Podczas tegorocznej Eurowizji mogliśmy być świadkami ósmego z rzędu awansu Węgier do finału Konkursu. Natomiast w trakcie sobotniego show, reprezentacja kraju nie osiągnęła niestety nawet miejsca w drugiej dziesiątce. Jakie były reakcje ze strony lokalnej prasy i chłopaków z zespołu AWS tuż po zakończeniu lizbońskich zmagań?

Przeglądając kilka węgierskich portali informacyjnych, można odnieść wrażenie że wśród dziennikarzy dominuje krytyka tegorocznego Konkursu Piosenki Eurowizji. Wytyka się przede wszystkim, że wydarzenie to nie kreuje już wielkich hitów, nowych rozpoznawalnych twarzy w całej Europie, a dominuje głównie pop, wtórność i wszelkie utarte schematy. I choć jedne opinie na temat AWS wpisywały się w ten malkontencki ton – twierdząc, że sami muzycy nie zaprezentowali co do muzyki rockowej niczego odkrywczego, tak inni na bazie kontrastu bardzo mocno ich docenili – jedna gazeta, twierdząc bez przeszkód, że AWS są prawdziwymi zwycięzcami Eurowizji.

Jakie jest tło tego stwierdzenia? Mianowicie portal 888.hu podkreślił, że Węgrzy mogą czuć się wygrani choćby za samo zaprezentowanie głębokiego i ważnego przesłania (mogliście przeczytać o tym w moim poprzednim artykule)  w tekście utworu „Viszlát Nyár” w porównaniu do „dosyć dziecinnego i głupkowatego” zawartego w prawdziwie zwycięskim „Toy”. Ponadto uważa się, że występ chłopaków pozwolił by zauważono że w Europie znajduje się wielu miłośników muzyki metalowej, a liczba oddanych na nich głosów sugeruje siłę i zjednoczenie tej grupy nawet podczas oglądania takiego widowiska jak Konkurs Piosenki Eurowizji.

Örs Siklósi, frontman węgierskiego zespołu podsumował całą eurowizyjną przygodę w następujących słowach:

„Konkurs Piosenki Eurowizji pozwolił nam zdobyć nowe doświadczenia i otworzył przed nami wiele nowych możliwości. Pokazaliśmy całej widowni, że istnieje coś takiego jak metalowa subkultura, wielu odbiorców miało okazję usłyszeć naszą muzykę – i to jest dla nas perfekcyjny wynik!”

A jaki był rezultat tak naprawdę i statystycznie? Węgrzy w II półfinale wyszli z 10. miejsca (ostatniego premiowanego awansem) zdobywając 111 punktów (5. miejsce i 88 pkt u widzów, 13. miejsce i  23 pkt od jury). W finale zajęli 21. pozycję gromadząc 93 pkt (65 pkt od widzów i 28 pkt od jury).

Prasa zwraca również uwagę na tegoroczne dysproporcje pomiędzy obydwoma głosowaniami dla poszczególnych krajów. Dostrzega się także, że Węgrzy po raz kolejny nie zostali docenieni przez komisje, a główne wsparcie dotarło od europejskiej widowni. Przede wszystkim zostały zauważone te najwyższe finałowe noty tj. 12 od serbskich widzów, 10 od rumuńskich, czy wysokie 7 punktów z Polski.

Na pewno elektryzującą wiadomością tuż po konkursie było dla członków rockowej grupy zaproszenie na Wacken Open Air Festival. Jest to odbywający się, jeden z największych festiwali muzyki metalowej na świecie, mający miejsce w niemieckim regionie Schleswig-Holstein. Chłopaki z AWS spełnią swoje wielkie marzenie i zagrają tam koncert w dniach 2-4 sierpnia tego roku.

Niepokojąco zaś można spoglądać na węgierskie słupki oglądalności. Finał tegorocznej Eurowizji zgromadził jedynie 400 tys. widzów. Jest to spadek aż o połowę w porównaniu z ubiegłym rokiem. Najwyższą widownię w ostatnich latach zgromadził finał Konkursu w Malmo w 2013 roku (ponad 1 milion 130 tys. widzów), gdzie ByeAlex zdobył 10. miejsce. Trend spadkowy utrzymuje się nie tylko podczas transmisji Eurowizji, ale również podczas oglądania corocznych preselekcji A Dal.

 

Źródło: origo.hu, 888.hu, eschungary.hu, metalshockfinland.com, fot. – eurovision.tv