Niezwykła nowina na jubileusz Konkursu Piosenki Eurowizji! Austalia w stawce uczestników!

To co, jeszcze niedawno wydawało się niemożliwe, dziś staje się rzeczywistością, a hasło przewodnie tegorocznego, 60. Konkursu Piosenki Eurowizji w Wiedniu Building bridges, nabiera zupełnie nowego znaczenia. Dosłownego.

Z okazji jubileuszu Konkursu Piosenki Eurowizji oraz rosnącego zainteresowania Eurowizją wśród australijskich widzów, EBU zgodziło się na wyjątkowe, prawdopodobnie jednorazowe uczestnictwo kraju w konkursie!

Australia dołączy do grona Wielkiej Piątki oraz gospodarza konkursu, Austrii i będzie miała zagwarantowany udział bezpośrednio w finale, zwiększając tym samym stawkę finalistów do 27. W przypadku wygranej, australijski nadawca mógłby zorganizować konkurs w porozumieniu z innym europejskim nadawcą publicznym, oczywiście na terenie Europy. I prawdopodobnie jedynie w tym wypadku, mógłby ponownie wysłać swojego reprezentanta na Eurowizję. Skąd taka decyzja? Australijski nadawca od dawna wysyłał sygnały, że byłby zainteresowany udziałem w konkursie, ale do tej pory spotykał się przecież z odmową ze strony organizatorów.

Jon Ola Sand, Executive Supervisor Konkursu Piosenki Eurowizji z ramienia EBU, komentując bezprecedensową decyzję o dołączeniu Australii do stawki konkursowej powiedział To nasz sposób, aby powiedzieć: Świętujmy i bawmy się razem! 

Alexander Wrabetz, dyrektor generalny austriackiego nadawcy ORF, organizatora konkursu dodał: Konkurs Piosenki ewoluował w czasie, aby stać się największym wydarzeniem rozrywkowym na świecie. Z uczestnictwem Australii, przy udziale naszych parterów EBU i SBS, udało nam się podnieść go do globalnej rangi i zbudować jeszcze jeden most na 60. rocznicę. Most, który okrąża glob, zaczynając się w sercu Europy.

Przedstawiciele australijskiego nadawcy wyrazili ogromną radość z tej historycznej możliwości. Przypomnijmy, że SBS transmituje konkurs już od 30 lat, a od 2009 roku regularnie wysyła swoich dziennikarzy, którzy komentują zmagania bezpośrednio z miast goszczących Eurowizję. Rok temu, Australia dostała specjalne prawo przygotowania interval act drugiego półfinału, a honoru kontynentu broniła Jessica Mauboy. Finał zeszłorocznego konkursu obejrzało ponad milion australijskich widzów, a wszystkie trzy części śledziło ponad 2,7 miliona widzów. To wyjątkowe wyniki, zważając na wcześniejszy brak udziału Australii w konkursie oraz tak dużą różnicę w strefie czasowej.

SBS będzie miało czas na wybór utworu do 16 marca, tak jak inne kraje europejskie. Widzowie z Australii najprawdopodobniej będą mieli zagwarantowaną możliwość głosowania za pośrednictwem smsów. Obecnie trwają prace w tym zakresie, co związane jest głównie z różnicą czasową sięgającą nawet 11 godzin! Głosy widzów zostaną oczywiście zsumowane z werdyktem jury. Australia przekaże swoje punkty nie tylko w finale, ale także w obu półfinałach!

Kto będzie historycznym reprezentantem Australii na Eurowizji? Jak podaje nadawca,  oficjalny komunikat z nazwiskiem i utworem artysty pojawi się już wkrótce. Czekamy z niecierpliwością!

 źródło: eurovision.tv, eurofestival.ws, theguardian.com (fot. itnews.com.au)

20 KOMENTARZE

  1. Bardzo popieram udział Australii w konkursie Eurowizji. Co więcej, mam nadzieję, że nie będzie to tylko jednorazowa przygoda i kraj ten dołączy na stałe w roli pełnoprawnego uczestnika. Oby tylko wysyłali ciekawsze piosenki, niż tegoroczna propozycja. Przeciwnikom Australii w ESC proponuję (bez złośliwości) „open mind”. Żyjemy obecnie w XXI wieku, świat idzie do przodu.

  2. Ja popieram Australie, nawet bym zaprononował udzial Nowej Zelandii (aby mieli sasiada do głosowania, sprawiedliwosc musi byc). To ma byc konkurs/zabawa łaczaca narody a nawet kontynenty, a nie wewnetrzna sprawa Europy. Dzisiaj swiat sie zrobil mały. Zaproponowałbym nawet wziecie udziału USA, niech tez posmakuja goryczy porazki 🙂
    Oczywiscie co za duzo to moze byc niezdrowo, ale akurat Australia to taka Europa tyle ze do gory nogami. Bardziej europejska niz Izrael czy Azerbejdzan. Mysle ze jest to t ez dobre dla artystow, otworzy sie rynek australijski, ABBA przeciez tez najpierw została doceniona przez kangurow.
    Muzyka to nie sport, to jest dobra wspolna zabawa i nie ma sensu blokowac inne kraje. W tym roku od razu finał, a jak im sie spodoba to w nastepnym niech zaczna od eliminacji, albo niech kupia miejsce w finale jak Francja/WlkBrytania i kto tam jeszcze.

  3. Ja również dziękuję za dyskusję. A „teatrzykami” czy „szopkami” ja osobiście nazywam takie występy, które albo są nieszczere, przejaskrawione, sztuczne, pozbawione emocji lub po prostu takie, które nijak się mają do samego utworu 🙂

  4. A tak odnosząc się do tych „teatrzyków” – no w końcu jest to konkurs transmitowany w telewizji więc piosenkę trzeba oceniać jako całość (tzn. że również to co artyści pokazują na scenie) – gdyby było inaczej to konkurs byłby transmitowany w radiu lud można by było puścić teledyski każdego z uczestników i zrobić z tego swego rodzaju listę przebojów Europy 🙂
    Z eurowizją jest trochę jak z formułą 1 – czyli liczy się kierowca i bolid – bo ani dobry kierowca w przeciętnym bolidzie nie wygra, ani przeciętny kierowca w dobrym bolidzie nie odniesie sukcesu.
    Tak więc moim zdaniem na eurowizji liczy się i piosenka, i występ na scenie (czyli całość).
    Dzięki za dyskusję i pozdrawiam 🙂

  5. A ja tam jestem z tych co są zadowoleni z uczestnictwa Australii w konkursie.
    Owszem jest to duże ustępstwo ze strony EBU ale podążając za przykładem piłki nożnej – Australia występuje w strefie Azjatyckiej bo u siebie nie ma godnych przeciwników – a nie tak jak powinni w stefie Australii i oceanii. Do czego zmierzam Australijczycy są odizolowani od innych krajów i według mnie chcą trochę się przybliżyć (w tym przypadku) do Europy. A skoro transmitują konkurs od 30 lat mimo strefy czasowej to jak najbardziej jestem zdania iż nie powinno to stanowić problemu aby przyznać akurat im miejsce w konkursie (że od razu w finale to inna sprawa ale to już pozostawiam bez głębszego wnikania).
    Tak więc ja jestem na tak 🙂

    • A cha a propos w odpowiedzi na post kevina – ja głosuję na piosenkę a nie na państwo (i według mnie tak powinno się postępować) a jak ktoś głosuje z sympatii czy tego że Australia jest nowym państwem w stawce to już jego sprawa.
      Pozdrawiam i życzę wspaniałego wodowiska w maju 🙂

      • Ja również głosuję na piosenkę, jednak szerokim łukiem omijam „sztuczne teatrzyki na scenie”, które są tylko dodatkiem do piosenki, mające przynieść zdobycze punktowe. Niekoniecznie ktoś, to ma świetną piosenkę i wspaniale śpiewa, wygrywa tylko tym.
        Co do Australii – bardzo lubię to państwo, ale decyzję EBU uważam za skandaliczną. Nie byłoby problemu, gdyby jednorazowo w finale pojawił się Liechtenstein 🙂

          • Całkowicie podpisuję się pod Twoimi postami w tym artykule, Australia nie powinna zostać dopuszczona do udziału w ESC, wydaje mi się, że w Chinach konkurs także od kilku lat jest transmitowany, a jakoś nikt nie zaprosił Chińczyków na Eurowizję.

            Rosja i Bośnia niczym nie ustępowały Finlandii w 2006 roku, tak samo jak Holandia i Szwecja Austrii w 2014 roku, jednak niestety na Eurowizji muzyka nie odgrywa już najważniejszej roli, stąd te zwycięstwa…

          • Wydaje mi się że wyróżnił się pomysłem na tle konkurencji (w końcu nikt inny wcześniej nie wpadł na to żeby na Eurowizję wysłać grupę rockową stylizowaną na potwory 🙂 a i piosenka była dobra według mnie. Utwór Bośni i Hercegowiny był fajną balladą ale nie znowu jakąś bardzo zapadającą w pamięć, a z kolei Dima Bilan z Rosji mnie strasznie wkurzał w tej piosence (chociaż następnego roku z „Belive” było jeszcze gorzej) – oczywiście to tylko moja opinia i nie każdy musi ją podzielać.

  6. ja z kolei nie jestem jakoś strasznie z tego powodu wkurzony; faktycznie trochę to śmierdzi, ale uznajmy, że jeden jedyny raz mogą uczestniczyć z powodu jubileuszu, sloganu i wielkiego zainteresowania w ich kraju. Ale tylko raz. Jeśli Sand uzna, że skoro poprawiła mu się oglądalność to Australia (i nie tylko) będzie uczestniczyć co roku – to będzie gigantyczna przesada i wtedy przestanę oglądać konkurs (jak zapewne 90% Europejczyków). Ale na razie wielkiego sprzeciwu nie mam. Aczkolwiek mogliby poprzestać na interval-act.

    Jak już tak bardzo chcieli użyć sloganu „Building Bridges” to mogli po prostu dodać zsumowane głosy internetowe z całego świata do punktacji jako osobny kraj (39+1). Dużej różnicy w wyniku końcowym by to w tym roku nie zmieniło zapewne, a sloganowi i jubileuszowi stałoby się zadość. A Australia też by była szczęśliwa.

    • Kylie ze swoim wokalem idealnie nadaje się na festiwal, gdzie trzeba śpiewać na żywo…Sia już pewnie przebiera nóżkami na myśl o wyjeździe do Wiednia. Przygotujmy się raczej na kogoś w pół anonimowego , a nie na wielką gwiazdę.

  7. Poczytałem trochę komentarzy, ale teraz te negatywne opinie ustępują szałowi z powodu nowego debiutanta !!! Chore. I już jako potencjalną reprezentantkę Aussich wymienia się Deltę Goodrem. Wokalistka świetna, to fakt. Ale skoro Australia dzierży teraz jedno z miejsc „Wielkiej Szóstki” (co jest niesprawiedliwe), to w takim razie taka Turcja, o której pisaliśmy, że trąci od niej hipokryzją (z powodu niechęci co do nowego systemu 50/50), miała dużo racji. EBU robi, co chce !!!

  8. Podzielam opinie Kevina. EBU łamie „eurowizyjny kręgosłup” i tworzy precedens, który może w przyszłości bardzo wiele popsuć. Miażdży bowiem istotę regulaminu 60-letniego konkursu.

    Możliwe, że zabieg ma na celu dalszą transformację konkursu, bo ryzyko wyczerpania się formatu jest coraz bardziej realne. Zwłaszcza, jeżeli bierzemy pod uwagę wpływy na konto, które nie będą ciągle rosły…

    Wydaje mi się, że EBU coraz trudniej jest pozyskać uczestników – państwa na „dobrych warunkach”. Od kilku lat regularnie możemy obserwować napięcia związane z potwierdzaniem udziałów w Eurowizji. Kraje rezygnują, powracają, znów rezygnują etc. Faktem jest, że nie pozyskano z europejskiego podwórka „okrągłej” liczby uczestników na konkurs jubileuszowy. Gdyby nie „wypadek losowy”, który wyeliminował niespodziewanie Ukrainę, mogłoby być wszytko w porządku. Zagrożenie jest jednak dostrzegalne, a innego rodzaju „wypadków losowych” w przyszłości może być więcej.

    Tym bardziej, że pojawiło się zagrożenie w postaci podobnych konkursów,, np. Konkurs Piosenki Turkowizji. Nikt nie zagwarantuje, że podobne inicjatywy nie powstaną.

    EBU sprawdza grunt pod „nową formułę” ? Może za dekadę Eurowizja połączy się z ABU Song Festivals i powstanie Global Song Festival? 😉

  9. To tak jakby zakwalifikować Brazylię do ME w piłce nożnej, albo przenieść Boże Narodzenie na czerwiec…bez sensu. Trąbi się ,że ESC już dawno straciła swój dawny prestiż i to jest pomysł przywrócenie dawnego blasku? Ba, niektóre państwa europejskie i leżące w bezpośrednim sąsiedztwie starego kontynentu mają problemy ,żeby znaleźć się w gronie uczestników, a Australii się zachciało i ma od tak? Nie jestem ksenofobką, ale tradycja jest po to ,żeby jej przestrzegać, a nie po to ,żeby ją unowocześniać na siłę…Poroniony pomysł, „gratuluję”.

  10. Jest to zerwanie z wieloletnią tradycją konkursu. Jon-Ola Sand zaczyna zniżać tę imprezę do poziomu ZERO !!! Eurowizja to ogólnie Europa, ale również kraje stowarzyszone w EBU, które nie leżą może tak „perfekcyjnie” w starym kontynencie, ale są w tym konkursie i nikt tego nie zmieni. Z Australią to przesada. Teraz może Pan Sand dokoptuje inne kraje, które uwielbiają Eurowizję i zrobi konkurs pod tytułem „Worldvison Song Contest” z liczbą uczestników około 100 i kilkoma półfinałami !!!

  11. Na początku miałem napisać pozytywny komentarz, ale uważam, że jest to błąd. Jednorazowy start jeszcze bym zrozumiał, ale w momencie wygranej ten kraj znów będzie musiał wysłać swojego reprezentanta na Eurowizję. Czyli co ? EBU plącze się w zeznaniach. Jeśli w taki sposób otwieramy furtkę Australii na udział w konkursie, to niedługo podobne „plecy” dostaną USA, Chiny, Japonia, Brazylia, Meksyk i może jeszcze ktoś…….? Bardzo mi się to nie podoba. I teraz co ? Będziemy mieli „rodzynka” w postaci egzotycznego debiutanta i będziemy na niego głosować ? Nie zdziwię się, jak ta „tolerancyjna Europa”, która zapewniła „zeszłorocznej austriackiej sztucznej szopce” zwycięstwo w Kopenhadze, chwyci za smartfony i wyśle SMS-y na kochaną Australię 🙂 Bo to w końcu coś nowego, powiew świeżości. WSTYD !!!