Czy tym razem zły sen się spełni? Rumuńska telewizja jest w poważnych tarapatach finansowych – grozi jej bankructwo, co może skutkować nieobecnością w Wiedniu.

Pieniądze, to temat, który trapi w ostatnim czasie wielu europejskich nadawców publicznych. Nie inaczej jest z rumuńską telewizją TVR. Udział tego popularnego i odnoszącego sukcesy kraju jest zagrożony. W rozmowie z portalem mediafax.ru prezes TVR – Stellan Tanase wyznał, że rumuńska telewizja nie ma pieniędzy na normalne funkcjonowanie, co może skutkować zamknięciem stacji wiosną  2015 roku.

Do podobnej sytuacji doszło w ubiegłym roku, gdy z ogromnymi problemami finansowymi borykał się nadawca grecki. Jednakże, Grekom nie przeszkodziło to w starcie, znalazł się bowiem wybawca w postaci telewizji prywatnej, który z ogromną chęcią przejął prawa do Eurowizji.  Ponadto Stellan wyznał, że włodarze stacji zrobią wszystko, by kraj uniknął pauzy w konkursie. Eurowizja w Rumunii jest bardzo popularna, o czym świadczą wyniki oglądalności oraz zyski z reklam. Przed kilkoma tygodniami zarząd stacji zapewniał, że Eurowizja jest priorytetem i chce wygrać konkurs w przyszłości.

Rumunia jest jednym z sześciu państw, które nigdy jeszcze nie zaznały smaku półfinałowej porażki. Na ten sukces pracowało wielu artystów, którzy w swoim kraju są mniej lub bardziej popularni. Niewątpliwie jedna z byłych reprezentantek rozgrzewa parkiety taneczne w całej Europie do czerwoności. Mowa tu o Elenie Gheorge i jej letnim przeboju „Mamma Mia”, który ma szansę zostać hitem tegorocznych wakacji w wielu krajach. Pozostali artyści też nie próżnują. Paula Seeling szykuje się do roli jurorki w kolejnej edycji lokalnego X factora. Pozostali artyści przepadli jak kamień w wodę. Miejmy nadzieję, że pracują nad nowym muzycznym materiałem, który wkrótce ujrzy światło dzienne.

Elena Gheorge – Mamma mia

Źródło: Oikotimes, inf. własne

Zdjęcie: eurovision.tv