Wielka radość na Malcie, spore problemy we Włoszech i determinacja Holandii. Oto pierwsze reakcje po wczorajszym finale!

Zwycięstwo Destiny i utworu „Not my Soul” sprawia, że Malta ma pierwszeństwo w wyścigu o organizację Eurowizji dla Dzieci 2016. Kraj był gospodarzem show w ubiegłym roku, po tym, gdy w 2013 roku triumfatorką została Gaia Cauchi. Maltańczycy świetnie sprawdzili się w roli organizatorów i żartowali, że mogliby konkurs gościć co roku. Nie sądzili chyba jednak, że okazja ku temu pojawi się tak szybko. Premier Malty, Joseph Muscat, poprosił o konsultacje w tej sprawie ministra finansów. W rozmowie z „Times of Malta” powiedział, że spodziewał się, iż rok 2016 będzie dla Malty okresem spokojnym. Przyznał też, że zażartował z Destiny, dzwoniąc do niej po wynikach i mówiąc „Coś ty narobiła?”. Wokalistka przeprosiła, ale szybko zrozumiała, że było to po prostu specyficzne poczucie humoru polityka. Teraz wszystko zależy od Ministerstwa Finansów i nadawcy PBS – jeśli uda się określić budżet na Eurowizję dla Dzieci 2016, Maltańczycy chętnie podejmą się organizacji, jednak na razie nie chcą niczego potwierdzać. Dziś Destiny wróci na Maltę i zapewne będzie tam przywitana jak bohaterka narodowa.

Z organizacji Eurowizji dla Dzieci zadowoleni są Bułgarzy, którzy mieli okazję pokazać Europie i Australii walory turystyczne kraju oraz zaprezentować się jako naród niezwykle utalentowany i zawsze chętny do zabawy. Reprezentanci kraju zajęli co prawda jedynie 9. miejsce, jednak dostali 12 punktów z Irlandii. Swoje pięć minut miała też Krisia Todorova, która jeszcze bardziej umocniła swą pozycję na lokalnym rynku muzycznym. W roli prowadzącej świetnie sprawdziła się Poli Genova, która jeszcze przed finałem sugerowała dziennikarzom, że planuje wrócić na „dorosłą” Eurowizję i może się to stać już niedługo. Niestety nadawca BNT nie jest tak optymistycznie nastawiony do powrotu Bułgarii do Konkursu Piosenki Eurowizji. Zarząd poinformował, że musi dokładnie przeanalizować koszty związane z organizacją JESC i dopiero wtedy może podjąć decyzję co dalej. Niestety, nadawca obawia się, że może być już za późno, by dołączyć do stawki konkursu w Sztokholmie. Ważne jest jednak to, że telewizja BNT wstępnie potwierdziła chęć udziału w Eurowizji dla Dzieci 2016.

https://www.youtube.com/watch?v=0bn-_K98SLM

Pomimo porażki i zajęcia 15. miejsca, które jest najgorszym w historii startów, Holandia nie planuje się poddać i już wczoraj potwierdziła udział w Eurowizji dla Dzieci 2016 oraz organizację preselekcji narodowych. Wiadomo już, że ok 339 tys. widzów w Holandii śledziło wczoraj konkurs i kibicowało swojej reprezentantce Shalisie. To znacznie niższy rezultat niż rok temu, gdy Eurowizję na Malcie oglądało ok. 676 tys. Holendrów. Pomimo słąbej pozycji, Shalisa jest z siebie zadowolona i wie, że dała z siebie wszystko. Telewizja holenderska będzie zbierać zgłoszenia do preselekcji do końca marca 2016 roku. Tym razem jednak wykonawcy powinni się zgłaszać z nagraniami coverów, a nie z oryginalnymi kompozycjami. Prawdopodobnie więc Holandia pójdzie śladem Malty, wybierając reprezentanta poprzez otwarty konkurs, ale piosenkę przygotowując już za zamkniętymi drzwiami.

Eurowizji dla Dzieci 2015 dobrze nie będzie wspominać telewizja włoska RAI Gulp. Nie dość, że reprezentantki Chiara i Martina zajęły przedostatnie miejsce, dając się przegonić nawet San Marino, to jeszcze doszło do poważnych problemów w trakcie televotingu oraz spadku oglądalności. Ponad 80 tys. widzów oglądało wczorajszy finał, co jest fatalnym wynikiem w porównaniu do ubiegłego roku, gdy debiut Włoch śledziło ponad 151 tys. widzów. Tylko występ Chiary i Martiny przyciągnął Włochów do telewizorów – ten moment obserwowało ponad 163 tys. widzów. Nadawca RAI Gulp nie jest z tych danych zadowolony i twierdzi, że są one dalekie od zakładanych, zwłaszcza jeśli chodzi o grupę docelową stacji, czyli dzieci w wieku 4-14 lat. Tylko 43 tys. osób w tym wieku oglądało wczorajszy finał, co dało Rai Gulp niewielki, bo nieco ponad 2% udział w rynku.

Nadawca ma jednak poważniejszy problem, gdyż widzowie i fani Eurowizji już w trakcie show zgłaszali problemy z przebiegiem głosowania telewidzów. Okazało się, że źle podano kwotę, jaką widz płaci za wysłanego sms-a – w rzeczywiści okazała się prawie o 25% wyższa. Jeszcze bardziej żenującym błędem było pomyłkowe pokazanie danych potrzebnych do głosowania na Włochy, chociaż zazwyczaj nadawcy w odpowiednim momencie skrótu zostawiają puste pole, by widzowie nie mieli możliwości głosowania na swój własny kraj. Włosi raczej nie znają zasad panujących na Eurowizji, więc aż 20% głosujących swoje sms-y wysłało…na Italię. Co ciekawe, gdyby wziąć to poparcie pod uwagę, widzowie sami sobie przyznaliby 10 punktów, bo televoting zdecydowanie wygrała tam Bułgaria, otrzymując ponad 43% głosów. Trzecie miejsce przypadło Albanii z wynikiem 7,89%. San Marino otrzymało 4,45% poparcia. Nie wiemy jeszcze jak głosowało włoskie jury, ale można się domyślać, że bardzo wysoko oceniło Albanię, bo kraj dostał od Włoch 12 punktów, jednocześnie na tyle zaniżając wynik San Marino, by Kamila Ismailova nie dostała z Italii żadnego punktu.

Źródło: Times of Malta, BNT, JuniorEurovision.tv, Eurovoix, Eurofestivalnews.com, fot.: EBU (Elena Volotova/Vladimir Dudakliev)