3 marca rozstrzygnięty został finał Söngvakeppnin 2018. Zaszczyt reprezentowania kraju otrzymał Ari Ólafsson, który oczarował islandzką publikę i wygrał dzięki televotingowi. Jak przełoży się to na wynik w Lizbonie? Jak dużo mówi nam pozycja startowa w półfinale Eurowizji? Jak wyglądają przygotowania do występu w maju? Sprawdźmy, co dzieje się w islandzkiej delegacji w drodze na pokład (All Aboard) Eurowizji. 

Co przysłużyło się sukcesowi Islandczyka?

Ari Ólafsson ma 19 lat, pochodzi z Reykjaviku i śpiewa, odkąd pamięta. Pierwszy raz zwrócił na siebie uwagę w 2009 roku, gdy w wieku 11 lat dostał główną rolę w musicalu Oliver Twist, wyreżyserowanego przez Selmę Björnsdóttir, która reprezentowała Islandię w 1999 roku z piosenką All Out Of Luck i zajęła drugie miejsce w klasyfikacji. „Nie wiedziałem, że mam musicalowy głos, dopóki nie zagrałem tej roli”, mówił Ari w 2016 roku w wywiadzie dla Fréttablaðið. Pchnęło go to do rozpoczęcia nauki wokalu w Reykjavik Söngskóli i rozpoczęcia kariery.

W wieku 13 lat miał zaszczyt dwukrotnie zaśpiewać z norweską diwą Sissel Kyrkjebø. Ari dwukrotnie brał udział w konkursie wokalnym Menntaskólinn í Hamrahlíð, ale szerzej publiczności może być znany z udziału w islandzkiej wersji Got Talent, a także z pierwszej edycji The Voice Iceland, gdzie trafił do drużyny Helgi Björnssona w 2015 roku.

W grudniu 2017 roku Ari dowiedział się, że został przyjęty do prestiżowej Royal Academy School of Music w Londynie na semestr zimowy 2018/2019, w związku z czym za 4 miesiące przeprowadza się do Londynu. Warto wspomnieć, że Ari ma muzykalną rodzinę, a jego wujem jest sam Páll Óskar (aka Paul Oscar), reprezentant Islandii z 1997 roku.

Kontrowersyjna wygrana

Jasnym jest, że Ari wygrał drugą rundę dużą przewagą głosów w televotingu względem głównego rywala, Dagura Sigurðarsona, który z kolei wygrał rundę pierwszą głosowania, gdzie punkty były przyznawane przez jury i telewidzów. Dagur w pierwszej rundzie otrzymał 24,547 punktów, Ari natomiast 18,408.
Dzień po finale Dagur powiedział prasie, że dostał dużo wiadomości z informacją, że osoby głosującego na niego nie otrzymały potwierdzenia przyznania głosu, co spowodowało konsternację, czy faktycznie to Ari jest prawowitym reprezentantem Islandii. Niemal natychmiast telewizja RÚV oraz Vodafone przeprowadzili analizę dotyczącą tej sprawy, która jednoznacznie wykazała brak problemów z dostarczeniem głosów widzów. „Wynik tej analizy jest jasny i jest pewny co do tego, że nie pojawiły się nienaturalne lub oczywiste problemy, które mogłyby spowodować, że system głosowania telefonicznego działał inaczej niż powinien”, oświadczyło RÚV. „Analiza nie wykazała żadnych widocznych problemów z systemem głosowania. Zarówno trasa SMS, jak i funkcja dial-up pracowały bez przerwy. Komunikacja telefoniczna wykorzystywana podczas wyborów została specjalnie zaprojektowana do głosów telefonicznych i była używana w tym samym celu przez lata i bez żadnych niedogodności”, mówi oświadczenie Vodafone.

Hashtag #WeAllCry

Islandzka prasa rozpływa się nad swoim reprezentantem. Ciężko jest trafić na jakikolwiek negatywny komentarz, zresztą czemu się dziwić, skoro reprezentantem został uroczy młodzieniec, który wszystkich kupił swoimi słowami po wygranej: „Chciałem tylko powiedzieć, że to jest miłość, a miłość i muzyka łączą nas wszystkich. Wszyscy jesteśmy tutaj razem, jest to cudowny moment i ważne jest to, że jest dużo miłości w powietrzu i chcę tylko bardzo podziękować całej Islandii. To takie piękne, tak bardzo Was kocham”, powiedział Ari po tym, jak wyniki zostały ogłoszone. Jako bardzo wrażliwy człowiek, w ostateczności rozpłakał się na backstage’u z nadmiaru szczęścia, jakie go ogarnęło.

Niestety (lub stety), obecnie opinie prasy to tylko niewielka kropla w całym morzu opinii. Opiniotwórczy prym wiodą media społecznościowe. Media społecznościowe są świetne. Można skontaktować się z ludźmi ze wszystkich zakątków świata, dzielić się przemyśleniami, zdjęciami, zabawnymi rzeczami i nie tylko. Ale media społecznościowe mogą być również okrutnym i szkodliwym miejscem. Są ludzie, którzy po prostu nie są w stanie poradzić sobie z tym, że ktoś okazuje emocje. I ci ludzie są pierwsi do pisania osądów. Nie przytaczając hejtu, trzeba wspomnieć, że komentarze w islandzkich mediach społecznościowych po finale były paskudne i niestosowne, czasami także nienawistne.
W odpowiedzi na komentarze tego typu powstał hashtag #WeAllCry, którym opatrzone są tysiące wpisów i komentarzy z całego świata, wspierających młodego reprezentanta. Sam Ari nie przywiązuje wagi do hejtu. Twierdzi, że jest emocjonalnym człowiekiem i tego nie zmieni, nieważne, co myślą o nim inni.

Reakcja na drugą pozycję startową w półfinale

Islandia dostała drugą pozycję startową w pierwszym półfinale Eurowizji w Lizbonie 8 maja. Azerbejdżan rozpoczyna stawkę, natomiast po islandzkiej propozycji zobaczymy Albanię. Islandzki polityk fascynujący się Eurowizją, Jóhannes Þór Skúlason, opublikował na swoim profilu na Facebooku post, w którym jest przekonany, że Islandia ma bardzo małe szanse na awans z tej pozycji. Polityk powołuje się na artykuł ESC Insight, z którego jasno wynika, że druga pozycja jest pozycją „straconą”. Zaznacza jednocześnie, że artykuł referuje jedynie do koncertu finałowego, nie bezpośrednio do półfinałów.
Mimo, że efekt drugiego miejsca nie pomaga, nie jest jednak tak bardzo znaczący. Jóhannes zaznacza, że jest wiele innych rzeczy, które sprawiają, że Ari ma małe szanse na awans do finału. Jego zdaniem piosenka jest zbyt „cicha” i spokojna, niewyróżniająca się, z niechwytliwym podkładem. Skład półfinału jest również trudny, a tylko jeden kraj nordycki, Finlandia, dołączy do Islandii tego wieczoru, dlatego nie można polegać na punktach z Norwegii, Danii i Szwecji. Jóhannes twierdzi, że 6-8 miejsc w finale jest już właściwie pewnych, dodatkowo wymienia Izrael, Estonię, Azerbejdżan i Grecję, jako kraje, które na 100% awansują. „Mam nadzieję, że Ari wydobędzie z siebie cały urok i stanie się czarującym Johnnym Loganem, ale wszystko może się zdarzyć. Ale Ari jest wielką nadzieją, to jasne” – mówi Skúlason.

Jak wyglądają przygotowania islandzkiej ekipy

Islandzka ekipa nie chce nic zdradzić, jeśli chodzi o koncepcję występu i to, jak wyglądać będzie scenografia. Sam Ari wie tylko, że jakieś zmiany nastąpią, ale nie będą one duże. Za koncepcję występu i staging odpowiada autorka piosenki Thorunn Clausen, która związana jest z Eurowizją od lat – razem z nieżyjącym już mężem, napisała piosenkę reprezentującą Islandię w 2011 roku, Coming Home.
Islandzka ekipa natomiast postanowiła odwiedzić prawie wszystkie imprezy okołoeurowizyjne, by jak najbardziej wypromować Ariego i Our Choice wśród fanów Eurowizji. Ari do tej pory odwiedził finał preselekcji na Litwie, a także koncerty w Londynie i Tel Avivie. Zapowiedziany jest także udział w koncertach w Amsterdamie oraz Madrycie.
W przyszłym tygodniu Ari leci do Portugalii, by nagrać pocztówkę. Pytany w wywiadach, czy wie, gdzie i co będzie nagrywał, odpowiadał, że nie wie, ale na pewno nie będzie surfował tak, jak początkowo mu zaproponowano. Przypomnijmy, w tym roku motyw pocztówki to drzwi, które przeniosą reprezentantów z ich krajów do różnych zakątków Portugalii.
Między tymi wszystkimi aktywnościami oczywiście odbywają się próby i lekcje wokalne.

https://www.instagram.com/p/BhUDicQhmeQ/?hl=pl&taken-by=ari_olafsson

Czy Islandia ma szanse na awans do finału?
W 2017 roku Islandię w Kijowie reprezentowała Svala, która niestety nie zakwalifikowała się do stawki finałowej i nie zapewniła tym samym Islandii awansu po raz trzeci z rzędu.

Źródło: Visir.is, RÚV, Vodafone.is, Eurovision.tv, Wiwibloggs