Nie rozklejam się – dodaje po odebraniu statuetki. My też nie. I chociaż ze smutkiem żegnamy się z włoskim festiwalem na kolejny rok, oceniamy na chłodno muzyczne wydarzenia ostatnich dni.

Ostatnia prosta okazała się dość zaskakująca. Po trzecim wieczorze i pierwszych wynikach widzów na prowadzenie wysunął się Francesco Renga i to on typowany był do zgarnięcia drugiego w swojej karierze trofeum. Jury podczas sobotniego wieczoru pokrzyżowało jednak te plany, spychając artystę na czwarte miejsce i pozbawiając udziału w Super Finale. Otworzyło to drogę do zwycięstwa dla Arisy, która zgarnęła połowę wszystkich głosów ze swoim utworem Controvento. Drugie miejsce przypadło znakomitemu duetowi Raphaela Gualazziego i The Bloody Beetroots, a trzecie niezwykle ekspresyjnemu Renzo Rubino, który jeszcze rok temu debiutował na festiwalu w sekcji dla młodych talentów.

Jaki był ten festiwal w Sanremo? Zwyczajny, a jednak wyjątkowy. Można by pokusić się wręcz o stwierdzenie, że prawie rewolucyjny. Włosi dowiedzieli się  prawdy o samych sobie. Narzekania ostatnich lat o konieczności redukcji nadmiaru polityki, stronniczości prowadzących, nudnych i starych gości, małej ilości muzyki, a dużej nagiej skóry modelek towarzyszących podstarzałym prowadzącym…okazały się pułapką. Trzecie najniższe w historii wskaźniki oglądalności  (średnio 8,7 miliona widzów i 39% udziałów) pokazały wyraźnie, że Włosi kochają to na co narzekają. Najmniej widzów śledziło występy artystów w konkursie, najwięcej parodię nowego premiera, próbę samobójczą na otwarcie festiwalu oraz występy starych gwiazd. Próba dopasowania się do głosów krytyki okazała się zatem porażką, a za rok należy liczyć się z powrotem starego Sanremo.

Muzyka była w tegorocznej edycji zdecydowanie na pierwszym miejscu, chociaż ilość przegadanych godzin ciągle imponuje. Fani Eurowizji nie powinni czuć się zaskoczeni stylistyką utworów, ta od lat jest przecież prawie niezmienna. Pewne zwiastuny otwarcia na nowe wpływy dało się jednak zauważyć. Raphael Gualazzi ze swoim połączeniem bluesa i muzyki electro oraz chóru gospel zdecydowanie był jedną z jaskółek tej edycji konkursu. Wspaniała zachrypnięta Noemi zaprezentowała kompozycje powstałe jako owoc pracy nad nowym albumem w Wielkiej Brytnii. Zespół Perturbazione wykonał zaś wyjątkowo taneczną jak na Sanremo kompozycję, również plasując się w pierwszej połowie stawki. Konkurs młodych talentów wygrał natomiast Rocco Hunt z hip hopowym manifestem neapolitańskiej dumy.

I mimo tego,  że próżno wśród festiwalowych utworów szukać kompozycji wybitnych, należy przyznać, że większość utworów i artystów prezentowała sobą muzyczną klasę.

Czy Europa, tak jak dawniej, powinna wzorować się na Sanremo, schodząc ze skandynawskiej drogi?

źródło: własne, fot. panorama.it

2 KOMENTARZE

  1. Arisa, której „la notte” utula mnie na dobranoc była moją wielką faworytka i ani przez sekundę nie pomyślałem, że wygraną odbierze jej Francesco… Prędzej pogodziłbym się, gdyby zrobiła to Noemi, bo z każdym kolejnym wybrzmieniem „Bagnati dal sole” zakochiwałem sie coraz bardziej w tej piosence i w Noemi. Pojawiło się w SanRemo kilka naprawde pięknych utworów… Szkoda, że jurorzy mogli nagrodzić tylko jednego „debiutanta” – skądinąd „Nu juorno buono” należała się nagroda, ale u „debiutantów” właśnie znalazłem kilka muzycznych perełek: „Babilonia” fantastycznie zaśpiewana przez Didato, „Saprai”, choć Biance nie udało się tego utworu wprowadzić do finału i wreszcie „Senza di te” króla Zibby. Paradoksalnie mimo przegadania SanRemo więcej na nim muzyki niż w Opolu. W SanRemo się śpiewa, W SanRemo sie odkrywa talenty – w Opolu niewiele się dzieje (nawet debiuty potrafią spieprzyć nakazem śpiewania piosenek Rodowicz).

  2. Bardzo dobry news! Więcej takich. Nie śledziłem w tym roku festiwalu jakoś uważnie ale trafiło się kilka dobrych piosenek. Jestem bardzo zadowolony z całego top 3. Mam nadzieję, że za rok, za dwa Renzo Rubino powalczy o zwycięstwo. Arisa to zasłużona laureatka.