Tydzień temu stało się jasne, że to z utworem Outlaw in ‚Em wokalista Waylon pojedzie do Lizbony, aby reprezentować Holandię w zbliżającej się Eurowizji 2018. Z jakimi reakcjami spotkał się wybór piosenki i jak Holendrzy oceniają tegoroczne szanse w konkursie?

Blisko 1,8 mln widzów show De Wereld Draait Door miało okazję poznać decyzję wokalisty. Przez pięć poprzednich dni 37-letni Waylon codziennie pojawiał się jako gość muzyczny programu, w którym wykonywał po jednym konkursowym utworze. Wbrew oczekiwaniom, Waylon nie zdecydował się postawić na ulubioną propozycję fanów i specjalistów Thanks But No Thanks, ale na drapieżny rockowy numer Outlaw in ‚Em.

Początkowo decyzja nie została przyjęta z entuzjazmem. Ogólnie panuje jednak przekonanie, że, na tle do tej pory znanych utworów Eurowizji 2018, propozycja Waylona może się znacznie wyróżnić, a awans do finału jest pewien.

Sam artysta wyznał, że utwór Outlaw in Em jest „najbliższy jego osobowości i wierny muzycznym inspiracjom, jakie wpływają na jego twórczość”. Przypomniał swój debiut w programie Holland’s Got Talent, w którym wykonał utwór z repertuaru Jamesa Browna, przez co wiele osób uważało go przez długi czas za wokalistę soulowego.

To był błąd, pewnego rodzaju falstart. Tu i teraz, Outlaw in Em oto, kim jestem.

Wierność swojej twórczości nie jest jednak przez wszystkich wysoko ceniona. Szef popularnego tabloidu Story, Guido den Aantrekker, stwierdził na swoim profilu na Twitterze, że tego typu postawy bardzo go drażnią wśród artystów pokroju Waylona.

Nie myślą o tym, czy dany utwór ma szanse na powodzenie, zapominają, że w takim konkursie jak Eurowizja przede wszystkim reprezentują swój kraj, a nie tylko siebie samych. To zwykły egoizm i stawianie własnego ego ponad wszystko.

Bardzo często można usłyszeć głosy o tym, że lepszym wyborem byłaby country ballada Thanks But No Thanks.

Według Maurice’a Wijnena, producenta przedstawień teatralnych i programów telewizyjnych, a prywatnie fana Eurowizji, wokalista zrobiłby lepiej, wybierając właśnie Thanks But No Thanks.

Waylon nie daje europejskiej publiczności łatwego wyboru. Jego propozycja jest mocna, ostra i genialnie zaśpiewana, ale obawiam się, że widzowie, szczególnie Ci z Europy wschodniej nie będą pod wrażeniem.

Koos van Plateringen, dziennikarz oraz prezenter programu Shownieuws, przyznaje, że tuż przed oficjalnym ogłoszeniem wierzył, że Waylon jednak postawi na Thanks but no thanks. Nie przekreśla jednak szans Outlaw in Em, ma nadzieję na miejsce w top 10 i żartuje, iż jeżeli ktokolwiek będzie usypiał oglądając konkurs, to właśnie ten numer postawi widzów na nogi.
Zdaniem dziennikarza utwór ma potencjał, aby zostać zaprezentowanym na scenie w sposób, w który zostanie zapamiętany zaś Waylon, jako wokalista ma się czym pochwalić.

Czegoś takiego jeszcze w tym konkursie nie było a jeżeli prześledzić historię ostatnich zwycięstw na Eurowizji, za każdym razem wygrywa utwór inny od poprzedniego. Sądzę, że naprawdę możemy być wysoko.

Również byłe reprezentantki Holandii są zdania, że decyzja jest słuszna. Sieneke (ESC 2010) przyznała, że bardzo lubi propozycję Waylona i chętnie słuchałaby jej jadąc samochodem, natomiast Willeke Alberti (ESC 1994) uważa, że to głównie młodzi widzowie dadzą się porwać Outlaw in Em.

Nie tylko Holendrzy pozytywnie podchodzą do decyzji artysty. Także w sąsiedniej Belgii można usłyszeć słowa pochwały w stronę pochodzącego z miasta Apeldoorn rockmana. Peter van de Veire, prezentator telewizyjny oraz prowadzący belgijskie koncerty preselekcyjne, kiedy były one organizowane przez flamandzką VRT, jest podekscytowany holenderskim wyborem.

Outlaw in Em jest bardzo intensywnym, mocnym utworem, jakiego spodziewasz się po kimś takim jak Waylon. Przypomina mi stare utwory Guns’N Roses takie jak, np. Paradise City. Rock i mocne uderzenia gitary nie są częstym zjawiskiem na Eurowizji, przez co numer na pewno zostanie zapamiętany. Ponadto Waylon jest autentyczny w swoim zachowaniu na scenie, przekazuje emocje szczerze i bezpretensjonalnie, co upodabnia go do portugalskiego zwycięzcy sprzed roku. Jeżeli natomiast popatrzeć na ostatnie pięć lat, nie wygrał kraj powielający styl piosenki triumfatora z poprzedniej edycji. 

Z czego może wynikać, że zwycięskie utwory z ostatnich lat nie są do siebie podobne? Zdaniem Van De Veire wynika to z tego, że do wygrania Eurowizji prowadzą dwie drogi – Heroes w wykonaniu Månsa Zelmerlöw, było przykładem precyzyjnej szwedzkiej sztuki eurowizyjnej, natomiast Salvador Sobral i jego Amar Pelos Dois to czyste emocje przekazane w elegancki sposób. Jeżeli chcesz wygrać musisz to albo bardzo dobrze przemyśleć i przygotować lub być szczerym i autentycznym.

Komentator eurowizyjny z ramienia AVROTROS, Cornald Maas chociaż przyznaje w rozmowie z lokalną edycją dziennika Metro, że wybrał by dla Waylona inną z pozostałych propozycji, trzyma kciuki za jego powodzenie w Lizbonie. Powtarza także to samo, co przed rokiem, kiedy do Kijowa jechały OG3NE (ESC 2017) – Jeżeli artysta wierzy w swój utwór, to najważniejsze. Pozwala mu to przekazać odbiorcy właściwą energię i w przypadku Holandii sprawdza się do tej pory dobrze.
Maas dodaje, że Outlaw in Em ma szanse więcej uzyskać u jurorów niż u widzów, ale na ostateczne ocenianie szans jest jeszcze za wcześnie – Nie znamy jeszcze wszystkich piosenek Eurowizji 2018, nad samym utworem również trzeba będzie jeszcze popracować. Przede wszystkim należy przemyśleć jak zaprezentować go na scenie, ale są również techniczne kwestie, tzn. piosenkę trzeba skrócić do 3 minut tak, aby spełniała ona wytyczne Europejskiej Unii Nadawców.

Daniel Dekker, radiowiec i twórca programów muzycznych pierwszego programu holenderskiego radia podzielił się ze stacją RTL opinią, że utwory niosące z sobą autentyczność bardzo zyskały w ostatnich latach. Artyści tacy jak Salvador Sobral (ESC 2017) czy The Common Linnets (ESC 2014) pojawią się, aby zaprezentować coś, co jest bliskie ich sercu a to odnosi najlepsze rezultaty.
Zdaniem Dekkera Outlaw in Em to Waylon w 100 procentach, co może podnieść jego szanse na sukces a utwór wyróżnia się na tle stawki i jest zupełnie inny od ostatnich holenderskich propozycji.

Dziennik De Volkskrant na swoich stronach podkreślił, że Waylon czerpie inspiracje z bogatej historii muzyki amerykańskiej, głównie country. Gazeta przypomina, że Willem Bijkerk przyjął imię zmarłego w 2002 roku piosenkarza country Waylona Jennings’ a, który sławę zdobywał w latach 60 – tych ubiegłego wieku. Jennings uważany był zawsze za outsidera, który stoi ponad zasadami i konwenansami. Za takiego właśnie uważa się przystojny Holender.
De Volkskrant opisuje Outlaw in Em, jako wyróżniający się, rockowy numer przepełniony ostrymi szarpnięciami gitary, który w zdominowanym przez raczej spokojniejsze klimaty muzyczne konkursie Eurowizji może zapaść w pamięć aczkolwiek jest to dość ryzykowany wybór piosenki. Ogólnie jednak gazeta zaznacza, że lepiej jest wysłać utwór wyróżniający się na tle stawki, niż miałką i nudną balladę.

W Outlaw in Em Waylon zabiera słuchacza do baru na amerykańską prowincję. Jego głos w refrenie przypomina barwę Stevena Tyler’a, wokalistkę hardrockowej formacji Aerosmith. Przy ostatnim refrenie artysta dąży do skupienia całkowitej uwagi widza na swojej historii (…) utwór kończy się w mocny sposób, przez co słuchający go zapamięta. Waylon musi tylko pilnować, aby nie nudzić w trakcie gitarowych wstawek – podaje dziennik.

Według De Volkskrant do Lizbony zostaje wysłany utalentowany artysta ze śmiałym utworem, wpisującym się na pewno w kanon dobrej tradycji muzycznej. Tak samo było w przypadku Calm after the storm kompozycji, która w Kopenhadze zdobyła świetne drugie miejsce.

Czy z utworem Outlaw in Em Waylon ma szansę na pokonanie samego siebie i sięgnięcie po zwycięstwo, o które wraz z Ilse de Lange otarł się w 2014 roku? Przypomnijmy, że po raz ostatni Holandia tryumfowała w konkursie Eurowizji aż w 1975 r, kiedy wygraną zdobyła formacja Teach-In z utworem Ding-a- Dong.

Waylon wystąpi w pierwszej połowie drugiego półfinału jaki odbędzie się 8-go mają. Wśród jego konkurentów znajdzie się także Polska, co oznacza, że widzowie w naszym kraju również będą mieli okazję oddać głos na reprezentanta Holandii.

Czy Waylon prezentuje utwór, na jaki chcielibyście zagłosować i jak oceniacie szanse rockmana w tegorocznej Eurowizji?

źródło: mediacourant.nl; devolkskrant.nl; rtlnieuws.nl; metro.nl, dewerelddraaitdoor.bnnvara.nl; eurovision.tv

fot: Michel Mölder

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułAustralia ma utwór na Eurowizję! Posłuchajcie #We Got Love.
Następny artykuł[Opinia] Czy Europa jest gotowa na Gromee’go?
Karol Bołotin
W Stowarzyszeniu OGAE Polska od 2008 roku. Pierwszy Konkurs Piosenki Eurowizji obejrzałem w telewizji w 2003 roku, kiedy miastem gospodarzem była Ryga. Każdy członek rodziny miał wówczas swój ulubiony kraj na jaki głosował. Tradycyjnie tylko mojej mamie udało się wytypować zwycięzcę. Sertab była jej faworytką od samego początku. Natomiast wśród wszystkich artystów którzy sięgnęli po eurowizyjne trofeum, do grona moich osobistych ulubieńców zaliczam Conchitę, Carolę oraz Dane International. Jeżeli chodzi o państwa które lubię najbardziej, to zdecydowanie muszę wymienić Szwecję (co raczej nie powinno dziwić), jak również Hiszpanię, Francję i Holandię. Tą ostatnią opiekuję się również w swojej pracy dla eurowizja.org. Królestwo Niderlandów jest zdecydowanie najbliższe mojemu sercu ponieważ to tutaj mieszkam i pracuję na co dzień.