem sympatykiem Konkursu Piosenki Eurowizji, który oglądam od 2005 roku, choć pierwszą transmisję śledziłem już w 1994 r. (pamiętam występ Edyty Górniak). 10 lat później usiadłem przez telewizorem, oglądając Eurowizję w Stambule i tak zaczęła się moja przygoda z konkursem już jako bardziej świadomego widza. Swego czasu związany byłem z Dziennikiem Eurowizyjnym. Moją ulubioną polską piosenką eurowizyjną jest ta zaprezentowana w Oslo w 1996 r. przez Kasię Kowalską, czyli utwór "Chcę znać swój grzech". W redakcji opiekuję się Francją i Grecją, wcześniej była to jeszcze Belgia, Cypr oraz Czechy.