Redakcji eurowizja.org udało się przeprowadzić rozmowę z Donatantem i Cleo – reprezentantami Polski w 59. Konkursie Piosenki Eurowizji.

Sezon selekcyjny dobiegł końca – znamy już wszystkie utwory, które wezmą udział w nadchodzącym Konkursie Piosenki Eurowizji. Nadszedł czas na promocję – nasi reprezentanci, Donatan i Cleo są w tej chwili w trakcie trasy koncertowej po Irlandii. Zanim jednak opuścili nasz kraj, redakcji portalu eurowizja.org udało się przeprowadzić z nimi wywiad. Zapraszamy do lektury!

Maciej Mazański (EUROWIZJA.ORG): W imieniu całego OGAE Polska chciałbym serdecznie Wam pogratulować i powitać w gronie reprezentantów Polski na Eurowizję! Bardzo się cieszę, że mogę dziś z Wami porozmawiać. Cieszę się także, podobnie jak wielu fanów Eurowizji, że Polski artysta, po dwóch latach przerwy, znów pojawi się na eurowizyjnej scenie. Powiedzcie może na początek, jak to się w ogóle stało, że przyjęliście propozycję TVP? Co Was skłoniło do podjęcia takiego, a nie innego wyboru wobec tej sytuacji?

Donatan: Tutaj się nie wybiera. Zostaliśmy powołani do broni, do reprezentowania kraju. Prawdopodobnie gdyby reprezentant Polski był wybierany poprzez konkurs, to nie zgłosilibyśmy się do niego. Natomiast tutaj dostaliśmy bezpośrednią propozycję żeby reprezentować nasz kraj. Nie było żadnych wewnętrznych eliminacji. Po prostu, powiedziano nam, że powinniśmy jechać, bo nasz utwór jest ciekawy. Doszliśmy do wniosku, że w takim układzie nie możemy postąpić inaczej – myślę, że każdy na naszym miejscu zrobiłby to samo i postarał się tym samym reprezentować swój kraj jak najlepiej potrafi.

Cleo: Zdajemy sobie też sprawę z tego, ile osób chciałoby być na naszym miejscu, dostać taką szansę, jaka nam została dana.

Donatan: Dla nas właśnie ważne było to, że zostało to nam zaproponowane w formie zaproszenia, które wypłynęło ze strony Telewizji Polskiej – myślmy się nigdzie nie pchali. Odczytaliśmy to jako swojego rodzaju znak, że ludzie jednak chcieliby usłyszeć ten utwór na Eurowizji, co oczywiście nas bardzo cieszy.

Czyli nie było ani chwili wahania przy podjęciu decyzji – jechać czy nie jechać?

Donatan: W Polsce wielu ludziom Eurowizja kojarzy się z tandetą muzyczną. Natomiast ja jestem tego zdania, że nie ważne gdzie występujesz – ważne co pokazujesz. My nie wstydzimy się kawałka, który zrobiliśmy. Możemy go zagrać na Eurowizji, możemy go zagrać w telewizji TRWAM, nie ma to dla nas najmniejszego znaczenia. Natomiast moim zdaniem utwór traktujący o Słowianach, jako utwór reprezentujący Polskę na Eurowizji, jest tu jak najbardziej na miejscu.

A nie boicie się, że udział w Eurowizji wpłynie negatywnie na Waszą dalszą karierę – na to, jak jesteście postrzegani w Polsce? Bierzecie pod uwagę ewentualną porażkę?

Cleo: Według mnie wygraną jest już sama możliwość pokazania czegoś naszego przed tak dużą widownią.

Donatan: Tak naprawdę trudno jest nam sobie wyobrazić, żeby ludzie mogli nas nie lubić jeszcze bardziej. W sumie, na dzień dzisiejszy ciężko jest nam zaszkodzić. Natomiast, to wszystko moim zdaniem zależy od podejścia – my mamy zdecydowanie nienerwowe nastawienie do udziału w tym konkursie. Jedziemy tam po to, żeby pokazać jak najfajniej to, co zrobiliśmy. Wynik jaki osiągniemy na Eurowizji nie sprawi, że nasz utwór stanie się nagle lepszy czy gorszy. Nie mamy ciśnień. Oczywiście, chcemy to zrobić jak najlepiej, ale przede wszystkim stawiamy na portfolio wspomnień – nie każdy miał możliwość pojechania na Eurowizję.

Czy macie już jakiś pomysł na promocję Waszej piosenki zagranicą, nie licząc tego, że Wasz teledysk już teraz emitowany jest w kilku zagranicznych telewizjach?

Donatan: Zastanawiamy się nad taką szerszą akcją promocyjną, polegającą na tym, że pojawimy się w kilku stacjach telewizyjnych w różnych krajach, opowiadając o idei utworu, o nas samych. Generalnie mamy kilka różnych pomysłów – być może zrealizujemy jeden z nich, być może wszystkie równolegle. To jeszcze z czasem się ukształtuje. Rzecz zależy, przede wszystkim, od naszych możliwości czasowych – w tej chwili gramy bardzo dużo koncertów. W samym styczniu przejechaliśmy ponad 12 800 kilometrów, zagraliśmy aż 30 razy. Cały czas coś się u nas dzieje.

Co roku w Londynie i Amsterdamie odbywają się koncerty, na których występują artyści reprezentujący swoje kraje na Konkursie Piosenki Eurowizji. Czy jesteście zainteresowani udziałem także w tego typu przedsięwzięciach?

Donatan: Tak, oczywiście, jesteśmy nastawieni by robić wszystko, co mogłoby mieć pozytywny wpływ na efekt końcowy i wynik. Oczywiście, nie wszystko zależy od nas, o czym wspominałem wcześniej. Jednak to co zależy od nas, czyli nasza praca włożona w ten projekt, będzie z całą pewnością jak najlepiej wykonana, z pełnym zaangażowaniem. (Udział Donatana i Cleo w London Eurovision Party został już oficjalnie potwierdzony – przyp. red.)

Od dłuższego czasu wśród fanów trwają dyskusje na temat tego, która wersja językowa piosenki „My Słowanie” powinna zabrzmieć w Kopenhadze. Zdania są podzielone. Ciekaw jestem, jak Wy sami patrzycie na tę kwestię?

Donatan: Ja jestem zdania, że powinniśmy śpiewać po polsku, z racji tego, że reprezentujemy Polskę i dlatego, że nasz utwór traktuje o Słowianach, więc fajnie by było pokazać nasz słowiański język. Cleo uważa jednak, że trzeba to zrobić po angielsku, z uwagi na to, żeby ludzie wiedzieli, jaką treść przekazujemy. Natomiast koniec końców wydaje mi się, że spotkamy się w połowie drogi i przedstawimy część piosenki – być może tę większą część – po polsku, natomiast resztę – po angielsku. Zależy nam zarówno na kolorycie naszego języka, jak i na tym, żeby ludzie, którzy nie znają jeszcze polskiego – a są niestety tacy – też mogli wiedzieć, w którą stronę kiwać głową do tego kawałka.

Czy przedstawiciele Telewizji Polskiej zadeklarowali już jakiekolwiek wsparcie dla Was w trakcie przygotowań do wyjazdu do Kopenhagi?

Donatan: Oczywiście, dostaliśmy konkretne propozycje, także w kwestii pomocy w sprawach merytorycznych, gdyż sami na temat Eurowizji nie posiadamy praktycznie żadnej wiedzy.

Czy jest już jakiś pomysł na prezentację sceniczną Waszego utworu?

Cleo: Jest już wstępny plan. Jesteśmy ograniczeni ilością osób, które mogą stanąć na scenie, musimy więc to rozsądnie rozegrać pod względem logistycznym. W tej chwili jest to na etapie szkicu.

Donatan: Ja nie chcę się pojawiać na scenie, żeby nie zabierać sobą jednego miejsca. Wydaje mi się, że powinny się tam pojawić osoby znacznie bardziej atrakcyjne ode mnie. A jak będzie wyglądała całość – tego jeszcze nie wiemy.

Czy śledziliście Konkurs Piosenki Eurowizji w ubiegłych latach?

Cleo: Szczerze mówiąc, ja do tej pory śledziłam go jedynie przysłowiowym, jednym okiem. Kiedyś, kilka lat temu, obserwowałam go uważniej – teraz zdecydowanie mniej.

Donatan: Ja nie mam telewizora od ośmiu lat, więc także raczej Eurowizji nie śledziłem. Natomiast Buranowskie Babuszki (reprezentantki Rosji w Konkursie Piosenki Eurowizji w 2012r. – przyp. red.) bardzo mi się podobały – ten występ akurat widziałem w całości, może nawet kilka razy.  Z tego co zauważyłem, Eurowizja to duże show – ogromna scena, świetna realizacja telewizyjna.

Cleo: I na pewno wygrywa tam oryginalność. O ile nie zawsze udawało mi się obejrzeć cały konkurs, o tyle zawsze później gdzieś tam docierała do mnie informacja o tym kto wygrał i kto wyróżniał się na tle innych. Na przykład potwory z Finlandii (zespół Lordi, zwycięzcy Eurowizji w 2006 roku – przyp. red.).

Donatan: Jeśli mogę jakkolwiek ocenić ten konkurs, z perspektywy kompletnego laika, to wydaje mi się, że jest tam 30% muzyki i 70% show. Ale absolutnie nie mam żadnych negatywnych odczuć w związku z Eurowizją. Wydaje mi się, że polska tendencja do negatywnego postrzegania tego konkursu wynika z tego, jakie piosenki były wysyłane przez TVP na Eurowizję i jakie wyniki osiągały na przestrzeni ostatnich lat. Do samej idei Eurowizji ciężko jest się przyczepić, jest to największe tego typu wydarzenie na świecie. Powiedzmy sobie szczerze – nie lubilibyśmy skoków narciarskich w Polsce, gdyby nie sukcesy naszych zawodników. Gdyby nasza reprezentacja nagle zaczęła osiągać fantastyczne wyniki we frisbee, to nagle w Polsce zrobiłby się szał na frisbee. Wydaje mi się, że tak samo jest z Eurowizją – jeżeli odnosilibyśmy sukcesy rok po roku, albo przynajmniej co pięć lat, to zupełnie inaczej wyglądałoby nasze nastawienie. Jakież to słowiańskie.

Dziękuję serdecznie za wywiad i mocno trzymam za Was kciuki!

Rozmawiał Maciej Mazański

Na zdjęciu: Donatan i Cleo w studiu programu Świat Się Kręci (fot.Maciej Mazański)

 

 

10 KOMENTARZE

  1. Przestań, Mati, wszak to Ty robisz tu za największego znawcę. I nieładnie tak „polecać”, „zalecać”, bo każdy odpowiada za siebie i za swoje opinie, a Twoje dyrektywne zalecanie lub polecanie mi czegokolwiek jest niestosowne. A może chciałbyś tu zostać sam ze swoimi komentarzami. Bądź sobie fanem czego tylko chcesz – Twoja sprawa. Moich komentarzy nie czytaj i od razu poczujesz się lepiej, a jeśli już trafimy na siebie to dyskutujmy wyłącznie o muzyce np. przekonaj mnie, że polska propozycja ma szansę konkurować z Molly albo Emmą Marrone, albo Sandersem, albo choćby z Ruth Lorenzo (choć jej fanem też nie jestem). Dyskutuj – nie pouczaj.

  2. Polska powinna brac udzial w tej wspolnej zabawie, niezaleznie od wyniku. Nie ma nic gorszego niz izolacja. Trudno wybrac 15 dobrych piosenek, ale to własnie poprzez połfinały najwieksza tandeta i badziewie odpada. I do finalu wchodzi zwykle co najmniej 10 dosc dobrych utworow i wystapien.
    My jedziemy do Kopenhagi po nauke, jesli ktos mysli ze Cleo/Donatan zawojuje Europe to sie grubo myli.
    Utwor odstaje/odroznia sie od reszty, bo reszta poszła do przodu i etnopop juz porzuciła 10 lat temu. Na tym jego zaleta. niestety utwor jest mało melodyjny, bazuje na rytmie, a melodia zanika, co moze byc meczące dla widza.
    Plus za cos swojskiego, ale jeszcze długa droga aby to „swojskie” ładnie i gustownie zapakowac i dodac melodie.

  3. Ależ ja się wcale nie bulwersuję, co więcej uważam, że miedzy kiczem i sztuką granica wcale nie jest wyraźna. Jasne, że pojęcie kicz nie jest tożsame z tandetą – ta ostania nigdy nie jest sztuką – raczej kojarzy mi się z niechlujstwem i miernością. Odnoszę wrażenie, że tandety jako takiej nigdy nie było zbyt dużo, a w ostatnich latach jest jej coraz mniej. Moja niechęć do polskich reprezentantów nie wynika z uznania ich propozycji za tandetną – tyle, że takiej sztuki nie kupuję i nawet pod pręgierzem podtrzymam moje zdanie, że nie jest to dobra propozycja na ESC. Pewnie jednak wszyscy mamy rację, bo gustu muzycznego nie da się zmierzyć żadną linijką i dopiero w maju okaże się, czy dobrym pomysłem było poleganie na popularności Donatana i Cleo na yt. Gdybym to ja miał wpływ na wybór – zaproponowałbym reprezentowanie Polki Natalii Sikorze.

    • No ok. A na przyszłość polecam dokładniejsze czytanie artykułów,.. i przede wszystkim do końca :).

      Generalnie jednak, skoro tak nie lubisz polskiej piosenki… to ja na Twoim miejscu po prostu bym o niej nie pisał, a Ty… przy każdej okazji próbujesz coś złego o niej napisać, albo wywołać głupią kłótnię, itd. Daruj sobie, bo i tak nikogo nie przekonasz, a już zwłaszcza fanów, których jednak jest chyba znaczna naprawdę większość. Już chyba wszyscy znamy zresztą Twoje zdanie :). A takie złe pisanie co chwilę o jakiejś piosence to jest już po prostu hejtowanie jej. To już troszeczkę wykracza poza zwykłe wyrażanie swojego zdania, do czego każdy ma oczywiście prawo. Myślę, że nie pasuje to do członka OGAE. Pomyśl o tym. Pozdrawiam.

    • A co nadaje się na ESC? Czy są jakieś wytyczne, schematy itp? Anouk nadawała się na Eurowizję? Oczywiście ,że nie, a osiągnęła spory sukces (moim zdaniem i tak za mały). Przepraszam, a kto to jest Natalia S.? Myślę ,że reakcja większości Plaków byłaby taka sama. W naszym kraju najpierw trzeba odbudować popularność konkursu, a potem „bawić się” w wysyłanie młodych zdolnych.

  4. Bardzo fajny wywiad. Podoba mi się nastawienie naszych reprezentantów. Nienerwowe, na luzie, profesjonalne… A co do ostatniej wypowiedzi Donatana z tego wywiadu… pewnym wyjątkiem potwierdzającym regułę może być piłka nożna :), ale tutaj dużą rolę odgrywa ogromna popularność tego sportu na świecie, no i popularność polskiej ligi. Zresztą nawet i tu może się coś zmienić, jeśli ciągle tak będzie, że nie będzie żadnych prawie sukcesów reprezentacji :). W przypadku Eurowizji jednak jest trochę łatwiej… :). Choć nie twierdzę, że łatwo. Donatan i Cleo na pewno odczarowali już w tym momencie zły PR Eurowizji… no przynajmniej trochę. Nawet bez względu na ich wynik w Kopenhadze (oby jak najlepszy!), być może jest to punkt zwrotny w historii polskich startów na Eurowizji.

    No i czekamy na ten teledysk oficjalny eurowizyjny dwujęzyczny… no i na występ w Telewizji Trwam 🙂 🙂 (żartuję :)).

  5. „W Polsce wielu ludziom Eurowizja kojarzy się z tandetą muzyczną. Natomiast ja jestem tego zdania, że nie ważne gdzie występujesz – ważne co pokazujesz” – mówi Donatan. Dobre – Anouk, Patricia Kaas, Loreen i wielu innych artystów, którzy wystapili i wystąpią na ESC to tandeta muzyczna – toteż Donatan i Clo swoją tegoroczną propozycją dowartościują konkurs trochę. Powieje wielkim muzycznym światem. Polacy znów w roli zbawicieli.

    • Myślę, że nie do końca trafnie zinterpretowałeś słowa Donatana. On powiedział, że w Polsce ludziom Eurowizja kojarzy się z tandetą, a nie, że on uważa ją za tandetę. Po prostu jedzie na Eurowizję nie zważając na to, co ludzie w Polsce o tym mówią.

      • Zgadzam się z Maciejem. „W Polsce wielu ludziom kojarzy się” nie jest równoznaczne z „Ja uważam”. A kojarzy się tym, którzy o Eurowizji prawie nic nie wiedzą i nie mają pojęcia kim jest np. Anouk i że była na Eurowizji, wiedzą tylko tyle, że jest to tandeta bo nie odnosimy sukcesów.