Za nami 63. Konkurs Piosenki Eurowizji, który wygrała izraelska propozycja Toy. Nie milkną jednak echa i podsumowania tegorocznej edycji również w polskich mediach. 

W przeciwieństwie do zeszłorocznej Eurowizji w Kijowie, lizbońska organizacja nie spotkała się z wieloma kontrowersjami, a tym samym zainteresowaniem mediów. Mimo tego ostateczne wyniki oraz wydarzenia podczas samego Konkursu nie umknęły uwadze polskim mediom.

O wynikach Konkursu informowało wiele portali internetowych m.in. Onet, Eska, Rzeczpospolita, Radio Zet czy Plejada. Niektóre portale przychyliły się do przybliżenia sylwetki tegorocznej zwyciężczyni – Netty Barzilai. Portal Gala.pl zwraca uwagę, że wokalistka swoje pierwsze sznyty muzyczne zdobywała w klubach muzycznych oraz na weselach. Natomiast portal Viva.pl przypomina, że Netta uzyskała prawo do reprezentowania Izraela po udziale w programie HaKokhav HaBa. Dodatkowo wiele tytułów (w tym wyżej wymienione) zwraca uwagę na to, że piosenka Toy była inspirowana akcją #metoo wymierzoną przeciwko molestowaniu seksualnemu i przemocy. Takie feministyczne odniesienia zostały skrytykowane przez radykalnie religijne polskie media (np. Polonia Christiania).

Sama wokalistka spotkała się z wieloma negatywnymi komentarzami wśród polskich internautów. Próbę walki ze stereotypami, które są bliskie izraelskiej piosenkarce podjął portal komentujący wydarzenia popkulturowe – Vogule Poland.

Na bardziej wnikliwe oceny tegorocznej Eurowizji pokusili się m.in. portal Onet.pl, Gazeta Wyborcza oraz Newsweek Polska.

Mimo wniosku, że „Eurowizja, cokolwiek by o niej sądzić, była, jest i chyba już zawsze będzie konkursem trochę na niby”, ostatecznie portal Onet.pl dość przychylnym okiem potraktował tegoroczny Konkurs. Jak podkreśla autor: „dobrym pomysłem była rezygnacja przez organizatorów z ekstrawaganckich elektronicznych wizualizacji z tyłu sceny, które w poprzednich latach tak bardzo odwracały uwagę od samych piosenek […]„. Słowa pochwały uzyskała jedna z prowadzących, która dość szybko zyskała aprobatę fanów Konkursu – Filomena Cautela. Choć sam poziom Konkursu nie został przyjęty wyjątkowo entuzjastycznie, to odnotowano fakt, że w tym roku pojawiło się więcej utworów w językach narodowych, a sama zwycięska piosenka porusza ważny temat społeczny.

W innym tonie tegoroczna Eurowizja jest prezentowana w artykule Gazety Wyborczej. Autor zwraca uwagę, że nie tylko występ Salvadora Sobrala z ikoną brazylijskiej muzyki – Caetanem Veloso to przebłysk prawdziwej muzyki podczas koncertu finałowego, ale także same piosenki, które walczyły o Grand Prix. Wyborcza ze szczególną przychylnością wypowiada się o piosenkach z Litwy, Austrii, Słowenii, Niemiec, Holandii, Francji, Węgier, Danii, Irlandii i Portugalii. Nie umknął ich uwadze także incydent podczas brytyjskiego występu (więcej TUTAJ). Artykuł zestawia ze sobą dwie ostatnie zwycięskie utwory pokazując jak różnorodny jest Konkurs Eurowizji.

Natomiast Newsweek Polska koncentruje swoją uwagę na braku polskiego awansu do finału Konkursu Eurowizji 2018 oraz na kondycji Konkursu Eurowizji sprowadzając go do roli widowiska rozrywkowego, które jeśli nie śmieszny jest zwyczajnie nudne. Artykuł nie tylko odżegnuje się od zapoznania się z zasadami Konkursu, ale również przejawia brak zainteresowania lokalnymi rynkami muzycznymi krajów uczestniczących w Konkursie spłaszczając rangę wydarzenia.

Sam wynik Polski został przyjęty przez media dość spokojnie nie licząc krytycznej publikacji w portalu NaTemat. Portal Eska.pl natomiast zaznacza, że mimo braku awansu piosenka Light me up spotyka się z przychylnością na różnych lokalnych listach streamingowych. Przypomnijmy, że sam finał oglądało w tym roku 1,53 miliona widzów. Jest to najmniejsza oglądalność od 2010 roku.

Źródło: Gala, VIVA, ESKA, Onet, Gazeta Wyborcza, Nesweek, NaTemat, PCh24, Wirtualne Media; Foto: EBU/Thomas Hanses

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułIzrael w obliczu zwycięstwa
Następny artykułLizbona po Eurowizji. Warto tam lecieć na wakacje?
Maciej Sychowiec
W OGAE Polska od 2007 roku, a w redakcji od 2008. Od 2016 jestem redaktorem naczelnym portalu. W ramach redakcji zajmuję się głównie Finlandią, Estonią i Szwecją oraz krajem-gospodarzem. Przygoda z Konkursem zaczęła się w 1998 roku kiedy zafascynowała mnie prezentacja wyników. Eurowizję cenię za różnorodność na wszelkich możliwych polach oraz impuls do poznawania poszczególnych rynków muzycznych. Wśród swoich ulubionych utworów mam "Deli" (2008), "Leave me alone" (2007), "Birds" (Holandia 2013), "Something better" (2014) "A monster like me" (2015), "1944" (2016).

2 KOMENTARZE

  1. Brak awansu Polski do finału to przegięcie na maksa. Mamy opinie, że Lukas fałszował i tak było ale inni tez nie pokazali cudów. Uważam, ze Polska dała czadu było to widać po reakcjach publiczności, była na pewno lepsza od Słowenii i Serbii. Oczywiście jurorzy znów nas potraktowali jak co roku, kolejny raz głosowali politycznie. Nigdy nie zapomnę jak potraktowali Michała Szpaka.

  2. Osobiście wolę, kiedy wygrywają właśnie utwory, które albo poruszają jakiś ważny temat, albo wyróżniają się czymś. Takie np. „Only Teardrops” przeszło kompletnie bez echa i nic z tego nie zostało. Piosenka Izraela została jednak zjedzona przez oprawę i jej tematyka gdzieś umknęła. Nie było jednak alternatywy – wspaniały moim zdaniem Cypr to jednak nic nowego, Austria to już w ogóle jakieś popłuczyny popłuczyn popu. Włochy próbowały poruszyć ważny temat, ale moim zdaniem zrobili to wyjątkowo nieudolnie. Izrael był najlepszym wyborem.