W ramach promocji swojego nowego albumu Magdalena Tul wystąpiła w niedzielny wieczór w warszawskim klubie Makulatura. Nie zabrakło dobrej muzyki oraz kilku niespodzianek!

W trakcie koncertu reprezentantka Polski podczas 56. Konkursu Piosenki Eurowizji zaprezentowała materiał ze swojej najnowszej płyty, zaprezentowanej Brave. Po półgodzinnym opóźnieniu wreszcie usłyszeliśmy intro otwierające niedawno wydany album, a niedługo potem – utwór W sobie i singiel I Am Who I Am. Podczas wykonania obu piosenek wokalistce towarzyszyły nie tylko Kalina Kasprzak i Anna „Soyanna” Sochacka, które towarzyszyły jej podczas występu w Konkursie Piosenki Eurowizji, a także perkusista (Mariusz Parol), gitarzysta (Piotr Pacak), basista (Michał Milczarek) oraz klawiszowiec (Damian Pietrasik). Każdy z nich nadawał wydarzeniu kameralnego klimatu, ładnie komponując się z wokalem Magdy.

W trakcie połtóragodzinnego koncertu usłyszeliśmy wszystkie kawałki umieszczone na płycie, w tym m.in. piosenkę Ile mogę dać?, (napisaną „z myślą o związkach oraz o tym, na ile możemy zmienić siebie nawzajem”), wzruszające utwory Wyspa i Rescue Me czy numery Jak zapomnieć i Tam odnajdziesz mnie, w którego refrenie zaśpiewali wszyscy zgromadzeni w klubie.

Nie mogło zabraknąć także wątków eurowizyjnych. Oprócz fenomenalnego wykonania nowej, bardziej perkusyjnej wersji konkursowej propozycji Jestem, usłyszeliśmy również akustyczne wydanie singla Give It Up, z którym Tul zgłosiła się do udziału w szwajcarskich eliminacjach do widowiska w 2012 roku. Każdego z występów słuchało się nie niekrytym zadowoleniem, a nogi same ruszały się w rytm wybijany przez perkusję czy gitarę.

Świetnym podsumowaniem koncertu było dynamiczne wykonanie najnowszego singla z płyty, So Good, w trakcie którego wiele osób wstało z miejsc i zaczęło tańczyć. Na bis ponownie usłyszeliśmy utwór Jak zapomnieć, który spotkał się z ogromnymi brawami od widzów. Trzeba przyznać, że czas minął niespodziewanie szybko, a świetne brzmienia perkusji czy delikatna gra klawiszy skutecznie wprowadziły w taneczno-liryczny klimat płyty.

Źródło: własne; Fot. Sylwia Wrona (zdjęcia koncertowe), Dominika Bojar (zdjęcie naszego redaktora, Sergiusza Królaka, z Magdaleną Tul)

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułSerbowie chętni do powrotu
Następny artykułSłowenia na razie nie czuje się zobowiązana
Sergiusz Królak
Udziałem Polski w Konkursie Piosenki Eurowizji żyję dosłownie od urodzenia, ponieważ Edyta Górniak stanęła na dublińskiej scenie trzy dni po moich narodzinach. Chociaż konkurs uważnie śledzę od 2011 roku, moje pierwsze wspomnienia sięgają 2003 roku. W OGAE Polska jestem od 2015 roku, od razu dołączyłem też do redakcji Eurowizja.org. W ramach pracy w redakcji zajmuję się informacjami dotyczącymi Polski, Wielkiej Brytanii oraz Węgier. Do swoich ulubionych utworów z Eurowizji zaliczam zarówno te ambitniejsze („Neka mi ne svane” Danijeli Martinović, „Love or Leave” grupy 4Fun czy „Play” Jüriego Pootsmanna), jak i te bardziej imprezowe („Glorious” grupy Cascada czy „Jestem” Magdaleny Tul).