Portugalski nadawca publiczny, oraz organizator przyszłorocznej Eurowizji, RTP, ujawnił kilka interesujących ciekawostek dotyczących kolejnej edycji konkursu.

Dyrektor generalny RTP, Gonçalo Reis, w wywiadzie dla serwisu Jornal Económico zapewnił, że Konkurs Piosenki Eurowizji w 2018 roku ma być zrealizowany w jak najbardziej opłacalny sposób i być najbardziej ekonomicznym w historii. Jednocześnie organizatorzy planują by przyszłoroczna edycja była najbardziej kreatywną i interesującą oraz by na nowo zdefiniowała wizerunek Portugalii w Europie. Rozwijana koncepcja ma przekazać obraz współczesnej, otwartej na świat, zapraszającej, tolerancyjnej oraz pozytywnej Portugalii. Całkowity koszt poniesiony przez organizatorów ma być znacznie mniejszy od zakresu 25-40 milionów Euro, które średnio wydawali organizatorzy w poprzednich latach.

Jednocześnie, dążąc do otwarcia konkursu na całą Portugalię, krajowe preselekcje, Festival da Cançao, będą się odbywały poza Lizboną przez co najmniej 4 kolejne lata. W przyszłym roku finał odbędzie się w historycznym mieście Guimarães, które zaoferowało najlepsze zaplecze techniczne.

Oszczędności mają wynikać głównie z faktu, że Lizbona jest już wyposażona w całą niezbędną infrastrukturę. Zarówno arena konkursowa, strefy wydarzeń okołoeurowizyjnych, czy transport publiczny są w pełni gotowe do przyjęcia artystów, delegacji, dziennikarzy oraz fanów. W przeciwieństwie do Ukrainy, w Portugalii praktycznie nie istnieje problem korupcji, dlatego można być pewnym, że wszystkie wydatki na organizację rzeczywiście przyczynią się do wzrostu jakości i atrakcyjności konkursu. Dodatkowo Portugalia jest jednym z najtańszych krajów europejskich, co z pewnością ucieszy szczególnie fanów, którzy w maju przybędą do Lizbony.

Do współpracy przy organizacji Eurowizji włączyło się również Portugalskie Ministerstwo Turystyki, które zadba finansowo o pocztówki. Uczestnicy ze wszystkich krajów będą wcześniej nagrywani w najbardziej interesujących turystycznie zakątkach Portugalii. Nie jest jeszcze znany dokładny koncept przyszłorocznych pocztówek, ale idea zdaje się być podobna jak w 2015 roku w Wiedniu. Z pewnością nie będą to, jak w 2012 roku, jedynie widoki miast i przyrody, nie mające nic wspólnego z reprezentantami poszczególnych krajów.

Taki sposób pokazania atrakcyjności Portugalii na świecie ma się zwrócić m.in. poprzez wzrost liczby turystów odwiedzających kraj, który już teraz jest jednym z najpopularniejszych w Europie.

Przyszłoroczna arena konkursowa w Lizbonie, dawniej MEO Arena lub Pavilhão Atlântico, otrzymała nową nazwę wraz ze zmianą jej głównego sponsora. Pod nową nazwą, Altice Arena, zostanie oddana organizatorom 1 kwietnia, na około miesiąc przed konkursem. Po Eurowizji, arena zostanie niezwłocznie przekazana z powrotem spółce zarządzającej, jako że najbliższym kolejnym wydarzeniem będzie koncert Sama Smitha, zaplanowany w ramach trasy europejskiej już na 18 maja.

W programie publicystycznym, A Voz do Cidadão, pl. Głos Obywatela, Carla Bugalho, szefowa portugalskiej delegacji oraz przyszłoroczna producentka przyznała, że w 2018 roku na eurowizyjnej scenie zobaczymy reprezentantów 43 krajów. Nie wiadomo jakie kraje znajdą się na ostatecznej liście, jednak najprawdopodobniej nie będzie żadnych niespodzianek, do rywalizacji dołączy nieobecna w Kijowie Rosja. Można być pewnym, że rekord ilości uczestników z Belgradu oraz Düsseldorfu zostanie wyrównany. Natomiast Daniel Deusdado, szef ramówki RTP, powtórzył ponownie słowa dyrekcji, że organizacja Eurowizji nie musi być kosztownym przedsięwzięciem.

 

 

źródła: escportugal.pt; jornaleconomico.sapo.pt; wiwibloggs.com; esctoday.com;

foto: wikipedia.org