Konkurs Piosenki Eurowizji coraz częściej staje się platformą, która służy do poruszania ważnych tematów społecznych. Wielu osobom to odpowiada, ale nie wszyscy są zadowoleni, że kontrowersyjne kwestie usiłuje się połączyć z muzyką. Na jakie tematy artyści zwracali uwagę ostatnimi czasy? Co zbulwersowało co bardziej konserwatywne społeczności europejskie?

Wielu osobom przeszkadza fakt łączenia Eurowizji z problemami społecznymi. Jednak nie brakuje też głosów, że konkurs stanowi doskonałą platformę do szerszej dyskusji na ważkie tematy.  Zwolennicy debaty podkreślają, że gdyby nie Eurowizja. w niektórych krajach wiele osób nie dowiedziałoby się, że na świecie geje i lesbijki uchodzą za osoby zdrowe, którym należą się takie same prawa. Np. w  Rosji propaganda homofobiczna jest na tyle silna, że nawet zwykli mieszkańcy zaczynają widzieć w homoseksualistach potencjalne zagrożenie. Poza tym, muzyka powinna łączyć i przeciwstawiać się szeroko rozumianym prześladowaniom i różnym formom dyskryminacji. Przeciwnicy uważają, że zadaniem artystów jest skupienie się na muzyce, a nie na promowaniu pewnych idei. Każda społeczność ma prawo do niezależności i niekoniecznie musi życzyć sobie, aby inni narzucali jej swoje racje. Przeciwnicy zwracają też uwagę, że Eurowizja ma łączyć, a nie dzielić, tymczasem poruszanie kontrowersyjnych tematów społecznych sprzyja rozłamowi.

W 1998 roku Izrael reprezentowała Dana International z utworem Diva. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie okazało się, że piękna i zgrabna brunetka przyszła na świat jako chłopiec. Transseksualizm nie zaszkodził jednak Danie w sięgnięciu po Grand Prix Eurowizji. Jednocześnie zapoczątkował w wielu częściach Europy dyskusję o osobach zmieniających płeć i ich statusie. Pod koniec lat 90. transseksualizm budził ogromne kontrowersje i ludzie niewiele wiedzieli o procedurze zmiany płci. Dzięki zwycięstwie Dany International temat stał się dość głośny. Sama wokalistka wzbudzała kontrowersje w swojej ojczyźnie, szczególnie wśród ortodoksyjnych środowisk. W 2011 roku piosenkarka wróciła na eurowizyjną scenę z utworem Ding Dong. Ten jednak nie przypadł do gustu Europejczykom i przepadł w jednym z półfinałów, a kwestia płciowości wokalistki nie stanowiła tematu dyskusji.

Po raz pierwszy o osobach homoseksualnych na Eurowizji zrobiło się głośno za sprawą rosyjskiego zespołu t.A.T.u. W 2003 roku duet wykonał na scenie utwór Nie wier, nie bojsia, dzięki któremu uplasował się na trzecim miejscu w finale konkursu. Wprawdzie homoseksualizm Rosjanek został wymyślony w celach marketingowych, ale wiele osób wierzyło w nieheteronormatywną orientację dwóch artystek. Ciekawostką jest fakt, że na początku XXI wieku sytuacja osób homoseksualnych w Rosji była na tyle dobra, że ktoś postanowił stworzyć projekt t.A.T.u. Dziś za promocję homoseksualizmu można u naszych wschodnich sąsiadów trafić za kratki. Jeszcze 10 lat temu dyskutowano o tym, czy mer Moskwy, Jurij Łużkow, ma prawo nie wyrażać zgody na przejście przez miasto Parady Równości. Dziś za wątek homoseksualny w teledysku można stanąć przed sądem. Rosyjscy artyści zaczęli wpisywać się w politykę heteronormatywności, choć wielu z nich w przeszłości otwarcie popierało ruch LGBTQ. Krista Siegfrids w 2013 roku reprezentowała Finlandię z utworem Marry Me, na scenie występowała w sukni ślubnej, a jej prezentację wieńczył pocałunek z inną kobietą. To właśnie on przyczynił się do dyskusji nt. praw osób homoseksualnych. W krajach nordyckich, w tym w Finlandii, cieszą się one pełną tolerancją. W 2017 roku prezydent Finlandii Sauli Niinistö podpisał ustawę wprowadzającą równość małżeńską. Niestety, nie wszędzie sytuacja par jednopłciowych prezentuje się tak korzystnie. W Polsce status tych par wciąż pozostaje nieuregulowany, a geje i lesbijki nie mogą zalegalizować swoich związków i korzystać chociażby z prawa do dziedziczenia. Występ Kristy był zabawny i lekki, sama piosenka szybko wpadała w ucho, nie była jednak zwykłą potupajką. Mimo to rosyjski nadawca publiczny zrezygnował z pokazania pocałunku piosenkarki z jedną z tancerek.

W 2018 roku o prawach osób homoseksualnych zrobiło się głośno za sprawą reprezentanta Irlandii, Ryana O`Shaughnessy’ego, któremu podczas występu towarzyszyła para tancerzy. Prezentacja sceniczna nawiązywała do miłości dwóch mężczyzn i przypadła Europejczykom do gustu, zapewniając awans do finału.

Conchita Wurst, która w 2014 roku sięgnęła po Grand Prix Eurowizji, budziła sporo kontrowersji we wschodniej części kontynentu. Rosjanie, Białorusini, Ukraińcy i Polacy byli zaskoczeni, jak mężczyzna z brodą, przebrany za kobietę i otwarcie przyznający się do bycia gejem, mógł wygrać konkurs. Do dyskusji włączyli się nawet nasi rodzimi politycy, a internet zalały memy. Osoby o konserwatywnym poglądzie nie mogły zrozumieć, dlaczego wygrał mężczyzna z brodą, a nie piękne Słowianki, które eksponowały swoją seksualność.

SP dziś nietypowo – zaproponujemy zmianę regulaminu Eurowizji. Europa zabiera nam stocznie i cukrownie, a w zamian daje brodate dziwactwa

Takimi słowami na Twitterze zwycięstwo Conchity Wurst skomentował Patryk Jaki. Z kolei Adam Hofman na antenie radia RMF FM powiedział:

Conchita Wurst to symbol Europy, której ja nie chcę. To nie moja Europa. Moja Europa to Europa oparta na chrześcijańskich wartościach. Nie odpowiada mi żadna forma przebieranek

Niewątpliwie zwycięstwo Conchity Wurst przyczyniło się w Europie do wybuchu dyskusji nt. płciowości i występów drag queen jako sztuki performatywnej.

Nie zawsze poruszanie tematów społecznych odbywa się za sprawą piosenek i przygotowanych do nich występów. Np. Salvador Sobral, który uchodził za faworyta Eurowizji 2017, postanowił wykorzystać szum wokół swojej osoby do dyskusji nt. przyjmowania uchodźców. Artysta jasno opowiedział się za udzieleniem schronienia potrzebującym. Przedstawił to jako moralny obowiązek Europejczyków. W związku z tym, że kryzys migracyjny budzi skrajne emocje, portugalski reprezentant zyskał trochę wrogów swoją zdecydowaną wypowiedzią. W tym roku duet Monsieur Madame z Francji także odwoływał się do tematyki związanej z kryzysem migracyjnym. Piosenka Mercy miała pozytywne przesłanie i opowiadała o dziewczynce, która przyszła na świat na jednej z łodzi przybijających do wybrzeży Europy.

Kasia Moś, występując na Eurowizji z utworem Flashlight, chciała opowiedzieć się za prawami zwierząt. Artystce niezwykle bliskie jest dobro braci mniejszych – sama posiada kilka psów i kotów, udziela się też w akcjach wspierających schroniska. Kasia Moś wykorzystała swój udział na Eurowizji, aby sprzeciwić się złemu traktowaniu zwierząt. Kilka lat wcześniej, w 2010 roku Ukrainę reprezentowała Alyosha, która w utworze Sweet People opowiedziała się za ochroną środowiska. Zwróciła przy tym uwagę na zagrożenie, jakie niosą ze sobą elektrownie atomowe. Alyosha przyszła na świat w roku, w którym doszło do wybuchu w Czarnobylu, który miał destrukcyjny wpływ na zdrowie milionów ludzi. Z kolei Paradise Oskar w 2011 roku wystąpił w stroju scenicznym wykonanym z materiałów pochodzących z recyklingu. Jego kreacja współgrała z wykonywanym utworem.

W ostatnich latach na Eurowizji coraz częściej pojawiają się niepełnosprawni artyści.  W 2008 roku Gruzję reprezentowała niewidoma piosenkarka, Diana Gurtskaya, która wykonała utwór Peace Will Come autorstwa Filippa Kirkorowa. Jej występ został ciepło przyjęty w Europie i ostatecznie zapewnił kaukaskiemu krajowi 11. lokatę w finale konkursu. W 2015 roku barw Polski broniła Monika Kuszyńska, ekswokalistka grupy Varius Manx, która od czasu wypadku samochodowego w 2006 roku porusza się na wózku inwalidzkim. Jej występowi towarzyszył film, na którym ukazano fragmenty koncertów z czasów, kiedy była w pełni sprawna.  Należy nadmienić, że w 2015 roku hasło Eurowizji brzmiało Building Bridges, do którego nawiązywał występ Polki. W 2018 roku Rosjanie wysłali do Lizbony Julię Samojłową, która także korzysta z wózku inwalidzkiego. W przeciwieństwie do Kuszyńskiej, nie zakwalifikowała się do wielkiego finału, przy okazji zapewniając Rosji pierwszy, historyczny brak awansu.

Jak widać, tematy społeczne nie przechodzą na Eurowizji bez echa. Konkurs stanowi doskonałą okazję do nagłośnienia kwestii, o których nie mówi się w mediach wystarczająco dużo, a obok których nie sposób przejść obojętnie.  Trudno się dziwić, że artyści nagrywają piosenki o homoseksualizmie, prawach zwierząt itp., w końcu to część naszego codziennego życia, które stanowi inspirację dla szeroko pojętej twórczości.

Poprzedni artykułSzwedzka telewizja nie ma pomysłu na stawkę Melodifestivalen
Następny artykułKazachski apetyt niezaspokojony!
Magdalena Kukurowska
Od lat namiętnie śledzę Eurowizję, a prywatnie pracuję jako redaktor serwisów internetowych. Jestem zakręcona na punkcie muzyki, dobrej literatury, fotografii, sześciu uroczych nimf i języka rosyjskiego, który próbuję przyswoić we własnym zakresie. Eurowizją interesuję się od zwycięstwa Dany International. Uwielbiam folk, rock, reggae i piosenki w językach narodowych. Do ulubionych zwycięzców Eurowizji zaliczam Dimę Bilana i Alexandra Rybaka. Jeśli natomiast chodzi o piosenki, to nieustannie powracam do "You are the only one" Siergieja Łazariewa, "Horehronie" Kristiny ze Słowacji, "No one" Mai Keuc, "Mojot svet" Karoliny Gocevy, "Moja stikla" Severiny i "Calm after storm" The Common Linnets. W redakcji opiekuję się Białorusią, Czarnogórą i San Marino. Współpracuję też z koordynatorami grup odpowiedzialnych za Macedonię, Ukrainę i Rosję. Odpowiadam również za korektę tekstów i obecność przecinków we właściwych miejscach:)