Za nami 63. Konkurs Piosenki Eurowizji. Tym razem triumf przypadł reprezentującej Izrael Netcie Barzilai. Wokalistka zwyciężyła w Lizbonie z utworem Toy. W jej ojczyźnie jeszcze nie opadły poeurowizyjne emocje, a już pojawiają się problemy z organizacją kolejnej edycji Konkursu.

Echa minionej Eurowizji…

Netta Barzilai to czwarta zwyciężczyni Konkursu Piosenki Eurowizji w barwach Izraela. Wcześniej dla tego kraju wygrywali Izhar Cohen & the Alphabeta (1978), Gali Atari & Milk and Honey (1979) oraz Dana International (1998). Nie licząc 1979 roku Izrael triumfuje dokładnie co 20 lat.

Świeżo upieczona zwyciężczyni wróciła do domu. W czasie drogi powrotnej Netta wykonała Toy wraz z pasażerami lotu linii El-Al. Dwa dni po finale Eurowizji zaśpiewała swój utwór w Tel Awiwie dla ludzi zgromadzonych na Placu Rabina. Na scenie z nią pojawiły się jej tancerki oraz kompozytorzy jej eurowizyjnego utworu, Doron Medalie oraz Stav Berger. Barzilai skierowała do zgromadzonych ludzi słowa „Tel Awiwie, kocham Cię. Spójrz, czego razem dokonaliśmy”. Na tym samym placu 10 tysięcy ludzi świętowało jej eurowizyjne zwycięstwo w sobotę. Wielu z nich wskoczyło do fontanny na placu aby tam oddawać się radości z związku z izraelskim triumfem.

Reakcje ludzi w Izraelu na wygraną w Konkursie Piosenki Eurowizji.

O eurowizyjnym zwycięstwie dużo się w Izraelu mówi i pisze. Premier Izraela, Benjamin Netanyahu, pogratulował Netcie na twitterze:

„Netta, przyniosłaś chwałę Izraelowi, W przyszłym roku w Jerozolimie”

„W przyszłym roku w Jerozolimie” („Leszana haba bJiruszalaim„) usłyszeć mogliśmy także z ust samej Barzilai po zwycięstwie. Są to słowa tradycyjnie wymawiane przez Żydów w czasie święta Paschy. Premier Izraela dodał, że aktualnie Jerozolima obdarzona jest wieloma darami, kolejnym z nich było olśniewające i wybuchowe zwycięstwo eurowizyjne. Samej wokalistce przekazał również, że jest najlepszą ambasadorką, jaką ma Izrael. Premier uczcił także zwycięstwo eurowizyjne, otwierając cotygodniowe spotkanie rządu słowami „boker toy” zamiast „boker tov” („dzień dobry”). Został także przyłapany poza oficjalnym spotkaniem na udawaniu charakterystycznego kurzego tańca Netty.

Izhar Cohen, pierwszy izraelski zwycięzca Eurowizji, zauważył że przełamany został mit, że tylko artyści pochodzenia jemeńskiego są w stanie wygrać ten Konkurs dla Izraela. Izhar jest bardzo podekscytowany faktem kolejnego eurowizyjnego triumfu. Cieszy się, że kolejne pokolenie po 40 latach znowu może poczuć tę radość. Według wykonawcy, Barzilai zasługiwała na triumf dzięki temu, że dostarczyła czegoś świeżego, innowacyjnego oraz ma niesamowity talent. Nie może się on doczekać kolejnej Eurowizji w swoim kraju. Pogratulowała Netcie także ostatnia zwyciężczyni z tego kraju, Dana International. Stwierdziła, że młoda artystka zasługuje na całą miłość tego świata.

Minister Kultury i Sportu, Miri Regev napisała, że to świetny prezent na 51. rocznicę niepodległości Jerozolimy. Zorganizowanie Eurowizji w tym mieście będzie okazją na pokazanie znowu pięknej twarzy Izraela.

Swoją radość wyraziła także Gal Gadot, aktorka słynnąca ostatnio głównie z roli Wonder Woman (postać ta została wspomniana w tekście Toy). Gadot napisała, że to właśnie Netta jest prawdziwą wonder woman, szczerą, pewną siebie, utalentowaną kobietą, wspierającą różnorodność i przynoszącą światu piękno oraz świeżość. Podziękowała też wszystkim głosującym na Izrael. Idan Raichel, znany z w Polsce w ostatnim czasie z kooperacji z Kayah, napisał na twitterze „Co za Królowa – i co za wspaniały team, który doprowadził do tego niezapomnianego momentu”. Netcie pogratulowała także sama J.K. Rowling, autorka książek o Harrym Potterze. Według niej było to godne zwycięstwo.

Na zwycięstwo Netty Barziali zwróciły uwagę m.in. takie duże międzynarodowe tytuły jak New York Times, Washington Post czy The Telegraph. Portal Buzzfeed oskarża zaś wokalistkę o… obrażanie azjatyckiej kultury. Przytoczono tam wiele komentarzy twierdzących, że występ Barzilai był rasistowski, ze względu na użycie elementów niejednoznacznie kojarzących się z kulturą japońską.
Droga Netty Barzilai do eurowizyjnego zwycięstwa (angielskie napisy).

 

Negatywnie o Netcie i jej zwycięstwie wypowiedział się jej konkurent, holender Waylon. Stwierdzić on miał, że Izrael jest słusznym zwycięzcą, jeśli traktujemy Eurowizję w kategoriach cyrku i szaleństwa. Powiedział jednak, że to nic nowego, raz przegrał z „kobietą z brodą” teraz z „kurczakiem”. Negatywnie o Toy wypowiedział się też wcześniej poprzedni eurowizyjny zwycięzca, Salvador Sobral. Musiał on jednak z uśmiechem na twarzy i bez narzekania przekazać Izraelce statuetkę.

Netta w wywiadzie dla portalu Haaretz powiedziała, że to zwycięstwo jest wielkim momentem dla niej, dla delegacji oraz dla całego kraju. Udało im się stworzyć powód do radości dla Izraela, który nie miał w ostatnim czasie zbyt dużo okazji do świętowania. Cała delegacja ochrypła od całonocnej celebracji po finale. Barzilai podziękowała wszystkim, którzy towarzyszyli jej przez ostatnie pół roku, którzy nigdy nie stracili wiary w nią i obiecywali przez cały ten czas że zwycięstwo będzie należeć do nich. Na konferencji prasowej jeszcze w Lizbonie stwierdziła, że każdy na Konkursie dał niesamowicie dobry występ, ale ktoś musiał wygrać. Pół godziny oczekiwania na wyniki było dla niej najtrudniejszą częścią całego wydarzenia. Według słów zwyciężczyni w przyszłym roku każdy będzie się mógł przekonać, że nikt nie imprezuje tak jak Izraelczycy.

Wygraną Barizilai uznaje się za triumf feministycznych wartości, szczególnie w odniesieniu do międzynarodowej akcji #MeToo. Uważa się, że między innymi dzięki temu Netta Eurowizję wygrała – często zwycięzca Konkursu reprezentuje sobą coś więcej niż tylko swój własny kraj. Chociażby Dana International (Izrael 1999) oraz Conchita Wurst (2014) były przedstawicielkami ruchu LGBT. Ta pierwsza przybrała nawet pseudonim „International” („Międzynarodowy”), aby podkreślić, że wartości które reprezentuje są powszechne na całym świecie.

Media izraelskie zwracają uwagę na fakt, że izraelskie jury nie dało ani jednego punktu Cyprowi, który miał być największym konkurentem tego kraju w walce o eurowizyjne zwycięstwo (faktycznie reprezentująca ten kraj Eleni Foureira uplasowała się ostatecznie na drugim miejscu). Jurorzy byli po fakcie pytani, dlaczego tak nisko ocenili tę piosenkę (w ich łączonym rankingu była ostatecznie siedemnasta). Jeden z nich, Gal Ochovsky, powiedział lakonicznie, że po prostu „nie podobało im się”. Inny, Eliko, zapytany został czy byłby w stanie zagłosować strategicznie. Początkowo potwierdził i stwierdził, że zrobiłby to dla miejsca które kocha. Dodał jednak, że zawsze idzie za głosem swojego serca.

…i widmo nadchodzącej.

Organizacja Konkursu Piosenki Eurowizji w Izraelu spotyka się z dużymi kontrowersjami już na początkowym etapie. Problematyczny jest nie tylko wybór miasta organizatora, ale też pewną przeszkodą są kwestie religijne.

W izraelskiej prasie pisze się, że Eurowizja jest na tyle drogim do zorganizowania konkursem, że nie obędzie się bez wsparcia finansowego rządu. Doprowadza to do zagrożenia nadmiernej interwencji politycznej w najbliższe ESC. Obawy wiążą się też z ryzykiem licznego bojkotu Eurowizji w Izraelu przez inne kraje oraz z kwestią bezpieczeństwa w trakcie samego wydarzenia. Atak terrorystyczny mógłby położyć cień na całą przyszłość istnienia Konkursu. Wszystkie te stwierdzenia mają mocne uzasadnienie.

Na daną chwilę mówi się, że jedynym kandydatem w grze o organizację Eurowizji jest Jerozolima. Jest to wybór wspierany przez rząd Izraela. Według burmistrza Tel Awiwu, Rona Huldaiego, miasto to nawet nie ma zamiaru konkurować ze stolicą Izraela. Burmistrz Jerozolimy, Nir Barkat, stwierdził, że jego miasto będzie pracować nad siły, aby przygotować perfekcyjny Konkurs Piosenki Eurowizji w 2019 roku. ESC w Jerozolimie w 2019 roku nie odbyłaby się po raz pierwszy. Wydarzenie to gościło w tym mieście już w 1979 oraz 1999 roku.

Władze Jerozolimy wskazały już swojego faworyta na miejsce organizacji przyszłorocznej Eurowizji. Najodpowiedniejszym obiektem jest Pais Arena, otwarta w 2014 roku. Może ona pomieścić do 15 tys. widzów. Międzynarodowe Centrum Konferencyjne które mieściło ESC w 1999 jest zbyt małe na dzisiejsze potrzeby Konkursu. Może pomieścić tylko 3 tys. widzów. Pod uwagę bierze się także Stadion Teddy  w Jerozolimie, będące w stanie pomieścić do 21 tys. widzów, w przypadku tej opcji konieczne byłoby jednak dobudowanie dachu.

Jednym z problemów jest fakt, że w Jerozolimie jest dużo słabiej rozwinięta baza noclegowa niż w Tel Awiwie. Dodatkowo dla odwiedzających nieprzyjemny może być fakt, że między piątkowym popołudniem a sobotnim wieczorem nie kursuje komunikacja publiczna. Tel Awiw sprawdził się w ostatnich latach przy organizacji eurowizyjnych wydarzeń jak Israel Calling – organizowana od kilku lat duża impreza promocyjna.

Jerozolima jest zamieszkiwana przez dużo bardziej ortodoksyjną społeczność niż Tel Awiw. Problemem jest nawet kwestia prób generalnych przed finałem. Wszystkie przypadają na okres szabatu (od piątku popołudniem do soboty wieczór), kiedy to wyznawcom judaizmu nie wolno wykonywać wielu codziennych czynności, zakazane jest nawet używanie elektryczności (!).

Yaakov Litzman, lider ultra-ortodoksyjną partii Agudat Yisrael pełniący jednocześnie funkcję Ministra Zdrowia, wystosował pismo do Ministrów Turystyki, Komunikacji oraz Kultury i Sportu, w którym żąda przestrzegania religijnych praw w czasie Eurowizji w Izraelu. Żądanie to zostało postawiono według niego odpowiednio wcześnie, zanim ustalono jakiekolwiek szczegóły produkcji i zaczęto przygotowywać show.

Frank-Dieter Freiling, przewodniczący Grupy Referencyjnej EBU zapowiedział, że szabat nie może mieć wpływu na przebieg Konkursu Piosenki Eurowizji. Szabat nie zachodzi się z samym Konkursem (finał rozpoczyna się w sobotę już po zmierzchu). Freiling w tym tygodniu odwiedzi Izrael, aby rozpocząć wstępną dyskusję z władzami Izraela na ten temat. Zazwyczaj rząd Izraela nie angażuje się w aktywności które kolidują z kultywowaniem szabatu poza kilkoma nielicznymi wyjątkami. Jednym z nich może być właśnie Konkurs Piosenki Eurowizji.

Freiling jest świadomy presji jaka jest wywierana, podkreśla jednak, że logistyka Eurowizji zależna jest przede wszystkim od EBU i nadawcy w kraju organizującym Konkurs, nie zaś od rządu. Tylko oni mogą wprowadzać zmiany w eurowizyjnym grafiku.

Konflikt związany z religijnymi kwestiami to nie nowość w kontekście Eurowizji w Izraelu. W 1999 także ortodoksyjna partia próbowała stworzyć nowy grafik prób, zrobiła to jednak na tyle późno, że nie mogło być mowy o jego wdrożeniu. Araleh Goldfinger, producent ostatniej ESC w Jerozolimie, powiedział, że konflikt związany z grafikiem prób doprowadził wtedy do kryzysu narodowego. Problem rozwiązano w następujący sposób: nie nagrano żadnych materiałów z prób generalnych, wszystko przećwiczone zostało „na sucho”. Tym razem rozwiązanie takie byłoby niemożliwe. Piątkowa wieczorna próba generalna jest podstawą dla jurorów do oceny konkursowych piosenek, zaś nagranie z niej stanowi kopię zapasową w przypadku problemów technicznych w czasie głównego koncertu finałowego. Kwestie religijne nie wpłyną na godzinę transmisji finału Konkursu Piosenki Eurowizji 2019. Zacznie się on o 22:00 czasu lokalnego, czyli już po zakończeniu szabatu.

Eurowizja musi się odbyć w takim terminie, aby nie kolidować z Dniem Pamięci Poległych Żołnierzy Izraelskich i Ofiar Terroryzmu (Yom Hazikaron). Święto to dwa razy uniemożliwiło Izraelowi start w Eurowizji – w 1980 oraz w 1984 roku. W ostatnich latach kraj ten kilkakrotnie automatycznie przydzielany był do jednego z półfinałów Eurowizji w przypadku gdy drugi z nich kolidował z świętem. W święto to zamknięte są wszelakie obiekty rozrywkowe, a telewizja transmituje specjalny na ten okoliczność program. ESC wraz z próbami trwa aż dwa tygodnie, trzeba więc dostosować takie daty, aby całe wydarzenie nie kolidowało z Yom Hazikaron. Najwłaściwszym terminem wydaje się więc czwarty tydzień maja – półfinały odbyłyby się w tym wypadku 21 oraz 23 maja, finał zaś 25 maja. Przedstawiciele delegacji będą musieli przybyć do Izraela już po zakończeniu Święta, które w przyszłym roku wypada między 7 a 8 maja (w tym roku wypadało ono w mniej problematycznym terminie, między 17 a 18 kwietnia).

Kontrowersje wzbudzają też m.in. kwestie związane z bezpieczeństwem w trakcie Eurowizji w Izraelu. W miniony poniedziałek 53 Palestyńczyków zginęło w czasie zamieszek związanych z protestami w związku z przeniesieniem amerykańskiej ambasady z Tel Awiwu do Jerozolimy. Izrael z Palestyną walczą ze sobą m.in. o prawo do kontroli nad Wschodnią Jerozolimą. W związku z napiętymi stosunkami Izraela z sąsiadami istnieje pewne ryzyko ataku terrorystycznego.

Eurowizja w Izraelu wiąże się z dużymi problemami natury politycznej. Konflikt z Palestyną i sposoby jego rozwiązywania budzą duże kontrowersje na arenie międzynarodowej. Mogą się one przełożyć na samo ESC. Na daną chwilę 14 tys. mieszkańców Islandii podpisało petycję o bojkot ich kraju Eurowizji w Izraelu. Wielu wykonawców zapowiada, że nie weźmie w przyszłym roku udziału w Söngvakeppnin, czyli islandzkich selekcjach. Jednym z nich jest Daði Freyr Pétursson, który rok temu otarł się o wyjazd na ESC do Kijowa. Do eurowizyjnego bojkotu wzywa także burmistrz Dublina, Micheal Mac Donncha

Ciągle do końca nie wiadomo, czy Europejska Unia Nadawców zaakceptuje Konkurs Piosenki Eurowizji w Jerozolimie. Tel Awiw wydaje się być lepszą opcją pod względem bezpieczeństwa oraz kwestii politycznych.

Pojawiają się głosy, że Eurowizję 2019 powinno się zorganizować w zupełnie innym miejscu niż Jerozolima i Tel Awiw. Pisze się, że kolejnym dobrym konkurentem może być Petach Tikwa. Miasto to ma 190 tys. mieszkańców i położone jest w Centralnym Izraelu, kilkanaście kilometrów na wschód od Tel Awiwu. Na Faceboku pojawiło się nawet wydarzenie, mające na celu sprowadzenie Eurowizji do tego miasta. Burmistrz Patach Tikwy, Itzik Braverman, wypowiedział się w tej sprawie. Podkreślił, że miasto to jest czymś więcej niż tylko noclegownią Tel Awiwu. Jest to bardzo żywe miejsce, gdzie można uprawiać wiele aktywności, jest tam wiele zarówno kulturalnych jak i imprezowych placówek. Zauważa, że w tym momencie w kontekście tematu organizowania następnej Eurowizji mówi się tylko o Jerozolimie i Tel Awiwie nie dopuszczając innych opcji. Miasto to nie ma odpowiedniej hali, mówi się jednak, że podobnie jak w przypadku Eurowizji w Baku, można by takową specjalnie na tę okazję wybudować.

Już teraz mówi się, że na następną Eurowizję planuje się wydać 35 milionów euro. Dla porównania – ESC w Portugalii według pierwotnych założeń kosztować miała maksymalnie 23 miliony (z czego sama telewizja RTP ponieść miała 12 milionów), na Ukrainie zaś planowano wydać 15 milionów, ostatecznie liczba ta wzrosła o 3,5 miliona.

Burmistrz Jerozolimy Nir Barkat oficjalnie zaoferował pomoc przy organizacji kolejnego Konkursu Piosenki Eurowizji w Jerozolimie. Miasto może dołożyć jakiekolwiek pieniądze aby wspomóc organizację ESC w stolicy Izraela i aby pokazać wspaniałą twarz miasta całemu światu.

Amnom Barkai, producent ESC w 1999 roku, zwraca uwagę na to, że organizacja tej Eurowizji mocno będzie się różniła od poprzedniej. Podkreśla, że zmieniły się przede wszystkim dwie rzeczy przez 20 lat – liczba uczestniczących krajów oraz liczba koncertów, z których składa się Eurowizja. Teraz są to dwa półfinały i finał, wtedy ESC było tylko jednym koncertem. Aktualnie potrzeba areny na 10 tys. osób oraz miejsca na Centrum Prasowe będące w stanie pomieścić 1,5 tys. dziennikarzy. Nie wystarczy tylko znaleźć jedną arenę. EBU zazwyczaj chce przynajmniej 2-3 miejsc, z których wybrać można to najlepiej przystosowane do Konkursu. W historii Eurowizji tylko jeden kraj zorganizował ją na stadionie (Dania w 2001 roku), lecz Barkai podkreśla, że stadion nie jest miejscem stworzonym pod Konkurs. Jest on wyłączony z użytku na miesiąc, musi być także pokryty odpowiednim dachem umożliwiającym zamontowanie oświetlenia i innych istotnych dla produkcji elementów, których nie ma zazwyczaj na stadionach piłkarskich. Zgodnie z jego słowami najlepszym wyborem na daną chwilę jet Pias Arena.

Reżyser Eurowizji w 1999 roku, Igal Ravid, sugeruje, że powinno się pokazać w czasie nadchodzącej Eurowizji bardziej liberalną stronę Izraela – można by zaangażować do prowadzenia kogoś arabskiego pochodzenia (jak Lucy Ayoub, która w sobotnim finale przekazywała punkty izraelskiego jury) czy przedstawiciela społeczności LGBT (np. poprzednią izraelską zwyciężczynię Eurowizji, Danę International).

W Lizbonie Nettę wspierali między innymi prowadzący HaKokhav HaBa, czyli programu, w którym zwycięstwo umożliwiło wokalistce wzięcie udziału w Eurowizji – Assi Azar oraz Rotem Sela. Niektórzy fani właśnie w tym duecie upatrują kolejnych prowadzących Konkursu Piosenki Eurowizji. Inni jako wymarzoną prowadzącą wskazują hollywoodzką aktorkę izraelskiego pochodzenia Gal Gadot.

Fani Konkursu zgromadzeni w Eurovillage śpiewający Toy razem z Nettą

Do Eurowizji w Izraelu został jeszcze cały rok. O tym, gdzie dokładnie się odbędzie dowiemy się w ciągu najbliższych miesięcy. Czy będzie to najbardziej kontrowersyjna edycja w całej historii ESC?

 

 

  

 

Źródło: wiwibloggs.com, eurovision.tv, eurovoix.com, haaretz.co.il, e.walla.co.il, mynetpetahtikva.co.il

Foto: Andres Putting/eurovision.tv

1 KOMENTARZ