Nagroda im. Barbary Dex 2018 została przyznana. Nieoficjalny tytuł najgorzej ubranego uczestnika 63. Konkursu Piosenki Eurowizji powędrował do reprezentantki Macedonii, Mariji Iwanowskiej z zespołu Eye Cue. Jak wyglądała jej sceniczna kreacja?

Po rozegraniu finału Konkursu Piosenki Eurowizji internauci na długi czas nie dają zapomnieć o konkursie. Po tym, jak poznamy zwycięzcę konkursu, w sieci rozpoczyna się wiele plebiscytów i głosowań, mających na celu wyróżnienie niektórych wykonawców. Jednym z najpopularniejszych plebiscytów jest nieoficjalna nagroda im. Barbaby Dex, przyznawana dla najgorzej ubranych uczestników konkursu.

W tegorocznym głosowaniu internauci mogli głosować na czterdziestu trzech wykonawców. Największą liczbę głosów otrzymała Marija Iwanowska, wokalistka zespołu Eye Cue reprezentującego Macedonię z piosenką Lost and Found. Piosenkarka wystąpiła w różowo-szarym kombinezonie z dość odważnie wyeksponowanym dekoltem. Stylizacja była typowana do wygrania plebiscytu już podczas pierwszych prób do koncertu półfinałowego tegorocznego konkursu.

Na drugim miejscu głosowania znalazła się reprezentantka Australii Jessica Mauboy, która po pierwszych próbach na scenie w Lizbonie stała się obiektem kpin internautów. Piosenkarka wystąpiła w fioletowej sukience z cekinami, która odsłoniła jej niezbyt szczupłe nogi oraz dodała jej optycznie kilka(naście) kilogramów.

Podium głosowania zamknęła Laura „Sennek” Groeseneken, reprezentantka Belgii z piosenką A Matter of Time. Jej czarna, prześwitująca stylizacja nie spodobała się fanom Konkursu Piosenki Eurowizji.

Czwarte i piąte miejsce zajęli kolejno: Vanja Radovanović z Czarnogóry i Izraelka Netta Barzilaj, laureatka 63. Konkursu Piosenki Eurowizji z przebojowym numerem Toy.

Nagroda im. Barbary Dex powstała z myślą o belgijskiej piosenkarce Barbarze Dex, która wystąpiła w finale Konkursu Piosenki Eurowizji 1993 we własnoręcznie uszytej sukience. Kreacja zdobyła wiele negatywnych ocen. W 1997 roku Edwin van Thillo i Rob Paardekam postanowili po raz pierwszy znaleźć następców reprezentantki Belgii. Polska jest laureatem tytułu z 2001 roku, kiedy to Andrzej „Piasek” Piaseczny otrzymał tytuł najgorzej ubranego wykonawcy Eurowizji za sprawą swojego futra, które ściągnął podczas wykonywania piosenki „2 Long”.

Źródło i fot.: songfestival.be

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułLizbona po Eurowizji. Warto tam lecieć na wakacje?
Następny artykułIfi Ude z drugą szansą od OGAE Polska
Sergiusz Królak
Udziałem Polski w Konkursie Piosenki Eurowizji żyję dosłownie od urodzenia, ponieważ Edyta Górniak stanęła na dublińskiej scenie trzy dni po moich narodzinach. Chociaż konkurs uważnie śledzę od 2011 roku, moje pierwsze wspomnienia sięgają 2003 roku. W OGAE Polska jestem od 2015 roku, od razu dołączyłem też do redakcji Eurowizja.org. W ramach pracy w redakcji zajmuję się informacjami dotyczącymi Polski, Wielkiej Brytanii oraz Węgier. Do swoich ulubionych utworów z Eurowizji zaliczam zarówno te ambitniejsze („Neka mi ne svane” Danijeli Martinović, „Love or Leave” grupy 4Fun czy „Play” Jüriego Pootsmanna), jak i te bardziej imprezowe („Glorious” grupy Cascada czy „Jestem” Magdaleny Tul).

1 KOMENTARZ

  1. Trzy na cztery typy w topce 😉 Do kompletu brakuje mi tylko San Marino. Skomentuję to tak:
    1. „Kreacja” wokalistki Eye Cue może by i jeszcze przeszła, gdyby nie wyglądała w pierwszej fazie jak żakiet założony tyłem do przodu (tego nawet się nie dało nazwać sukienką). Drugą fazę mogę określić jako „”ciekawe co poeta miał na myśli”. JA w każdym razie zaniemówiłam z frazą „co to jest?” na ustach….
    2. O tej kiecce już pisałam. Cekiniasto-ogoniaste coś o dwa rozmiary za małe. Ciekawiło mnie, kiedy coś się popruje, pęknie, rozerwie tudzież wyskoczy z tej kiecy…
    3. Sennek w swoim pasiasto-kropkowanym czymś mającym chyba w zamyśle przypominać sukienkę. Byłoby nawet Ok, gdyby nie: mnogość wzorów (paski i kropki to dość kiepskie połączenie), długa kieca do spodni, też nie bardzo pasuje, no i to, że było to o co najmniej rozmiar za duże…
    No i mój osobisty faworyt czyli San Marino: kiecka tej, co śpiewała nawet nawet, ale ta druga… No albo spodnium (czy cokolwiek to było) albo cokolwiek innego bez tego płaszcza do złudzenia przypominającego mi szlafrok…
    Ogólnie rzecz ujmując bez zaskoczenia 😉