Zapraszamy do przeczytania wywiadu jakiego udzielili nam najmłodsi uczestnicy tegorocznego Konkursu Piosenki Eurowizji! Czy uda im się powtórzyć sukces Valentiny?

Jak oceniacie Wasze próby? Jak ocenę wystawilibyście samym sobie?

Anita: Nie chcemy się oceniać, chcielibyśmy dobrze się tutaj bawić i przekazać wiadomość płynąca z naszej piosenki. Myślę jednak, że próby poszły całkiem dobrze!

So sądzicie o swojej konkurencji? Jest groźna?

Michele: Nie jesteśmy tu dla wygranej, ale po to aby dotrzeć do serc jak największej ilości widzów. O to przecież chodzi w śpiewaniu. Piosenkarz musi umieć przekazać emocje i mamy nadzieję, że nam się to uda.

Czy radzicie sobie ze stresem? 

Anita: Szczerze mówiac, spodziewała się czegoś gorszego! Ja na co dzień jestem bardzo lękliwa i zestresowana, ale to chyba dzięki Michele radzę sobie tak dobrze, on jest zawsze spontaniczny i niczym się nie przejmuje (śmiech). Jesteśmy oboje bardzo pogodni i cieszymy się, że możemy tu być!

Oboje macie za sobą występ na dziecięcej Eurowizji. Jak bardzo różnią się te dwa konkursy?

Michele: To dwie zupełnie różne rzeczy! Junior jest jak rozgrzewka przed dorosłą Eurowizją. Z pewnością dał nam wiele doświadczenia i pozwolił dojrzeć.

Jak oceniacie swoją współpracę z Ralphem Sieglem i jego teamem?

Anita: Współpraca z Niemcami jest zawsze świetnym doświadczeniem, Ralph jest kompozytorem znanym na całym świecie, niezwykle utalentowanym, a poza tym stał się dla nas niemal jak dziadek!

Wiele osób zarzuca Wam, że nie mieliście żadnego wpływu na wybór piosenki, którą będziecie śpiewać. Jak było naprawdę? 

Anita: Mieliśmy do wyboru kilka przygotowanych piosenek, ale wybór padł na Chain of lights, ze względu na ogromne przesłanie płynące z tego utworu. Naszym zdaniem nie miało sensu występowanie na Eurowizji bez niczego ciekawego do przekazania.

Michele: Wielu uczestników występuje z piosenkami łatwo wpadającymi w ucho ale zupełnie głębszego przesłania i sensu. To prawda, że nasz utwór jest być może zbyt dojrzały jak dla nas, ale jest w nim zawarta bardzo ważna metafora, przesłanie nadziei, zwłaszcza w tym trudnym dla świata momencie.

Ralph był odpowiedzialny również  wszystkie trzy utwory Valentiny Monetty. Czy Wasza poprzedniczka, której rok temu udało się zdobyć historyczny awans do finału, dała Wam jakieś rady?

Anita: Przede wszystkim, żeby jak najwięcej bawić się i cieszyć z tej niezwykłej przygody. Taka okazja może się więcej nie zdarzyć, dlatego nie powinniśmy przywiązywać większej wagi do głosów i wyników.

Jak sami stwierdziliście, utwór który zaśpiewacie, niesie ze sobą dojrzałe, jak na Wasz młody wiek przesłanie. Jakiej muzyki słuchacie zatem na co dzień? 

Michele: Ja słucham dużo czarnej muzyki, ale także popu. Moje nawiększe inspiracje to Michael Jackson, James Brown, Stevie Wonder i Bruno Mars.

Anita: Ja nie mam mojego ulubionego stylu muzycznego, wszystko zależy od emocji danego dnia, bo muzyka to przecież emocje. Jednego wieczora posłucham Beyonce, a innego będzie to Jeffa Buckley!

Jak postrzegany jest Konkurs Piosenki Eurowizji w San Marino? Czy po sukcesie Valentiny widzicie większe zainteresowanie wśród mieszkańców?

Anita: Eurowizja zarówno we Włoszech, jak i w San Marino, nie jest śledzona tak bardzo jak w innych krajach. Ale jest dla nas ważna! Wszystkie spotkania i kolacje oraz koncert w austriackiej ambasadzie, które odbyliśmy przed konkursem, pozwoliły mi poczuć, że jest to dla nas sposób pokazania, że istniejemy  i nie jesteśmy jedynie małym krajem zagubionym gdzieś we Włoszech.

Czy macie jakieś plany dotyczące Waszej kariery po Eurowizji?

Michele: Oczywiście, ale nie chcielibyśmy ich na razie zdradzać, aby nie zapeszać!

Życzymy Wam w takim razie wiele szczęścia w półfinale i czekamy na kolejne przedsięwzięcia z Waszym udziałem!