Pod wpływem szantażu byłego partnera Conchita Wurst ujawnia się publicznie jako osoba seropozytywna. Co to oznacza dla artystki i jaki może mieć wpływ na jej dalszą karierę?

Nie było wśród nas zgody, czy ten felieton powinien powstać. Eurowizja.org to strona o Eurowizji, ale czy powinno być tu miejsce także na prywatne życie eurowizyjnych artystów? Zwłaszcza jego bardzo osobiste kulisy? Z drugiej strony, gdy Angelina Jolie dzieliła się informacją o przebyciu podwójnej mastektomii, nie robiła tego po to, by wzbudzić współczucie. Znane osobistości mają możliwość angażowania się w sprawy dla nich ważne i sygnalizowania w ten sposób opinii publicznej potrzeby zwrócenia uwagi na pewne problemy.

Także Conchita Wurst zdecydowała się wczoraj podzielić z fanami wyznaniem, które wymagało od niej nie lada odwagi. Na swoim profilu na instagramie ujawniła, że od kilku lat jest osobą zakażoną wirusem HIV. Jednak jeszcze bardziej uderzający w wypowiedzi Conchity jest bezpośredni powód, dla którego zdecydowała się na taki krok – szantaż byłego partnera, który groził, że pierwszy upubliczni tę informację. Ostatecznie Conchita odebrała mu możliwość dalszego szantażowania.

Tu w zasadzie można by artykuł skończyć. Wiadomość została podana, obowiązek redaktorski spełniony. Jednak reakcje części fanów Eurowizji, skupionych w Stowarzyszeniu OGAE Polska, zmobilizowały mnie do głębszej analizy problemu. Problemu braku wiedzy o HIV i stygmatyzacji nosicieli wirusa.

HIV to wirus, atakujący tylko ludzi. Gdy wniknie do organizmu człowieka, zaczyna niszczyć komórki, które zapewniają nam odporność walcząc z bakteriami i wirusami. W starciu HIV są jednak bezradne. Nieleczone zakażenie HIV prowadzi do takiego obniżenia odporności, że najzwyklejsza infekcja, z którą w normalnych warunkach poradzilibyśmy sobie bez większych problemów, może doprowadzić do śmierci – ten drastyczny etap zakażenia HIV nazywamy chorobą AIDS. Jest to choroba śmiertelna. Obecnie jednak medycyna pozwala na bardzo skuteczne leczenie zakażenia HIV. Jak mówi dr Joanna Kubicka z Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie w wywiadzie dla Wysokich Obcasów:

…zakażenie HIV wcześnie rozpoznane i właściwie leczone to choroba przewlekła. Odpowiednimi lekami utrzymujemy wirusa w stanie uśpienia. Nie ma (…) niczego, co w jakikolwiek sposób wpływałoby na długość życia.

Pierwsze przypadki AIDS odnotowano w USA w 1981 wśród homoseksualnych mężczyzn. Niecałe 2 lata później wiedziano już, że choroba dotyka także osoby heteroseksualne (zarówno kobiety, jak mężczyzn), a jednak do dziś ten fakt z trudem przebija się do ich świadomości. Jak wynika z badania przeprowadzonego przez IPSOS dla Krajowego Centrum ds. AIDS w grudniu 2014, 87% Polaków uważa, że temat ich w ogóle nie dotyczy, choć jednocześnie ponad połowa nie używa prezerwatyw – zaufanie do partnera uznają za wystarczającą gwarancję bezpieczeństwa. To ciekawy wynik, bo stoi w sprzeczności z innym badaniem, na które powołuje się Krajowe Centrum ds. AIDS – co piąty Polak przyznaje się w nim do zdrady.

O tym, że HIV dotyczy nie tylko środowisk homoseksualnych, świadczyć może afera z inną eurowizyjną gwiazdą, Nadją Benaissą z niemieckiego girlbandu No Angels (grupa reprezentowała Niemcy podczas Eurowizji 2008). W 2009 Nadja została aresztowana i oskarżona o świadome zakażenie HIV swojego partnera kilka lat wcześniej. Wokalistka przyznała się do winy i wyraziła skruchę.

Artyści eurowizyjni już w przeszłości angażowali się w podnoszenie świadomości HIV oraz walkę ze stygmatyzacją osób zakażonych HIV czy chorych na AIDS. W latach 2004-2005 ambasadorką HIV/AIDS na Ukrainie z ramienia ONZ była Ani Lorak (reprezentowała Ukrainę na Eurowizji 2008). W 2007 reprezentujący Austrię Eric Papilaya śpiewał na tle czerwonej wstążki – symbolu HIV i AIDS. Natomiast w zeszłym roku w australijskim Sydney zorganizowano publiczne oglądanie Finału Eurowizji połączone ze zbiórką funduszy na walkę z HIV.

Czy wyznanie Conchity coś zmieni w jej życiu? Prawdopodobnie niewiele. Muzyka istnieje ponad HIV, AIDS czy innymi schorzeniami. Artystka nadal będzie tworzyć, pozbyła się tylko balastu, który przez lata jej ciążył – tajemnicy. Niestety, choć HIV, zwłaszcza leczony, nie stanowi dla społeczeństwa zagrożenia większego niż palenie papierosów, to jednak jego nosiciele często spotykają się z ostracyzmem. Czym sobie na niego zasłużyli? Czy wyłącznie strachem wynikającym z niewiedzy tegoż społeczeństwa? Czy zatem nie należy ten strach opanowywać?

Tak jak Angelina Jolie postanowiła pewnego dnia dołożyć swoją cegiełkę, by oswajać ludzi z mastektomią jako metodą walki z rakiem, tak Conchita Wurst swoją decyzją wywołała dyskusję, zwróciła uwagę na problem. Z jednej strony jest to problem schorzenia przewlekłego (HIV), które nieleczone może prowadzić do śmiertelnej choroby (AIDS), z drugiej problem poczucia odtrącenia, z jakim borykają się nosiciele HIV. A przecież drogi zakażenia się tym wirusem są dobrze poznane i w codziennych relacjach z osobami dotkniętymi HIV nie sposób się zakazić. Okazuje się nawet, że przy odpowiednim leczeniu także kontakty seksualne z nimi nie są tak groźne, jak się wciąż może wydawać. Ale o tym lepiej opowie ekspert: Rozmowa z dr Joanną Kubicką z Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie dla Wysokich Obcasów.

Źródła: instagram.com, polskieradio.pl, wyborcza.pl, aids.gov.pl, hiv.gov, independent.co.uk, starobserver.com.au, un.org.ua, fot.: Instagram/@conchitawurst.