Nie bez zaskoczeń zakończył się pierwszy półfinał 63. Konkursu Piosenki Eurowizji w Lizbonie. Pożegnaliśmy kilku murowanych faworytów do awansu, a do finału trafiło zaś kilka krajów, które niezbyt dobrze radziły sobie w notowaniach przed ESC. Kogo ponownie usłyszymy w sobotę?

Dziś na scenie wystąpili reprezentanci 19 krajów. 10 z nich awansowało do sobotniego Wielkiego Finału.

W rywalizacji pozostają:

      • Austria
      • Estonia
      • Cypr
      • Litwa
      • Izrael
      • Czechy
      • Bułgaria
      • Albania
      • Finlandia
      • Irlandia

Tym samym pożegnaliśmy się z reprezentacjami Azerbejdżanu, Islandii, Belgii, Białorusi, Macedonii, Chorwacji, Grecji, Armenii oraz Szwajcarii. Nie obyło się bez zaskoczeń – według notowań bukmacherskich w finale zamiast Finlandii, Irlandii i Albanii znaleźć się miały Armenia, Grecja i Szwajcaria.

W pierwszej połowie finału wystąpią: Austria, Estonia, Litwa, Albania

W drugiej połowie finału wystąpią: Cypr, Izrael, Czechy, Bułgaria, Finlandia, Irlandia

Foto: Andreas Putting/eurovision.tv

 

12 KOMENTARZE

  1. C.D. Część 3 będzie króciutka – takie podsumowanie żebyście nie musieli czytać poprzednich wpisów jak macie awersję do dużej liczby literek. Mój top wczoraj wyglądał tak: GRECJA, ESTONIA, CYPR, BUŁGARIA, AUSTRIA, MACEDONIA, SZWAJCARIA, LITWA, ALBANIA i ARMENIA/BELGIA (nie mogę się zdecydować, ale Sennek była słabsza live, wiec 1 punkt dla Ormian chyba ostatecznie). W porównaniu z oficjalnymi rezultatami trafiłem 6 na 10. Odpadły moje nr 1, 6, 7 i 10. Weszły dwa najgorsze z mojej listy – Izrael i Finlandia oraz Czechy (które początkowo miałem w 10, ale na żywo zawalili i oddałem to miejsce Albanii) i Irlandia (odpowiednio u mnie 14 i 13). Sumując, tytuł dla półfinału pierwszego to „Grecka tragedia”.

  2. C.D. Część 2. (na wstępie jeszcze uzupełnienie poprzedniego wpisu, bo niestety nie ma edycji, a dopiero zauważyłem, że zapomniałem oceny Litwy – jest to 7). BIAŁORUŚ – mi ten utwór w ogóle nie zapadł w pamięć przy przesłuchiwaniu zgłoszeń, dlatego raczej był skreślony na starcie, lecz na żywo… był niezły. Bez szału, ale wyglądał jak klasyczny obrazek eurowizyjny, dlatego podnoszę ocenę do (5). ESTONIA – jedyny kawałek, który wywołał u mnie jakiekolwiek emocje, najlepszy głos tegorocznej edycji konkursu i po odpadnięciu mojego faworyta (i spodziewanym odpadnięciu drugiego w czwartek) nowy osobisty nr 1. Piękne to było. 10/10. BUŁGARIA – kolejny fantastyczny utwór i fantastyczny wybór Bułgarii, jak takie piosenki nie będą w stanie pokonać Izraela to nie wiem o co chodzi już w muzyce… (9) MACEDONIA – wpadła mi w ucho ta nuta, wpadła mi w oko ta babeczka, ale jak się otrząsnąć i podejść na sucho to nie było aż tak dobrze (zwłaszcza wizualnie w odbiorniku), chociaż na finał zasługiwali (7). CHORWACJA – to kolejny kawałek obok którego przeszedłem i zapomniałem o nim. Live – może i wyglądało nieźle, ale to nie to czego bym oczekiwał. Mdłe takie, a laska się rzuca na scenie jak [tu miałem pewne porównanie, ale w dobie wszechobecnej inwigilacji, cenzury i obrażania się na wszystko przez wszystkich postanowiłem wykasować, żeby nie prowokować] (4). AUSTRIA – zapadający w pamięć utwór, na żywo wykonany jednak trochę statycznie, brakuje w nim takiej kropki nad i. Cieszy mimo to awans, zasłużył (8). GRECJA – tu spuszczam zasłonę milczenia na to co się od… przy głosowaniu. JAK TO GRECJI NIE MA W FINALE? Przecież to 10/10 (chociaż mogło być nieco mroczniej). WTF? Nie wpadłem w rage mode chyba tylko dlatego, że nadal nie wiem co się stało… Maciek? Maćku? Co się stao? Spodziewałem się, że z dwóch ulubieńców to raczej Węgier nie zobaczę w sobotę, ale to? Jeszcze w porównaniu do następnej w kolejności FINLANDII na której korzyść przemawia tylko to, że nie było na żywo tak okropnie jak w teledysku? Przecież Finowie to co najwyżej mogą się bić z Izraelem i Islandia o ostatnie miejsce (3). ARMENIA – u mnie była zawsze na granicy tego 10-tego miejsca, w realu nie awansowała, chociaż lepiej się ten występ ogląda w tv niż słucha, bo może zanudzić, a prezentacja dla oczu jest odpowiednia i klimatyczna. (6) SZWAJCARIA – kawał soczystego, dobrego grania. Dużo bardziej wyraźny kawałek niż np. albański a jednak bez finału. Coś nie tak u kogoś z uszami… Mocne 7. IRLANDIA – jak to jest, że kiedy zostały dwa miejsca w finale to ja już wiedziałem, że nie będzie tam miejsca dla Greczynki bo zajmą je Finka i Irlandczyk? Niestety casus poruszony na początku pierwszego wpisu tj. piosenka awansująca do finału ze względów pozamuzycznych. Na liście EBU kolejny odhaczony priorytet z grupy nie urazić takiej i takiej grupy odbiorców. Sorry, ale to nie było aż tak dobre, żeby do finału weszło.(5) CYPR – no ja jestem mega zaskoczony. Jasne, że przewidywałem finał dla Cypru, ale i tak szok – chyba wyrósł niezły kandydat do walki o Grand Prix w sobotę. Dawałem 7, a po występie live zmieniam na 9/10. Minusik za nakładki z ogniem, tandetne wykonanie, mogli by się obejść bez. Zastanawiałem się też czy babeczka da radę na takim „ogniu” do końca wytrzymać całe 3 minuty – prawie dała… ;P C.D.N.

    • Naprawdę Ci się Cyprus podoba ? Dla mnie to było beznadziejne i tanie. Sztuczna, wijąca się w orgastycznych pozach lalka, na okrągło trzęsąca tyłkiem i zarzucająca włosami. Żenua. Takie gnioty mogły wygrywać w latach 90., ale nie w XXI wieku.

      • Tak, występ Cypru spełnił wszystkie moje wymagania co do bycia atrakcyjnym. Najmniej atrakcyjna jest jak to ująłeś sztuczna lalka (nie jestem dzięki temu w stanie określić czy bliżej jej do 20tki czy 50tki a to rzeczywiście denerwujące), ale… wpadająca w ucho nuta jest, w wykonaniu na żywo nic piosence nie ubywa, na scenie dzieję się dużo i jest to dobrze wyćwiczone, do tego wszystko wokół pasuje do siebie, a laska daje z siebie wszystko – naprawdę nie jest prostą sprawą śpiewanie i tańczenie w takim tempie jednocześnie (bałem się czy wytrzyma, zresztą na sam koniec było słychać po ostatnim dźwięku wielkie „ehhhh”). PS. Więcej gniotów wygrało w ostatnich 10 latach niż w 50-ciu poprzednich trwania Eurowizji razem wziętych.

  3. Zazwyczaj konkursy półfinałowe Eurowizji doprowadzają mnie do szału, gdy odpada mój osobisty faworyt, a do finału awansują kraje nie ze względu na sam występ tylko z innych powodów poza muzycznych. Tak było i teraz – odpadł mój całkowity nr 1 (wersji studyjnych), awansowały totalne nieporozumienia, tylko jakoś… nie było tego szału. W ogóle większych emocji wtorkowa transmisja nie wywołała, chociaż poziom był, jak na 1/2 ESC, naprawdę wysoki, prowadzące nie wkurzały (nawet jedną znałem – laska z NCIS:LA z melanocytozą okulodermalną :P), widokówki ładne, wypełniacze nie raziły większą głupotą i suchym humorem jak to się często dzieje w tym konkursie, nie podobała mi się za to scena (mała, te „żebra” z tyłu), a jak już ktoś używał nakładek graficznych na transmisji to raziły kiczem. To może kraje po kolei? Część 1. AZERBEJDŻAN – przyzwoity kawałek, który w jednym momencie jest dla mnie tak podobny do „Wrecking Ball”, że hej. Niestety czyściutko nie śpiewała i wiało nudą (ocena: 5). ISLANDIA – jeden z tegorocznych gniotów, ale szanuję za występ live wokalistę i daję aż (3). ALBANIA – nieźle to wyglądało, gostek dał radę, faworytem do awansu nie byli, a jak się później okaże jednak w finale wystąpią, pytanie czy faktycznie ten kawałek docenili jurorzy czy aż takie poparcie diaspory mają w tym roku (6). BELGIA – jak zadano tu na stronie pytanie czy Sennek może wygrać, odpowiedziałem twierdząco, bo mogła – piosenka miała to coś, ale niestety na żywo nie wyszło aż tak dobrze – z dość mrocznej piosenki zrobiła się machająca łapami pani w zasłonie prysznicowej nie pasująca do klimatu, a śpiew jej nie uratował (6). CZECHY – gdy układałem „10” półfinałową po studyjniakach nasi sąsiedzi się do niej łapali, choć mam wielkie zastrzeżenia co do piosenki (brakuje mi w niej… refrenu, brzmi jak zwrotka, mostek i fiu fiu na saksie zamiast prawdziwej petardy w tym miejscu). Występ na żywo? Szkoda słów. Najgorszy wizualnie wtorkowy występ. (4) LITWA – tu znowu wrócę do mojego top sprzed półfinału, bo sam się dziwiłem, że Litwa się łapała na tą listę. Po występach oczywiście zliczałem sobie ponownie wystawiane punkciki i proszę… Litwa pozostała w „10”, więc awans przyjąłem bez zaskoczenia, co do samego występu miałem wrażenie jakby Ieva była przeziębiona… albo tak już śpiewa na żywo. Skończę cześć pierwszą wpisu IZRAELEM, chociaż szkoda na to słów. Okropieństwo. Oprócz szlachetnego przekazu i muzycznych momentów niestety to jest kicz i porażka (a dlatego że te słowa są synonimami Eurowizji dla postronnych widzów Izrael jest faworytem, chociaż moim zdaniem chyba przestał właśnie nim być – ludzie nie mogą być tak głusi, ślepi i głupi, żeby dać im wygrać). Przestała by kwakać, piskać, lulać, potraktowałaby to poważniej i można by było z tego kawałka jeszcze coś zrobić a tak jest to dla mnie największy badziew (1). C.D.N.

      • w występie Belgii zabrakło „fajerwerków” co nie zmienia faktu, że piosenka jest świetna, bondowska i poprawnie wykonana. Przyczepiłbym się do beznadziejnej kiecki antwerpskiej projektantki. Sennek wyglądała w niej jak jeden wielki kloc. Mimo że jestem przeciwnikiem wszelkiego rodzaju gadżetów i robienia cyrku na scenie – uważam, że belgijski performance mógł być lepiej pomyślany i pokazany.

        • Ja samą piosenkę też bardzo lubię, ale ostatecznie liczy się efekt na scenie, a ten był mierny, nawet nie poprawny. Utwór nie został dobrze i czysto wykonany, a performance gryzł się z klimatem utworu. Gdyby startowała w drugim półfinale to jeszcze może by wyszła, ale tu konkurencja była silniejsza. Nie musi być fajerwerków na scenie, żeby występ oglądało się z przyjemnością, więc gdyby ubrali ją porządniej, przestała machać rękami bez ładu i składu, a aranżacja wizualna dodała by trochę mroku i tajemniczości to nawet z zauważalnymi brakami w śpiewie na luzie by do 10 się załapała.

    • Tak szczerze mówiąc to mnie wcale nie dziwi odpadnięcie Belgii. Ta jej kiecka skutecznie odwracała uwagę od wykonu. Natomiast nie rozumiem, dlaczego odpadła Grecja… Choć tu mam wrażenie, że coś jest na rzeczy jeżeli chodzi o języki narodowe w półfinale 😉 Najmniej mnie dziwi odpadnięcie Azerbejdżanu i Białorusi. Tak niepewnych wykonań dawno na ESC nie widziałam….