Dziś w nocy poznaliśmy kolejnego reprezentanta Malty na Konkurs Piosenki Eurowizji. Do stolicy Danii pojedzie grupa Firelight! 

Po niemal czterogodzinnym maratonie finałowym maltański wybór padł na formację Firelight i utrzymany w klimatach popu i folku utwór Coming home. 

W tym roku zwycięzcę wybrało głównie jury, bowiem rola widowni została znacznie ograniczona. Widzowie dysponowali wyłącznie jednym kompletem głosów w stosunku do pięciu kompletów jurorskich. Firelight zajęło u widzów dopiero czwarte miejsce.

Zespół  powstał dopiero w zeszłym roku, jednak krótki czas współpracy nie przeszkodził im artystycznej twórczości. Już w najbliższych tygodniach ma się ukazać debiutancki album formacji. Liderem grupy jest Richard Edwards, który brał już udział we wcześniejszych edycjach maltańskich preselekcji, docierając nawet do drugiego miejsca w 2011 roku.

Wczorajszy wieczór obfitował w wielu gości specjalnych, a jednym z nich była Emmelie de Forest, która premierowo wykonała hymn nadchodzącej edycji konkursu, który zaśpiewa ze wszystkimi uczestnikami w maju.

Czy taki bezpieczny wybór zapewni Malcie awans do finału kolejny rok z rzędu?

http://youtu.be/KU7TolEllzI

źródło: escflashmalta.com, fot. TVM

 

 

 

1 KOMENTARZ

  1. Nie najgorsza piosenka. Nie wiem, czy mogli wybrać lepiej, ponieważ nie interesowałem się maltańskimi preselekcjami. Piosenka sama w sobie przyjemna. Jednak nie sądzę, aby osiągnęła dużo na Eurowizji. Jest to moim zdaniem kandydat do odpadnięcia, chociaż z drugiej strony mamy przecież dosyć niedużo państw w półfinałach, a poza tym, trochę jeszcze piosenek do wybrania zostało. Jeszcze co do samej piosenki: wokale w porządku, tylko że wydaje mi się, że lepiej by było, aby utwór ten wykonywała jedna osoba, najlepiej ta kobieta. Nie mam nic przeciwko takim duetom wokalnym (sam z niecierpliwością czekam na preselekcje rumuńskie i występ Pauli i Oviego), ale akurat w tym przypadku coś mi tam nie gra, coś mi tam nie pasuje. Może to dlatego, że to było na żywo, a może wersja studyjna czy też kolejne wykonania na żywo będą pozbawione tej wady, no zobaczymy (a raczej usłyszymy).