źródło: eurovoix.com

Dziś Chorwacja świętuje Dzień Niepodległości. Czas przypomnieć największe sukcesy tego państwa na eurowizyjnej scenie oraz przez chwilę zastanowić się co charakterystycznego powtarzało się w występach reprezentacji tego nadmorskiego kraju.

Chorwacja ogłosiła swoją niepodległość w 1991 roku, wysyłając swojego pierwszego reprezentanta na Eurowizję dwa lata później. Jednakże Jugosławia była obecna w konkursie nieomalże od początku jego istnienia jako jedyne socjalistyczne państwo w stawce.

Sukcesy za czasów Federacji

Spośród wszystkich 27 reprezentacji jugosłowiańskiego państwa, dziesięć z nich pochodziło z obecnej Chorwacji, a w czołowej dziesiątce uplasowały się sześciokrotnie. Chorwaci wiedli prym na tle innych republik, pojawiając się w konkursie nieprzerwanie w latach 1986-1990 i osiągając wtedy wysokie miejsca. Jednym z najbardziej wspominanych hitów tej dekady są Ja sam za ples grupy Novi Fosili (1987) czy Mangup formacji Srebrna krila (1988). Czwarte miejsce zdobyte niejednokrotnie (m.in. właśnie w 1987 roku) było największym osiągnięciem Jugosławii do czasu historycznego zwycięstwa zespołu Riva i piosenki Rock me. Miało to miejsce w szwajcarskiej Lozannie w 1989 roku. Dzięki temu to Zagrzeb stał się miastem-organizatorem wydarzenia rok później. Pierwszy konkurs na Półwyspie Bałkańskim poprowadzili Helga Vlahović i Oliver Mlakar. Barw gospodarzy broniła Tajči z przebojowym Hajde da ludujemo. Choć zajęła dopiero siódme miejsce, utwór ten cieszy się wciąż niesamowitą popularnością, będąc obowiązkową pozycją na chorwackich czy serbskich weselach.

Równie tłuste lata dziewięćdziesiąte

W już niepodległym państwie HRT (chorwacki nadawca publiczny) zainicjował festiwal Dora. Służył on do wyboru reprezentanta na Eurowizję nieprzerwanie do 2012 roku, a akurat w tym roku został reaktywowany. Odbywa się on na północno-zachodnim odcinku riwiery, w Opatiji. Pierwszą reprezentacją w 1993 roku był zespół Put z piosenką Don’t Ever Cry – nawiązując tekstowo do tragicznych wydarzeń podczas jugosłowiańskiej wojny domowej. Charakterystyczne federacyjne „czwarte miejsce” przylgnęło do Chorwacji na dobre. Jest to bowiem najlepszy rezultat kraju do tej pory, zdobyty dwukrotnie – w 1996 i 1999 roku. Maja Blagdan (1996, Sveta ljubav) zasłynęła śpiewaniem jednej z najdłuższych i najwyższych not w historii konkursu. Z kolei Doris Dragović wykonała piosenkę nacechowaną biblijną symboliką – Marija Magdalena, która wybrzmiała na scenie w Jerozolimie 3 lata później. Towarzyszył temu niemały skandal z udziałem nielegalnie użytego nagranego podkładu z męskim chórkiem. Warto dodać, że był to pierwszy koncert bez obecności orkiestry na żywo.

Blisko zajęcia miejsca na podium była również Danijela Martinović. Nie tylko brawurowo otworzyła konkurs w Birmingham (1998, piąte miejsce) z potężną balladą Neka mi ne svane, ale również trzy lata wcześniej wywalczyła szóste oczko jako członkini grupy Magazin.

Próby i błędy XXI wieku

Kraj mógł poszczycić się jeszcze jedynie dwoma miejscami w pierwszej dziesiątce – i to na samym wstępie nowego stulecia (Goran Karan, 2000 i Vanna, 2001). Następnie próbowano zaczarować Europę modną odmianą ówczesnego popu, co słychać w propozycjach Vesny Pisarović czy Claudii Beni. W eurowizyjnych propozycjach zaczął pojawiać się poza językiem narodowym także angielski. Z tej dekady najlepiej widzom zapadły w pamięć silne, folkowe propozycje wykonywane przez wielkie, bałkańskie gwiazdy, jakimi niewątpliwie są Boris Novković (2005) i Severina (2006).

Od 2007 roku mogliśmy usłyszeć Chorwację w sobotnim finale Eurowizji jedynie czterokrotnie. Sukcesu w konkursie nie odniosło ani utalentowane trio Feminnem (Lako je sve, 2010) czy uznana artystka, Nina Badrić (Nebo, 2012). Po krótkiej absencji nadawca sięgnął po zwyciężczynię lokalnej edycji The Voice Ninę Kraljić czy nieco ekscentrycznego Jacquesa Houdka. Jak się okazało był to dobry pomysł oboje wywalczyli upragniony awans. Nieco mniej szczęścia mieli już Franka (raczej niezasłużony, najgorszy wynik półfinałowy w historii) czy Roko.

Kto lubi zrzucać części garderoby na scenie?

Zdecydowanie chorwackie wokalistki! Spore grono fanów Eurowizji nie bez powodu może uważać, że to właśnie ten kraj ma niezły patent na tzw. costume change (ang.). Kto pamięta, ile kolorowych (i kiczowatych) sukienek miała na sobie Daria w 2011 podczas wykonywania Celebrate? Za jaki rodzaj płachty do rąk Niny (2016) wpadła nagroda im. Barbary Dex? Co zrzuciła na scenę Severina krzycząc w Atenach Afrika paprika!? I czy prawdziwymi mistrzyniami gracji tego zjawiska nie były zarówno Danijela i Doris w swoich występach pod koniec XX wieku?

Źródło: wikipedia, własne, fot: eurovoix.com