O polskich korzeniach, o wygranej w preselekcjach i planach na i po Eurowizji opowiadają członkinie trio Elaiza, które odwiedziły nasz kraj by zarazić Polaków utworem „Is It Right”.

Ela, Yvonne i Natalie – trzy wesołe dziewczyny, które w marcu niespodziewanie wygrały preselekcje niemieckie i pokonały sławy lokalnego rynku muzycznego. Otwartością i naturalnością zdobyły serca fanów Eurowizji, którzy często typują je do ścisłej czołówki finału. Trio zdobyło też uznanie nad Wisłą, w głosowaniu OGAE Polska ich utwór zajął 3. miejsce, a wkrótce do sklepów w Polsce trafi album zespołu pt. „Gallery”. „Is it right” grane jest już w stacjach radiowych, a dziewczęta mają sporą szansę by zdobyć 12 punktów z Polski – w końcu Ela ma polskie korzenie i płynnie mówi po polsku. W 2011 roku 12 punktów z naszego kraju trafiło do Polki reprezentującej Litwę. Czy historia się powtórzy?

Dziś rano Elaiza wystąpiły w programie „Pytanie na śniadanie”, a Ela po polsku opowiadała o swojej rodzinie oraz ogromnym sukcesie w niemieckich selekcjach eurowizyjnych. Widzowie mieli okazję usłyszeć konkursowe „Is It Right”. W tym samym programie wyemitowano również krótki reportaż dotyczący Donatana i Cleo, którzy już pojutrze wylecą do Kopenhagi. Cleo przyznała, że podczas prób skupia się głównie na ćwiczeniach wokalu i chórku, bowiem on również musi być wykonany na żywo. Wokalistkę wesprą na scenie członkinie Mazowsza, które wraz z nią wykonają również małą choreografię. Donatan i Cleo zachęcają wszystkich Polaków rozsianych po całym świecie, by głosowali na „My Słowianie – We Are Slavic”.

Podczas swojego pobytu w Polsce reprezentantki Niemiec wystąpiły także w „Teleexpressie” i nagrały wywiad dla audycji „Muzyczna Jedynka” Polskiego Radia, który zostanie wyemitowany we wtorek. Udzieliły również wywiadu dla naszej strony Eurowizja.org.

Pierwsze pytanie do Eli. Opowiedz nam o swoich polskich korzeniach, bo to na pewno interesuje naszych czytelników.

To zabawne. Moja mama pochodzi z Polski, mieszkała z rodziną we Wrocławiu, dorastała tam, studiowała jazz i śpiew operowy. Wtedy poznała mojego ojca na ślubie, muzycznym ślubie…(śmiech). Mój ojciec grał wtedy na gitarze. Razem przenieśli się na Ukrainę, skąd on pochodził – i ja tam się właśnie urodziłam. Dorastałam wokół muzyki i dla mnie nie liczyło się nic więcej. Mama opowiedziała mi wszystko o śpiewaniu i przekazała całą swoją wiedzę. Miałam 7 lat gdy mój ojciec zmarł, wróciłyśmy więc do Polski. Jestem wdzięczna rodzinie z Polski, która podała nam pomocną dłoń i była tam dla nas. Bardzo kocham ten kraj – pamiętam, że jeszcze jako dziecko, gdy mieliśmy jakiekolwiek wolne dni jeździliśmy tam, odwiedzić ciotkę, wujka i wszystkich pozostałych. W Polsce moja mama poznała mojego ojczyma, który był Niemcem, więc przeprowadziliśmy się do Niemiec i teraz mieszkamy 20 minut od Francji, w Kraju Saary.

Podczas preselekcji narodowych pokonałyście wokalistów znacznie popularniejszych od Was, jak np. Oceana, The Baseballs czy Unheilig. Spodziewałyście się takiego wyniku?

Oczywiście, że nie! To była ogromna niespodzianka i wciąż nie możemy w to uwierzyć, może dojdzie to do nas gdy już będziemy w Kopenhadze. To było wariactwo, bo przed finałem odbyły się eliminacje, w którym dano szansę młodym wykonawcom, by pokazać się w telewizji i zaprezentować swoją muzykę – wszystko zaczynało się od wrzucenia nagrania na YouTube. Dodałyśmy swoje video, ale bez żadnego „wow” – po prostu spróbowałyśmy. Niespodziewanie zadzwoniono do nas i poinformowano, że dostałyśmy się do najlepszej dziesiątki, spośród prawie 2 tys. utworów. Stwierdziłyśmy –„ok, super!”. To dla nas było i tak bardzo wiele w tym momencie. A potem…wygrałyśmy – what the f**k! Nigdy nawet o tym nie myślałyśmy. Dla nas najważniejsze było, że mogłyśmy dzielić scenę z tak wielkimi nazwiskami niemieckiej muzyki jak np. Oceana, która ma milion fanów, zwłaszcza w Polsce. Modliłyśmy się, by udało się dostać do drugiej rundy, bo chciałyśmy pokazać ludziom, że mamy też drugą piosenkę. Nie jedną, a dwie, a nawet więcej! Dla  nas to najwspanialsze, by dzielić się muzyką z ludźmi. Miałyśmy bardzo małe grono fanów – byłyśmy niezwykle dumne z faktu, że na Facebooku mamy 2 tys. fanów. By to osiągnąć robiłyśmy różne zwariowane rzeczy jak np. kalendarz adwentowy z Elaizą. Robiłyśmy różne głupoty dla tych 2 tys. fanów, a teraz wygrałyśmy finałowe show preselekcji! Stałyśmy obok lidera Unheilig, patrzyliśmy się na siebie i zadawaliśmy sobie pytanie „O co chodzi?”. To niezwykłe uczucie! A po tej nocy – 60 tys. fanów na Facebooku – i jest ich coraz więcej! Ludzie wysyłają niesamowicie miłe wiadomości o naszej muzyce, nawet rysują obrazki z nami. Mamy fanów! To niewiarygodne!

Co sprawiło, że stałyście się takie popularne? Wasza osobowość, muzyka?

Nie wiem, może show (śmiech). Nie mam zielonego pojęcia. Ludzie przecież nas nie znali. Naprawdę musisz znaleźć się na tej scenie i patrzeć na tych ludzi by to zrozumieć – oni z nami śpiewali! To był niezwykle emocjonujący wieczór.

Skoro wygrałyście preselekcje, to czego oczekujecie po Eurowizji? Chcecie ją wygrać?

Niczego nie oczekujemy. To bardzo ciężko wytłumaczyć, bo jeśli czegoś oczekujesz, sam wywierasz na sobie presję. Dla nas to i tak dużo – mamy ten zaszczyt by dzielić się naszą muzyką z Europą. Parę tygodni temu ludzie nie mieli pojęcia kim jesteśmy. Nie interesuje nas to, które miejsce zdobędziemy i ile punktów otrzymamy, chcemy tam po prostu być. Dzielić chwilę z innymi artystami w Danii.

Macie jakiś pomysł na występ sceniczny, czy planujecie zrobić to podobnie jak w Niemczech?

 Chcemy zrobić to podobnie, bo jesteśmy kim jesteśmy i nie planujemy być kimś innym. Tylko my, nasze instrumenty i nasz styl. Chcemy być szczerze, bo wszystko inne byłoby nieprawdziwe.

Co pojawiło się pierwsze – słowa, tekst piosenki czy muzyka?

Pisałam różne piosenki, miałam różne pomysły, grałam je na pianinie, tworzyłam teksty i prezentowałam je dziewczynom. Potem rozpoczynał się proces kreatywnego tworzenia piosenki, każda miała jakiś pomysł na użycie kontrabasu, akordeonu, na dodanie czegoś od siebie. To skomplikowane, ale pod koniec dnia…stworzyłyśmy piosenkę.

Którą piosenkę bardziej chciałyście wysłać na Eurowizję – „Is It Right” czy „Fight Against Myself?

Zdecydowanie „Is It Right”, bo ten utwór powstał natychmiast!

Czy historia opisana w nim jest prawdziwa?

Tam są dwie historie. Pozwól, że ci wytłumaczę. Utwór jest o decyzjach. Zawsze powtarzano mi, że muszę studiować, robić coś prawdziwego – a ja chciałam robić muzykę i na to się zdecydowałam. Pracowałam w różnych miejscach, sklepach i restauracjach, a na końcu postawiłam na muzykę. Sądzę, że to ciekawy temat, bo jest wielu ludzi, którzy szukają swojej drogi i muszą się zdecydować – są takie momenty. Pierwszy wers opowiada o człowieku, który ma długopis i musi nakreślić nim swoje życie – w którą stronę pójdzie – może dramat, może poezja, bo czasem jest ciężko, a czasem pięknie jak w wierszu. Następnie idzie „Is it right or is it wrong”. W drugiej zwrotce masz kobietę, która również musi się określić wobec mężczyzny („tak czy nie”) i którą drogą dążyć. Jeśli chcesz żyć swoim życiem, daj sobie szansę i zacznij to robić – odrzuć wszystko co niepotrzebne. Konkluzją utworu jest to, że uciec nie można – trzeba się zdecydować.    

He’s got a pen in his hand / A piece of paper staring back / He could write like a man /A novel, life back on track / Maybe drama or a poem / But still he doesn’t know / The time is ticking in his ear / The holy silence disappears Is it right or is it wrong? / I can’t go on, you can’t go on / If you say yes or even no / You don’t know how and where to go / She turns over and looks to him / She tries to feel, and can’t feel anything / But it’s so hard to say goodbye / Even when you know that it’s right / So when it’s all not what you thought / And s friendship is not enough / When you long to feel alive / And the take the chance to give it up / I know it’s not easy to decide / To find your own direction / Oh the risk is too high / But you can’t hide

Jesteście fankami Eurowizji? Jakie są Wasze ulubione utwory?

To zabawne, bo będąc związanym z Ukrainą, Polską i Niemcami możesz być szczęśliwy potrójnie. Zrobiliśmy wielką imprezę, gdy Ruslana wygrała w 2004 roku, a później Lena z „Satellite”. Myślę, że Polska ma w tym roku naprawdę fajny utwór i naprawdę mam nadzieję, że wejdą do finału. Trzymamy kciuki!

Dlaczego Polacy powinni głosować na Twój utwór?

Powinni głosować tylko, jeśli im się podoba. To nie jest ok, jeśli głosują nieszczerze. Mamy nadzieję, że ją polubią.

Myślę, że polubili, np. w głosowaniu OGAE Polska zajęłyście 3. miejsce.

Wow! Teraz zaczynam się denerwować!

Jesteście tu nie tylko z powodu Eurowizji, ale także by promować swój album. Jakie utwory się na nim znajdą?

Zarówno coś podobnego, jak i kilka utworów bardziej w gatunku pop czy rock, ballady. Album nazywa się „Gallery” – to galeria piosenek, a każda z nich to inny obraz.

Na jak wielu instrumentach umiesz grać?

Gram na pianinie i ukulele. Możesz mi dać jakikolwiek instrument i spróbuję coś na nim zagrać. Ale najważniejsze jest pianino. I głos.

Jakie są Wasze plany po Eurowizji?

Koncerty, trasa pod koniec roku. Ludzie powinni nas znać nie tylko z telewizji. Jesteśmy muzykami, dla nas najważniejsze jest dzielenie się muzyką na żywo, zdobywanie komentarzy i opinii. Chcemy być na scenie dłużej, niż 3 minuty.

Jesteście związane z wytwórnią muzyczną. Czy doszło do tego przed czy po zwycięstwie w selekcjach?

Przed, ale szczerze mówiąc, to bardzo mała wytwórnia muzyczna – oni też byli niezwykle zaskoczeni, ale są również bardzo dumni. Gdy zdecydowałyśmy się wydać album, byli przerażeni ogromem pracy, jaki trzeba wykonać. Ale ostatecznie wszystko się udało i jesteśmy szczęśliwe, że mamy swoją małą ekipę, bo wtedy łatwiej jest się dogadać i współpracować ze sobą. Gdy ludzi jest za dużo, podejmowanie decyzji przychodzi trudniej. Nawet jak jesteśmy trzy, czasami nie jest łatwo.

Czy nadawca niemiecki pomaga Wam w przygotowaniach do Eurowizji i poza nią?

Pomagają nam! Co tydzień kontaktujemy się, dyskutujemy, bo tydzień w Kopenhadze będzie pełen zabawy i spędzimy go razem. Jedynym pytaniem są nasze stroje. Mamy już zamysł, ale wciąż nie jesteśmy pewne. Trzy dziewczyny – nie zapominaj o tym.

Co Wami kierowało, gdy wrzucałyście swoją piosenkę na YouTube?

Chciałyśmy dotrzeć do słuchaczy. Działamy razem dopiero rok i nikt nas nie znał – nie chciałyśmy stracić ani jednej okazji. Nie myślałyśmy o Eurowizji, to było raczej w rejonie marzeń. Twierdziłyśmy jednak, że nasz utwór jest dobrą propozycją na ten konkurs, bo łączy różne kultury, również w odniesieniu do korzeni Eli. Nikt jednak nie myślał o konsekwencjach.

Rozmowę przeprowadzili Maciej Błażewicz i Szymon Stellmaszyk, foto: TVP (Elaiza z ekipą „Pytania na śniadanie), Facebook, Video-pozdrowienia: Eurowizja.org (M. Błażewicz, 2014) 

 

 

2 KOMENTARZE

  1. A niech dostanie, Michale, jest świeża i autentyczna – miło jej się słucha… A propos Eweliny Saszenko – niedługo po wystepie na ESC słyszałem ją na żywo na Festiwalu Carpathia w Rzeszowie – nie był to cudowny występ, nie zły, ale mamy u siebie lepszych wokalistów. Popieram Twoją opinię o powtarzalności i miałkości „szwadodisco kawałków”,