Wielka niespodzianka w Kazaniu! Zwyciężczynią Turkowizji okazała się reprezentantka Kazachstanu, a  Turcja przegrała w konkursie przez siebie wymyślonym. 

Wielki finał Turkowizji 2014 w Kazaniu zakończył się zwycięstwem Kazachstanu i jego reprezentantki – Zhanar Dugalovej z utworem „Izin korem”. Wokalistka, która w półfinale zajęła 3. miejsce, teraz otrzymała aż 225 punktów od jury międzynarodowego. Pokonała w ten sposób faworyta – Aydara z Tatarstanu, który wygrał półfinał, ale w finale otrzymał już tylko 201 punktów. Wielką porażką zakończył się występ reprezentantki Turcji, która nie dość, że zajęła ostatnie miejsce, to jeszcze przyznano jej tylko 128 punktów co jest najgorszym wynikiem w całym konkursie (licząc też rezultaty wyeliminowanych w środę półfinalistów).

Oto pełne rezultaty finału:

  1. 1. KAZACHSTAN 225
  2. 2. TATARSTAN 201
  3. 3. BASZKORTOSTAN 199
  4. 4. KIRGISTAN 196
  5. 5. TURKMENISTAN 192
  6. 6. KRYM 186
  7. 7, UZBEKISTAN 183
  8. 8. JAKUCJA 183
  9. 9. AZERBEJDŻAN 177
  10. 10. BOŚNIA I HERCEGOWINA 176
  11. 11. BUŁGARIA 172
  12. 12. OB. MOSKIEWSKI 170
  13. 13. IRAN 167
  14. 14. MACEDONIA 166
  15. 15. TURCJA 128

Rezultaty finału pokazały, że jurorzy często przyznawali utworom zupełnie inne noty niż w półfinale. Turcja, która zajęła w środę 2. miejsce, teraz wylądowała na ostatniej pozycji i to z bardzo słabymi notami. Ewidentnie widać, że pozostali jurorzy postanowili się zemścić za niskie noty, które sędzia turecki przyznawał w środę wielu piosenkom. Okazało się, że Turcja średnio przyznawała w półfinale tylko 3,5 pkt., w czym zdecydowanie odstawała od reszty oceniających. Punktacje finałowe pokazują, że nawet jeśli Turkowizja jest konkursem stworzonym przez Turcję, nie oznacza to, że wokaliści z tego kraju odnosić będą sukcesy. Co ciekawe, kontrowersyjny juror turecki miał możliwość wystąpienia dziś na scenie w przerwie na głosowanie. Warto dodać, że jest on nie tylko autorem tegorocznej piosenki „Hoppa”, ale też eurowizyjnego utworu „Dum tek tek”.

Podczas ceremoni wręczenia nagrody reprezentantka Kazachstanu nie kryła wielkiego wzruszenia i radości z wygranej. Zapłakana dziękowała wszystkim, którzy ją wspierali i swoim rodakom, którzy zdecydowali o jej zwycięstwie w preselekcjach narodowych. Odbyła się też ceremonia przekazania tytułu „tureckiej stolicy kultury”. Z rąk włodarzy Kazania trafiła ona do rządzących miastem Mary w Turkmenistanie, gdzie za rok odbędzie się konkurs Turkowizji. Wcześniej podawano, że ten tytuł przypadnie azerskiemu miastu Gadża.

Poniżej finałowy występ reprezentantki Kazachstanu zawierający ciekawy motyw „tańczących chust”:

https://www.youtube.com/watch?v=mmXtOPKhZPo

Źródło: TMB, fot. VK.com

3 KOMENTARZE

  1. Nie interesowałem się wcześniej tym konkursem zbytnio, ale może warto, ze względów muzycznych chociażby. Egzotyczne klimaty (w muzyce, i nie tylko) zawsze mnie kręciły.

    W ogóle to w realizacji tegoż konkursu widzę wiele podobieństw z Eurowizją (mówię to na podstawie tego jednego filmiku, zastrzegam). Widać, że Turkowizja jest turecką odpowiedzią na Eurowizję. Dla miłośnika ciekawych doznać muzycznych to może być bardzo interesujące.

    Turcja obraziła się na Europę, i w sumie trudno się dziwić. Tutaj nie chodzi tylko o Eurowizję. Akurat w sprawie BIG 5 zgadzam się z Turcją, to jest bardzo niesprawiedliwa zasada. Dlaczego Niemcy, UK, Hiszpania, Francja i Włochy mają być od razu w finale? Bo założyły Eurowizję i płacą większą składkę? Ale to i tak niesprawiedliwe, szczególnie pod względem zasad konkursu, ponieważ te kraje mają po prostu lepiej, zwiększone szanse, są od razu w finale. Czy to oznacza, że jakikolwiek inny kraj, jeśli zapłaci, może dołączyć do BIG 5? Jeśli nie, to dodatkowo jest to bardzo niekonsekwentna, wybiórcza, niesprawiedliwa i niedemokratyczna zasada. Należy to zlikwidować, niech te 5 krajów startuje w półfinałach tak jak każdy. W finale miejsce powinien mieć zagwarantowane wyłącznie gospodarz. No chyba, że jeszcze ewentualnie TOP 5 lub TOP 3 z finału poprzedniego konkursu. Niech te 5 krajów pokaże, że ma świetną muzykę, to nie będą się musieli martwić o awans.

    Z jury też się częściowo zgadzam z Turcją, aczkolwiek to nie jest tak, że sama zasada 50/50 jest zła, tylko gorzej z realizacją (zwłaszcza już w tym roku, ale ten temat został już tak szeroko omówiony, że nie będę się powtarzał).

    Tak pod względem pozamuzycznym, ale być może mającym w tej kwestii wpływ na sprawy eurowizyjne, Turcja została trochę olana przez Europę – tzn. chodzi o te niby rozmowy o przyjęciu ich do Unii Europejskiej. Powinno się albo wykluczyć tą możliwość, albo rzeczywiście ich przyjąć, a nie tak zwodzić przez lata (wiele lat!). Nic dziwnego, że Turcja w końcu się wkurzyła i olała sprawę. I być może przełożyło się to właśnie także na kwestię uczestnictwa Turcji w Eurowizji, a także pomysł stworzenia Turkowizji.

    Czy Turcja wróci kiedyś na Eurowizję? Pewnie tak, ale nie sądzę, żeby stało się to w najbliższym czasie, no chyba, że zmieniłyby się tam władze TV (i/lub krajowe), albo doraźnie, jeśli znowu wygrałby Azerbejdżan :). Ewentualnie może Albania czy Bośnia i Hercegowina (tak, wiem, że ta druga nie bierze niestety udziału w ESC’15, piszę ogólnie, na przyszłość).

    Jeszcze oceniając zwycięską piosenkę: świetna. Nie znam innych, ale ta wydaje się na tyle dobra, że moim zdaniem zwycięstwo jest dopuszczalne. Etniczny-rytmiczny-nowoczesny klimat. Brakuje mi tego typu utworów na Eurowizji. W artykule zabrakło informacji, w jakim języku jest ten świetny utwór śpiewany. Czy to jest kazachski np.?

    Myślę, że w przyszłym roku zainteresuję się bardziej tym konkursem. Tak w ogóle, to może powinni to powiązać, że właśnie ten kraj, który zwycięża Turkowizję, dostaje tytuł (miasto) stolicy tureckiej kultury. No i powinni jeszcze zrobić coś z jury, żeby nie było takich jaj, jak w tym roku (ale w sumie eurowizyjne jury z paru krajów, które olało polską piosenkę prawdopodobnie za sam fakt bycia z Polski, nie jest lepsze). No i także konkursowi pomogłoby na pewno wprowadzenie televotingu.