Za nami finał Destination Eurovision, czyli francuskich preselekcji do 63. Konkursu Piosenki Eurowizji. Fani są zachwyceni organizacją show i poziomem piosenek oraz artystów. Czy Madame Monsieur zajmą w stolicy Portugalii miejsce w TOP10 konkursu?

Osiem piosenek, z których – jak zgodnie twierdzą fani – niemal każda mogłaby reprezentować Francję na Eurowizji i walczyłaby o miejsce w TOP10: tak należy podsumować finał Destination Eurovision. Już jesienią zeszłego roku można było wywnioskować, że poziom selekcji zachwyci nawet najbardziej wybrednych malkontentów. Wszak zmiana dotycząca liczby przyjętych do etapu telewizyjnego zgłoszeń (z 16 do 18) zapowiadała nie lada gratkę dla fanów ciekawych brzmień.

Tak też się stało: śledząc komentarze odniosłem wrażenie, że w tych preselekcjach każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Nie zabrakło klasyki, nowoczesności, brzmień typowych dla lokalnego rynku, jak również świetnie skrojonych i przebojowych popowych propozycji. Co więcej, France 2 już na etapie zgłoszeń wymagało od kandydatów opisu prezentacji scenicznej, co zapowiadało ciekawą realizację widowiska. Co prawda w półfinałach nie było to widoczne, ale finał pokazał, że nadawca francuski jest w stanie zorganizować preselekcje, które fani i widzowie zapamiętają na długo, dzięki nietuzinkowym i zachwycającym wykonaniom.

Wygrała piosenka – to należy podkreślić. Oszczędna i minimalistyczna prezentacja sceniczna, która miała zwrócić uwagę na przesłanie utworu. Dodajmy, wbrew powszechnej opinii, w założeniu wcale nie polityczne, a bardziej uniwersalne, o wydźwięku humanitarnym. Wygrała znaczną przewagą nad drugim miejscem w głosowaniu widzów (89 do 118 punktów), co jest nie bez znaczenia. Widzowie pokochali ten utwór: nowoczesny, świetnie wyprodukowany, oddający to, co dzieje się obecnie na francuskim rynku. Mam nadzieję, że wygrana w Destination Eurovision to jedynie początek błyskotliwej kariery Madame Monsieur, którzy są uosobieniem mitu Kopciuszka: skromni, do tej pory raczej unikający błysku fleszy i medialnego zgiełku, a jednak tworzący muzykę na światowym poziomie. Mi ich przykład do złudzenia przypomina fenomen Salvadora Sobrala, który przed wygraniem portugalskich selekcji był niemal nikomu nieznanym niszowym wokalistą. Po zwycięstwie na Eurowizji stał się bohaterem narodowym, którego płyty sprzedają się jak świeże bułeczki.

Dlatego też sądzę, że Francja spokojnie zajmie miejsce w TOP10 majowego finału Eurowizji. A być może powalczy również o laur zwycięstwa.

Fot. Facebook @Madame Monsieur

1 KOMENTARZ