Eurowizja 2014 odbija się szerokim echem w prasie międzynarodowej. Niestety nie ze względu na wysoki poziom tegorocznego konkursu, a wygląd zwycięzcy. Polscy reprezentanci, idąc drogą polityków z prawicowego skrzydła, wykorzystują medialną falę dla własnej promocji.

„Tegoroczna Eurowizja była na przyzwoitym poziomie” – powiedziała w Polsat News krytyk muzyczny Elżbieta Zapendowska. Do tej pory słynęła ona z chłodnej oceny Konkursu Eurowizji. Jednak przez ostatnie kilka lat przeszedł on istną metamorfozę i specjaliści z branży muzycznej wyrażają pochlebne opinie o poziomie utworów, które się w nim pojawiły. Elżbieta Zapendowska przyznała również, że zgadza się z werdyktem Europy, iż Conchita wokalnie wypadła najlepiej spośród stawki. Tym samym nie wygrała przez brodę, ale dzięki jakości utworu i umiejętnościom wokalnym.

Brak jakości utworu najwyraźniej wypatrzyła międzynarodowa komisja oceniająca polski utwór. Polska była w ostatniej piątce u jury w aż 15 krajach. Trudno więc mówić o spisku w krajach o silnie zorganizowanej Polonii. Jury jasno dało do zrozumienia, że utwór „My Słowianie” był (na tle stawki konkursowej) słabą kompozycją, a jego wykonanie nie było na tyle dobre, aby pokonać ambitniejsze propozycje z Holandii, Szwecji, Armenii, Węgier czy Austrii. Co więcej przekaz piosenki „My Słowianie” był zdecydowanie płytszy od utworów „Raise Like a Phoenix”, czy choćby „Running”, które poruszało problem przemocy w rodzinie i psychologicznych konsekwencji, z jakimi zmagają się jej ofiary.

Donatan i Cleo odgrywają rolę ofiar „spisku homoseksualistów”, jury w krajach o silnej Polonii oraz „propagandystów ideologii gender”. Ich wpisy na Facebooku są pełne ironii, gejów nazywa się „waginosceptykami” – popularnego i do znudzenia używanego zamiennika, mającego wykpić poprawność polityczną w stosunku do mniejszości homoseksualnych. „… ale przecież nie doprowadzajmy do sytuacji że hetero mają się wstydzić być sobą!  Znajdźmy złoty środek bo inaczej wyginiemy przez skrajności w głupocie ” – tak zakończył jeden z wpisów Donatan, pod którym podpisała się Cleo. Z jednej strony deklarują pełną tolerancję, ale z drugiej sugerują, że są ofiarami dyskryminacji ze względu na swoją… heteroseksualność. I to tylko dlatego, że ich piosenka oraz przekaz sceniczny pełen nagości nie spotkał się z uznaniem komisji specjalistów z wykształceniem muzycznym w 37 krajach.

Co ciekawe media na Malcie nie rozpętały takiej nagonki jak Polska, a mogłyby ponieważ w głosowaniu widzów Malta zajęła dopiero 23. miejsce, podczas gdy u jury zakończyła klasyfikację na pozycji 6. Polska jest jednym z krajów, w którym jury dało Malcie aż drugie miejsce, ale przez niskie noty w televotingu Malta ostatecznie od Polski punktów nie otrzymała. Jeśli idzie się podobną drogą myślenia, co wielu urażonych Polaków, można zakładać spisek Europy przeciwko Malcie. Europejczycy zapewne wiedzieli, że Malta zostanie u jury doceniona za sprawą wysokiej jakości kompozycji i z premedytacją postanowiła nie zagłosować.

To jest oczywiście ironia. Na szczęście w mętnym gąszczu frustracji i poczucia bycia oszukanym są także obiektywne głosy. Wczorajszy TVN zwrócił uwagę, że Austria z jeszcze większą przewagą wygrałaby Eurowizję, gdyby głosowali tylko i wyłącznie widzowie, w tym uzyskała 4. miejsce w televotingu w Polsce. A o spisek prędzej można by podejrzewać ekipy jurorskie z kilku wschodnich krajów, którym być może zależało na tym, aby Conchita nie uzyskała wysokiej pozycji w ich klasyfikacji punktowej. W takich krajach jak Białoruś, Azerbejdżan czy Armenia jury uplasowało Conchitę w końcowej stawce, podczas gdy obywatele okazali się być dużo bardziej otwarci, niż polityka rządząca tymi krajami. Podobnie było w Polsce. Pomimo wysokiej noty u widzów, za sprawą jury Austria od Polski nie otrzymała nawet jednego punktu.

Polska była jednym z krajów, które optowały za wprowadzeniem głosu jury, ze względu na rzekome „nielubienie” nas w Europie. To właśnie przez protesty między innymi Polski po słabym rezultacie Isis Gee w 2008 roku dokonano zmian w formacie głosowania. Miał on zapobiec nadmiernemu wspieraniu się sąsiadów i mniejszości narodowych. Nowy format spotkał się z wielkim uznaniem w Europie i zdecydowanie podniósł jakość nadsyłanych propozycji. Powrót jury zmniejszył liczbę występów kabaretowych, pozbawionych jakichkolwiek walorów muzycznych.

Być może w genach Polaków jest upatrywanie w sobie „Chrystusa Europy”, który jest ofiarą wszelkich możliwych spisków i konotacji, a jego katolickie korzenie są zewsząd atakowane. Gdyby Polska wysłała jednak ambitny utwór niedoceniony przez widzów, a za to uznany przez jury narzekano by na nieprzychylne nastroje Europejczyków w stosunku do Polaków. Co roku ktoś zyskuje na głosach jury, a ktoś na nich traci. W przypadku Polski różnica była olbrzymia, ale nie największa w historii Eurowizji. W 2011 roku Wielka Brytania (Blue z piosenką I Can) zajęła 5. miejsce w głosowaniu widzów, a dopiero 22. u jury. W tym samym roku Austria (Nadine Beiler z piosenką The secret is love) była przedostatnia według telewidzów, a piąta u profesjonalistów z branży muzycznej.

Zamiast więc sugerować, że 14. miejsce jest wynikiem spisku Europy i mniejszości seksualnych, warto się przyjrzeć krytycznie i spojrzeć na to, jakie utwory, jak zaśpiewane oraz z jakim przekazem zyskiwały aprobatę jury i zacząć szanować wolę specjalistów i widzów. Należy też sobie postawić pytanie: czemu przyrównując utwór Conchity Wurst i Donatana, za kryteria wyznacza się męskość, kobiecość czy stopień pożądania wokalisty. Przekaz piosenki Conchity jest jasny: „jesteśmy kreatywnymi istotami, których wolność jest nieograniczona. Bądźmy sobą, dopóki nie szkodzimy innym”. Broda Conchity miała służyć wywołaniu dyskusji na temat, kto ustala normę i tego, dlaczego tak łatwo dajemy sobie narzucać wolę w sprawach nawet tak zwyczajnych jak nasz własny wygląd. W konferencjach prasowych Conchita deklaruje tolerancję, potrzebę otwartości i wolności własnej ekspresji dla każdego człowieka. Europa i jury jej przekaz zrozumieli.

Felieton Cypriana Graczyka nie jest oficjalnym stanowiskiem redakcji Eurowizja.org ani Stowarzyszenia OGAE Polska

Źródło: Polsat News, eurovision.tv, Facebook (oficjalne profile Donatana i Cleo)

30 KOMENTARZE

  1. Nigdy nie byłam zwolenniczką wprowadzenia głosów jury. Wolę, żeby wygrała kiczowata piosenka, która podoba się większości niż utwór, który spodobał się „specjalistom”. Z całym szacunkiem dla jurorów, ale w niektórych krajach szeregi komisji zasilały artyści, którym daleko do wirtuozów i twórców wybitnych piosenek. Nie brakowało też sytuacji, że specjaliści wcielali w życie zalecenia polityków. Nie wierzę w przypadek. Rosyjskie i białoruskie jury nie bez powodu przyznało Conchicie odległe miejsce.

  2. To był kolejny doskonały rok dla Konkursu Eurowizji, już od 3 lat całe to wielkie show wraca do formy, niewątpliwie dzięki wygranej Loreen w 2012, która podniosła poprzeczkę zbyt wysoką, żeby ją przeskoczyć.
    Najpiekniej, rzetelnie i mądrze nt. fenomenu wygranej Conchity Wurst i jej symboliki wypowiedziała się pani Prof. Magdalena Środa, to jest głos intelektualistki, która może spojrzeć na cały szum wokół Conchity bardziej obiektywnie.
    Pani profesor napisała:
    „W konkursie Eurowizji zwyciężyła osoba, która jest uosobieniem tego, co ceni Europa oraz Polacy opuszczający nasz kraj: wolności osobistej, swobody twórczej, tolerancji, uznania inności, odrzucenia stereotypów. Kultura może się rozwijać tylko w warunkach wolności. Gospodarka też. Ale nie w Polsce”.
    Dalej: „(…)patrząc na niego/nią, nie mogłam się ustrzec przed filozoficzną refleksją, że na scenie stoi ktoś, kto uosabia, po prostu, człowieczeństwo. Jak mówi św. Paweł, „nie masz mężczyzny ani kobiety, my wszyscy jedno jesteśmy w Jezusie Chrystusie”. Podobieństwo zresztą Conchity do popularnych wizerunków Jezusa było również uderzające. Z socjologicznego punktu widzenia nie ulega wątpliwości, że kultura europejska idzie w kierunku różnorodności i autentyczności. I w krajach, do których lubimy wyjeżdżać, Conchita jest znacznie mniejszym dziwadłem niż egzorcysta czy dostojnik w sukience”.
    Konstatacja pani Profesor dotycząca występu Donatana & Cleo jest piorunująca:
    „A co do naszego „hitu”, to uważam, że wielkim sukcesem była jego 14. pozycja. Przywieźliśmy do Kopenhagi przaśność, seksizm i stereotypy. Trochę tak, jakby na targi nowoczesnego sprzętu rolniczego zapchać wóz drabiniasty z gołą babą ku atrakcji. Ale naszą prawicę zapewne to bawi i uspokaja, bo jest zgodne z tradycją; w Polsce – jak wiadomo – od setek lat ubija się masło cyckami, z których Słowianki są dumne, bo mają je od mamy.”
    Ja jeszcze dodam, że od dawna śledzę poczynania pana Donatana, wsłuchuję się w jego poglądy i opinie i jestem bardzo zaniepokojona, jak w XX! wieku można w tak cyniczny sposób forsować niebezpieczne panslawistyczne ideologie. Ale cóż, mamy wolność (póki co), można te poglądy wyrażać, nawet jeśli są niebezpieczne.
    Co do piosenki Conchity Wurst, nabrała ona wartości w zestawieniu z kreacją Conchity, wizerunkiem, który jest owocem sztuki Camp. Mieliśmy już w popkulturze genialne kreacje campowe Davida Bowie’go, artystów ery glam-rocka lat ’70tych, image artystów lat ’80tych, związanych z nurtem New Romantic, mieliśmy kontrowersje wokół przebojowego Boya George’a, mieliśmy w latach ’90tych kreacje szwedzkiej trupy Army Of Lover etc, wcześniej jeszcze mieliśmy przełomowy draq-queenowy przebój zespołu Queeen – I Want To Break Free. Wszystko już było, Conchita jest tylko syntezą wariacji dotyczącej sztuki camp i drag-queen, w otoczce bondowskiego pazura, wokalnej wirtuozerii w stylu wokalistów glam-rockowych i musicalowych. Zwróćmy jeszcze uwagę na wartościową liryczną stronę piosenki „Rise like a Phoenix”, bo tekst w piosence też odgrywa ważną rolę – czego nie można powiedzieć o fatalnym tekście polskiej propozycji.
    W tym roku poziom był bardzo wysoki, dużo osób doceniło klasę holenderskiej propozycji, z czego bardzo się cieszę.
    I to jest bardzo ważne zwycięstwo Austrii dla całej idei Konkursu Eurowizji, o tym konkursie w ostatnich dniach mówili wszyscy, oglądalnośc bije rekordy, za rok może być jeszcze bardziej gorąco.

  3. Bzdury, bzdury i jeszcze raz bzdury … Nie od dzisiaj wiadomo, że Eurowizja jest bardzo popularna wśród środowisk homoseksualnych. Tęczowe flagi podczas koncertu to chyba norma, nie ? A więc to co piszecie nie może brzmieć i nie brzmi obiektywnie …

    Przykro, że oczernianie własnych – naszych reprezentantów.

    Cytując słowa Donatana z artykułu „„… ale przecież nie doprowadzajmy do sytuacji że hetero mają się wstydzić być sobą! Znajdźmy złoty środek bo inaczej wyginiemy przez skrajności w głupocie ” – tak zakończył jeden z wpisów Donatan, pod którym podpisała się Cleo” – zgadzam się w 100%. Ale przecież to nie jest storna o preferencjach seksualnych, a o konkursie eurozwizji i całym „show” z tym związanym (w, którym mieści się także muzyka)!

    Chcecie, żeby konkurs który tak was emocjonuje był popularny i lubiany?? To nie róbcie wszystkiego, aby był kojarzony tylko z gejami (i kiczem, chociaż tego raczej nie da się uniknąć). Jako organizacja (OGAE) otwórzcie się na ludzi – młodych, starszych, wszystkich, tak aby poglądy polityczne/społeczne nie ograniczały nikomu dostępu do „fanklubu eurowizji”. Promujcie pod swoim szyldem różnorodną muzykę od niszowej, alternatywnej po popularną – z różnorodnych krajów, w różnych językach, – bądźcie kojarzeni po prostu z zajmowaniem się muzyką Europejską w nowoczesny sposób ( a nie tylko tą „eurowizyjną”). Popularność ESC trwa tylko miesiąc, może 2 miesiące w roku. Pozostając na okrągło przy temacie odrywacie się od rzeczywistości.

    Widzę oświadczenie, że powyższy „felieton” nie jest oficjalnym stanowiskiem redakcji, ani OGAE, ale litości … ;D jest opublikowany na powyższej stronie! Miejsce na prywatne przemyślenia jest na blogach, w komentarzach czy na własnych stronach. Nie byłoby nic złego w tym gdybyście w odpowiedniej zakładce promowali czyjeś blogi, ale publikować coś i jednocześnie się pod tym nie podpisywać …. eh

  4. Autor artykułu przesadził w drugą stronę. Wtrącanie ‚chrystusowości narodów’ i katolicyzmu do dyskusji jest słabe. To o czym pisze można obronić merytorycznie, bez wycieczek. Prawdopodobnie chciał doważyć ogólny trend w mediach, ale poszedł po tej drugiej bandzie.

    Po pierwsze Zapendowska nie powiedziała że Wurst wypadła najlepiej, ale że wypadła solidnie i dobrze. I ja się z tym zgodzę. Technicznie wokalnie to ja bym ją uplasował w połowie stawki (która była bardzo mocna). Stachanowiec tej kategorii to Nielsen (perfekcyjne piano i koronkowe glisanda między rejestrami – jestem hejterem Szwedki i jej piosenki, ale wokalnie … ściągam czapkę z głowy). Conchita zaśpiewała dobrze, ale jej wokal w niższych partiach (np. zwrotki) jest mocno wycofany, miejscami nosowy co dobrze maskuje różnymi trickami (np. dodając nieprzetworzonego powietrza). Pomagała jej piosenka skrojona pod możliwości Wurst.

    Prawda jest taka że gdyby dać Wurst urodę najpiękniejszej z dziewcząt sobotniego wieczoru to nie wygrałaby. Tak samo gdyby dać jej gruzińską piosenkę to też by nie wygrała. Zwycięskie było zestawienie dobrej piosenki, dobrego wykonu i kontrowersji. Żaden z tych czynników sam by nie wygrał. Akurat DiC próbowali tego samego (do czego się przyznali).

    Co nie zmienia faktu Wurst osiągnęła sukces po trupach (i to w jej przypadku bym wytknął nadmierny mesjanizm). Po trupie konkursu którego odbiór zepsuła, i trupie wizerunku mniejszości seksualnych. WIększość z tych ludzi chciałaby być traktowana jako normalni obywatele, tymczasem sukces CW sugeruje że jest w nich coś totalnie atypowego, że wieczorami kleją rzęsy i zakładają sukienki. Ja sam odbieram Wurst w kategorii oszustwa skrojonego by zachachmęcić kryształowy mikrofon. O prawa LGBT nie walczy się cekinami, tipsami i sztucznymi rzesami.

    Znam ten konkurs od 20 lat i boli mnie że idzie w kierunku sobotniej imprezy po której zostaje niedzielny kac i wstyd co do podjętego wyboru.

    Możliwość uwalania piosenek przez 26tą pozycję na liście jest po obu stronach i jury i votingu. Jest jednak niepodważalna różnica. Jury może to zrobić z premedytacją. Bo może oczekiwać dobrego wyniku w smsach jakiegoś kraju, bo konsultuje się ze sobą w trakcie oglądania próby, bo głosuje wcześniej. Po stronie telewidzów takiej możliwości nie ma.

    Dla mnie pozycja jaką osiągneli DiC jest prawidłowa, na tyle zasługiwał ten występ i tej pozycji bym nie zmienił. Jednak nie mogę uciec od przekonania że wyspiarskie jury oceniło polską propozycję z myślą o tym jak rozłożą się smsy i że EBU nagania smsy mimo że od 24 godzin wiadomo że choćby ich przyszedł milion to można się nimi podetrzeć.

    • Zgadzam się z przedmówcą w 100%. Zwłaszcza na temat formatu głosowania. To, że powinno być cały czas 50/50 nie podlega wątpliwości lecz przy obecnym stanie rzeczy głosowanie można łatwo i sprytnie manipulować. Chciałbym także zauważyć, że obecny format głosowania promuje piosenki „średnie”, gdyż piosenka oceniona np. na 13 miejsce u jury i 13 u telewidzów znajduje się w rankingu wyżej niż np. 1. u widzów, a ostatnia (26) u jurorów.
      Zastanawiam się także, jaki był CEL wprowadzenia takiego głosowania. TOP10 TV plus TOP10 Jury funkcjonowało raczej dobrze. Zapewne nie miało to na celu ułatwienia pracy jurorom, gdyż łatwiej spośród 26 piosenek wybrać przykładowo 12 wyróżniających się, a następnie te 12 „perełek” uszeregować, przyznając pierwszej dziesiątce punkty, a dwie zostawiając „na lodzie”.
      Teraz jurorzy muszą szeregować wszystkie piosenki, nawet te, które ich zdaniem są „gniotami”. Jest to zdecydowanie bardziej pracochłonne i nie ma to na celu ułatwić pracę jurorom. No właśnie, to w jakim celu to zostało wprowadzone?

      • Właśnie po to wprowadzono ten system by wspierać średnie piosenki. I moim zdaniem to jest akurat dobre (i jestem pewien że Valentina Monetta twierdzi tak samo :P).

        Przykład, mamy trzy piosenki. Pierwsza została oceniona Jury 26, TV 1, druga Jury 1 TV 26, a trzecia Jury 13, TV 14. Wszystkie w łącznym rankingu ocenione tak samo, ale…
        W pierwszym przypadku jest duże prawdopodobieństwo że diaspora wywindowała nienaturalny wynik, w drugim że np. jury zostało kupione, w trzecim nie ma takich podejrzeń.
        Po prostu duże rozchwianie w notach między widzami a jury w większości przypadków oznacza proceder który chcemy eliminować. W tym chcemy eliminować głosowanie diaspor, a to zawsze będzie dla Polski niekorzystne.

        Problem jest tylko taki że na tych pozycjach 20-26 to już zaczyna się głosowanie negatywne jurorów i to jest do zniszczenia w systemie głosowania. Dla mnie lista jurorska powinna się kończyć na 15tej pozycji. Reszta jest traktowana jakby zajeła 16te miejsca. Wówczas do pozycji punktowanej mają tylko 6 miejsc straty, a to już jest do odrobienia w televotingu, odrobienie 16 miejsc jak w tym roku jest jak wygrana w lotto.

  5. Miałem się nie wypowiadać w sprawie tego artykułu, ale zawziętość i nieprofesjonalizm niektórych członków OGAE i samej redakcji jest wręcz nie do przyjęcia. Krytykujecie polskie portale i platformy newsowe (słusznie!) wytykając im niewiedzę na temat konkursu i połowiczne podejście do tematu. Sami jednak bardzo wybiórczo i bardzo subiektywnie podchodzicie do postów pozostawianych przez Donatana i Celo na ich oficjalnych facebookach. Po pierwsze strona i stowarzyszenie, które otwarcie ich wspierało, promowało i chwaliło nagle odwraca się do nich plecami, a nawet wbija nóż w plecy. Po drugie wciąż w logo macie naszą praczkę jak i w tle samych muzyków. Po trzecie D&C dziękuje wam oficjalnie w wiadomościach za pomoc i współpracę, a wy takie coś. CZYTAJCIE ICH POSTY ZE ZROZUMIENIEM! Donatan napisał, że wygrana ich nie obchodzi i Austria tak czy siak by wygrała i nie ma z tym większych problemów. Oni chcą jedynie zrekompensować żal jaki mają ludzie o to, że wydali dużo pieniędzy na smsy z marnym skutkiem. Namawiano ich do głosowania (wy też – pozostawiając numery w różnych krajach itp.!), a to i tak nic nie dało. Zamiast dziękować, przeprosić i namawiać do oddawania smsów za rok, wy tylko krytykujecie, odsyłacie do regulaminu i wytykacie Polakom niewiedzę o konkursie. Posty Donatana także wyrażają rozgoryczenie tym, że nasz występ uważało się za seksistowski, niegrzeczny, brzydki, pornograficzny gdy nawet młode Rosjanki i inne wokalistki miały większe dekolty od naszej praczki i ubijaczki masła. Prawda. Występ był subiektywny, ale naprawdę połączenie muzyki hip-hop z folkowymi elementami i gospelowym głosem Cleo zasługiwało na ostatnie miejsce (które sugeruje autor artykułu?). Nasi reprezentanci są źli, że piękne kobiety zostały skrytykowane, a inne wartości się promuje. Równie dobrze wszyscy mogli się doczepić do występu Ukrainy i zdegradowaniu roli mężczyzny do roli chomika. Oczywiście staram się podejść do tematu obiektywnie bo sam nie jestem fanem Donatana, tej piosenki i występu. Nie podobał mi się styl prowadzenia przez niego dyskusji podczas konferencji prasowych, nieumiejętności odpowiedzi na pytania i ogólnie „olewania” konkursu samego w sobie. Jednak szkoda mi jest Cleo, która tak bardzo się starała, a wy piszecie takie artykuły. Jeżeli cała ekipa OGAE nie ma takiego zdania to członkowie powinni to wyrazić na swoich prywatnych facebookach, czy blogach czy w komentarzach na eurowizja.org czy fb, a nie w oficjalnym wpisie na blogu. Nie mam nic do wygranej Conchity, ale nazywanie jej królową, wielką zbawicielką mniejszości seksualnych jest nad wyraz i jeszcze bardziej denerwuje osoby, które i tak przychodzą tutaj aby się wyżyć i wyładować swoją frustrację. Wygrała najlepsza TO PEWNE, ale nie można mówić, że show, broda, zachowanie, wygląd i przerysowane kobiece gesty nie odegrały żadnej roli bo w to nikt nie uwierzy. Piosenka, wokal i image – wszystko miało wpływ na wynik konkursu. Nieładnie jest też obrażanie swojego narodu samym będąc jego częścią. Macie za złe Polakom niską kulturę, homofobię i inne takie, ale u nas Conchita zajęła 4 miejsce w głosowaniu widzów – nie jest z nami tak źle! Do tego mamy pełno gwiazd, celebrytów, a nawet polityków ze środowiska LGTB, którzy bardzo dobrze sobie radzą w życiu publicznym. Wytykacie innym portalom, naszym reprezentantom i Polakom złe podejście, narzekanie i nieznajomość konkursu, a sami narzekacie na innych. Nikt nie musi być alfą i omegą z wiedzy o Eurowizji (tym bardziej, że nie uczestniczyliśmy w konkursie 2 lata – wiele się zmieniło), nikt nigdy nie będzie mieć zawsze takich samych poglądów + to internet. Każdy jest anonimowy i papla na prawo i lewo co palce wystukają na klawiaturze. Trochę spokoju i profesjonalizmu. Wiem, że większość redakcji to po prostu fani konkursu, nie jest to oficjalna praca… jednak będąc największym źródłem eurowizyjnym w Polsce nie zniżajcie się do poziomu tabloidów, którym sami wytykacie nierzetelność. Tym bardziej, że taki rozrzut punktowy pomiędzy głosowaniem jury, a publiczności pewnie w wielu krajach wywołałby podobne emocje. Biorąc pod uwagę popularność piosenki w kraju jak i powrót do konkursu po 2óch latach. Dziękuję. To chyba wszystko co miałem do powiedzenia;) Pozdrawiam wszystkich, którzy kochają Eurowizję bez względu na wyniki jego kraju bądź faworyta.

    • I chyba nie ma żadnego sposobu, żeby Ci to wytłumaczyć. Mam tylko jeden argument choć nie liczę, że Cię przekona: Dawniej artyści stawali na scenie eurowizyjnej i śpiewali – wygrywały głosy i piosenki – wspaniałe piosenki. Nie było show – tzn nie w takim sensie jak dzisiaj – ktoś, kto liczyłby na fajerwerki uznałby takie show za bardzo nudne.

    • Wygrałaby Sanna to byłby głosy, że nudne, nie zrobiła wrażenia. Wygrałaby Grecja to byłby głosy, że to nie jest piosenka na wygraną bo Eurowizja to nie tanie dicho z Rancza Wilkowyje. Wygrałaby Holandia to wszyscy byliby zadowoleni ale na bank znaleźliby się ludzie, którzy stwierdziliby, że piosenka za ambitna na Eurowizję. Prawda jest taka, że na 37 reprezentacji, które brały udział byłoby potencjalnych 37 równych opinii na temat jakiejkolwiek wygranej piosenki. Dlatego nie ma co bić piany, że wygrana „tego czegoś z Austrii” (nb. żenujące słowa) nie nadawała się na wygraną piosenkę.

  6. Conchitta wygrał POMIMO brody, a nie dzieki brodzie. To nieporozumienie i nierozumienie jak ludzie na zachodzie głosuja. Owszem znajdzie sie mała grupa ktora bedzie głosowac na artyste (i jego image) a nie na jego wystep, ale te małe grupki sa nieistotne. Conchitta nawet gdyby zgolił brode (ale zachował włosy i stroj) to i tak by wygrał, bo zakasował konkurencje swoim bondowsko-jezusowkim występem. Natomiast gdyby w polskiej propozycji odjac seksualne insynuacje to niewiele by zostało. Jury dałoby pozycje 10-15 zamiast 23-25, Polacy za granica i tak by głosowali, jedynie młodzi, niedopieszczeni chłopcy nie wysyłaliby SMS-ow. Podejrzewam, ze zamiast na 14 miejscu, bylibysmy w koncu na 8-10.
    Dla mnie to patologia systemu głosowania, gdy duze grupy emigracyjne manipuluja wynikiem głosujac na „siebie”. Tak robią Rosjanie, tak robili „Jugosłowianie”, tak probowali Turcy. Osobiscie zabroniłbym takiego głosowania „na siebie”, ale taki zakaz jest niewykonalny.
    Trzeba po prostu zaakceptowac, ze ESC to dobra zabawa, a nie walka na noze o 1 miejsce. Wtedy łatwiej zaakceptowac „niesprawiedliwosci dziejowe” systemu głosowania.

  7. Jestem jednym z wielu członków OGAE i mówię tu tylko w swoim imieniu. Po przeczytaniu wpisów Donatana na Facebooku przestaję darzyć go sympatią i szacunkiem. Reprezentant, który brał udział w konkursie, zgodził się na jego regulamin, nie ma prawa teraz rzucać bezpodstawnych oskarżeń o bycie oszukanym. Jeśli takowe podstawy istnieją, to niech zgłosi je do EBU. Po drugie Aftonbladet i inne dzienniki zarzucające im seksizm nie myliły się. Wtedy jeszcze tego nie rozumiałam. Sam występ to był dopiero przedsmak tego, co nam dziś na zdjęciach, w tekstach i zezwalaniu na komentarze prezentuje Donatan. Dziś inaczej patrzę na nasz występ, choć oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że to nie zmieni i nie powinno zmienić oceny podczas ESC. Ludzie, którzy zarzucają OGAE i Redakcji Eurowizja.org rzekomą zmienność poglądów, „nie mogą pojąć czemu jedziemy po naszych reprezentantach”, a potem nie słuchają co się do nich mówi. Nie będę chwalić wszystkiego, co robi były reprezentant, tylko dlatego, że nim był. Donatan robi ludziom wodę z mózgu by mieć nad nimi władzę. Potępiam.

  8. Zgadzam się w 100% z autorem artykułu. Potrafi z dystansu, obiektywnie ocenić sytuację. Polacy jak zawsze muszą marudzić. Zasady są z góry ustalone i je akceptujemy biorąc udział w konkursie. A Polakom zawsze będzie źle. Gdyby to Jury nam dawało wysokie nosy, to wszyscy twierdziliby, że ludzie nas w Europie nie lubią. Moi znajomi z UK sami się chwalili, że oddawali po 10-15 głosów na polską kompozycję. I teraz są oburzeni, że wyrzucili pieniądze w błoto. A czy my wybieraliśmy w sobotę piosenkę, która podoba się Polonii w Europie czy piosenkę, która podoba się Europejczykom?

  9. Trochę ironiczne jest to, że jeszcze niedawno krytykowano środowiska, które używały takich argumentów, do soboty nie przeszkadzał występ Polski, wprost przeciwnie chwalono go tutaj, a teraz po skrytykowaniu przez Cleo i Donatana Conchity nagle nie podoba się już przekaz. Przecież pokazanie dekoltu to tylko wizerunek sceniczny, nie należy go utożsamiać z wykonawcami, aż chciałoby się sparafrazować powiedzenie „myślałem, że już nie żyjemy w ciemnogrodzie”.

    Myślę, że nasi reprezentanci napisali to, co sądzi większość. Nie przeszkadza im wizerunek Austriaka i sam fakt, że zwyciężył, ale sposób, w jaki do tego doszło. Bez cienia wątpliwości można powiedzieć, że w tym roku niestety nie zwyciężyła muzyka, a polityka, a wydawało się, że Europa wychodzi na proste i znowu zaczyna być świętem muzyki, a nie polityki. Nie da się nie zauważyć, że Conchita była mocno faworyzowana przez organizatorów, ludziom nie podoba się takie wypaczenie wyników. Co do głosowania, widzowie zagłosowali zapewne tak samo jak na Rosję 2012, czy Rumunię 2013 (Polskę tegoroczną też można w sumie tu umieścić), gdzie wizerunek dominował nad piosenką, ludziom podobają się takie odmienne standardy, nie głosowali na utwór, a stworzony wizerunek (chyba, że Party for Everybody jest lepszą propozycją od Quedata Conmigo czy Never Forget) . Co do głosowania jurorów, nie oszukujmy się, część jurorów jest zapewne powiązana z kręgami gejowskimi, i tak jak niektórzy głosują na swoje państwo, tak inni głosowali głównie ze względu na wartości głoszone przez artystę.
    Jeśli chodzi o wokal, Conchita ma dobry wokal, ale momentami drżał, lepszy wokal miała na pewno choćby Sanna Nielsen czy Ruth Lorenzo albo Hersi Matmuja i Mariko z Gruzji, które zostały w półfinale. Piosenka też jest średnia, nie zasługiwała na zwycięstwo, było wiele lepszych. Przed Eurowizją dałem kilku znajomych do przesłuchania tegorocznej i ubiegłorocznej propozycji austriackiej, tylko jednej osobie podobała się bardziej tegoroczna propozycja Austrii, pozostali woleli Natalię Kelly, argumentując, że brzmi jak dobrze wyprodukowana piosenka radiowa, zaś Conchita to kalka piosenek bondowskich (wypowiadały się, nie znając wyglądu wykonawców, specjalnie chciałem przekonać się o tym, że Austria była wtedy mocno przeceniana, jak się okazało po finale, dało się przecenić jeszcze bardziej).

    A zarzut dotyczący homofobicznego głosowania jurorów ze Wschodu jest wprost śmieszny. Rozumiem, że o jurorach, którzy w tamtym roku umieścili w swoich rankingach Only Teardrops nisko, są heterofobami ? Takie samo rozumowanie, nie wszystkim musiała podobać się piosenka Austrii, więc dopowiadanie głębszych powodów jest błędem. Europa pokazała, że zamiast równouprawnienia, jest faworyzowanie mniejszości (a uważam, że powinna liczyć się tylko muzyka, bez względu na orientację/rasę/religię wykonawcy). Szkoda, że nikt nie skrytykuje publiczność, która wyżywała się na niewinnych bliźniaczkach, nie mających nic wspólnego z rosyjską polityką, ale jak widać są równi i równiejsi.

    • O przepraszam. Ja krytykowałem gwizdanie na Rosjanki, ponieważ uważam, że to było bardzo niemiłe i niepotrzebne… i to właśnie było mieszanie polityki z Eurowizją!

      A co do wokalu Conchity… to jest to także kwestia gustu, ponieważ jak dla mnie, i nie tylko dla mnie, wokal Conchity był najlepszy. I wcale nie uważam, że zwyciężyła polityka. Skąd wiesz, że dla ludzi głosujących najważniejszy był wizerunek Conchity? Śmiem twierdzić, że szczególnie właśnie w przypadku Polski, Rosji czy Białorusi, właśnie tym bardziej nie. Nie wypowiadaj się za wszystkich głosujących, ponieważ nie znasz ich intencji. Czy znasz wszystkich jurorów w tych różnych krajach, że wypowiadasz się tak, że mają coś wspólnego ze środowiskami gejowskimi? Mi, i nie tylko mi podobał się bardzo wokal Conchity, a jej wizerunek zupełnie mi nie przeszkadza, właśnie dlatego, że jest to konkurs MUZYKI, a nie polityki! To właśnie takie osoby, które krytykują i hejtują Conchitę za jej WYGLĄD, mieszają politykę do muzyki! A to, że uważasz, że piosenka Conchity jest średnia, nie znaczy, że wszyscy inni muszą tak uważać i głosować na nią tylko dlatego, że ma oryginalny wizerunek!

      Nie zauważyłem większego faworyzowania Conchity przez organizatorów… równie dobrze można powiedzieć, że faworyzowano Sannę Nielsen albo tych panów z Finlandii. Z kimś musieli przecież rozmawiać, kogoś pokazywać, itp. A co jak co, ale Conchita wydawała się zapewne naturalnym wyborem, gdyż w oczywisty sposób się wyróżnia.

      Nie chce mi się już wypowiadać na temat polskiej piosenki… Donatan i Cleo, których bardzo szanuję za to, czego dokonali na Eurowizji, i za ten słowiański klimat (w tym tamtą płytę Donatana) niepotrzebnie próbują się teraz lansować na tym hejcie na Conchitę i środowiska LGBT. Nic im to nie da, a wręcz mogą sobie popsuć opinię. Ok, wiem, oni są tolerancyjni. No ale widać, że nie rozumieją Eurowizji (w tym zasad głosowania, przyznawania punktów, itp.), albo nie chcą rozumieć. Cóż, może następnym razem należy wybrać kogoś, kto jest bardziej otwarty (i dla kogo Eurowizja nie okaże się mniej ważna od innych spraw, no przynajmniej w okresie Eurowizyjnym). No a jeśli wszystko rozumieją, i robią to specjalnie, to… poza moralnie nieciekawym aspektem takiego podejścia… mogą zaszkodzić tylko własnej opinii, a nic to nie da ani promocji ich samych, ani promocji piękna polskich i słowiańskich kobiet poza granicami naszego kraju (szczególnie na Zachodzie). Ich sprawa, ich strata (chociaż także szkoda szansy na promocję słowiańskości). Mimo wszystko z niecierpliwością czekam na ich nową płytę, a piosenka „Cicha woda” to jest coś. Jednak jeśli zaczną za bardzo hejtować, to stracę zainteresowanie. Może wtedy zyskają posłuch w środowiskach skrajnie prawicowych. No ale chyba nie chcą TYLKO takich fanów, skoro są podobno tolerancyjni? Sorry, ale nie mam zamiaru podlizywać się naszym reprezentantom, choćby nie wiadomo, jak wiele fajnych cycków pokazali, i jak coś mi się nie podoba, to to skrytykuję. W końcu mam prawo się wypowiadać w Internecie tak samo, jak i oni. Jeśli natomiast źle coś zrozumiałem, albo jeśli nawet całe OGAE coś źle zrozumiało (np. intencje Donatana i Cleo), to dobrze by było, aby D&C wyjaśnili wszystko ostatecznie w jakimś wywiadzie specjalnie dla OGAE. No chyba, że wolą tylko pisać na Facebooku, zamiast oficjalnie się wypowiedzieć dla fanów konkursu, w którym dopieco co uczestniczyli. No chyba, że Eurowizja była, minęła, pan/i z brodą zwyciężył/a, więc tym bardziej to teraz olewamy, i wylansujemy się na polskiej homofobii? Mam nadzieję, że jednak mają dobre intencje.

      Zaznaczam, że nie znaczy to wszystko, że nie należy nic zmieniać w zasadach głosowania na ESC (tzn. trzeba zapobiec temu, aby głosy widzów zostały zupełnie zniszczone przez głosy jurorów, i odwrotnie zresztą też), ale już o tym pisałem, więc nie będę się powtarzał.

      • Cóż, niektórym podobał się najbardziej wokal reprezentanta Austrii, ja zarówno od znajomych jak i z komentarzy w internecie słyszałem dużo opinii, że to inni mieli najładniejszy głos (tak jak podałem wcześniejsze przykłady).
        Uważasz, że ludzie w ogóle nie zwracjąi uwagę na wizerunek i na serio Babuszki czy Drakula z Rumunii w swoich edycjach mieli jedną z najlepszych piosenek? Raz nazywasz Polaków homofobami, a przecież w samym głosowaniu widzów zajęła 4 miejsce, więc zapewne z powodu wizerunku osiągnęła taki wynik, a nie z powodu tego, że jej/jego piosenka była najlepsza.
        Z tego, co się nie mylę, można sprawdzić jurorów na stronie oficjalnej esc. Taki Oscar Zia ze Szwecji głównie kreuje się w takich kręgach, nie oszukujmy się, wiele państw wybiera bardziej liberalnych jurorów, którzy nie mają nic wspólnego z jurorami, którzy wybierali od początku Eurowizji do lat 90-tych (gdzie liczył się przede wszystkim tekst, wokal, piosenka, a wszelkie pozostałe sprawy schodziły na drugi plan).
        Gdyby Austria miała dobrą piosenkę, to mimo, że jej wizerunek nie podoba, to wspierałbym ją, ale w tym przypadku mamy przerost formy nad treścią. Jak wiadomo, reprezentanci Serbii z 2007 czy Izraelu z 2010 roku są osobami homoseksualnymi, ale nie próbowali lansować się przed konkursem, dobre wyniki osiągnęli za sprawą dobrej piosenki, a mi nic do tego, jaką mają orientację, skoro przygotowali na konkurs świetne utwory. Conchita jako Thomas nie odnosiła żadnych sukcesów, zmieniła wizerunek i nagle stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych wokalistów w Austrii (a podobno jej chodziło, żeby nikt jej nie rozpoznał, totalna bzdura, przecież w internecie krążą jej zdjęcia z męskim wizerunkiem, głupszego argumentu jak widać nie umiała znaleźć).
        Ta rozmowa prowadzącej z Conchitą w II półfinale, trwająca tyle samo, co łącznie z pozostałymi uczestnikami, ten prezent i wspólne obściskiwanie się, wyczytanie Austrii jako ostatniej, nazywanie jego królową Austrii (choć nawet w jej rodzimym kraju miała (nie wiem, jak jest teraz) więcej przeciwników niż zwolenników, a to przecież nie jest „zaściankowy” kraj jak Polska, Białoruś czy Rosja) – nie, to nie miało nic wspólnego z faworyzowaniem…
        Ach, ulubione słowa hejtować. Teraz nie można kogoś ocenić, skrytykować, bo to już hejt, każdy kto się nie zgadza ma siedzieć cicho, tak? Donatan wypowiada się trochę za ostro, ale pod słowami Cleo mogę się podpisać, teraz zamiast równości, zaczynamy mieć dyktaturę równości, każdy sprzeciw wobec tej normy jest już traktowany jako homofobiczne poglądy. Szkoda tylko, że sama część osób o innej orientacji niż hetero także zgadza się z takim poglądem, rozumiem, że oni także są homofobami?
        Oczywiście, w dużej mierze to moje odczucia, ale komentarze innych pod różnymi artykułami, czy choćby wywiad z Pośpieszalskim (też jest cenionym krytykiem muzycznym, a jego opinię jakoś tu nie zamieszczono) utwierdzają mnie w przekonaniu, że wcale nie wygrała najlepsza piosenka, a najbardziej kontrowersyjny wizerunek.
        Co do głosowania także uważam podobnie jak Ty, nie może być tak, że jurorzy albo widzowie niszczą daną piosenkę, powinno się to bardziej wyśrodkować.

  10. Super artykul, obiektywny i nie wylewajacy pomyj na nikogo. Austria wygrala, bo na to zasluzyla. Zycie prywatne mnie nie interesuje. Piosenka bylo swietna i wokal Conchity tez, Piosenka polska nie podobala mi sie, ale show jak najbardziej, pomysl na promocje folkloru super, glos Cleo pierwsza klasa, muzyka jednak nie

    • Zgadzam się. Austria wysłała dobrą piosenkę. Conchita potrafi śpiewać. Nie przeszkadza mi jej wizerunek sceniczny. Cieszę się, że większość Europejczyków również doceniła tę kreację i nie miała uprzedzeń:)

  11. Dobrze, że są jeszcze na świecie Cyprian i Turk, Turk i Cyprian… inteligentni i roztropni. Kiedyś może i należało promować swoim występem na ESC kulturę i tradycje kraju uczestników (w rozumieniu kultury) – dzisiaj liczy się przede wszystkim dobra piosenka i muzyczny poziom. Dziś regionalne stroje, tradycyjne instrumenty muzyczne, tańce nie uświęcają marnych kompozycji ani wokalistów.

      • Przepraszam wszystkich, którym wydało się, że ukryłem jakąś obraźliwą intencję pod moją wypowiedzią – dotyczyła opinii o braku konieczności tzw. „promowania kultury kraju pochodzenia” wprost. Uwaga o przykrywaniu nieudolności była ogólna i dotyczyła różnych artystów i wykonań – dotychczasowe konkursy eurowizyjne były areną wielu takich wykonań. Oczywiście, że nie jestem fanem tegorocznej polskiej piosenki, ale akurat Cleo dobrze śpiewa i nie jej wykonanie nazywam miernym, choć doprawdy niewiele miała do zaśpiewania w tym utworze.

  12. Male sprostownie: Polska ladowała na ostatnich miejscach u wielu jury nie ze wzgledu na kompozycje, czy umiejetnosci (ich brak) wokalne. Jurorzy (wiem bo suchałemich wypowiedzi) raczej chwalili całkiem dobry rytm i klimat piosenki, ale nie mogli sie pogodzic z obscenicznymi gestami naszych dziewek. Po prostu w tych krajach jest rozdział kosciola od panstwa, rozdział porno czy soft-porno od nie-porno. Od tego sa nocne kluby czy inne przybytki. A Polacy chcieli sobie sliskim cyckami zawłaszczyc Eurowizje. Wiec nawet jak jakis juror lubił piosenke to był zmuszony dac jej jedno z ostatnich miejsc.
    Druga uwaga na temat Wegier, nie Wegry nie sa wysoko bo poruszały „wazny” temat. Wrecz przeciwnie, w Europie mało kto wnika w głebie piosenek, i Wegier raczej zepsuł biorac na siebie taki ciezki temat. A juz na pewno wizualizacja tego tematy była niepotrzebna i odpychajaca widza. Ludzie wola muzyke lekka, łatwa i przyjemna. Zeby im sprzedac cos trudniejszego czy wartosciowszego to trzeba sie niezle natrudzic.

  13. Świetny artykuł, nareszcie ktoś obiektywnie napisał o tym całym eurowizyjnym zamieszaniu, które nieudolnie starają się wokół siebie stworzyć polscy reprezentanci. Conchita zasłużyła na wygraną. Oceniajmy jej piosenkę i głos, a nie życie prywatne. Polska natomiast pojechała do Kopenhagi, żeby się zbłaźnić i liczyć na głosy facetów zwracających uwagę tylko na „efekty wizualne”. O „efektach dźwiękowych” lepiej nic nie mówić…

  14. Większości hetero w ogóle nie obchodzi jakaś tam Conchita. Większość ludzi nie wtrąca się w prywatne, intymne, religijne, kulturalne, seksualne czy jakiekolwiek sprawy innych, nie szkodzących pozostałym w żaden sposób. Widać to po wynikach Eurowizji (i jury, i widzowie ocenili Conchitę najwyżej!). Gdyby Donatan i Cleo zwyciężyli, to byłyby teksty o tym, że zwyciężyły cycki. Próbkę nagonki na rzekomy seksizm mieliśmy już przecież, więc co by było po ewentualnym zwycięstwie Polski? Donatan powinien się raczej cieszyć z tak wysokiego miejsca. Gdyby nawet liczono tylko głosy widzów, to Conchita i tak by zwyciężyła, a nasi reprezentanci mieliby piąte miejsce… którego szkoda, no ale po prostu mieliśmy zwykłego PECHA, tak Donatanie, tak ocenili nas jurorzy, a to zawsze jest tak, że z jakąkolwiek piosenką można akurat nie trafić w gusta pięciu osób… zresztą akurat w Niemczech (i nie tylko) mieliśmy więcej szczęścia z trafieniem w gusta jury :).

    Co nie zmienia faktu, że jednak dobrze będzie, jeśli zmienione zostanie to, że jury może całkowicie zniszczyć siłę głosów widzów… w obecnej sytuacji sens systemu 50/50 został trochę wypaczony, a głosowanie widzów, szczególnie na piosenki, których los w oczach (i uszach) jurorów jest niepewny, traci swój sens. Po co w ogóle w tej sytuacji słać smsy? Mówię tu nie tylko o tej sprawie z Polonią np. brytyjską, ale ogólnie… przecież głosując na coś z Polski, też może to nie mieć sensu, jeśli nasze jury zniszczy siłę naszych głosów… EBU musi to jakoś wypośrodkować. Może właśnie w takich skrajnych przypadkach powinien wracać ten poprzedni system, że liczono tylko pierwszą dziesiątkę? Chociaż być może to by było zbyt skomplikowane (może też nie do końca sprawiedliwe – ale nie chce mi się nad tym dłużej zastanawiać). Niech wróci liczenie pierwszych dziesiątek dla wszystkich. Albo po prostu w każdym przypadku można sumować wszystkie punkty, i z tego brać wyniki. Oczywiście opisałem to tylko tak ogólnie. To jest kwestia do przemyślenia dla EBU, i oni to na pewno zrobią. Tam są inteligentni ludzie i zorientują się, że przez ten nowy system może znacznie spaść ilość oddawanych smsów :).

    Może Donek ma odrobinę racji w tym sensie, że środowiska LGBT za bardzo się narzucają wszystkim wokoło, przez co być może pogarszają o sobie opinię… a w takich krajach, jak Polska, Rosja czy inne kraje Wschodniej Europy, trzeba o tolerancji mówić na razie ostrożnie… a póki co, jest to wsadzanie kija w mrowisko, przez co zwiększanie tolerancji będzie szło w tych krajach bardzo, bardzo powoli. Jednak przesadza też w tym sensie, że akurat taka Conchita nie wpycha się wszystkim na siłę, nikt nikogo nie zmusza do patrzenia na nią, ani słuchania jej piosenki, a każdy mógł przecież zmienić kanał w czasie jej występu. Myślę, że on ma rację z tym „złotym środkiem”, ale sądzę, że ten złoty środek jest już znaleziony, jednak środowiska fanatyczne po obu stronach zaciemniają ten obraz i szkodzą właśnie normalnie pojmowanej tolerancji.

    Na szczęście widzowie i jurorzy w całej Europie patrzyli i słuchali tylko piosenki, a, jak już napisałem, większości normalnych ludzi nie obchodzi to, kim jest Conchita. Nawet w Polsce i w Rosji ludzie (głównie widzowie, choć w Rosji także… jurorzy, co jest niespodzianką) potrafili się wznieść ponad uprzedzenia i zagłosować na Conchitę. Oczywiście możliwe, że polskie jury nie zagłosowało na Conchitę wcale nie z powodu jakichś uprzedzeń, ale dlatego, że mieli innych faworytów, proste. Tutaj także nie trzeba się od razu doszukiwać jakiegoś antyaustriackiego, homofobicznego spisku w jury… tak samo, jak niskie noty dla Polski od jury np. brytyjskiego wcale nie oznaczają, że oni chcieli zmniejszyć szanse naszego utworu specjalnie…

    Tu się zgadzam z panią Elżbietą Zapendowską, że Conchita wokalnie była najlepsza. W moim osobistym rankingu Conchita była na drugim miejscu po występach półfinałowym i finałowym (po Grecji – tu zadziałał jednak klimat :)), a wcześniej utwór Conchity stawiałem wprawdzie gdzieś w swoim TOP 10, ale już nawet nie pamiętam gdzie… i wcale nie myślałem o tym, kim jest Conchita, ani co ma pomiędzy nogami, ani o tej brodzie… tylko O ŚWIETNEJ PIOSENCE, DOSKONAŁYM, CZYSTYM WOKALU I FAJNYM, CIEKAWYM KLIMACIE UTWORU!

  15. Jak ja się cieszę, że w zalewie idiotycznych teksów my piszemy o tej całej sytuacji merytorycznie, opieramy się na znajomości zasad i historii Konkursu. Okrzyki Polaków, że nas oszukano i ograbiono ze zwycięstwa (sic!) są nadużyciem, absurdem w obliczu wielu przykładów, jakie miały miejsce na ESC, a o których wspomina powyższy artykuł. Dziękuję, Cyprianie.

  16. No teraz to już bluźnicie. Co z tego, że Cleo i Donatan wykorzystują szum po Eurowizji? Bardzo dobrze! Oni jedyni promują prawdziwe i tradycyjne wartości naszego kraju. Już wcale nie chodzi o duże dekolty, ale o to, że był to jedyny zespół na tegorocznym konkursie, który sięgnął po elementy tradycyjne, pokazując nasz kraj takim jakim kiedyś był – wielkim, pięknym i kolorowym o bogatej tradycji. Powinniśmy wspierać naszych rodaków, a tym bardziej powinniśmy ich wspierać za to, że promują polskość, a nie bzdurne ideologie, które prowadzą do destrukcji społecznej. Nie jestem człowiekiem nietolerancyjnym, ale moja tolerancja ma swoje granice. Wurst powiedział (tak nazywajmy rzeczy po imieniu – to wciąż mężczyzna w sukience, a nie kobieta z brodą), że jego występ jest walką o większą tolerancję. Jak dla mnie swoim występem pogorszył ogólny wizerunek wszystkich homoseksualistów, transwestytów, transseksualistów, drag qeen itp.

    Ja od siebie chciałem jeszcze podziękować i pogratulować Donatanowi i Cleo za świetny występ. Dla mnie byliście i wciąż jesteście numerem jeden! 😉 Życzę sukcesów w promowaniu pięknego wizerunku naszego kraju na świecie. Oby wam się udało.