Telewizja bośniacka znalazła sponsorów, nadawca chorwacki nadal ich szuka, ale ma też inny problem – jak wybrać reprezentanta do Sztokholmu?

Europejska Unia Nadawców poinformowała, że w Eurowizji 2016 wezmą udział zarówno Bośnia jak i Chorwacja, przy czym nadawca BHRT z Sarajewa potwierdził te informacje, wybierając już reprezentantów, z kolei HRT w Zagrzebiu nadal milczy, więc „mówią” za niego lokalne media, siejąc niepokój wśród fanów konkursu. Jak podają lokalne dzienniki („Jutarnji List” i „Vecernji List”) telewizja chorwacka zagwarantowała sobie miejsce w stawce ESC 2016, ale ostateczną decyzję ma podjąć do końca grudnia. Wszystko zależy oczywiście od sytuacji finansowej, jednak jest już niemal pewne, że najmłodszy członek Unii Europejskiej będzie miał swojego reprezentanta w Szwecji. Jak podaje „Telegram” ważniejszym problemem dla Chorwatów jest znalezienie idealnego sposobu selekcji reprezentanta. Ze względu na trudną sytuację finansową można się spodziewać, że preselekcje „Dora” nie zostaną zorganizowane, a już od dłuższego czasu mówi się, że reprezentantką powinna być zwyciężczyni pierwszej edycji „The Voice” – Nina Kraljić, która w finale talent-show zdobyła ponad milion głosów i ogromną sympatię publiczności. Sama wokalistka jest udziałem w ESC zainteresowana, jednak mediom powiedziała, że na razie nikt z HRT się z nią nie skontaktował. Pomysł popiera także mentor Niny i uczestnik preselekcji chorwackich np. w 2011 – Jacques Houdek, który twierdzi, że „The Voice” powinien co roku służyć Chorwacji jako formuła wyboru uczestnika Eurowizji.

Telewizja bośniacka poinformowała, że to kompozytor utworu dla Deena, Dalal i AnyAlmir Ajanović (właściciel firmy Studio Tempo Produkcija), skontaktował się z BHRT z ofertą finansowania udziału Bośni i Hercegowiny w Eurowizji 2016. Gdy już taka propozycja została zaakceptowana, nadawca dość szybko doszedł do porozumienia z dziewięcioma innymi firmami działającymi na terenie kraju i w ten sposób umożliwił powrót Bośni na ESC. Almir i jego firma poniosą wszystkie koszty przygotowania utworu oraz delegacji, natomiast pozostałe firmy „złożą się” na składkę uczestnika, która w przypadku BiH wynosi ok. 15 tys. euro. Nadawca BHRT podkreśla, że cały projekt jest finansowany z prywatnych źródeł, bo budżet telewizji nie pozwala na jakiekolwiek dodatkowe wydatki. Sytuacja jest na tyle trudna, że stacja funkcjonuje z dnia na dzień, każdego ranka obawiając się przerwy w dostawie prądów z powodu zaległości finansowych. Pewne jest, że uczestnictwo w kolejnych konkursach Eurowizji będzie możliwe tylko dzięki sponsorom – taka deklaracja może jednak prowadzić do sytuacji skrajnej, której doskonałym przykładem jest San Marino. Uczestnictwo tego małego kraju od 2012 roku nieprzerwanie opłaca kompozytor Ralph Siegel, jednocześnie samodzielnie decydując o utworach, jakie mają tę republikę reprezentować.

Więcej szczegółów na temat uczestnictwa Chorwacji w Eurowizji 2016 poznamy zapewne dopiero po nowym roku. Z kolei premiera piosenki Bośni i Hercegowiny odbędzie się w lutym podczas specjalnego show telewizyjnego, zorganizowanego oczywiście za prywatne pieniądze.

Źródło: Jutarnji.hr, Telegram.hr, klix.ba, inf. własne; fot: liderpress

2 KOMENTARZE

  1. Autor artykułu sugeruje, wprawdzie nie wprost, że jest coś złego w prywatnym sponsorowaniu udziału danego kraju w Eurowizji. No cóż, ja bym się z tym nie zgodził – zwłaszcza w sytuacji, gdy inaczej dany kraj po prostu w ogóle by nie wziął udziału w konkursie. Piosenka i tak zostanie oceniona przez Europę, okolice oraz Australię, więc czy to takie ważne, jak został sfinansowany udział danego kraju w ESC? Jeżeli dla takiego San Marino czy Bośni i Hercegowiny jest to jedyna możliwość wzięcia udziału w Eurowizji i pokazania się światu, no to decyzja powinna być tylko jedna. Nawet, jeżeli to kompozytor, wykonawca albo sponsor narzuci tą konkretną piosenkę – no i co z tego? Nie różni się to wiele od całkowicie wewnętrznego wyboru piosenki i wykonawcy przez dowolną telewizję uczestniczącą w ESC.

    Jeśli chodzi o finanse, to problem jest inny. Ja już dawno się zastanawiałem, na co tak dokładnie i konkretnie idą te ogromne przecież składki na Eurowizję… Zwłaszcza, że ponoć konkurs miał być skromniejszy i odchudzony finansowo… Podobno jest jakaś afera mniej więcej właśnie w tej kwestii, tzn. finansowej. Na koniec dodam jeszcze, że jest to sprawa, która dodatkowo zniechęca mnie do wysyłania smsów podczas Eurowizji – ponieważ nie chcę się dokładać do finansowania niejasnych spraw. Pozdrawiam wszystkich, pa pa.