Europejska Unia Nadawców po raz kolejny dała dodatkowy czas nadawcom, którzy jeszcze nie podjęli decyzji ws. Eurowizji. Wśród tych państw jest Słowenia.

Telewizja słoweńska RTV SLO poinformowała dziś, że ostateczna decyzja ws. udziału Słowenii w Eurowizji 2014 zostanie podjęta do 17 stycznia. To właśnie do tego dnia EBU wydłużyło czas do namysłu dla wszystkich niezdecydowanych jeszcze nadawców. Zarząd RTV SLO poinformował, że decyzja będzie zgodna z możliwościami finansowymi i zainteresowaniem widzów. Przypomnijmy, że jeszcze parę dni temu RTV SLO obiecało, że decyzja zapadnie do 7 stycznia. Dziś zamiast deklaracji o udziale w konkursie dostaliśmy wiadomość o przedłużeniu terminu. Wiadomo jednak, że 17 stycznia jest ostatecznością, bowiem już 20 stycznia ma być zorganizowane losowane półfinałów Eurowizji 2014, co oznacza, że do tego dnia lista uczestników konkursu musi był zatwierdzona.

Słoweńscy fani Eurowizji, chociaż nadal nie wiedzą, czy będą mieć swojego rodaka w Kopenhadze, dyskutują nad tym, w jaki sposób wybrać reprezentanta. Biorą pod uwagę głównie dwie opcje – wybór wewnętrzny lub preselekcje. Plusem tej pierwszej formuły jest możliwość zaoszczędzenia, bowiem nie trzeba organizować kosztownego finału narodowego. Miłośnicy konkursu obawiają się jednak, że brak selekcji to brak zainteresowania widzów konkursem, a co za tym idzie, mniejsza motywacja RTV SLO by zaangażować się w udział i walczyć o dobrą pozycję. Hannah Mancini, reprezentantka kraju w 2013 roku, traktowana była przez telewizję publiczną po macoszemu, nie mogła liczyć na wsparcie finansowe oraz promocję.

Portal Evrovizija.si twierdzi jednak, że na organizację selekcji narodowych jest już za późno. Zabraknie czasu na dobre przygotowanie konkursu ale też ewentualni kandydaci nie mieliby warunków, by skomponować dobre utwory, co odbije się na poziomie całego przedsięwzięcia. Poza tym w budżecie stacji nie ma środków finansowych, które można by przeznaczyć na reaktywację preselekcji EMA.

W jaki sposób wybrany zostanie reprezentant, to na razie sprawa drugorzędna, bo dla Słoweńców liczy się sam udział w konkursie. Jeśli RTV SLO wycofa się z uczestnictwa i pójdzie śladami Chorwatów, Serbów, Bośniaków, Bułgarów czy Cypryjczyków, to straci jeden z najpopularniejszych programów, które mogłaby transmitować. Przypomnijmy, że w 2011 roku występ Maji Keuc śledziło w Słowenii ponad 560 tys. widzów, co dawało stacji aż 72% udziału w rynku.

Źródło: RTVslo.si, fot: Ljubljana (VisitLjubljana.com)

5 KOMENTARZE

  1. Zgadzam się z użytkownikiem GraffiteK a najlepszym przykładem hitu ze Słowenii jest „Energy” Nusy Derendy z 2001 roku.
    Największy minus jest jednak taki że RTV-SLO podobnie jak HRT wycofało się z satelity Hot Bird. Niedługo w ich ślady pójdzie TVE Internacional z Hiszpanii więc zostanie nam tylko RTP International z Portugalii i TVRi z Rumunii, mizerni pod kątem obrazu nadawcy z Armenii, Białorusi i Azerbejdżanu czy kanał Channel One z Rosji (co dwa lata) oraz ARD z Niemiec zobaczyć ESC w dobrej jakości choć z drugiej strony byt ARD na Hot Birdzie po wycofaniu RTLu także jest zagrożony.

  2. Bywają słabsze, to prawda – nie przepadam za “Straight into love” , ale do wokalu Hannah nie można się przyczepić nawet jak się nie lubi takiej muzyki. A co do propozycji słoweńskich z innych lat…- bywają wśród nich magiczne i naprawdę piękne, choćby „Verjamen” z 2012 i „No one” z 2011, i inne… Też tęsknię za Słowenią.