Pomimo dramatycznego publicznego pożegnania, reprezentanta Izraela nie zabraknie w stawce konkursowej 63. Konkursu Piosenki Eurowizji 2018. 

W maju, w czasie podawania jurorskich punktów, izraelski rzecznik Ofer Nachshon w rzewny sposób pożegnał się z eurowizyjną publiką. Nie miał on jednak na myśli faktu, że Izrael nigdy nie występi już na Eurowizji. Telewizja IBA, której był pracownikiem oraz która transmitowała i opiekowała się Konkursem Piosenki Eurowizji w kraju, została zamknięta. Faktem było, że żadna inna stacja nie ma statusu Członka Aktywnego EBU, co jest wymogiem koniecznym dla udziału w ESC. O takowe stara się telewizja IPBC (KAN). Proces ten zakończyć się ma w grudniu tego roku. Niezależnie jednak od tego, czy IPBC stanie się pełnoprawnym członkiem aktywnym organizacji, czy nie, dzięki specjalnemu pozwoleniu od EBU może wziąć udział w przyszłorocznym Konkursie Piosenki Eurowizji.

Już po raz czwarty do wyboru izraelskiego reprezentanta użyty ma zostać format „The Rising Star” („HaKokhav HaBa„). Co ciekawe, wszystkie edycje programu wygrał mężczyzna. Czy tym razem Izrael postawi na kobietę? Nagrania programu, działającego na zasadzie talent show, już ruszyły. Mówi się, że w castingach wziął udział Chen Acharoni, laureat czwartego miejsca w KDAM 2011 (ówczesnych selekcjach do Eurowizji).

Nie nastąpiły zmiany w składzie jurorskim. Ponownie eurowizyjnych kandydatów oceniać będą Harel Skaat (Eurowizja 2010), Keren Peles, Assaf Amdursky oraz duet Static i Ben El Tavori. Prowadzący, Assi Azar oraz Rotem Sela, zdążyli już odwiedzić MEO Arenę w Lizbonie, w której odbędzie się przyszłoroczna Eurowizja.

Izrael, dzięki reprezentantom wyselekcjonowanym poprzez HaKokhav, HaBa trzy lata z rzędu zdobył awans do eurowizyjnego finału. W tym roku Imri Ziv zajął w nim 23. miejsce, zdobywając 39 punktów za utwór I Feel Alive.

 

źródło: wiwibloggs.com

foto: mako.il