Niedawno na naszej stronie ukazał się artykuł o przygotowaniach i opiniach na temat węgierskich reprezentantów podczas tegorocznego Konkursu Piosenki Eurowizji – zespołu AWS.

Moim zdaniem jest to najbardziej ryzykowny wybór pod kątem Eurowizji spośród wszystkich ostatnich edycji preselekcji A Dal. Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że na pewno nie jestem fanem tych selekcji ze względu na panujące w nich zasady. Na ogół można uznać za obowiązujący tu system 50/50, lecz tak naprawdę przez wszystkie odcinki 4/5 przyznawanych punktów pochodzi od członu jurorskiego, a w finale „lepsza połowa” uczestników jest wybierana stuprocentowo przez jurorów, by następnie ocenieni zostali oni wyłącznie przez widzów. Tak bardzo osobny, choć poniekąd „równy” wpływ na wyniki został utrzymany jeszcze chyba tylko w słoweńskich eliminacjach, słynących również z obserwowania co roku wielkiego niezadowolenia z wyboru, czy to po stronie opinii publicznej czy komisji. Szczęście w nieszczęściu, że choć jeden z głównych faworytów widzów (Tamas Horvath) nie otrzymał przepustki do głównego finału, tak inni wielcy faworyci  – AWS – wdarli się do niego rzutem na taśmę, i „wola ludu” mogła zostać spełniona.

Pozytywnym aspektem tego zwycięstwa jest na pewno konsekwentne wysyłanie utworów w języku narodowym, i brak obaw czy też wzbranianie się przed próbami osiągnięcia eurowizyjnego sukcesu poprzez prezentowanie własnej kultury i nieuleganie masowym wpływom czy trendom. Niestety, ja osobiście nie jestem zwolennikiem muzyki prezentowanej przez chłopaków. Ich piosenka nie przypadła mi do gustu i nie byli oni moimi faworytami na żadnym etapie preselekcji. Mimo tego, że jak najbardziej doceniam przesłanie i wartość tekstową utworu, tak odnoszę wrażenie, że nie trafi ona prawie do żadnego widza Eurowizji, z uwagi na fakt, że język węgierski nie jest nikomu szerzej znany w Europie. Gatunek jakim jest metal też raczej nie jest zdolny przypaść do gustu szerokiej widowni, a jedynie szczerym zwolennikom tego typu muzyki.

Co do przewidywań tegorocznego wyniku węgierskiej reprezentacji – uważam, że w głosowaniu widzów są w stanie przy niezbyt wysokim poziomie II półfinału i dość jego korzystnemu dla Węgrów rozłożeniu geograficznym – zdobyć taką ilość punktów, która wystarczy na zajęcie przynajmniej 10. miejsca, premiowanego awansem. Totalną zagadką wydaje się być docenienie „Viszlat nyar” poprzez europejskie komisje jurorskie. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć jakimi trendami pokierują się oceniając eurowizyjne propozycje w tym roku, zatem nie jestem w stanie sam ocenić realnie szans Węgrów na awans z półfinału. Aczkolwiek, jeśli im się to uda, to w finale i tak nie powinni skończyć wyżej niż na 20. miejscu. Obserwowanie eurowizyjnych losów AWS będzie na pewno bardzo ciekawe, z uwagi na fakt, że Węgrzy postanowili w dość odważny i ryzykowny sposób walczyć o ósmy z kolei awans do Wielkiego Finału!

foto: instagram: @adalonline

 

1 KOMENTARZ