Czy eurowizyjne obozy twórcze są wsparciem dla preselekcji?

1
775

Eurowizja przeistacza się w coraz większy przemysł. Coraz popularniejsze stają się z tzw. obozy twórcze, dzięki którym autorzy piosenek piszą utwory walczące o udział w Eurowizji. Czy takie inicjatywy pomagają czy przeszkadzają poziomowi piosenek walczących o udział w konkursie?

O obozach twórczych (ang. songwriting camps) pisaliśmy przy okazji estońskich selekcji (przeczytaj TUTAJ), a taże eliminacji w Łotwie (TUTAJ) czy Szwajcarii. W ostatnich latach mają miejsce też obozy międzynarodowe, których efekty widzimy w różnych selekcjach, w tym np. w Wielkiej Brytanii czy Norwegii.

Z mojego punktu widzenia koncentracja na tworzeniu tzw. idealnych piosenek „eurowizyjnych” prowadzi do powstawania schematycznych utworów, które budują opinię o Eurowizji jako konkursie o wątpliwej jakości muzycznej. Takie inicjatywy powodują również, że wymiana idei ma miejsce głównie pomiędzy kompozytorami i wykonawcami, którzy są głównie obecni w sferze eurowizyjnej. Nie wprowadza się doń wiele świeżej krwi. Odnosi się to głównie do międzynarodowych obozów.

Sytuacja z obozami skoncentrowanymi wokół danych preselekcji jest o tyle komfortowa, że często prowadzi to ożywienia lokalnego rynku muzycznego. Nie wszystkie piosenki stworzone podczas taki warsztatów są wysyłane do selekcji, ale i bez tego znajdują swoje miejsce w lokalnych rozgłośniach. Dodatkowym atutem jest otwarcie na twórców zagranicznych, ale niekoniecznie tych eurowizyjnych. Dzięki temu następuje wymiana pomysłów oraz podejść do produkcji. Mniejsza przewidywalność muzyczna to zawsze dodatkowe ożywienie w preselekcjach, a potem i w Eurowizji.

A co Wy sądzicie o takich obozach twórczych? Zapraszamy do dyskusji!

Poprzedni artykułZa nami preselekcyjny obóz twórczy w Estonii
Następny artykułWyniki OGAE Second Chance w tę sobotę!
Maciej Sychowiec
W OGAE Polska od 2007 roku, a w redakcji od 2008. Od 2016 jestem redaktorem naczelnym portalu. W ramach redakcji zajmuję się głównie Finlandią, Estonią i Szwecją oraz krajem-gospodarzem. Przygoda z Konkursem zaczęła się w 1998 roku kiedy zafascynowała mnie prezentacja wyników. Eurowizję cenię za różnorodność na wszelkich możliwych polach oraz impuls do poznawania poszczególnych rynków muzycznych. Wśród swoich ulubionych utworów mam "Deli" (2008), "Leave me alone" (2007), "Birds" (Holandia 2013), "Something better" (2014) "A monster like me" (2015), "1944" (2016), Blackbird (2017), Viszlát Nyár (2018).

1 KOMENTARZ