Conchita Wurst w 2014 wygrała w finale Konkursu Piosenki Eurowizji, stając się przedmiotem międzynarodowej dyskusji i źródłem wielu sensacji. Dla jednych wciąż jest nie do zidentyfikowania, dla drugich pozostaje symbolem walki o tolerancję i akceptację. Teraz powraca z płytą pt. From Vienna with Love, którą nagrała z Wiedeńską Orkiestrą Symfoniczną. W wywiadzie dla eurowizja.org najsłynniejsza brodata diwa na świecie opowiedziała o swoim nowym albumie i co dzieje się z nią obecnie . Zapraszamy do lektury!

Karol Bołotin z Eurowizja.org (KB): Od twojego udziału w Eurowizji minęły cztery lata. Czym obecna Conchita Wurst różni się od tej, która wyjeżdżała do Kopenhagi. Co powiedziałabyś sobie w tamtej chwili?

Conchita Wurst (CW): Patrząc na doświadczenie udziału w Eurowizji z dzisiejszej perspektywy, na pewno powiedziałabym: Uspokój się, policz do pięciu i weź głęboki wdech… Wszystko będzie dobrze! (śmiech) Uważam, że to normalne, że z biegiem lat stajemy się dojrzalsi i uczymy się czegoś nowego o sobie. Tak właśnie było w moim przypadku.

KB: Zmieniłaś się wewnętrznie?

Tak, ale przemianie uległ również mój wygląd. Kiedy rodziła się Conchita, była to bardzo kobieca postać. Nadałam jej kształt diwy podobnej do tych, z którymi się utożsamiałam i których piosenki tak chętnie śpiewałam. Obecnie moje spojrzenie na własny wizerunek bardzo się zmieniło. Przyznam, że był taki okres, kiedy myślałam, aby odciąć się od postaci Conchity. Nie chciałam już być diwą, pragnęłam czegoś nowego. Dopiero później zdałam sobie sprawę, że nie mogę się odciąć od czegoś, co jest częścią mnie. Kocham utwory w stylu Rise Like a Phoenix, a stylistyka muzyczna podobna do tej z repertuaru Céline Dion i Shirley Basey jest mi bardzo bliska. To właśnie dlatego takie, a nie inne utwory możecie usłyszeć na tym albumie.

KB: Gdy w 2015 wydałaś płytę pt. Conchita, to podkreślałaś, że chciałaś stworzyć album z piosenkami, przy których sama chętnie byś się bawiła. Jaka idea przyświecała pracy nad From Vienna with Love?

CW: From Vienna with Love jest na pewno bardziej autentyczna niż moja pierwsza płyta. Podejmując decyzję, jakie utwory zamieścić na albumie, starałam się, aby opowiadały one historię mojego życia. Myślę, że dobrym porównaniem będzie nazwanie tej płyty ścieżką dźwiękową do tego, przez co do tej pory przeszłam. To właśnie dlatego możecie na niej usłyszeć m.in. Colors of the Wind [polską wersję piosenki, Kolorowy wiatr, nagrała przed laty Edyta Górniak – przyp. red.] z filmu Pocahontas, w którym wracam do czasów, kiedy śpiewałam tę piosenkę codziennie, a także utwory Shirley Basey, które towarzyszyły mi od czasów dojrzewania.

KB: Mówiąc o Pocahontas nie mogę nie zapytać o bohaterkę innej bajki Disneya, o Małą Syrenkę, która jest Ci na tyle bliska, że zrobiłaś sobie z nią tatuaż. Z którą disneyowską księżniczką masz najwięcej wspólnego?

CW: Gdy patrzę na postać Małej Syrenki dziś, to myślę sobie: Dziewczyno, serio?Zdecydowałaś się poświęcić wszystko, by zdobyć faceta, oddałaś swój głos i porzuciłaś rodzinę tylko po to, by z nim być?! To według mnie bardzo dyskusyjna postawa. Natomiast Pocahontas miała siłę i odwagę, aby tupnąć nogą i głośno powiedzieć: Słuchaj, kochany! To jest mój kraj, to jest moja rodzina i my tutaj robimy wszystko tak, a nie inaczej. Albo się z tym zgadzasz, albo pakuj manatki i wyjeżdżaj! Jak na tamte czasy, było to dość niecodzienne, aby przedstawić księżniczkę w takim filmie, w ten oto sposób. Właśnie chyba dlatego najbliższa jest mi Pocahontas.

Conchita, Markus Morianz / TNRB

KB: Trzy lata temu odwiedziłaś Polskę i wzięłaś udział jako gość specjalny w koncercie Sabat Czarownic. Jakie wrażenia pozostawiła po sobie wizyta w Kielcach?

CW: Powiem Ci, że czasem zdaje się to niemożliwe. Siedzę sobie w domu w Wiedniu i wiem, że są na całym świecie, również w Polsce, moi fani, którzy śledzą i interesują się tym, co robię. Jestem Wam wszystkim bardzo wdzięczna za sympatię do mnie i mojej muzyki! Przyjazd do Kielc był dla mnie sporym przeżyciem. Mieliśmy wówczas nie tylko wiele okazji do spotkań z dziennikarzami, ale przede wszystkim wzięliśmy udział w tym świetnym koncercie. Pamiętam, że na początku publiczność była dość zachowawczo nastawiona. Ludzie nie wiedzieli, czego się spodziewać. Jednak później otrzymaliśmy niesamowity aplauz i powiem Ci, że byłam oszołomiona ich jakże pozytywnym odbiorem! Chyba nie ma nic lepszego, niż przekonać do siebie publiczność, zdobyć jej serce. Niesamowite, uwielbiam to!

KB: Jesteś fanką Eurowizji i co roku śledzisz konkurs. Jakie masz zdanie o tegorocznym zwycięskim utworze? Wielu internautów spekuluje, czy nagrasz cos w duecie z Nettą?

CW: Niedawno miałam przyjemność poznać się z Nettą. Było to bardzo urocze spotkanie. Praktycznie od razu nasza rozmowa zeszła na temat tego, jak czuje się jako zwyciężczyni Eurowizji. Co roku wielu artystów chce wygrać ten konkurs, jednak niewielu osobom się to udało. Pamiętam, kiedy usłyszałam Toy po raz pierwszy – te wszystkie dźwięki, jakie Netta z siebie wydawała, uderzyły mnie. Pomyślałam sobie: Super! Nareszcie ktoś, kto robi to inaczej! Uwielbiam jej indywidualność i to jak nie przeprasza za nic, kim jest i skąd pochodzi. Tworzy swoją muzykę i osiąga dzięki niej tak wielki sukces. Coś cudownego! Jeżeli chodzi o ewentualną współpracę, to nie mamy co prawda konkretnych planów, ale zdecydowanie jestem gotowa na to, aby móc nagrywać z jak największą liczbą artystów. Jestem zdania, że możemy się wiele od siebie nauczyć, więc… kto wie?

KB: Na From Vienna with Love znajduje się jeden utwór w języku niemieckim. W pewnym momencie śpiewasz tam wers (…) chcę wszystko albo nic. Czego chce Conchita Wurst w 2018 roku?

CW: Tak, jak śpiewam w tej piosence, pragnę wszystkiego albo niczego! (śmiech) Zależy mi na tym, by czerpać z życia pełnymi garściami i cieszyć wszystkim tym, co spotykam na swojej drodze. Jestem bardzo podekscytowana moją trzecią płytą, nad którą kończę pracę. Będzie to bardzo osobisty album z utworami, poprzez które będę starać się dzielić ze słuchaczami moimi emocjami i doświadczeniami. Przyznam szczerze, że jestem też nieco poddenerwowana. Kiedy nagrywasz płytę tak osobistą, przypomina to udostępnianie komuś swojego pamiętnika, odkrywasz część siebie. Mam nadzieję, że zostanie dobrze przyjęta i spodoba się ludziom.

Bardzo dziękujemy za rozmowę!

Rozmawiał, dzięki uprzejmości radionewsletter.pl – Karol Bołotin
Foto – Markus Morianz / TNRB

 

Poprzedni artykułTo już 5 lat od powrotu Polski do Konkursu Piosenki Eurowizji!
Następny artykułZnamy prowadzących Melodi Grand Prix 2019 oraz datę prezentacji piosenek!
Karol Bołotin
W Stowarzyszeniu OGAE Polska od 2008 roku. Pierwszy Konkurs Piosenki Eurowizji obejrzałem w telewizji w 2003 roku, kiedy miastem gospodarzem była Ryga. Każdy członek rodziny miał wówczas swój ulubiony kraj na jaki głosował. Tradycyjnie tylko mojej mamie udało się wytypować zwycięzcę. Sertab była jej faworytką od samego początku. Natomiast wśród wszystkich artystów którzy sięgnęli po eurowizyjne trofeum, do grona moich osobistych ulubieńców zaliczam Conchitę, Carolę oraz Dane International. Jeżeli chodzi o państwa które lubię najbardziej, to zdecydowanie muszę wymienić Szwecję (co raczej nie powinno dziwić), jak również Hiszpanię, Francję i Holandię. Tą ostatnią opiekuję się również w swojej pracy dla eurowizja.org. Królestwo Niderlandów jest zdecydowanie najbliższe mojemu sercu ponieważ to tutaj mieszkam i pracuję na co dzień.